Tutaj pierwszym i głównym artykułem jest to, że: Jezus Chrystus, Bóg i Pan nasz, umarł z powodu grzechów naszych i zmartwychwstał dla usprawiedliwienia naszego (Rzym. 4,25).

 

On sam tylko jest Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata (Jan 1, 29); Bóg na Niego włożył nieprawości wszystkich nas (Izaj. 53,6).

3. Wszyscy zgrzeszyli i usprawiedliwieni bywają darmo, bez uczynków, czyli własnych zasług, z łaski Jego, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie, we krwi Jego (Rzym. 3,23-25).

4. Ponieważ tak wierzyć należy, a nie można tego dostąpić i osiągnąć żadnym uczynkiem, przez Zakon czy zasługę, jest tedy pewne i oczywiste, iż jedynie ta wiara nas usprawiedliwia, jak powiada Paweł: "Uważamy, iż człowiek usprawiedliwiony zostaje przez wiarę, niezależnie od uczynków Zakonu", i następnie: "aby On sam był sprawiedliwym i. usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa Chrystusa" (Rzym. 3, 26).

5. Od tego artykułu odstąpić lub coś przeciwnego uznawać czy dopuszczać nikt z nabożnych nie może, choćby niebo, ziemia i wszystko zawalić się miało. "Nie ma bowiem żadnego innego imienia danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni" - powiada Piotr w Dziejach Apostolskich 4,12. "I przez Jego rany jesteśmy uzdrowieni" (Izaj. 53,5).

Na tym też artykule zasadza się i opiera wszystko, czego przeciwko papieżowi, diabłu i całemu światu w naszym życiu nauczamy, świadczymy i czynimy. Dlatego powinniśmy co do tej nauki mieć pewność i bynajmniej nie powątpiewać, w przeciwnym razie sprawa jest całkowicie przegrana, i papież, i diabeł, i wszystko, co nam przeciwne, wygrywają i odnoszą nad nami zwycięstwo.

II. Artykuł o mszy uczy, że:

1.Msza jest w papiestwie największą i najstraszliwszą obrzydliwością, z bezwzględną wrogością wręcz zwalczającą pierwszy artykuł, a przy tym jednak stała się przed wszystkimi innymi papieskimi bałwochwalstwami największym i najokazalszym z nich! Ustanowili oni bowiem, że ofiara ta, czyli odprawienie mszy, dokonana nawet przez bezbożnego i zepsutego łajdaka, uwalnia nas od grzechów zarówno w życiu, jak i w czyśćcu, podczas gdy przecież - jak wyżej powiedziano - jedynie Baranek Boży nas uwalnia. Tutaj na nic nie można pozwolić ani z niczego ustąpić, ponieważ poprzedni artykuł tego nie dopuszcza.

2. Z rozumniejszymi stronnikami papieża można by w sposób spokojny rozmawiać o następujących sprawach:

Po pierwsze: Dlaczego tak nieugięcie podejmują się obrony mszy, skoro ona jest jedynie wymysłem ludzkim, a nie jest polecona przez Boga. A wszak wynalazki ludzkie spokojnie możemy pominąć, jak mówi Chrystus: "Daremnie czczą mnie nakazami ludzkimi" (Mat. 15,9).

3. Po drugie: Nie jest ona rzeczą potrzebną i bez grzechu i narażenia się na niebezpieczeństwo można jej zaniechać.

4. Po trzecie: Sakrament można przyjmować w sposób lepszy i Bogu przyjemniejszy, owszem, w sposób jedynie Bogu przyjemny, zbawienny i błogosławiony, mianowicie według Chrystusowego ustanowienia. Dlaczegóż więc z powodu wymysłu ludzkiego, i to wcale niekoniecznego - skoro rzecz samą można posiąść inaczej i w sposób właściwszy - zmusza się i doprowadza ludzi do ostatecznych nędz?

5. Należy zadbać o to, aby ludziom publicznie podano do wiadomości, iż msza jako rzecz zmyślona, czyli jako wynalazek ludzki, może być bez grzechu zaniechana i że nikt, kto mszy zaniedbuje, nie może być potępiony, lecz że ludzie także bez mszy, i to w lepszy sposób, mogą być wybawieni. W ten sposób dojdzie do tego, iż msza sama z siebie upadnie, nie tylko u ludu pospolitego, lecz także w umysłach wszystkich chrześcijan nabożnych i rozumnych, a to tym bardziej, gdy usłyszą, że msza jest czymś bardzo niebezpiecznym, zmyślonym i wynalezionym bez oparcia o Słowo Boże i wbrew woli Bożej.

