Przedmowa Filipa Melanchtona do Apologii

Apologia Konfesji Augsburskiej

 

Artykuł I. O Bogu

Artykuł II. O grzechu pierworodnym

Artykuł III. O Chrystusie

Artykuł IV. O usprawiedliwieniu

Artykuły VII i VIII. O Kościele

Artykuł IX. O Chrzcie

Artykuł X. O Świętej Wieczerzy

Artykuł XI. O spowiedzi

Artykuł XII. O pokucie

Artykuł XIII. O liczbie i o korzystaniu z sakramentów

Artykuł XIV. O urzędzie kościelnym

Artykuł XV. O tradycjach ludzkich w Kościele

Artykuł XVI. O ładzie politycznym - o władzy świeckiej

Artykuł XVII. O powtórnym przyjściu Chrystusa na sąd

Artykuł XVIII. O wolnej woli

Artykuł XIX. O przyczynie grzechu

Artykuł XX. O dobrych uczynkach

Artykuł XXI. O wzywaniu świętych

 

 

 

Przedmowa Filipa Melanchtona do Apologii

1. Gdy wyznanie naszych książąt zostało publicznie odczytane, niektórzy teolodzy i mnisi sporządzili Konfutację (obalenie) naszego pisma, a gdy Najjaśniejszy Pan spowodował odczytanie także i jej na zjeździe książąt, zażądał potem od naszych książąt, aby wyrazili zgodę na argumenty tego "Obalenia".

 

 2. Nasi zaś, dowiedziawszy się, że zostało odrzuconych wiele artykułów, na odrzucenie których bez obrazy sumienia przystać nie mogli, prosili, aby im doręczono egzemplarz Kontutacji, by mogli zarówno stwierdzić, co przeciwnicy potępiają, jak i zbić ich argumenty. Byli zdania, że w takiej sprawie, która dotyczy religii i pouczenia sumień, przeciwnicy bez trudności swoje pismo im przedłożą. Lecz nasi nie byli w stanie tego uzyskać inaczej, jak tylko pod bardzo niebezpiecznymi warunkami, których przyjąć nie mogli.

 

 3. Następnie zaś wszczęte zostały pokojowe rozmowy, w czasie których okazało się, iż nasi nie wzbraniają się przed żadną uciążliwą niedogodnością jaką tylko można by znieść bez obrazy sumienia.

 

 4. Lecz przeciwnicy uporczywie domagali się, abyśmy wyrazili zgodę na niektóre jawne nadużycia i błędy; a gdyśmy tego nie mogli uczynić. Najjaśniejszy Pan znowu zażądał, aby nasi książęta zgodzili się na argumenty Konfutacji. Nasi książęta stanowczo odmówili. W jaki sposób bowiem mieliby wyrazić zgodę w sprawie religii, nie zajrzawszy do tego pisma? A słyszeli, że zostały potępione pewne artykuły, co do których nie mogli, bez narażenia się na zarzut popełnienia zbrodni, przystać na opinię przeciwników.

 

 5. Nakazali więc mnie i niektórym innym sporządzić Obronę Konfesji, w której miałyby być wyłożone Najjaśniejszemu Panu przyczyny, dlaczego Konfutacji nie przyjmujemy, i obalone to, co zarzucili nam przeciwnicy.

 

 6. Niektórzy bowiem z naszych w czasie odczytywania (Kontutacji) uchwycili najważniejsze punkty wywodów i argumentów.

 

 7. Tę Apologię nasi przedłożyli na ostatek Najjaśniejszemu Panu, by poznał, że bardzo ważne i ciężkie są te przyczyny, które nie pozwalają nam na wyrażenie zgody na Konfutację. Lecz Najjaśniejszy Pan złożonego mu pisma nie przyjął.

 

 8. Później wydany został jakiś dekret, w którym przeciwnicy chełpią się, iż obalili na podstawie Pisma św. wywody naszej Konfesji.

 

 9. Masz więc oto, czytelniku, naszą Apologię, z której poznasz i to, co przeciwnicy osądzili (przedstawiliśmy to bowiem zgodnie z prawdą), i to, że kilka artykułów potępili wbrew wyraźnemu Pismu Ducha Świętego — i daleko im do tego, by nasze wywody zachwiali cytatami z Pisma św.

 

 10. Chociaż zaś zrazu rozpoczęliśmy tę Apologię zasięgając rady i opinii także innych, jednak już w czasie druku dodałem to i owo i dlatego otwarcie umieszczam na niej moje nazwisko, by nikt nie mógł się uskarżać, że książka wydana została bezimiennie.

 

 11. Było zawsze moim zwyczajem w czasie tych sporów, że jeżeli tylko dało się to uczynić, zachowałem formę przyjętej nauki, ażeby kiedyś łatwiej można było zejść się znowu w zgodzie. Niewiele inaczej postępuję i obecnie, chociaż z łatwością mógłbym znacznie odstręczyć dzisiejszych ludzi od poglądów przeciwników.

 

 12. Lecz przeciwnicy prowadzą tę sprawę tak, iż wyraźnie ukazują, że ani prawdy, ani zgody nie szukają, lecz naszej krwi im się zachciewa.

 

 13. Napisałem moje wywody w sposób najbardziej umiarkowany, jak tylko mogłem. A jeśli coś wyda się wypowiedziane zbyt ostro, muszę tutaj z góry powiedzieć, iż spór wiodę z teologami i mnichami, autorami Konfutacji, a nie z cesarzem lub książętami, których czczę tak, jak powinienem.

 

 14. Lecz niedawno miałem możność zajrzeć do Konfutacji i zauważyłem, iż napisana jest tak podstępnie i obelżywie, że w niektórych miejscach może zmylić także przezornych.

 

 15. Nie zająłem się jednak wszystkimi wykrętami, byłaby to bowiem praca bezkresna, lecz podjąłem główne argumenty, aby u wszystkich narodów zachowało się świadectwo o nas, iż należycie i nabożnie myślimy o Ewangelii Chrystusowej.

 

 16. Nie zachwyca nas niezgodą, ani też nie przejmuje nas grożące niebezpieczeństwo, którego ogrom łatwo nam sobie wyobrazić wobec tak wielkiej nienawiści, jaką pałają do nas przeciwnicy. Lecz nie możemy porzucić oczywistej i Kościołowi potrzebnej prawdy.Dlatego sądzimy, że dla chwały Chrystusowej i pożytku Kościoła należy znosić przykrości i niebezpieczeństwa, i ufamy, że Bóg przyjmie tę służbę naszą, i spodziewamy się, iż sąd potomności o nas będzie słuszniejszy.

 

 17. Nie da się bowiem zaprzeczyć, iż nasi wyjawili i wyjaśniła, wiele podstawowych zasad nauki chrześcijańskiej, które z wielkim pożytkiem są w Kościele na czoło wysunięte, a nie chcemy tutaj wymieniać, jakimi niebezpiecznymi poglądami były one niegdyś przywalone u mnichów, kanoników i scholastycznych teologów.

 

 18. Mamy za sobą publiczne świadectwo wielu zacnych mężów, którzy dziękują Bogu za to największe dobrodziejstwo, iż lepiej ich pouczył o wielu potrzebnych zasadach doktrynalnych, niż się o tym tu i ówdzie czyta u naszych przeciwników.

 

 19. Przeto polecimy sprawę naszą Chrystusowi, który kiedyś osądzi te sprawy i którego prosimy, aby wejrzał na utrapione i rozproszone Kościoły i przywrócił w nich świętą i stałą zgodę.

 

Apologia Konfesji Augsburskiej

 

Artykuł I. O Bogu

 

1. Przeciwnicy nasi przyjmują pierwszy artykuł naszego Wyznania, w którym przedstawiamy, że wierzymy i nauczamy, iż jedna jest Boska niepodzielna itd. istota, a jednak trzy odrębne osoby tej samej Boskiej istoty i współwieczne: Ojciec, Syn i Duch Święty.

 

 2. Tego artykułu zawsze nauczaliśmy i broniliśmy, sądzimy też, iż ma on za sobą pewne i mocne świadectwa w Pismach świętych, których obalić się nie da. I twierdzimy niezłomnie, aż ci, którzy inaczej myślą, są poza obrębem Kościoła Chrystusowego, i są bałwochwalcami, i Boga znieważają.

 

 Artykuł II. O grzechu pierworodnym

 

1. Drugi artykuł, o grzechu pierworodnym, przyjmują przeciwnicy, lecz tak, iż jednak zaczepiają definicję grzechu pierworodnego, którą podaliśmy przy sposobności. Tu od razu na samym wstępie Najjaśniejszy Pan dostrzeże, iż tym, którzy Konfutację pisali, brak nie tylko zdrowego sądu, lecz także i rzetelności. Albowiem kiedy my w sposób całkiem prosty przy sposobności tylko chcieliśmy dać przegląd tego, co grzech pierworodny obejmuje, tamci przez wyostrzony, wymyślny wykład w sposób sztuczny wypaczają zdanie, które samo w sobie nie zawiera nic nieodpowiedniego. Mówią tak: „Być bez bojaźni Bożej, bez wiary to wina doraźna" [culpa actualis], zaprzeczają więc istnieniu winy pierworodnej.

 

2. Jest rzeczą dostatecznie jasną, że te wykręty zrodziły się w szkołach (teologicznych), a nie w Radzie Cesarskiej. Chociaż więc te wykręty z nadzwyczajną łatwością dałoby się obalić, jednak aby wszyscy zacni mężowie zrozumieli, iż my w tej sprawie nic niedorzecznego nie nauczamy, prosimy najpierw zajrzeć do Wyznania w ujęciu niemieckim; ono uwolni nas od podejrzenia nowinkarstwa. Jest tam bowiem napisane: „Dalej naucza się, iż po upadku Adama wszyscy ludzie naturalnie zrodzeni — poczęci są i rodzą się w grzechu, tj. że wszyscy oni już od łona matki pełni są zlej pożądliwości ii skłonności i z natury nie mogą mieć prawdziwej bojaźni Bożej i prawdziwej wiary w Boga".

