Istota sporu

Czy grzech pierworodny jest właściwie i bez żadnej różnicy tylko zepsutą naturą, substancją i istotą człowieka, czy też zasadniczą i najszlachetniejszą częścią jego istoty, uważaną za rozumną duszę w jej apogeum i mocy? Czy rzeczywiście jest jakaś różnica pomiędzy substancją, naturą, istotą, ciałem i duszą człowieka po upadku a grzechem pierworodnym, tak że czymś innym jest natura, a czymś innym sam grzech pierworodny, który tkwi w zepsutej naturze i ją wypacza?

Affirmativa

Czysta nauka, wiara i wyznanie, zgodnie z ustaloną powyżej normą i użytecznym wykładem.

I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że jest różnica pomiędzy samą naturą człowieka - i to nie tylko w tym, jak został on stworzony przez Boga w czystości, świętości i bez grzechu, lecz również w tym, jak ją teraz po upadku mamy; jest to różnica, można rzec, pomiędzy samą naturą, która także i po upadku jest i zostaje tworem Boga - a grzechem pierworodnym, przy czym owa różnica między naturą a grzechem pierworodnym jest taka, jaka jest pomiędzy dziełem Boga a dziełem diabła.

II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż należy się usilnie starać o to, aby ta różnica została zachowana, a to dlatego że doktryna utrzymująca, iż nie ma żadnej różnicy między zepsutą naturą człowieka a grzechem pierworodnym, jest sprzeczna z podstawowymi artykułami naszej wiary o stworzeniu, zbawieniu, uświęceniu i zmartwychwstaniu naszego ciała i nie może się ostać obok tych nietykalnych artykułów.

Bóg stworzył bowiem nie tylko ciało i duszę Adama i Ewy przed upadkiem, lecz również nasze ciała i dusze po upadku, z tym że są one już zepsute. I zaiste dziś jeszcze Bóg uważa nasze stworzone dusze i ciała za swoje dzieło, jak jest napisane: "Twoje ręce ukształtowały mnie i wszystko, co mnie otacza" (Hi 10,8; 5 Mż 32,18; Iz 45,9nn, 54,5, 64,8; Dz 17,28; Ps 100,3, 139,14; Kz 12,1).

Również i Syn Boży, na mocy unii personalnej, przyjął taką ludzką naturę, lecz bez grzechu, i wziąwszy na siebie nie obce, lecz nasze ciało, połączył je tak wybornie, iż stał się naszym prawdziwym bratem, jak zaświadcza List do Hebrajczyków: "Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział" i: "Przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci" (Hbr 2,14.16). To nasze ludzkie ciało Chrystus zbawił - jako swoje dzieło - i jako takie uświęcił je, wzbudził z umarłych i ozdobił niezmienną chwałą. Natomiast grzechu pierworodnego nie stworzył, nie przyjął, nie zbawił, nie usprawiedliwia, także nie wzbudzi go w wybranych ani nie ozdobi niebiańską chwałą, ani nie zbawi, lecz grzech zostanie zniszczony całkowicie w chwalebnym zmartwychwstaniu.

Z tego, o czym wspomnieliśmy, łatwo poznać różnicę między zepsutą naturą a skażeniem, jakie tkwi w naturze i przez które natura została zepsuta.

III Jednakże, przeciwnie, wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż grzech pierworodny nie jest bynajmniej nieznacznym, lecz tak gruntownym zepsuciem ludzkiej natury, że nie zostawia nic zdrowego i niezepsutego na ciele i duszy człowieka, albo raczej w jego wewnętrznych i zewnętrznych siłach. Kościół tak śpiewa: "Przez upadek Adama całe nędzne ludzkie ciało, jego natura i sama istota zostały ogołocone i zepsute". To zepsucie jest tak wielkie, iż nie można go wyrazić słowami ani zgłębić bystrym ludzkim rozumem, lecz może być poznane tylko przez objawione Słowo Boże. Zapewniamy też zaiste, iż nikt nie może oddzielić tak zepsutej natury od samej natury tylko sam Bóg, co dokonuje się zupełnie przez śmierć w chwalebnym zmartwychwstaniu. Tam bowiem nasza natura, jaką teraz nosimy, bez grzechu pierworodnego i zupełnie od niego oddzielona i uwolniona na nowo powstanie i będzie się radować życiem wiecznym. Tak bowiem jest napisane: "Chociaż skóra moja jest tak poszarpana, uwolniony od swego ciała będę oglądał Boga. Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go" (Hi 19,26).

Negativa

Odrzucenie fałszywych doktryn, sprzecznych z właściwą, czystą nauką.

I Wobec tego odrzucamy i potępiamy doktrynę, która utrzymuje, iż grzech pierworodny jest jedynie jakimś reatum lub długiem, przypisanym nam za obce uchybienie, bez żadnego zepsucia naszej natury.

II Również odrzucamy doktrynę głoszącą, iż nieokiełznane żądze nie są grzechami, lecz nabytymi istotnymi właściwościami natury, oraz że wspomniane przedtem przez nas braki nie są grzechem, dla którego człowiek nie związany z Chrystusem, powinien być dzieckiem gniewu (***sens?).