6. Po czwarte: A skoro powstały niemal niezliczone i niewypowiedziane nadużycia w całym świecie w związku z kupczeniem mszami, słusznie należy mszę znieść, aby nadużycia te zostały usunięte, choćby nawet zawierała ona w sobie jakiś pożytek i coś dobrego. Tym bardziej zaś, że jest całkowicie bezużyteczna, niepotrzebna i niebezpieczna, a pożyteczniej i pewniej można wszystko posiąść bez mszy, powinniśmy to z mszą uczynić, aby na stałe owych obrzydliwych nadużyć uniknąć.

7. Po piąte: Skoro msza, jak to kanon i wszystkie księgi głoszą, nie jest niczym innym i niczym innym być nie może niźli dziełem ludzi, a w dodatku bezbożnych nicponiów, którym to dziełem ktoś usiłuje siebie i razem z sobą innych z Bogiem pojednać, uzyskać i zasłużyć na odkupienie grzechów i łaskę (tak bowiem jest msza przeważnie oceniana, gdy o niej się każe - na cóż zresztą innego przydać by się miała?), dlatego należy ją z wszelką pewnością potępić i odrzucić. Jest to bowiem wprost sprzeczne z artykułem pierwszym, który twierdzi, że grzechy gładzi nie odprawiający mszę kapłan, czy dobry, czy zły, przez swoje działanie, lecz grzechy gładzi Baranek Boży i Syn Boży.

8. A jeśliby ktoś pod pozorem udawanej własnej pobożności chciał sobie samemu udzielić Komunii, ten byłby w wielkim błędzie i nie traktowałby tego poważnie i szczerze. Gdyż prawdziwa Komunia z pewnym jej skutkiem jest w sakramencie według Chrystusowego ustanowienia. Sobie samemu zaś Komunii udzielać to jest urojenie ludzkie, niepewne i niepotrzebne, w dodatku zakazane. Taki nie wie bowiem, co czyni, gdy wbrew Słowu Bożemu idzie za opinią i wymysłem ludzkim.

9. Ale niewłaściwie postępuje też ten (chociażby poza tym sprawa była jasna), kto z sakramentu, który jest rzeczą właściwą Kościołowi, chce korzystać poza społecznością kościelną, bez oparcia o Słowo Boże, powodując się tylko własną religijną potrzebą i nastrojem.

10. Temu artykułowi o mszy sobór będzie musiał poświęcić najwięcej pracy i uwagi. Choć bowiem byłoby możliwe, że nam ustąpią we wszystkich pozostałych artykułach, jednak w tym nie będą mogli ustąpić, jak to powiedział Campegio w Augsburgu10, że on raczej weźmie na siebie wszystkie męki i raczej da poćwiartować swoje członki, i nawet śmierć poniesie, aniżeli dopuści do zaniechania mszy. A także ja z Bożą pomocą raczej pozwoliłbym ciało swoje spalić i w popiół zamienić, niż miałbym ścierpieć, by jakiś pasibrzuch mszalny (missarius venter), dobry czy zły, miał być z Jezusem Chrystusem, Panem i Zbawicielem moim, porównany lub nawet wyżej od Niego postawiony. Tak tedy - rzecz prosta - jesteśmy na wieki rozdzieleni i nawzajem dla siebie przeciwnikami. Bardzo dobrze bowiem wyczuwają oni, że gdy upadnie msza, upadnie i papiestwo. Zanim zaś do tego dopuszczą, nas, jeśli zdołają, wytępią.