 

3. Ta zasada świadczy, iż zrodzonym według cielesnej natury odmawiamy nie tylko poszczególnych (dobrych) uczynków, lecz możliwości, czyli daru wywołania w sobie bojaźni Bożej ii zaufania do Boga. Mówimy bowiem, że zrodzeni w ten sposób mają pożądliwość i nie mogą wywołać w sobie prawdziwej bojaźni i zaufania do Boga. Co można temu zarzucić? Sądzimy, że w oczach zacnych mężów jesteśmy dostatecznie oczyszczeni. Gdyż tekst łaciński (scl. C.A.) ujmuje w tym zdaniu pojęcie możliwości natury, to znaczy: dar i moc wywołania w sobie bojaźni Bożej i zaufania do Boga, a u dorosłych także poszczególne [dobre] uczynki. Toteż gdy wymieniamy pożądliwość, to mamy na myśli nie tylko uczynki, czyli dobre owoce, lecz ustawiczną skłonność natury.

 

4. Lecz później wykażemy obszerniejszym wywodem, że nasz opis jest zgodny z używaną, dawną definicją. Wprzód jednak trzeba nam wyjawić nasz motyw, dlaczego w tym miejscu użyliśmy właśnie tych słów? Przeciwnicy w swych szkołach przyznają, iż — jak oni to powiadają — stroną materialną grzechu pierworodnego jest żądza. Dlatego przy definiowaniu nie należało jej pominąć, zwłaszcza w obecnym czasie, gdy niektórzy niezbyt religijnie o niej filozofują.

 

5. Niektórzy bowiem wywodzą, iż grzech pierworodny nie jest jakąś wadą lub zepsuciem w naturze człowieka, lecz tylko uszczerbkiem albo przyczyną śmiertelności, jaką potomkowie Adama bez jakiegoś własnego błędu, z powodu cudzej, winy muszą znosić. Prócz tego dodają także, że z powodu grzechu pierworodnego nikt nie zostaje skazany na śmierć wieczną — tak jak z niewolnicy rodzą się niewolnicy i ten charakter przyjmują na siebie bez jakichś przywar, naturalnych, a jedynie z powodu nieszczęsnej doli swej matki.

 

6. Ażeby zaznaczyć, że to bezbożne mniemanie nam nie odpowiada, wzmiankowaliśmy żądzę i w najlepszej myśli nazwaliśmy to chorobą, i wyłożyliśmy, że natura ludzka rodzi się skażona i występna.

 

7. Lecz nie tylko żądzę wymieniliśmy, ale powiedzieliśmy także o braku bojaźni Bożej i wiary. A dodaliśmy to w następującej myśli: Uczeni scholastyczni pomniejszają znaczenie grzechu pierworodnego, nie rozumiejąc dostatecznie jego definicji, jaką przyjęli od ojców. Rozprawiają o „zarzewiu", że jest ono właściwością ciała, i — niedorzeczni — według swojego zwyczaju wysuwają pytania: Czy ta właściwość ciała wynikła z dotknięcia rajskiego owocu, czy z tchnienia węża, czy wzmaga się pod działaniem trucizny? Tego rodzaju pytaniami przytłumili sprawę podstawową.

 

 8. Gdy przeto mówią o grzechu pierworodnym, nie wspominają już poważniejszych braków natury (ludzkiej, mianowicie nieznajomości Boga, braku bojaźni i zaufania do Boga, nienawiści do sądu Bożego, ucieczki przed Bogiem jako sędzią, gniewu na Boga, zwątpienia w łaskę, a pokładania ufności w rzeczach doczesnych itd. Tych schorzeń, które najbardziej są sprzeczne z Zakonem Bożym, scholastycy nie zauważają; owszem, przypisują naturze ludzkiej nienaruszone siły do miłowania Boga ponad wszystko, do wypełniania przykazań Bożych w zakresie substancji działań i nie widzą, że mówią rzeczy sprzeczne z sobą.

 

9. Gdyż z własnych sił móc miłować Boga ponad wszystko spełniać przykazania Boże, cóż to jest innego, jak posiadać przyrodzoną sprawiedliwość?

 

10. A jeśli tak wielkie siły posiada ludzka natura, iż sama z siebie może miłować Boga ponad wszystko — jak dufnie twierdzą scholastycy — to czymże będzie grzech pierworodny? Na cóż potrzebna będzie łaska Chrystusowa, jeśli możemy stać się sprawiedliwymi własną sprawiedliwością? Na cóż potrzebny będzie Duch Święty, jeżeli siły ludzkie same z siebie mogą miłować Boga nade wszystko i spełniać przykazania Boże?

 

 11. Któż nie widzi, jak opacznie myślą przeciwnicy? Lżejsze schorzenia w naturze ludzkiej uznają, a nie uznają poważniejszych chorób, o których przecież wszędzie poucza nas Pismo św. i na które prorocy ustawicznie narzekają — mianowicie na cielesną pewność siebie, na wzgardę Boga, na nienawiść do Boga i podobne wady nam wrodzone.

 

 12. A gdy scholastycy do nauki chrześcijańskiej domieszali filozofię o doskonałości natury i więcej, niż było można, przypisali wodnej woli i czynom wymuszonym, i nauczali, że ludzie usprawiedliwieni zostają przed Bogiem sprawiedliwością filozoficzną, czyli cywilną, co do której i my przyznajemy, że podległa jest rozumowi i w jakiś sposób jest w naszej mocy, to już nie mogli dostrzec wewnętrznej wrodzonej nieczystości ludzkiej natury.

 

 13. Bo o tej sądzić można tylko na podstawie Słowa Bożego, co scholastycy w swoich rozprawach nieczęsto stosują.

 

 14. To były przyczyny, dla których, pisząc o grzechu pierworodnym, wspomnieliśmy też o żądzy i odmówiliśmy naturalnym siłom człowieka bojaźni Bożej i zaufania do Boga. Chcieliśmy bowiem zaznaczyć, że grzech pierworodny zawiera w sobie także te schorzenia: nieznajomość Boga, wzgardę Boga, brak bojaźni Bożej i ufności do Boga i niemożność miłowania Boga. To są główne błędy natury ludzkiej, sprzeczne szczególnie z przykazaniami pierwszej tablicy Dekalogu.

 

 15. I nie powiedzieliśmy nic nowego. Dawna definicja zrozumiana właściwie mówi to Samo, gdy powiada, „że grzech pierworodny jest brakiem pierwotnej (rajskiej) sprawiedliwości" (Anzelm). Co to jest więc sprawiedliwość? Tutaj scholastycy spierają się o kwestie dialektyczne, a nie wyjaśniają, co to jest pierwotna (rajska) sprawiedliwość.

 

 16. Dalej: sprawiedliwość w Piśmie św. polega nie tylko na spełnianiu przykazań drugiej tablicy Dekalogu, lecz także pierwszej, która zawiera przykazania o bojaźni Bożej, o wierze, o miłości Boga.

 

 17. Przeto sprawiedliwość pierwotna miała zawierać nie tylko całkowitą równowagę własności cielesnych, ale także te dary: pewniejszą znajomość Boga, bojaźń Boga, ufność do Boga, czyli bezsprzecznie prawość oraz moc wprowadzania w życie tych darów.

 

 18. Świadczy o tym Pismo, gdy mówi o człowieku, że stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże. A cóż to jest innego, jak nie to, że w człowieku wykształtowana jest mądrość i sprawiedliwość, która Boga chwyta i w której odzwierciedla się Bóg — to znaczy, że człowiekowi dane są dary: znajomość Boga, bojaźń Boga, zaufanie do Boga itp.

 

 19. Tak bowiem tłumaczą podobieństwo Boże Ireneusz i Ambroży, który wiele innych rzeczy na ten temat wypowiadając, mówi też tak: „Nie jest na obraz Boży {stworzona) ta dusza, w której Bóg nie jest zawsze".

20. A Paweł w Liście do Efezjan 5,4 i w Liście do Kolosan 3, 10 wykazuje, że obraz Boży to znajomość (poznanie) Boga, sprawiedliwość i prawda.

 

21. Piotr z Lombardii nie boi się rzec, że sprawiedliwość pierwotna to jest samo podobieństwo Boga, które jest przez Boga w człowieka włożone.

 

 22. Przytaczamy opinie starożytnych, które nie są sprzeczne z wykładem Augustyna o obrazie (Bożym w człowieku).

 

23. Przeto definicja dawna, mówiąca, że grzech pierworodny jest brakiem sprawiedliwości, nie tylko głosi, że człowiek pozbawiony jest posłuszeństwa Bogu w dziedzinie cielesnej i niższych swoich uzdolnień, ale głosi tez, że pozbawiony jest znajomości Boga, ufności do Boga oraz na pewno też siły zdobycia się na nie. Albowiem i sami teolodzy scholastyczni w wykładach podają, iż nie wykazuje się tego .bez pewnych darów i bez pomocy łaski. My właśnie dary te zwiemy — ażeby należycie można było to zrozumieć — znajomością Boga, bojaźnią Bożą i zaufaniem do Boga. Z tego jasno się okazuje, że dawna definicja wypowiada to samo, co my powiadamy, gdy twierdzimy, że człowiek pozbawiony jest bojaźni Bożej i ufności do Boga, i to nie tylko w dziedzinie czynów, ale i w dziedzinie wyposażenia w dary i siły zdobycia się na nie.

 

 24. Taki sam jest sens definicji, jaka występuje u Augustyna, który zwykle definiuje grzech pierworodny jako żądzę. Zaznacza bowiem, że żądza weszła w miejsce utraconej sprawiedliwości. Gdyż natura chora, ponieważ nie może się Boga bać i miłować, i Bogu wierzyć, szuka rzeczy cielesnych i miłuje je albo pewna siebie gardzi sądem Bożym, albo przestraszona nienawidzi go. W ten sposób Augustyn ujmuje razem zarówno brak sprawiedliwości pierwotnej, jak i nastawienie grzeszne, które potem nastąpiło.

 

 25. Żądza zaś nie jest tylko zepsuciem własności cielesnych, lecz także niecnym zwróceniem się ku rzeczom cielesnym mimo istnienia w nas sil wyższych. I nie wiedzą, co mówią, ci, którzy przypisują człowiekowi miłość Boga nade wszystko, a jednocześnie twierdzą, że jest w nim, póki żyje, żądza, jeśli Duch Święty jej nie stłumi.

 

 26. My więc słusznie wyraziliśmy w opisie grzechu pierworodnego jedno i drugie, mianowicie owe braki, że nie można w Boga wierzyć, Boga się bać i miłować Go, a zarazem też ulegać żądzy, która poszukuje przeciwko Słowu Bożemu rzeczy cielesnych, to znaczy, że szuka nie tylko rozkoszy cielesnych, lecz także mądrości i sprawiedliwości cielesnej i ufność pokłada w tych dobrach, pogardzając Bogiem.