III Odrzucamy również herezję Pelagiusza, która utrzymuje, że natura ludzka także po upadku nie jest zepsuta i że zapewne w duchowych sprawach pozostała cała i czysta w swoich naturalibus, tj. w swoich naturalnych właściwościach.

IV Odrzucamy, że grzech pierworodny jest tylko pochodzącą z zewnątrz jakąś małą, nieznaczną skazą lub plamką, pomimo której natura zachowała swoje dobre właściwości, również w sprawach duchowych.

V Odrzucamy, że grzech pierworodny jest tylko zewnętrzną przeszkodą dla dobrych sił duchowych, a nie ich osłabieniem lub brakiem; jak magnes polany sokiem czosnkowym nie zostaje pozbawiony przez to swojej naturalnej właściwości przyciągania żelaza, lecz jedynie natrafia na opór, tak przeszkoda może być łatwo usunięta jak zmyta plama na ścianie, która kształt swój i barwę.

VI Odrzucamy, że natura i istota człowieka nie są zupełnie zepsute, lecz że w człowieku tkwi aż dotąd coś dobrego także w sprawach duchowych, mianowicie: umiejętność, zręczność, pilność, pracowitość i zdolność, które pozwalają rozpocząć, wykonać i osiągnąć coś dobrego w sprawach duchowych.

VII Z drugiej strony też odrzucamy fałszywą doktrynę manichejczyków, która naucza, iż grzech pierworodny został wlany w naturę przez szatana jako coś swoistego i samoistnego i jest z nią tak zmieszany, jak są zmieszane trucizna i wino.

VIII Odrzucamy, że grzeszy nie człowiek żyjący, lecz coś innego i obcego, co w nim tkwi; dlatego należy obwiniać nie samą naturę, lecz tylko grzech pierworodny tkwiący w naturze.

IX Odrzucamy i potępiamy również herezję manichejską, która twierdzi, iż grzech pierworodny jest zupełnie, bez żadnej różnicy, samą substancją, naturą i istotą zepsutego człowieka. Nie ma zatem żadnej różnicy pomiędzy zepsutą samą w sobie naturą po upadku a grzechem pierworodnym, i nie należy zastanowić się nad tą różnicą, ani też w ogóle myśleć nad tym, jak można by oddzielić grzech pierworodny od natury.

X Dr Luter nazywa taki grzech pierworodny grzechem naturalnym, personalnym, istotnym, i to nie dlatego, jakoby natura, osoba lub istota człowieka, bez jakiejkolwiek różnicy, były tym grzechem pierworodnym, lecz dlatego, żeby w ten sposób wyrazić, jak też można lepiej wskazać różnicę między grzechem pierworodnym, tkwiącym w naturze człowieka, a innymi grzechami zwanymi normalnymi (actualia).

XI Grzech pierworodny wszak nie jest złem, które czynnie się popełnia, lecz jest tym złem, które tkwi w samej naturze, substancji oraz istocie człowieka. Należy to tak zrozumieć: Gdyby nawet w sercu skażonego człowieka już więcej nie zrodziłaby się żadna zła myśl, nie wypowiedziałby on żadnego bezużytecznego słowa, nie popełniłby żadnego złego czynu ani zbrodni, to jednak i tak jego natura jest zepsuta przez grzech pierworodny, który jest nam przyrodzony z powodu zepsutego nasienia i który jest również źródłem wszystkich innych doraźnych grzechów, jak złe myśli, złe słowa i haniebne czyny. Tak bowiem czytamy, jak napisano: "Z serca pochodzą złe myśli" (Mt 15,19) i w innym miejscu: "Myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego" (1 Mż 8,21 oraz 6,5 ).

XII Można także zauważyć niejednoznaczne rozumienie słowa "natura", pod którym manichejczycy ukrywają swoją herezję, wprowadzając przez to często w błąd prostych ludzi. Raz bowiem słowo "natura" oznacza samą istotę człowieka, gdy się powiada: "Bóg stworzył ludzką naturę". Innym razem przez słowo "natura" rozumie się znowu jakąś dobrą lub złą właściwość, brak lub wadę jakiejś rzeczy, tkwiącej w samej naturze, gdy mówimy: "Do natury żmii należy kąsać, naturą człowieka jest grzeszyć i grzech". Według takiego rozumienia słowo "natura" określa nie samą istotę człowieka, lecz coś, co na stałe tkwi w naturze lub w istocie.

XIII Co zaś dotyczy łacińskich wyrażeń substantia i accidens, to - ponieważ nie występują one w Piśmie Świętym, a ponadto nie są znane ogółowi - należy ich unikać w publicznych kazaniach, jakimi poucza się prosty lud, z którym wszak należy się liczyć i mówić o sprawach zwyczajnych i mało znanych.

W szkołach zaś i wśród uczonych (którym dobrze jest znane znaczenie tych wyrażeń i którzy właściwie się nimi posługują, przy czym określenia te są słusznie używane w celu właściwego rozróżnienia istoty jakiejś rzeczy i jej przydanych właściwości) należy utrzymać je w dyskusji nad grzechem pierworodnym.

Różnica wszak pomiędzy dziełem Boga a diabła jest najlepiej dostrzegalna w tym, iż diabeł nie może stworzyć żadnej substancji, lecz przypadkowo może tylko zniweczyć, za pozwoleniem Pana, stworzoną przez Boga substancję.