11. Poza tym ów ogon smoczy (a mam na myśli mszę) zrodził wszelakie obrzydliwości i bałwochwalstwa.

12. Po pierwsze: Czyściec. Do czyśćca bowiem wtargnęli mszami za dusze zmarłych, następnie wigiliami obchodzonymi co tydzień czy co 30 dni, czy co rok, obchodami żałobnymi, wreszcie dla ludu przeznaczonymi tygodniówkami po św. Michale11, dniem zadusznym12, kąpielami13 i pokrewnymi im ceremoniami i innymi niezliczonymi fantazjami. Tak tedy msza była odprawiana przeważnie za umarłych, podczas gdy Chrystus ustanowił sakrament wyłącznie dla żywych. 'Z tego powodu czyściec i wszystko, cokolwiek z nim w zakresie uroczystości, kultu i zarobku się łączy, jest istną maską diabelską. Kłóci się bowiem z pierwszym artykułem, który: uczy, że jedynie Chrystus wyzwala dusze, a nie ludzkie działanie. A wiadomo także, że co do umarłych nie mamy żadnego Boskiego polecenia. Dlatego śmiało można to wszystko pominąć, chociażby nie było w tym żadnego błędu i bałwochwalstwa.

13. Zwolennicy papieża przytaczają Augustyna14 i niektórych ojców15, którzy pisali o czyśćcu, i myślą, że my nie rozumiemy, po co i dlaczego tamci tak mówili. Augustyn nie pisze, że czyściec jest, ani też na potwierdzenie jego istnienia nie przytacza żadnego świadectwa Pisma, lecz pozostawia sprawę nie rozstrzygniętą i powiada tylko16, że jego matka prosiła, by wspominano ją przy ołtarzu czy w czasie sakramentu. To zaś w ogólności nie było niczym innym, jak pobożnym życzeniem określonego człowieka, i nie może stanowić podstawy ustanowienia artykułu wiary, co należy wyłącznie do Boga. 

14. Zwolennicy papieża zaś przytaczają te opinie ludzkie, by dawano wiarę obrzydliwym, bluźnierczym i przeklętym handlom mszami za dusze w czyśćcu czy ofiarom za umarłych itd. Lecz z pism Augustyna nigdy tego nie dowiodą. A gdy zniosą owe handle i msze przeznaczone na rzecz czyśćca - co nawet przez sen Augustynowi na myśl nie przyszło - porozmawiamy potem z nimi, czy należy tu dopuścić wypowiedzi Augustyna nie poparte utrwalonym na piśmie słowem i czy przy eucharystii należy wspominać umarłych.

15. Na podstawie bowiem słów i działań ojców [Kościoła] nie można ustanawiać artykułów wiary, w przeciwnym bowiem razie artykułem wiary musiałoby stać się także to, co dotyczy pożywienia, odzieży, domu itd., jak to zabawnie uczynili [papiści] w przypadku relikwii świętych. My zaś mamy inną regułę, mianowicie, że artykuły wiary ustala Słowo Boże, a poza tym nikt, nawet anioł (Gal. 1, 8).

16. Po wtóre: Wynikło to także stąd, jakoby złe duchy uprawiały swój niecny proceder pojawiając się jako dusze zmarłych i domagając się przez straszliwe kłamstwa i szyderstwa mszy, czuwania, pielgrzymek i jałmużna.

17. I to wszystko mieliśmy przyjąć za artykuł wiary i swoje życie według tego urządzić, a papież to zatwierdził, jak również mszę i wszystkie inne obrzydliwości. Co do tego więc ani nie możemy, ani. nie powinniśmy ustąpić, ani przystać.

18. Po trzecie: Stąd wywodzą się pielgrzymki. Z nimi też połączono msze, odpuszczenie grzechów i łaskę 'Bożą. Nad wszystkim bowiem dominuje msza. Wiadomo zaś na pewno, że tego rodzaju pielgrzymki, nie mające oparcia w Słowie Bożym, ani nie są nam nakazane, ani nie są potrzebne, skoro w łatwiejszy sposób możemy inaczej okazać troskę o duszę i bez grzechu i niebezpieczeństwa popełnienia go pielgrzymki pominąć. Po cóż opuszczać w domu swoje zajęcia, parafie, Słowo Boże, żony, dzieci itd., o które dbałość jest potrzebna i przykazana, a przekładać ponad nie niepotrzebne, niepewne, zgubne i diabelskie ognie, czyli prawdziwie śmieszne błędy.

19. Zaiste to szatan tak papieża pozbawił rozumu, iż to zatwierdził i na stałe wprowadził, i bardzo wielu odstępuje od Chrystusa, i liczy na własne uczynki, i staje się bałwochwalcami, co jest rzeczą ze wszystkiego najgorszą; tymczasem zaś rzecz sama w sobie nie jest ani potrzebna, ani nakazana, lecz jest pozbawiona wszelkiego zdrowego sensu i jest wyraźnie szkodliwa.