 

 27. A nie tylko dawni nauczyciele, lecz i nowsi, o ile byli rozumni, nauczają, że prawdziwie grzechem pierworodnym są zarówno te braki, które wspomniałem, jak i żądza. Tak bowiem wypowiada się Tomasz": „Grzech pierworodny to brak pierwotnej sprawiedliwości i wraz z nim włączone weń nastawienie pewnych stron duszy, stąd nie jest to sam tylko brak, lecz pewna skażona postawa".

 

 28. A Bonawentura powiada: „Gdy zapytać, co to jest grzech pierworodny, to słuszną odpowiedzią jest, że jest to nieumiarkowana pożądliwość". Słuszną jest też odpowiedź, że jest to brak należytej sprawiedliwości. A w jednej z tych odpowiedzi zawiera się i druga.

 

 29. To samo ma na myśli Hugo od św. Wiktora, gdy powiada, że grzech pierworodny to nieznajomość w umyśle, a żądza w ciele. Zaznacza bowiem, że my, rodząc się, przynosimy z sobą nieznajomość Boga, niewiarę, brak zaufania, wzgardę i nienawiść do Boga.

 

30. Wszystko to zaś obejmuje słowem: „nieznajomość". A wypowiedzi te są zgodne z Pismem św. Albowiem Paweł nieraz wyraźnie mówi o braku, jak np.: „Człowiek cielesny nie pojmuje tego, co jest z Ducha Świętego (I Kor. 2, 14). Gdzie indziej wymienia żądzę jako działającą w członkach i rodzącą złe owoce (Rzym. 7, 5).

 

 31. I moglibyśmy przytoczyć więcej cytatów na jeden i drugi temat, lecz sprawa jasna nie potrzebuje świadectw. A roztropny czytelnik z łatwością potrafi osądzić, że żyć bez bojaźni Bożej i bez wiary to nie są tylko winy na podstawie uczynków, lecz są to trwałe, braki w duszy nieodnowionej.

 

32. O grzechu pierworodnym więc nie myślimy inaczej aniżeli Pismo św. albo Kościół powszechny, lecz przywracamy i wywodzimy na światło dzienne najpoważniejsze zdania Pisma św. i ojców, przywalone sofistycznymi sporami nowszych teologów. Albowiem sama sprawa wskazuje, że nowsi teolodzy nie zrozumieli tego, co mieli na myśli ojcowie, mówiąc o "braku".

 

 33. A poznanie grzechu pierworodnego jest konieczne, nie można bowiem zrozumieć wielkości łaski Chrystusowej, nie poznawszy naszych schorzeń. Cała sprawiedliwość ludzka jest czystą obłudą przed Bogiem, jeżeli nie uznamy, że serce z natury swej pozbawione jest miłości, bojaźni i zaufania do Boga.

 

 34. Dlatego prorok Jeremiasz (31, 19) powiada: „Gdy mi to pokazałeś i gdy się opamiętałem, uderzyłem się po biodrze", a następnie Psalm 116, 11: „Mówiłem w trwodze mojej, wszyscy ludzie kłamią", to znaczy nie są dobrze nastawieni do Boga.

 

 35. Tutaj przeciwnicy napastują także Lutra, że napisał: „Grzech pierworodny pozostaje po Chrzcie", i dodają, że ten artykuł został prawnie potępiony przez Leona X. Lecz Najjaśniejszy Pan dopatrzy się w tym miejscu i odkryje jawne oszczerstwo. Przeciwnicy bowiem wiedzą, w jakim znaczeniu Luter to wypowiedział, iż grzech pierworodny utrzymuje się po Chrzcie. Zawsze tak pisał, że Chrzest znosi i niweczy, i gładzi winę grzechu pierworodnego, chociaż materialny pierwiastek grzechu (jak oni to nazywają), mianowicie żądza, pozostaje". A co do tego pierwiastka materialnego, dodał, że Duch Święty darowany przez Chrzest zaczyna zabijać żądzę i stwarza w człowieku nowe poruszenia.

 

 36. W ten sam sposób wypowiada się i Augustyn, który mówi: „Grzech zostaje odpuszczony w Chrzcie, lecz nie tak, że go nie ma, lecz że nie zostaje zaliczony". Jawnie więc przyznaje, że grzech istnieje, to znaczy pozostaje, chociaż nie zostaje zaliczony. A zdanie to tak dalece spodobało się późniejszym, że było przytaczane nawet w dekretach. A [w piśmie] „przeciwko Julianowi" tak wypowiada się Augustyn: „Ten Zakon, który jest w członkach, jest zniesiony (odpuszczony) przez duchowe odrodzenie, a pozostaje w śmiertelnym ciele. Zniesiony jest, gdyż zniesiona jest wina przez sakrament, którym odrodzeni zostają wierni; pozostaje zaś (trwa), ponieważ stwarza pragnienia, przeciwko którym walczą wierni".

 

 37. Przeciwnicy wiedzą, że Luter tak myśli i naucza, a ponieważ nie mogą odrzucić samej sprawy, więc przekręcają słowa, ażeby tym sztucznym wymysłem pognębić niewinnego.

 

 38. I dalej wywodzą przeciwnicy, że żądza jest karą, a nie grzechem. A Luter broni zdania, że ona jest grzechem. Powyżej już powiedziano, że Augustyn definiuje grzech pierworodny w ten sposób, że jest on żądzą. Jeżeli to zdanie jest nieodpowiednie, to niechaj to sobie wyjaśnią z Augustynem.

 

 39. Poza tym Paweł powiada w Liście do Rzymian 7,7: „Nie wiedziałbym, że pożądliwość jest grzechem, jeśliby Zakon nie powiadał ťnie pożądają, i dalej (w. 23): „Widzę inny Zakon w członkach moich, który wałczy z Zakonem umysłu mojego i bierze mnie w niewolę Zakonu grzechu, który jest w członkach moich".

 

 40. Te świadectwa nie mogą być obalone żadnymi wykrętami. W sposób jasny zwą bowiem żądzę grzechem, tylko że ten nie zostaje policzony tym, którzy są w Chrystusie, chociaż żądza sama w sobie jest z natury rzeczą godną śmierci, gdy nie zostaje przebaczona.

 

 41. Tak mniemają ojcowie, co jest rzeczą bezsporną. Albowiem Augustyn w długim wywodzie obala mniemanie tych, którzy sądzili, że żądza w ludziach nie jest grzechem, lecz czymś obojętnym — adiaforon, tak jak za adiaforon uchodzi kolor ciała czy niepomyślny stan zdrowia.

 

 42. A jeżeli przeciwnicy będą upierali się, że zła skłonność to adiaforon, to kłócić się z tym będą nie tylko liczne wypowiedzi Pisma św., lecz po prostu cały Kościół. Któż bowiem odważył się kiedykolwiek powiedzieć, że są to adiafora (rzeczy obojętne) — chociażby nawet nie było co do tego całkowitej zgodności — powątpiewacie gniewie Bożym, o łasce Bożej, o Słowie Bożym, gniewać się na sądy Boże, oburzać się na to, że Bóg nie od razu wybawia z ucisków, szemrać na to, że 'bezbożni cieszą się lepszym powodzeniem niż dobrzy, wpadać w gniew, w namiętność, w żądzę chwały, mienia itp

 

 43. Uznają to w sercu swoim ludzie nabożni, jak dowodzą tego psalmy i prorocy. Lecz w szkołach scholastycznych przeniesiono tutaj z filozofii zgoła inne poglądy, że mianowicie z powodu swoich namiętności nie jesteśmy ani dobrzy, ani źli i że nie trzeba, nas ani chwalić, ani ganić. Zatem grzechem jest tylko to, co wynika z własnej woli. Lecz te wypowiedzi u filozofów dotyczą sądu świeckiego, cywilnego, nie zaś sądu Bożego. W niemniej sprytny sposób podsuwają tu i inne zdania na ten temat, że natura sama z siebie nie jest zła. Gdy to jest wypowiedziane w związku z sądem świeckim, to tego nie zaczepiamy, lecz nie jest słusznie przytoczone, gdy służyć ma temu, by pomniejszyć znaczenie grzechu pierworodnego. A jednak można wyczytać te zdania u scholastyków, którzy w sposób niestosowny mieszają filozoficzną czy w ogóle świecką naukę dotyczącą obyczajów z Ewangelią.

 

 44. A rozprawiano o tym nie tylko w szkołach, lecz i poza obrębem szkół, stąd zostało to wyniesione na zewnątrz, do ludu. I te poglądy panowały i podsycały zaufanie do sił ludzkich, a przytłumiały poznanie łaski Chrystusowej.

 

 45. Toteż Luter, chcąc wyjaśnić wielkość grzechu pierworodnego i słabości ludzkiej, uczył, że owe pozostałe (po Chrzcie) resztki grzechu pierworodnego to nie jest coś w człowieku z natury swej obojętnego (adiaforon), lecz aby nie zostały człowiekowi zaliczone, potrzebuje łaski Chrystusowej, a Ducha Świętego, aby zostały uśmiercone.

 

 46. Chociaż tedy scholastycy pomniejszają i jedno, i drugie, tj. i grzech, i karę, nauczając, iż człowiek może z własnych sił spełniać przykazania Boże, jednak w Genesis inaczej jest opisana kara nałożona za grzech pierworodny. Tam bowiem natura ludzka poddana zostaje nie tylko śmierci i innym cielesnym dolegliwościom, lecz także władaniu diabła. Albowiem tam ogłoszony zostaje ten straszliwy wyrok: „Nieprzyjaźń ustanowię między tobą i kobietą i między potomstwem twoim i potomstwem jej" (Gen. 3,15).

 

 47. Brak i żądza są karami i grzechami; śmierć i Inne cielesne dolegliwości oraz tyrania diabła są właściwymi karami. Natura ludzka jest bowiem oddana w uległość i trzymana w niewoli przez diabła, który ją też tumani bezbożnymi poglądami i błędnymi mniemaniami i wpędza w grzechy wszelkiego rodzaju.

 

 48. A jak diabła nie można zwyciężyć inaczej aniżeli z pomocą Chrystusa, tak nie możemy też wydostać się z tej niewoli o własnych siłach.

 

 49. Sama historia świata pokazuje, jak wielka jest potęga diabła. Świat pełen jest bluźnierstw przeciwko Bogu i bezbożnych poglądów, i w te pęta usidlił diabeł mądrych i sprawiedliwych w oczach świata. U innych zaś ukazują się jeszcze gorsze występki.