20. Dlatego tutaj nie wolno nijak ustąpić ni przystać itd. Należy tego w kazaniu nauczać, że pielgrzymki te nie są potrzebne, lecz raczej zgubne, a potem zobaczy się, czy pielgrzymki się utrzymają. Tak bowiem same z siebieupadną.

21. Po czwarte: Bractwa albo towarzystwa. Klasztory bowiem, kanonikaty i zespoły wikariackie zobowiązały się na piśmie i wzajemnie sobie potwierdziły (pewną umową i aktem kupna) wszystkie msze i dobre uczynki itd. za żywych i umarłych. To zaś jest nie tylko ludzkim zgoła wymysłem, bez oparcia o Słowo Boże, niepotrzebnym, nie nakazanym, lecz także sprzecznym z pierwszym artykułem dotyczącym odkupienia, dlatego jest rzeczą niedopuszczalną i nie do zniesienia.

22. Po piąte: Relikwie świętych, powiązane z licznymi kłamstwami, niedorzecznościami i śmiesznostkami. Często znajdowano tam kości psów i koni. A chociażby może nawet coś dało się pochwalić, jednak z powodu owych fałszerstw, z których nawet diabeł się śmiał, już dawno powinny by być potępione, zwłaszcza że nie mają oparcia w Słowie Bożym i są niepotrzebne i nieprzydatne.

23. A najgorsze z -tego wszystkiego jest to, że wymyślili, iż owe relikwie przynoszą odpust i odpuszczenie grzechów, i czcili je tak, jak i mszę, zamiast prawdziwej czci Bożej i dobrych uczynków itd.

24. Po szóste: Tutaj należą odpusty dla żywych i umarłych, udzielane za pieniądze, za które bluźnierczy i potępiony ów Judasz, czyli papież, sprzedał zasługę Chrystusa i nadwyżkę zasług wszystkich świętych i całego Kościoła itd. - a wszystko to razem wzięte i każde poszczególne z osobna jest w ogóle nie do zniesienia, ponieważ nie ma oparcia w Słowie Bożym, nie jest nakazane, nie jest potrzebne, lecz sprzeczne z artykułem pierwszym. W zasłudze Chrystusa bowiem nie uczestniczy się i nie otrzymuje się jej na podstawie naszych uczynków lub za pieniądze, ale przez wiarę z łaski, bez pieniędzy i zasługi, nie [jest nam ona dana] przez władzę papieża, lecz zostaje nam podana i przedłożona przez skierowane do nas kazanie Słowa Bożego.

O wzywaniu świętych

25. Także wzywanie świętych jest częścią nadużyć i błędów antychrysta, jest sprzeczne z pierwszym naczelnym artykułem i podważa poznanie Chrystusa. Nie zostało nakazane i nie opiera się na radzie ani na przykładzie, ani na świadectwie Pisma. Wszystko jest nam lepiej i pewniej podane w Chrystusie się, tak iż nie potrzebujemy wzywania świętych, a chociażby nawet była to rzecz cenna, jednak jest to rzeczą bardzo zgubną.

26. Chociaż aniołowie w niebie, a święci na ziemi, a może także i w niebie, modlą się za nas (jak zresztą i Chrystus czyni), to jednak z tego nie wynika, iż mamy aniołów i świętych wzywać, uwielbiać i czcić jako patronów i orędowników przez posty, dni świąteczne, msze, ofiary, wznoszenie świątyń, ołtarzy, fundowanie nabożeństw i innymi jeszcze sposobami i przypisywać każdemu z nich pewną dla nas pomoc, jak nauczają i czynią papiści. Jest to bowiem bałwochwalstwo, gdyż taki zaszczyt przyznawać należy jedynie Bogu.

27. Możesz wprawdzie jako chrześcijanin i święty (wierzący) tu na ziemi za mnie się modlić i nie w jednej tylko, lecz we wszelkiej potrzebie. Z tego powodu zaś nie muszę ci czci oddawać, ciebie wzywać i na twoją cześć obchodzić dni świąteczne, urządzać posty, składać ofiary i odprawiać msze l nabożeństwa, i tobie przypisywać to, że wiara w ciebie doprowadza do mojego zbawienia, skoro mogę cię innymi sposobami uczcić, okazać ci miłość i złożyć dziękczynienie w Chrystusie.

28. Jeżeli więc zostanie usunięta ta bałwochwalcza cześć dla aniołów i zmarłych świętych, to również i pozostałe elementy kultu nie będą narażone na niebezpieczeństwo i szybko pójdą w zapomnienie. Gdzie bowiem odebrana zostanie nadzieja korzyści oraz cielesnego i duchowego poparcia, tam z łatwością zaniknie kult świętych, niezależnie od tego, czy są oni w grobach, czy w niebie. Za darmo bowiem lub z czystej do nich miłości nikt nie będzie ich łatwo wspominał ani czcił, ani darzył czcią Boską.

29. Streszczając powiem: Tego, czym msza papieska się stała i co ona w sobie zawiera, co z niej się zrodziło i co do niej przylgnęło, tego w ogóle ścierpieć nie możemy, lecz musimy to potępić, abyśmy mogli zachować stosowany zgodnie z wiarą i przyjęty przez wiarę czcigodny sakrament jako czysty i pewny według Chrystusowego ustanowienia.

III. Artykuł o kolegiach kanoników katedralnych i o klasztorach

1. Kolegia kanoników i klasztory, założone niegdyś w najlepszych zamiarach przez przodków w celu kształcenia mężów uczonych i czystych a skromnych kobiet, należało znowu przywrócić takiemu przeznaczeniu, aby można było mieć pasterzy, kaznodziejów i innych sług Kościoła, zarazem też takich, którzy byliby przydatni do administracji publicznej lub państwowej w miastach i krajach, oraz wykształcone panny do gospodarstwa i do wychowywania dzieci itd.

2. Jeżeli temu przeznaczeniu nie służą, doradza się, aby je raczej pozostawić puste lub zburzyć, niż żeby je, rozkrzewiane przez bałwochwalcze kulty i wymysły ludzkie, wyżej stawiać ponad życie chrześcijańskie i obowiązki, i zajęcia zlecone przez Boga. To wszystko bowiem jest sprzeczne z pierwszym naczelnym artykułem o odkupieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa. Co to znaczy? Otóż to, że jak inne ludzkie widziadła senne nie są one przykazaniami, są nie tylko niepotrzebne i nieprzydatne, lecz niebezpieczne, powodują daremny trud, niebezpieczne uciążliwości i bezowocny kult, który prorocy nazywają aven, to znaczy bólem i trudem.

IV. Artykuł o papiestwie naucza, że:

1. Papież nie jest z prawa Bożego, czyli według Słowa Bożego, głową całego chrześcijaństwa (to imię bowiem należy się jedynie tylko Jezusowi), lecz jest on jedynie biskupem i pasterzem zboru, który znajduje się w Rzymie, i tych, którzy z własnej dobrej woli lub przez ustanowienie ludzkie, to znaczy przez władzę polityczną, z nim się zrzeszyli, nie aby pod nim jakby pod panem żyć, lecz aby z nim razem być jakby braćmi, kolegami, towarzyszami i chrześcijanami, jak ten stan ukazują dawne sobory i czasy Cypriana19a.

2. Dziś zaś żaden z biskupów nie ośmiela się nazywać papieża bratem, jak to się działo za czasów Cypriana, lecz wymagane jest, aby biskupi, owszem, nawet cesarze i królowie nazywali papieża najłaskawszym ze wszystkich panem. Tego zuchwalstwa z czystym sumieniem ani nie chcemy, ani nie możemy, ani nie powinniśmy uznać. Kto zaś chce mu się poddać, niech to czyni na własną odpowiedzialność, bez nas.

3. Z tego wywodzi się wszystko, co papież mocą swojej zuchwałej, niedorzecznej, kłamliwej, bluźnierczej i podstępnie uzyskanej władzy podjął i uczynił, i dotąd czyni. Były to i są iście diabelskie czyny i urządzenia (wyjąwszy zarząd władztwa politycznego, gdzie Bóg często przez tyranów i przez wiarołomnych nicponiów wyświadcza jakiemuś narodowi dobrodziejstwo) ku zgubie całego świętego Kościoła katolickiego, czyli chrześcijańskiego (jak dalece od niego to zawisło), i ku podważeniu pierwszego i naczelnego artykułu o odkupieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa.