 

 50. Skoro zaś Chrystus został nam dany, aby i te grzechy, i te kary zniósł i obalił władztwo szatana, grzech i śmierć, nie będzie można poznać dobrodziejstw Chrystusowych inaczej, jak tylko tak, że zrozumiemy nasze niedomagania. Dlatego nasi kaznodzieje pilnie o tych sprawach nauczali i niczego nowego nie przekazywali, lecz przedkładali tylko Pismo św. i poglądy świętych ojców.

 

 51. Sądzimy, że Najjaśniejszy Pan uzna powyższe wywody za dostateczną odprawę dziecinnych i niedorzecznych wykrętów, jakimi przeciwnicy spotwarzyli nasz artykuł. Wiemy bowiem, że myśl nasza jest prawidłowa i zgodna z nauką powszechnego Kościoła Chrystusowego. Lecz Jeśli przeciwnicy wznowią ten spór, to nie zabraknie u nas takich, którzy by dali odpowiedź i stanęli w obronie prawdy. Albowiem większość przeciwników naszych nie rozumie, co mówią w tej właśnie sprawie. Mówią często rzeczy sprzeczne, nie opisują prawidłowo i zgodnie z logiką ani formalnej strony grzechu pierworodnego, ani jego strony materialnej, zwanej brakiem przyrodzonej sprawiedliwości. Lecz nie chcieliśmy w tym miejscu zbyt dokładnie rozpatrywać ich spornych argumentów, a uznaliśmy za właściwe przytoczyć jedynie opinię świętych ojców, za którą i my idziemy, i to w słowach ogólnych i ogólnie zrozumiałych i znanych.

 

  Artykuł III. O Chrystusie

 

Przeciwnicy nasi przystają na III artykuł, w którym wyznajemy, że w Chrystusie są dwie natury, mianowicie, że natura ludzka przybrana została przez Słowo [Logos] stanowiąc jedność Jego osoby; i że ten sam Chrystus cierpiał i umarł, aby nas pojednać z Ojcem; i że został zmartwychwzbudzony, aby królować, usprawiedliwiać i poświęcać wierzących itd. według Symbolu Apostolskiego i Symbolu Nicejskiego.

 Artykuł IV. O usprawiedliwieniu

 

1. W czwartym, piątym, szóstym, a dalej w dwudziestym artykule potępiają nas, że nauczamy. Iż ludzie dostępują odpuszczenia grzechów nie z powodu swo ich zasług, lecz darmo ze względu na Chrystusa, przez wiarę w Chrystusa. Potępiają bowiem oba stanowiska: i to, że zaprzeczamy, iż ludzie dostępują odpuszczenia grzechów z powodu swoich zasług, i to, że twierdzimy, iż ludzie przez wiarę dostępują odpuszczenia grzechów i przez wiarę w Chrystusa zostają usprawiedliwieni.

 

2. Ponieważ zaś w sporze tym chodzi o naczelną zasadę nauki chrześcijańskiej, która prawidłowo rozumiana uświetnia i pomnaża chwalę Chrystusa i przynosi nabożnym sumieniom potrzebną i przebogatą pociechę, prosimy, ażeby Najjaśniejszy Pan cierpliwie nas wysłuchał w tej wielkiej sprawie.

 

3. Albowiem przeciwnicy, nie rozumiejąc, ani co to jest odpuszczenie grzechów, ani co to jest wiara, ani co łaska, ani co sprawiedliwość, w sposób godny ubolewania zohydzają tę zasadę i przyciemniają chwałę i dobrodziejstwa Chrystusowe, i odbierają nabożnym sumieniom podane w Chrystusie pociechy.

 

4. Byśmy zaś mogli zarówno potwierdzić nasze wyznanie, jak i obalić to, co zarzucają nam przeciwnicy, trzeba na początek powiedzieć pewne rzeczy, aby można było poznać źródła i jednego, i drugiego rodzaju nauki, tzn. naszych przeciwnik&´w i naszej.

 

5. Całe Pismo św. powinno się podzielić na dwie główne części: Zakon i Obietnicę. W jednym miejscu przekazuje nam ono Zakon, w innym przekazuje Obietnicę dotyczącą Chrystusa, mianowicie z jednej strony w Zakonie zapowiada, że Chrystus przyjdzie, i obiecuje ze względu na Niego odpuszczenie grzechów, usprawiedliwienie i życie wieczne, a z drugiej strony w Ewangelii sam Chrystus, już po swoim przyjściu, gdy już się zjawił, obiecuje odpuszczenie grzechów, usprawiedliwienie i życie wieczne.

 

6. W tych rozważaniach zaś Zakonem nazywamy przykazania Dekalogu, gdziekolwiek się je w Pismach czyta. O obrzędach i postanowieniach prawnych Mojżesza w tym miejscu nie mówimy.

 

7. Z tych dwóch części przeciwnicy traktują Zakon oddzielnie. Skoro bowiem prawo naturalne, które jest zgodne z Zakonem Mojżeszowym, czyli Dziesięciorgiem Przykazań, jest wrodzone wszystkim ludzkim sercom i przez Boga wypisane w sercu, to ludzki rozum w pewnej mierze może pojąć i zrozumieć Dziesięcioro Przykazań i wyobraża sobie, że prawo mu wystarczy, że przez Zakon można dostąpić odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia.

 

8. Natomiast Dekalog domaga się nie tylko zewnętrznych, świeckich uczynków, których .i rozum poniekąd może dokonać, lecz także domaga się innych jeszcze, wykraczających daleko poza ludzki rozum spraw, mianowicie, by prawdziwie bano się Boga, prawdziwie miłowano Boga, wyznawano Boga, prawdziwie układano prośby do Boga, możliwe do wysłuchania przez Niego, i oczekiwano pomocy Bożej w śmierci i we wszystkich uciskach, i wreszcie domaga się Dekalog posłuszeństwa wobec Boga w śmierci i we wszelkich uciskach, byśmy od Niego nie stronili i od Niego się nie odwracali, gdy je na nas włoży.

 

9. Tutaj scholastycy, idąc jedynie za filozofami, uczą o sprawiedliwości zgodnej z rozumem, o sprawiedliwości ograniczającej się do uczynków świeckich, zewnętrznych i dodają zmyślony przez siebie pogląd, że rozum może bez Ducha Świętego miłować Boga nade wszystko. Albowiem dopóki umysł ludzki nie jest zaniepokojony i zagrożony i nie myśli o gniewie Bożym lub o sądzie Bożym, może sobie roić, że chce miłować Boga i przez wzgląd na Boga dobrze czynić. W ten sposób dochodzi do nauki, że ludzie mogą sobie zasłużyć na odpuszczenie grzechów czyniąc tyle, na ile ich stać, to znaczy, jeżeli rozum, żałując za grzech, wymoże jakiś przejaw miłości do Boga lub spełni dobry uczynek ze względu na Boga.

 

10. Ten pogląd, schlebiając naturze ludzkiej zrodził i pomnożył liczbę aktów kultowych w Kościele, ślubowań mniszych, nadużyć z mszami, a inni raz po raz na podstawie tego poglądu wymyślali coraz to inne formy nabożeństwa i obrzędy.

 

11. I żeby zasilić i powiększyć zaufanie do takich uczynków, zaczęli twierdzić, że Bóg musi temu, kto je spełnia, darować łaskę z konieczności nie przymuszonej, ale wynikającej z Jego niezmienności.

12. W tym poglądzie tkwi wiele poważnych i zgubnych błędów, których wymienienie zabrałoby zbyt dużo czasu. Tylko o tym jednym niechaj pomyśli rozsądny czytelnik: Jeżeli na tym polega sprawiedliwość chrześcijańska, to jaka zachodzi różnica między filozofią a nauką chrześcijańską? Jeżeli na odpuszczenie grzechów zasługujemy naszymi wymuszonymi działaniami, to co mamy z Chrystusa? Jeżeli możemy zostać usprawiedliwieni przez rozum i uczynki podyktowane przez rozum, to na co potrzebny nam jest Chrystus lub odrodzenie?

 

13. A te poglądy doprowadziły już nawet do tego, że wielu wyśmiewa nas, iż nauczamy, że należy poszukiwać jeszcze innej sprawiedliwości aniżeli ta głoszona przez filozofów.

 

14. Słyszeliśmy nawet, że niektórzy w kazaniu, poniechawszy Ewangelii, wykładają etykę Arystotelesa. I nie popełniali błędu, jeżeli prawdą jest to, czego bronią przeciwnicy. Albowiem Arystoteles w sposób tak uczony pisał o obyczajności świeckiej, iż nie trzeba nic więcej do tego dodawać.

 

15. Widzimy też, że istnieją książki, gdzie zestawia się niektóre wypowiedzi Chrystusa z wypowiedziami Sokratesa, Zenona i innych, jak gdyby Chrystus po to przyszedł na świat, by przekazać pewne prawa, przez wypełnianie których zasługujemy na odpuszczenie grzechów, nie zaś aby go dostąpić darmo ze względu na Jego zasługi.

 

16. Dlatego jeżeli tutaj przyjmiemy naukę przeciwników, że na odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie zasługujemy sobie uczynkami podyktowanymi przez rozum, to nie będzie już żadnej różnicy między sprawiedliwością filozoficzną, czyli bezsprzecznie faryzejską, a chrześcijańską.

 

17. Chociaż przeciwnicy nasi, by już nie pominąć całkowicie Chrystusa, domagają się także znajomości historii traktującej o Chrystusie i przyznają, że dzięki Jego zasłudze posiadamy pewne nastawienie [habitus], czyli ? jak oni to nazywają ? pierwszą łaskę, w której dopatrują się pewnej postawy i skłonności, dzięki którym łatwiej jest miłować Boga. Lecz to, co oni temu nastawieniu przypisują, jest jednak za mało, ponieważ mylnie wyobrażają sobie, że uczynki naszego rozumu i woli w czasie, zanim to nastawienie zaistnieje, i również potem, gdy to nastawienie już istnieje, są tego rodzaju, to znaczy, że i przedtem i potem są jednym i tym samym. Zmyślają, że wola może miłować Boga, ale że jednak to nastawienie pobudza, aby czyniła to chętniej. I nakazują, by na to nastawienie zasłużyć sobie pierwej przez poprzedzające zasługi. Następnie nakazują, .by uczynkami Zakonu zasłużyć na wzrost owego nastawienia i na życie wieczne.