4. Wchodzą tu bowiem w rachubę wszystkie jego bulle i księgi, w których ryczy jak lew (jak to mówi anioł w Objawieniu r. 10), wołając, iż nikt z chrześcijan nie może być zbawiony, jeżeli nie będzie mu posłuszny i poddany we wszystkim, cokolwiek chce, cokolwiek mówi, cokolwiek czyni. A czymże innym jest to wszystko, jak nie rodzajem oznajmienia, że choćbyś wierzył w Chrystusa ł miał w Nim samym wszystko, co do zbawienia jest potrzebne, jednak nic przez to nie zyskujesz, jeżeli papieża nie masz za swojego Boga i jak Boga go nie czcisz, i jemu nie jesteś poddany i posłuszny? Chociaż wiadoma jest rzeczą, że święty Kościół istniał bez papieża co najmniej przez przeszło 500 lat i do dziś Kościoły greckie i Kościoły wielu innych narodów ani nie podlegały, ani dotąd nie podlegają papieżowi.

5. Przemilczę to, co już wielekroć zostało powiedziane, że jest to wymysł ludzki - a nie rzecz nakazana - niepotrzebny, nieużyteczny. Święty Kościół chrześcijański, czyli powszechny, może bowiem bardzo dobrze istnieć bez owej głowy i istniałby, a z pewnością i słuszniej, i lepiej by się z nim działo, gdyby diabeł nie był mu owej głowy narzucił i jej nie wywyższył.

6. I jest rzeczą pewną, że z papiestwa nie ma żadnego pożytku w Kościele, ponieważ nie spełnia ono żadnego kościelnego obowiązku. I jest rzeczą, konieczną, aby Kościół trwał dalej i istniał bez papieża.

7. Dopuszczam myśl, że papież może przyznać, iż nie jest najwyższym z prawa Bożego lub mocą Bożego przykazania, lecz ażeby mogła być zachowana zgoda i jedność chrześcijan przeciwko sekciarzom i heretykom, należy wybrać pewną głowę, na której by wszyscy inni poniekąd się opierali; ludzie by taką głowę wybrali, byłaby ona zależna od ich wyboru i ich władzy, aby mogli ją zmienić i usunąć, tak jak Sobór Konstancjański w ten mniej więcej sposób usunął trzech papieży i wybrał czwartego - powtarzam: dopuszczam tę myśl, że papież rzymski i rzymska stolica tak powie i uzna (co jednak jest niemożliwe, w ten bowiem sposób, [papież] musiałby pozwolić, aby całe jego władztwo i jego byt zostały odmienione, odwrócone i obalone, także i wszystkie jego prawa i kodeksy, tego zaś - by w kilku słowach rzec - on nigdy nie uczyni). Jednak nawet i w ten sposób nie dopomogłoby się Kościołowi chrześcijańskiemu, lecz jeszcze więcej aniżeli poprzednio powstałoby odłamów.

8. Jeśliby bowiem głowie tej należało okazywać posłuszeństwo nie na podstawie przykazania Bożego, lecz z wolnej ludzkiej woli, z łatwością i w krótkim czasie wzgardzona, żadnego członka w końcu by przy sobie nie utrzymała ani też nie musiałaby być stale w Rzymie albo w innym jakimś określonym miejscu, gdyż Bóg mógłby wszędzie i w każdym Kościele mieć w obfitości takich mężów, którzy nadawaliby się do podjęcia tak wielkiego urzędu. Byłaby to atoli rzecz zawikłana i wywoływałaby duże zamieszanie.

9. Z tego powodu Kościołem nie można nigdy lepiej kierować i zachować go niż w ten sposób, że wszyscy żyć będziemy pod jedną głową, którą jest Chrystus, i że wszyscy biskupi, równi co do urzędu (choć są może nierówni co do darów), będą z największą pilnością złączeni jednomyślnością nauki, wiary, sakramentów, modlitwy, uczynków itd. Jak pisze św. Hieronim, kapłani Aleksandrii wspólną pracą kierowali zborami. Także apostołowie czynili to samo, a potem wszyscy biskupi w całym świecie chrześcijańskim, aż papież wyniósł głowę swoją ponad wszystkich.