 

18. W ten sposób grzebią Chrystusa, by ludzie nie mieli korzyści z Niego jako pośrednika i by nie myśleli, że ze względu na Niego darmo dostępują odpuszczenia grzechów i pojednania, lecz by oddawali się mrzonkom, iż przez własne spełnianie Zakonu zasługują sobie na odpuszczenie grzechów i przez własne spełnianie Zakonu zostają uznani za usprawiedliwionych przed Bogiem. Ponieważ jednak Zakonowi nigdy się zadość nie uczyni i ponieważ rozum nie spełnia nic, jak tylko pewne świeckie uczynki, więc ani Boga się nie boi, ani prawdziwie nie wierzy, że Bóg dba o niego. A chociaż mówią o owym nastawieniu, jednak bez sprawiedliwości z wiary ani nie może istnieć miłość Boga w ludziach, ani nie można zrozumieć, czym jest miłość Boga.

 

19. A że wymyślają różnicę między meritum de congruo a meritum de condigno, to czynią tak tylko dla zabawy, aby się nie ujawnić otwarcie jako pelagianie. Albowiem jeżeli Bóg daje łaskę z konieczności jako zgodną z zasługą, to już nie jest to zasługa należna, lecz zasługa według godności. Jednak nie wiedzą, co mówią. Wymyślają bowiem, że gdy owo nastawienie miłości jest, to człowiek ma zasługę według godności. W jaki sposób dochodzą do tego, czy człowiek ma zasługę należną, czy zasługę według godności?

 

20. Cała ta sprawa została wymyślona przez ludzi próżnujących, którzy nie poznali, w jaki sposób człowiek staje się uczestnikiem odpuszczenia grzechów i w jaki sposób w Bożym sądzie i w trwogach sumienia wybite nam zostaje z głowy zadufanie we własne uczynki. Pewni siebie obłudnicy zawsze sądzą, że mają zasługę według godności, niezależnie od tego, czy owo nastawienie jest, czy go nie ma, ponieważ ludzie już z natury są dufni w swoją własną sprawiedliwość; lecz sumienia przerażone pozostają w niepewności i powątpiewają, i raz po raz. poszukują innych uczynków, i gromadzą je, aby zasnąć uspokojenia. One nigdy nie czują, że mają zasługę według godności, i wpadają w rozpacz, jeżeli oprócz nauki Zakonu nie słyszą Ewangelii o odpuszczeniu grzechów za darmo i o sprawiedliwości z wiary.

21. W ten sposób przeciwnicy nie uczą niczego innego, jak tylko sprawiedliwości dyktowanej przez rozum, czyli bezspornie zakonnej, są w nią wpatrzeni jak Żydzi w zasłoniętą twarz Mojżesza (II Mojż. 34, 30; II Kor. 3, 13), i w pewnych siebie obłudnikach, którzy liczą na to, że czynią zadość Zakonowi, rozbudzają nadzieję i próżne zadufanie w uczynkach oraz wzgardę dla łaski Chrystusowej. Przeciwnie zaś, sumienia lękliwe doprowadzają do rozpaczy, i te, działając z powątpiewaniem, nigdy nie mogą doświadczyć tego, co to jest wiara i jak ona jest skuteczna. W ten sposób pogrążają się w głębinach rozpaczy.

 

22. My zaś myślimy o sprawiedliwości dyktowanej przez rozum tak, że Bóg domaga się jej i że ze względu na przykazania Boże należy koniecznie dokonywać uczynków uczciwych, jakie nakazuje Dekalog, zgodnie ze słowem ?Zakon jest przewodnikiem..." i ?Zakon ustanowiony jest dla niesprawiedliwych" (Gal. 3, 24; I Tym. l, 9). Chce bowiem Bóg, aby grzechy cielesne powstrzymywane zostały przez karność obywatelską, i dla jej utrzymania nadał prawa, pisma, naukę, urzędy, kary.

 

23. I rozum może poniekąd wykonać tę sprawiedliwość swoimi siłami, chociaż często przemaga .go przyrodzona słabość, a diabeł pobudza do jawnych niecnych postępków.

 

24. Chociaż zaś dyktowanej przez rozum sprawiedliwości chętnie przyznajemy należną jej chwałę, boć skażona natura nie posiada żadnego większego dobra, i słusznie powiada Arystoteles: ?Ani gwiazda wieczorna, ani gwiazda poranna nie jest piękniejsza niźli sprawiedliwość", a również Bóg przyozdabia ją w cielesne nagrody, jednak nie należy jej wychwalać z uwłaczaniem Chrystusowi.

 

25. Fałszywy jest bowiem pogląd, że na odpuszczenie grzechów zasługujemy sobie naszymi uczynkami.

 

26. Fałszywe jest także to, że ludzie zostają uznani za sprawiedliwych przed Bogiem z powodu sprawiedliwości dyktowanej przez rozum.

 

27. Fałszywe jest także to, że rozum może z własnych sił nade wszystko miłować Boga i spełniać Zakon Boży, mianowicie Boga prawdziwie się bać, prawdziwie uznać, że Bóg wysłuchuje [modlitw], polegać na Bogu w chwili śmierci i w innych zrządzeniach Bożych, nie pożądać cudzego itd.; chociaż rozum może spełniać uczynki świeckie.

 

28. Fałszywe jest także to i ubliża Chrystusowi, że nie popełniają grzechu ludzie, którzy spełniają przykazania Boże bez świadomości łaski.

 

29. Na poparcie tego naszego mniemania mamy świadectwa nie tylko z Pisma św., lecz także z ojców Kościoła. Albowiem Augustyn bardzo często rozprawia się z pelagianami, iż łaska nie zostaje nam dana dla naszych zasług. A o ?naturze i łasce" powiada: ?Jeżeli wystarcza naturalna możliwość przez wolną wolę zarówno do tego, by poznać, jak należy żyć, jak i do tego, by dobrze żyć, to Chrystus daremnie umarł, a więc pozbawione jest znaczenia zgorszenie krzyża".

 

30. Dlaczego także ja nie miałbym tu zawołać? Owszem, będę wołał i w bólu jako chrześcijanin będę gromił: ?Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy z samego przyrodzenia jesteście sprawiedliwi, wypadliście z łaski" (Gal. 5, 3). Nie znając bowiem sprawiedliwości Bożej, a chcąc ustanowić własną, nie poddajecie się sprawiedliwości Bożej. Jak bowiem Chrystus jest końcem Zakonu (Rzym. 10, 3?4), tak też jest Zbawicielem grzesznej natury ludzkiej ku usprawiedliwieniu każdego wierzącego.

 

31. A u Jana (8, 36) jest powiedziane: ?Jeśli was Syn wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie". Nie możemy więc uwolnić się od grzechów przez rozum i zasłużyć sobie odpuszczenia grzechów. U Jana (3, 5) jest napisane: ?Jeśli się kto nie narodzi z wody i Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego". A że trzeba się odrodzić przez Ducha świętego, sprawiedliwość dyktowana przez rozum nie usprawiedliwia nas przed Bogiem, nie spełnia Zakonu.

 

32. List do Rzymian głosi: ?Wszystkim brak chwały Bożej" (3, 23), to znaczy: brak mądrości i sprawiedliwości Bożej, która Boga poznaje i wielbi. I dalej: ?Zamysł ciała wrogi jest Bogu, nie jest bowiem poddany Zakonowi Bożemu, i nawet nie może mu się poddać (...) A ci, którzy są cieleśni, Bogu podobać się nie mogą" (8, 7?8).

 

33. A te świadectwa są tak wyraźne, że nie potrzeba tu bystrego rozumowania, lecz tylko uważnego .słuchania, by posłużyć się słowami Augustyna, jakimi on się posłużył w tej samej sprawie. Jeśli zamysł ciała jest wrogi Bogu, to ciało grzeszy także wtedy, gdy spełniamy zewnętrzne świeckie uczynki. Jeżeli nie może poddać się Zakonowi Bożemu, to z pewnością grzeszy, chociaż nawet ma znakomite czyny i godne chwały według ludzkiego sądu.

 

34. Przeciwnicy nasi biorą pod uwagę przykazania drugiej tablicy, które dotyczą sprawiedliwości świeckiej, zewnętrznej, jaką ma na myśli rozum. I zadowoleni z niej sądzą, że zadośćuczynią Zakonowi. Tymczasem nie dostrzegają tablicy pierwszej która przykazuje, abyśmy miłowali Boga i abyśmy prawdziwie przyjęli, że Bóg gniewa się na grzech, prawdziwie bali się Boga i prawdziwie pewni byli, że Bóg wysłuchuje. Atoli umysł ludzki bez Ducha Świętego albo jest pewny siebie i gardzi sądem Bożym, albo gdy Bóg ukarze, ucieka przed Nim, a gdy go sądzi, nienawidzi Go.

 

35. Dlatego przykazaniom pierwszej tablicy nie jest posłuszny. Ponieważ więc w naturze ludzkiej tkwi wzgarda Boga, powątpiewanie o Słowie Bożym, o groźbach i obietnicach Bożych, ludzie grzeszą nawet wtedy, gdy spełniają zacne uczynki bez Ducha Świętego, ponieważ spełniają je z sercem bezbożnym według słów: ?Co nie jest z wiary, grzechem jest" (Rzym. 14, 23). Tacy bowiem działają ze wzgardą Boga ? jak myśli Epikur [sądząc], że Bóg się o niego nie stara, nie bierze go pod uwagę ani go nie wysłuchuje. Ta wzgarda [Boga] podważa wartość także uczynków nawet na pozór szlachetnych ? gdyż Bóg serca osądza.

 

36. Wreszcie bardzo nierozsądnie piszą przeciwnicy, że ludzie winni wiekuistego gniewu zasługują sobie na odpuszczenie grzechów przez wymuszony akt miłości, skoro niemożliwością jest miłować Boga, zanim pierwej nie zostanie przez wiarę pochwycone odpuszczenie grzechów. Serce bowiem czujące prawdziwie, że Big jest zagniewany, nie może Boga miłować, jeżeli Bóg nie okaże mu swojej łaskawości. Dopóki przeraża i wydaje się być tym, który przeznacza na wieczną śmierć, natura ludzka nie może wznieść się na tyle, by zagniewanego, sądzącego i karzącego miłować.

 

37. Łatwo jest ludziom gnuśnym wymyślać owe majaki o miłowaniu, że obwiniony o grzech śmiertelny może Boga miłować nade wszystko, ponieważ nie zastanawiają się nad tym, co to jest za męka czuć gniew i sąd Boży. Przecież w walce i zmaganiu się sumienia doświadcza ono nicości owych spekulacji filozoficznych.

 

38. Powiada Paweł: ?Zakon wywołuje gniew" (Rzym. 4, 15). Nie powiada, że ?ludzie przez Zakon zasługują na odpuszczenie grzechów". Zakon bowiem zawsze oskarża sumienie i przerasta je. A więc nie usprawiedliwia, ponieważ sumienie przerażone przez Zakon ucieka przed sądem Bożym. Mylą się więc ci, którzy ufność pokładają w tym, że przez Zakon, przez swoje uczynki zasługują sobie na odpuszczenie grzechów.

 

39. Na razie niech wystarczą te słowa o sprawiedliwości dyktowanej przez rozum, czyli o sprawiedliwości Zakonu, o której uczą przeciwnicy. Albowiem nieco później, gdy mówić będziemy o naszym .poglądzie dotyczącym sprawiedliwości z wiary, ten sam temat wymagać będzie przedłożenia liczniejszych świadectw. One też dopomogą do obalenia tych błędów naszych przeciwników, które dotychczas oceniliśmy.

 

40. Ponieważ więc ludzie nie mogą z własnych sił spełniać Zakonu Bożego i wszyscy są pod grzechem, i winni są wiecznego gniewu i śmierci, dlatego nie możemy uwolnić się przez Zakon od grzechów i być usprawiedliwieni, lecz dana nam jest obietnica odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia przez wzgląd na Chrystusa, który za nas zastał wydany, aby zadośćuczynić za grzechy świata, i ustanowiony został jako pośrednik i pojednawca.

 

41. A ta obietnica nie jest uwarunkowana naszymi zasługami, lecz darmo oferuje odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie, jak powiada Paweł: ?Jeżeli z uczynków, to już nie jest łaska" (Rzym. 11, 6), a gdzie indziej: ?Sprawiedliwość Boża objawiona jest bez Zakonu, to znaczy darmo dane jest odpuszczenie grzechów" (Rzym. 3, 20). Pojednanie nie zawisło od naszych zasług.

 

42. Jeśliby bowiem od naszych zasług zawisło odpuszczenie grzechów i pojednanie, byłoby ono z Zakonu i byłoby nieużyteczne. Ponieważ Zakonu nie spełniamy, wynikałoby z tego także, że obietnica pojednania nigdy by nam nie była dana. Tak argumentuje Paweł w Liście do Rzymian (4, 14): ?Jeżeliby dziedzictwo było z Zakonu, daremna byłaby wiara i obietnica wniwecz by się obróciła". Jeśliby bowiem obietnica uwarunkowana była naszymi zasługami i Zakonem, to skoro Zakonu nigdy nie spełniamy, wynikałoby z tego, że obietnica jest nieużyteczna.

 

43. Skoro zaś usprawiedliwienie dochodzi do skutku przez obietnicę łaski (daną nam darmo), wynika z tego, że sami nie możemy się usprawiedliwić. W przeciwnym razie na co potrzebna byłaby obietnica? Ponieważ zaś obietnicy nie można przyjąć inaczej, jak tylko przez wiarę, Ewangelia, która jest we właściwym sensie obietnicą odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia przez, wzgląd na Chrystusa, zwiastuje sprawiedliwość z wiary w Chrystusa, której Zakon nie naucza; nie jest też ona sprawiedliwością z Zakonu.

 

44. Zakon bowiem domaga się od nas, byśmy spełniali uczynki i byli doskonałymi. Lecz obietnica oferuje nam, udręczonym grzechem i śmiercią, za darmo pojednanie przez wzgląd na Chrystusa, pojednanie, które otrzymuje się nie przez uczynki, lecz jedynie przez wiarę. Wiara ta nie przynosi przed oblicze Boga ufności we własne zasługi, lecz jedynie ufność w obietnicę, czyli w miłosierdzie obiecane w Chrystusie.

 

45. Więc ta wiara szczególna, dzięki której każdy wierzy, iż są mu odpuszczone grzechy przez wzgląd na Chrystusa i że Bóg jest ubłagany i pojednany przez wzgląd na Chrystusa, osiąga odpuszczenie grzechów i usprawiedliwia nas. A ponieważ dzięki pokucie, to jest w trwogach, pociesza i podnosi serca, odradza nas i przynosi Ducha Świętego, tak iż następnie możemy spełniać Zakon Boży ? miłować Boga, prawdziwie Go się bać, prawdziwie przyjmować, że Bóg może nas wysłuchać, być Bogu posłusznymi we wszelkich udrękach, uśmiercać pożądliwość itd.

 

46. Tak tedy wiara, która przyjmuje odpuszczenie grzechów darmo, stawiając wobec gniewu Bożego nie nasze własne zasługi lub naszą miłość, lecz pośrednika i pojednawcę Chrystusa, ta wiara jest prawdziwym poznaniem Chrystusa i ona korzysta z dobrodziejstw Chrystusowych, odradza serca i przewyższa spełnianie Zakonu.

 

47. O tej wierze nie ma w nauce naszych przeciwników ani jednej najdrobniejszej wzmianki. Dlatego ganimy przeciwników, że przekazują tylko poglądy o sprawiedliwości z Zakonu, a nie przekazują nauki, o sprawiedliwości z Ewangelii, która głosi sprawiedliwość z wiary w Chrystusa.

 

Co to jest wiara usprawiedliwiająca

 

48. Przeciwnicy mają tylko takie wyobrażenie o wierze, że jest ona znajomością historii [o Chrystusie], i dlatego nauczają, że może ona istnieć obok grzechu śmiertelnego. Toteż nic nie mówią o wierze, o której Paweł tylekroć mówi, że przez nią ludzie zostają usprawiedliwieni, ponieważ ci, którzy zostają uznani za sprawiedliwych wobec Boga, nie tkwią w grzechu śmiertelnym. Lecz wiara, która usprawiedliwia, to nie tylko znajomość historii, lecz pełne zaufania wyrażenie zgody na obietnicę Boga, przez którą zaoferowane zostaje odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie darmo ze względu na Chrystusa". Aby zaś ktoś nie podejrzewał, że jest ona tylko znajomością historii, dodajmy jeszcze dalsze objaśnienie, że jest to wola przyjęcia danej obietnicy odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia. Ta wiara to nie tylko znajomość historii, jak Chrystus się urodził, cierpiał itd. (to wiedzą i znają też i diabły), lecz pewność, czyli pełne zaufanie w sercu, gdy całym sercem uważam za pewną i prawdziwą obietnicę Boga, przez którą zaofiarowane mi zostaje, bez mojej zasługi, odpuszczenie grzechów, łaska i zbawienie za pośrednictwem Chrystusa. Ażeby tedy nikt nie roił sobie, że to tylko znajomość historii, dodam tu jeszcze, że wiara to to, że moje serce całkowicie przejmuje się tym skarbem i nie jest to mój uczynek, nie mój to dar czy dawanie, nie moje działanie i przygotowanie, lecz że serce się tym pociesza i całkowicie na tym polega, iż Bóg nam daje i nas obdarza, a nie my Jemu, że to On nas obsypuje wszelkim skarbem łaski w Chrystusie.

 

49. Z łatwością można dostrzec różnicę między tą wiarą a między sprawiedliwością z Zakonu. Wiara to służba Boża (latreia), która przyjmuje dane przez Boga dobrodziejstwa; a sprawiedliwość z Zakonu to służba Boża (nabożeństwo), która przedkłada Bogu nasze zasługi. Bóg tak chce być czczony wiarą, że my od Niego przyjmujemy to, co On obiecuje i oferuje.

 

50. Ze zaś wiara oznacza nie tylko znajomość historii, lecz wiarę, która ufnie wyraża zgodę na obietnicę, wyraźnie świadczy Paweł, który powiada: ?Dlatego sprawiedliwość jest z wiary, aby była

zapewniona obietnica" (Rzym. 4, 16). Sądzi bowiem, że obietnicy nie można przyjąć inaczej, jak tylko wiarą. Dlatego wzajemnie porównuje je i splata z sobą: obietnicę i wiarę.

 

51. Chociaż z łatwością da się osądzić, co to jest wiara, gdy weźmiemy pod uwagę Symbol Wiary, gdzie na odpowiednim miejscu pomieszczony jest artykuł: ?Odpuszczenie grzechów", to jednak nie wystarczy wierzyć, że Chrystus ?narodził się, został umęczony, zmartwychwstał...", lecz musimy też dodać ten artykuł, który jest zakończeniem tego wydarzenia, mianowicie: ?Odpuszczenie grzechów". Do tego artykułu należy odnieść pozostałe kwestie, że ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na nasze zasługi darowane nam zostaje odpuszczenie grzechów.

 

52. Na cóż bowiem potrzebne byłaby wydawać Chrystusa za nasze grzechy, jeżeli nasze zasługi mogą zadośćuczynić za nasze grzechy?

 

53. Ilekroć więc mówimy o wierze usprawiedliwiającej, należy wiedzieć, że schodzą się tu z sobą trzy sprawy: l) obietnica, 2) dana za darmo w sposób nie zasłużony i 3) zasługi Chrystusa pojmowane jako zapłata i przebłaganie. Obietnicę przyjmuje się wiarą. Danie jej darmo, w sposób nie zasłużony, wyklucza nasze zasługi, a oznacza, że jedynie przez miłosierdzie ofiarowane zostaje dobrodziejstwo. Zasługi Chrystusowe, są zapłatą, ponieważ musi istnieć pewne przebłaganie za nasze grzechy.

 

54. W Piśmie św. często występuje wzywanie miłosierdzia, a święci ojcowie (Kościoła) też często powiadają, że zbawieni zostajemy przez miłosierdzie.

 

55. Ilekroć więc występuje wzmianka o miłosierdziu, należy wiedzieć, że wymagana jest tam wiara, która przyjmuje obietnicę miłosierdzia. I znowu ilekroć mówimy o wierze, chcemy, by przez to rozumiano coś konkretnego, mianowicie obiecane miłosierdzie.

 

56. Albowiem wiara nie dlatego usprawiedliwia, czyli zbawia, że sama jest uczynkiem, który ma wartość sam w sobie, lecz dlatego, że przyjmuje obiecane miłosierdzie.