10. Ta nauka wyraźnie ukazuje, że papież jest owym prawdziwym antychrystem, który wyniósł i wywyższył się ponad Chrystusa, ponieważ właśnie nie chce, aby chrześcijanie byli zbawieni bez jego władzy, która wszakże-jest niczym i nie została przez Boga ustanowiona i polecona.

11. To jest odpowiednie określenie: "wynosi się ponad Boga i przeciw Bogu", jak mówi Paweł (II Tes. 2, 4). A tego zaiste nawet Turcy i Tatarzy nie czynią, chociaż są zażartymi wrogami chrześcijan, lecz pozwalają, by w Chrystusa wierzył, ktokolwiek chce, i przyjmują od chrześcijan podatek i wyrazy zewnętrznego, czyli cielesnego posłuszeństwa.

12. Papież zaś przeszkadza tej wierze powiadając, że jego należy słuchać, jeżeli ktoś pragnie być zbawiony. Tego zaś uczynić nie chcemy, choćby nam, z tego powodu i umrzeć przyszło w imieniu Pana.

13. A to wywodzi się w ogóle stąd, iż papież chciał być z prawa Bożego najwyższą głową chrześcijańskiego Kościoła. Dlatego zrównał siebie z Chrystusem i wreszcie wyniósł się ponad Chrystusa, i chciał, by głoszono o nim jako o głowie, następnie o panu Kościoła, potem całego świata, po prostu jako o ziemskim Bogu, aż wreszcie usiłuje takie i temu podobne polecenia wydawać samym aniołom w niebie.

14. A gdy porówna się z sobą celem uchwycenia różnicy dogmat papieski i Pismo św. i zestawi jedno z drugim, to wyraźnie okazuje się, że dogmat papieski, nawet ten najlepszy, zestawiony jest z elementów cywilnego, cesarskiego, pogańskiego prawa i dotyczy spraw politycznych, sądowych i prawnych, jak tego dowodzą dekretalia, ponadto ustala ceremonie świątynne, kwestie strojów, pokarmów, osób i tym podobnych zabawnych drobiazgów, rzeczy fantastyczne, po prostu żarty ponad miarę, a wśród wszystkiego tego prawie nic nie nią o Chrystusie, o wierze i o przykazaniach Bożych. Wreszcie ukazuje się sam diabeł, gdy wysuwa się ponad Boga i przeciw Bogu i rozsiewa kłamstwa papieskie o mszach, o czyśćcu, o życiu mniszym, o własnych uczynkach, hucznych nabożeństwach (na których w szczególności samo papiestwo się zasadza i opiera), wszystkich chrześcijan zaś, którzy nie chcą i obrzydliwości papieskich ponad wszystkim innym stawiać, rozgłaszać i poważać, potępia, zabija i dręczy. Dlatego jak nie możemy oddawać czci religijnej samemu diabłu i uwielbiać go zamiast Pana i Boga, tak nie możemy też tolerować jego wysłannika, papieża, czyli antychrysta, w jego Królestwie jako głowy i pana. Właściwością bowiem władania papieskiego jest lać i zabijać, dusze i ciała na wieki gubić, jak właśnie to w wielu książkach najwyraźniej przed oczy stawiłem.

15. W tych czterech artykułach będą mieli dość materiału do potępienia na soborze. Gdyż z tych artykułów ani najdrobniejszego punkciku nam nie znają. My zaś musimy być pewni i przekonani, i utwierdzeni mocną nadzieją, że Chrystus, nasz Pan, zaatakował swojego przeciwnika, którego też ścigać będzie i zniszczy go swoim Duchem przy swoim przyjściu. Amen.

16. Albowiem na soborze stać będziemy nie przed cesarzem lub przed władzą polityczną jak w Augsburgu Windelików, (gdzie cesarz, ogłaszając bardzo łagodny edykt26, chciał, by łaskawie i dobrotliwie wysłuchano całej tej sprawy), lecz zjawimy się przed papieżem, jakby samym diabłem, który niczego nie chce słyszeć, lecz po prostu bez zbadania sprawy [pragnie] potępić, zabić i gwałtem zmusić do bałwochwalstwa. Dlatego tutaj nie wolno nam całować nóg i mówić: "Najłaskawszym panem jesteś", lecz [powiedzieć]) jak u Zachariasiza (3,2) anioł mówi do szatana: "Niech cię Pan skarżę, szatanie!"