 

57. Ten przejaw religii (cultus), ta forma nabożeństwa (latreia) w wielu miejscach Pisma św., zwłaszcza u proroków i w psalmach, jest chwalona, chociaż Zakon nie zawiera nauki o odpuszczeniu grzechów darmo. Lecz patriarchowie znali obietnicę o Chrystusie, że Bóg zechce odpuścić grzechy ze względu na Chrystusa. Gdy więc zrozumieli, że Chrystus będzie zapłatą za nasze grzechy, wiedzieli, że nasze uczynki nie są dostateczną zapłatą za rzecz tak wielką. Toteż traktowali okazane im miłosierdzie Boże i odpuszczenie grzechów jako dane darmo na podstawie wiary, podobnie jak święci w Nowym Testamencie.

 

58. Tu należą często powtarzane w psalmach i u proroków wzmianki o miłosierdziu i wierze: ?Jeżeli będziesz nieprawości upatrywał. Panie, któż się ostoi?" (Ps. 130, 3 i n.). Tutaj [psalmista] wyznaje grzechy, a nie wspomina o swoich zasługach. Owszem dodaje: ?Ponieważ, u Ciebie jest pojednanie". Występuje tu wyraźnie zaufanie w miłosierdzie Boże. I przytacza jeszcze obietnicę: ?Dusza moja żyje nadzieją, trwa w słowie Twoim (...) ponieważ obiecałeś odpuszczenie".

 

59. Przeto i patriarchowie dostępowali usprawiedliwienia nie przez Zakon, lecz przez obietnicę i wiarę. I dziwna to rzecz, że przeciwnicy tak bardzo pomniejszają znaczenie wiary, choć wiedzą, że wszędzie jest ona poważana jako naczelna forma pobożności, jak np. w Psalmie 50, 15: ?Wzywaj mnie w dzień utrapienia, tedy cię wyrwę".

 

60. Bóg chce dać się w ten sposób poznać, chce być czczony jako ten, od którego otrzymujemy dobrodziejstwa, i to z Jego miłosierdzia, a nie dla naszych zasług. To jest najobfitsza pociecha we wszystkich uciskach. A pociechy tego rodzaju chcą nam odebrać przeciwnicy, pozbawiając wiarę znaczenia, pogardzając nią, twierdząc i nauczając, że ludzie są powiązani z Bogiem jedynie na podłożu własnych uczynków i zasług.

 

O tym, że wiara w Chrystusa usprawiedliwia

 

61. Po pierwsze, ażeby ktoś nie mniemał, że mówimy o pobieżnej znajomości historii, należy powiedzieć, w jaki spos´ób dochodzi do powstania wiary. Następnie pokażemy zarówno, że wiarą usprawiedliwia, jak też w jaki sposób należy to rozumieć, oraz obalimy zarzuty przeciwników.

62. Chrystus w Ewangelii Łukasza (24, 47) nakazuje głosić w swoim imieniu pokutę i odpuszczenie grzechów. Ewangelia bowiem zarzuca wszystkim ludziom, że są pod władaniem grzechu i wszyscy zasługują na wieczny gniew i śmierć, i ofiarowuje ze względu na Chrystusa odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie, które się przyjmuje wiarą. Kazanie pokuty, które nas obwinia, napawa sumienie prawdziwymi i poważnymi trwogami. W tych trwogach serca powinny znowu doznać pocieszenia, a dzieje się to, gdy uwierzą w obietnicę Chrystusową, że ze względu na Niego mamy odpuszczenie grzechów. Wiara, która w trwogach podnosi i pociesza, przyjmuje odpuszczenie grzechów, usprawiedliwia i ożywia. Albowiem ta pociecha to nowe i duchowe życie.

 

63. To jest wypowiedziane jasno i wyraźnie i może być zrozumiane przez nabożnych, ima też za sobą świadectwa Kościoła. Przeciwnicy natomiast nigdzie nie mogą wyraźnie i jasno powiedzieć, w jaki sposób otrzymuje się Ducha Świętego. Zmyślają, że to sakramenty przez samo ich dokonanie udzielają Ducha Świętego, bez wewnętrznego w kierunku dobra poruszenia człowieka, który je przyjmuje, jak gdyby darowanie Ducha Świętego było naprawdę czymś błahym.

 

64. Gdy zaś mówimy o takiej wierze, która nie jest błahą myślą, lecz która uwalnia od śmierci, rodzi w sercach nowe życie i jest dziełem Ducha Świętego, to ona nie przestaje działać wobec grzechu śmiertelnego, lecz tak długo, dopóki jest obecna, rodzi dobre owoce, jak to później powiemy.

 

65. Cóż można prościej i jaśniej powiedzieć o nawróceniu bezbożnego albo o sposobie odrodzenia? Niechaj przytoczą z całego szeregu pisarzy kościelnych choćby jeden komentarz do Sentencji, który by mówił o sposobie odrodzenia.

 

66. Gdy mówią o nastawieniu miłości, to zmyślają, że człowiek ma zasługę przez swoje uczynki, nie uczą zaś, że odpuszczenie grzechów zyskuje się przez Słowo; tak w czasie obecnym nauczają też anabaptyści.

 

67. Atoli w odniesieniu do Boga nie można tak postępować, gdyż Boga. nie można pochwycić i poznać inaczej, jak tylko w Słowie i przez Słowo. Dlatego i usprawiedliwienie dokonuje się przez Słowo, jak powiada Paweł w Liście do Rzymian (1,16): ?Ewangelia jest mocą Bożą ku zbawieniu każdemu wierzącemu", i dalej: ?Wiara jest ze słuchania" (Rzym. 10, 17). A stąd argument, że wiara usprawiedliwia, jeśli bowiem usprawiedliwienie dokonuje się tylko przez Słowo, a Słowo można pochwycić tylko przez wiarę, wynika z tego, że wiara usprawiedliwia.

 

68. Lecz są i inne, ważniejsze racje. O powyżej przytoczonych wypowiedzieliśmy się dotychczas, aby pokazać sposób odrodzenia i aby można było zrozumieć, jaka jest wiara, o której mówimy.

 

69. Teraz ukażemy, że wiara usprawiedliwia. Tutaj trzeba najpierw uświadomić czytelnikom, że jak konieczne jest trzymanie się orzeczenia, iż Chrystus jest pośrednikiem, tak konieczne jest też bronienie orzeczenia, iż wiara usprawiedliwia. W jaki sposób bowiem Chrystus będzie pośrednikiem, jeżeli nie wykorzystamy jego roli pośrednika w sprawie usprawiedliwienia, jeżeli nie pomyślimy, iż przez wzgląd na Niego zostajemy uznani .za sprawiedliwych? To zaś znaczy wierzyć, pokładać ufność w zasługach Chrystusa, że przez wzgląd na Niego Bóg raczy być dla nas łaskawie usposobiony.

 

70. Dalej tak jak należy bronić tego, iż oprócz Zakonu potrzebna jest obietnica Chrystusa, tak też należy bronić tego, że wiara usprawiedliwia. Zakon bowiem nie naucza o odpuszczeniu grzechów darmo. Dalej: Zakonu nie można spełniać, jeżeli pierwej nie przyjęło się Ducha Świętego. Konieczne jest więc bronić tego, iż obietnica Chrystusa jest .potrzebna. Tej zaś nie można przyjąć inaczej, jak tylko wiarą. Przeto ci, którzy zaprzeczają, iż wiara usprawiedliwia, nie nauczają niczego innego, jak tylko Zakonu, usuwając Ewangelię i usuwając Chrystusa.

 

71. Lecz może niektórzy, gdy się powiada, że wiara usprawiedliwia, rozumieją początkowo, że wiara jest początkiem usprawiedliwienia lub przygotowaniem do usprawiedliwienia, tak iż nie ona jest .podłożem tego, ż 9. Tutaj scholastycy, idąc jedynie za filozofami, uczą o sprawiedliwości zgodnej z rozumem, o sprawiedliwości ograniczającej się do uczynke jesteśmy mili Bogu, lecz uczynki, które następują potem.

 

72. I wyobrażają sobie, że wiara dlatego jest tak bardzo chwalona, iż jest początkiem. Wielka bowiem silą tkwi w początku i stąd .powszechnie się mówi, że ?początek to już połowa całości", a to jest tak, jakoby ktoś twierdził, że już znajomość gramatyki czyni ludzi doktorami wszechnauk, ponieważ ona przygotowuje do innych nauce, chociaż w rzeczywistości mistrzem zostaje się prawdziwie tylko dzięki własnej nauce. My tak o wierze nie myślimy, lecz bronimy zasady, że właściwie i prawdziwie uznani zastajemy za usprawiedliwionych, czyli jesteśmy mili Bogu, tylko przez wzgląd na Chrystusa, ponieważ być usprawiedliwionym oznacza zostać z niesprawiedliwego uczynionym sprawiedliwym, czyli zostać odrodzonym, i oznacza też ? zostać poczytanym, czyli uznanym za sprawiedliwego". Pismo św. bowiem mówi o tym w dwojaki sposób. Dlatego chcemy najpierw ukazać to, że tylko sama wiara czyni z niesprawiedliwego sprawiedliwego, to jest, że otrzymuje on odpuszczenie grzechów.

 

73. Niektórych razi to słówko ?tylko" [jedynie tylko ? sola], chociaż Paweł powiada w Liścpie do Rzymian (3, 28): ?Sądzimy, że człowiek usprawiedliwiony zostaje z wiary, nie z uczynków", również w Liście do Efezjan (2,8?9): ?Dar Boży to jest, nie z was to jest ani z uczynków, aby się ktoś nie chlubił", i dalej w liście do Rzymian (3, 24): ?Darmo zostają usprawiedliwieni". Jeżeli nie podoba się owa ekskluzywna formuła:?tylko sama ? jedynie tylko", to niech usuną z Pawła też inne skrajnie brzmiące formuły: ?darmo", ?nie z uczynków", ?dar to jest" itd. Gdyż to także są formy ekskluzywne.

 

74 My zaś wykluczamy pogląd o zasłudze. Nie wykluczamy Słowa i sakramentów, jak nas oczerniają przeciwnicy. Powiedzieliśmy bowiem powyżej, że wiara wywodzi się ze Słowa i najwyżej cenimy służbę Słowa. Miłość bowiem i uczynki powinny iść za wiarą. Nie zostają więc one wykluczone ani nie jest tak, że one po niej nie następują, lecz przy usprawiedliwieniu wykluczone zostaje zaufanie do zasługi mającej wypływać z miłości lub z uczynków. I to wyraźnie ukażemy.

 

Odpuszczenie grzechów osiągamy jedynie przez wiarę w Chrystusa

 

75. Sądzimy, że także przeciwnicy nasi przyznają, iż przy usprawiedliwieniu potrzebne jest najpierw odpuszczenie grzechów. Wszyscy bowiem jesteśmy pod władaniem grzechu. Dlatego wyciągamy stąd takie wnioski:

 

76. Dostąpić odpuszczenia grzechów to znaczy zostać usprawiedliwionym, według słów Psalmu 32, 1: ?Błogosławieni ci, którym odpuszczono występek".

 

77. Jedynie przez wiarę w Chrystusa, nie przez miłość, nie z powodu miłości albo z powodu uczynków, dostępujemy odpuszczenia grzechów, chociaż miłość następuje po wierze.

 

78. Usprawiedliwieni więc zostajemy jedynie przez wiarę, przy czym przez usprawiedliwienie rozumie się: z niesprawiedliwego stać się sprawiedliwym, czyli zostać odrodzonym.

 

79. Poprzednie, krócej ujęte zdanie: ?Jedynie przez wiarę dostępujemy odpuszczenia grzechów", mogłoby być z łatwością wyjaśnione, gdybyśmy wiedzieli, w jaki sposób dochodzi do odpuszczenia grzechów, że mię dostępujemy go przez miłość. Przeciwnicy nasi w sposób bardzo chłodny rozprawiają o tym, czy to jest jedno i to samo działanie: odpuszczenie grzechów i wlanie łaski, czy też każde oznacza co innego. Jako ludzie gnuśni i powierzchowni nie mieli tu wiele do powiedzenia. Przy odpuszczeniu grzechów muszą być przezwyciężone trwogi grzechu i wiecznej śmierci, jak świadczy Paweł: ?Bodźcem śmierci jest grzech, a siłą grzechu Zakon. Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam dał zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa" (I Kor. 15, 56 i n.). To znaczy, że grzech przeraża sumienie, a dzieje się to przez Zakon, który ukazuje gniew Boży z powodu grzechu. Lecz my zwyciężamy przez Chrystusa. A w jaki sposób? Przez wiarę, gdy podnosimy się [duchowo] przez zaufanie w miłosierdzie obiecane przez wzgląd na Chrystusa.

 

80. Tak więc udowadniamy to poprzednie, krótko ujęte zdanie, że gniewu Bożego nie da się uśmierzyć, gdy przedkładamy nasze uczynki, ponieważ Chrystus ustanowiony został pojednawcą, aby Ojciec stał się dla nas przychylny przez wzgląd na Niego. Chrystusa zaś jako pośrednika nikt nie może przyjąć i pochwycić inaczej, jak wiarą. A więc odpuszczenia grzechów dostępujemy jedynie przez wiarę, gdy serca wznosimy z ufnością w miłosierdzie obiecane przez wzgląd na Chrystusa.

 

81. Również w Liście do Rzymian (5, 2) powiada Paweł: ?Przez Niego mamy dostęp do Ojca", i dodaje: ?przez wiarę". Tak więc zostajemy pojednani z Ojcem i otrzymujemy odpuszczenie grzechów, gdy podnosimy serca w zaufaniu w miłosierdzie obiecane przez wzgląd na Chrystusa. Przeciwnicy nasi pojmują Chrystusa jako pośrednika i pojednawcę w ten sposób, iż wysłużył On dla nas nastawienie miłościwe, i nie nakazują, by teraz liczyć na Niego jako jedynego pośrednika, lecz po prostu składają Chrystusa znów w grobie i wymyślają coś innego, że mamy dostęp do Boga przez własne uczynki, przez które wysługujemy sobie miłościwe usposobienie, a potem przez tę miłość przystępujemy do Boga. Czyż nie jest to po prostu grzebaniem na nowo Chrystusa i zniesieniem całej nauki o wierze? Paweł przeciwnie uczy, że mamy dostęp [do Boga], ale jest to pojednanie przez Chrystusa. Aby pokazać, jak się to dzieje, dodaje, że dostęp ten osiągamy przez wiarę. A więc dzięki wierze przez wzgląd na Chrystusa otrzymujemy odpuszczenie grzechów. Nie możemy gniewowi Bożemu przeciwstawić naszej miłości i naszych uczynków.

 

82. Po drugie: Jest rzeczą pewną, że grzechy są odpuszczane przez wzgląd na pojednawcę Chrystusa, według Listu do Rzymian (3, 25): ?którego Bóg ustanowił ubłaganiem". I Paweł dodaje: ?przez wiarę". Przeto tutaj dopomaga nam pojednawca tak, iż wiarą chwytamy obiecane nam w Nim miłosierdzie i stawiamy je naprzeciw gniewu i sądu Boga. W tym samym znaczeniu napisane jest w Liście do Hebrajczyków (4, 14, 16); "Mając więc arcykapłana przystąpmy z ufnością". Nakazuje się więc przystąpić do Boga nie w zaufaniu do naszych zasług, lecz w zaufaniu do arcykapłana Chrystusa, czyli domaga się wiary.

 

83. Po trzecie: Piotr w Dziejach Apostolskich (10, 43) powiada: ?Jemu wystawiają świadectwo wszyscy prorocy, że każdy, kto wierzy w imię Jego, otrzymuje odpuszczenie grzechów". Jak miałby to powiedzieć jaśniej? Odpuszczenie grzechów otrzymujemy ? powiada ? przez imię Jego, to znaczy przez wzgląd na Niego. A zatem nie przez wzgląd na nasze zasługi, nie przez wzgląd na naszą skruchę, żałość, miłość, nabożeństwo, uczynki. I dodaje: ?Gdy w Niego wierzymy". Domaga się więc wiary. Nie możemy bowiem pochwycić imienia Chrystusowego inaczej, jak tylko przez wiarę. Przytacza przy tym zgodność świadectwa wszystkich proroków, a to jest istotnie powołanie się na powagę Kościoła. Lecz o tym cytacie trzeba będzie jeszcze więcej powiedzieć poniżej przy omawianiu artykułu o pokucie.

 

84. Po czwarte: Odpuszczenie grzechów to sprawa obiecana przez wzgląd na Chrystusa. Nie może więc być osiągnięte inaczej, jak tylko przez wiarę. Albowiem uczestnikiem obietnicy nie można stać się inaczej, jak tylko przez wiarę. Mówi o tym List do Rzymian (4,16): ?Dlatego obietnica została dana na podstawie wiary, aby była z łaski i aby toyła zapewniona". To tak jakby powiedział: ?Jeśliby odpuszczenie zawisło od naszych zasług, obietnica byłaby niepewna i nieużyteczna, ponieważ nigdy nie moglibyśmy ustalić, kiedy zasługa nasza jest dostateczna i wystarczająca". A to z łatwością mogą zrozumieć doświadczone sumienia. Dlatego też Paweł w Liście do Galacjan (3, 22) powiada: ?Bóg zamknął wszystko pod grzechem, aby obietnica była dana z wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą". Tutaj Paweł odbiera nam wszelką zasługę, ponieważ mówi, iż wszyscy jesteśmy winni i zamknięci pod grzechem, następnie wspomina obietnicę odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia, i dodaje jeszcze, jak można stać się uczestnikiem obietnicy, mianowicie przez wiarę. A ten wniosek wysnuty z samej istoty obietnicy jest u Pawła decydujący i często się u niego .powtarza (Rzym. 4, 16, Gal. 3, 18). I nie można tu niczego wymyślić, czym dałoby się obalić ten argument Pawła.

 

85. Dlatego niechaj umysły rzetelne nie dopuszczą do tego, by je odwiedziono od tej myśli, że odpuszczenia grzechów dostępujemy jedynie z wiary przez wzgląd na Chrystusa. W niej bowiem mają one pewną i mocną pociechę wobec trwóg grzechu i wobec wiecznej śmierci, i wobec wszystkich bram piekielnych.

 

86. Skoro zaś odpuszczenie grzechów i Ducha Świętego otrzymujemy jedynie z wiary, to jedynie wiara usprawiedliwia, ponieważ pojednani uznani zostają za sprawiedliwych i za synów Bożych nie przez wzgląd na swoją czystość, lecz przez miłosierdzie Boże, przez wzgląd na Chrystusa, jeżeli tylko to miłosierdzie uchwycą wiarą. I dlatego Pismo św. zaświadcza (Rzym. 3, 26), iż z wiary zostajemy uznani za sprawiedliwych. Dorzucimy tutaj jeszcze świadectwa, które jasno zwiastują, iż wiara owa jest sprawiedliwością, dzięki której zostajemy przed Bogiem uznani za sprawiedliwych nie dlatego, że jest ona uczynkiem samym w sobie godnym, lecz że przyjmuje ona obietnicę, którą Bóg uczynił, iż przez wzgląd na Chrystusa chce być łaskawym dla tych, którzy w Niego wierzą, czyli orzeka, iż Chrystus został dla nas uczyniony przez Boga mądrością, sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem (I Kor. 1, 30).

 

87. Paweł w Liście do Rzymian o tej sprawie mówi i głosi, że zostajemy usprawiedliwieni darmo przez wiarę, gdy wierzymy, że Bóg jest dla nas łaskawy ze wzglądu na Chrystusa. I tę zasadę rozpatruje w roz. 3, który zawiera całą osnowę tych rozważań: ?Uważamy, że człowiek usprawiedliwiony zostaje przez wiarę, niezależnie od uczynków Zakonu" (Rzym. 3, 28). Nasi przeciwnicy tłumaczą to tak, że chodzi tu o [starotestamentowe] obrzędy lewickie. Atoli Paweł mówi nie tylko o obrzędach, lecz o całym Zakonie. Przytacza bowiem nieco dalej z Dekalogu przykazanie: ?Nie będziesz .pożądał" (Rzym. 7, 7). I wywodzi, że jeśliby uczynki moralne zasługiwały na odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie, to nie byłoby potrzeba Chrystusa i obietnicy, czyli upadłoby wszystko, co Paweł mówi o obietnicy. I fałszywie pisałby to, co jest w Liście do Efezjan (2, 8): ?Łaską zbawieni jesteście przez wiarę, Boży to dar, a nie przez uczynki". Podobnie przypomina Paweł także Abrahama i Dawida (Rzym. 4, 1.6). Obaj oni mieli polecenie od Boga dotyczące obrzezki. Jeżeliby przeto jakieś uczynki usprawiedliwiały, to musiałyby usprawiedliwiać także wtedy, gdy mieli to polecenie. Lecz słusznie naucza Augustyn, że Paweł, rozprawiając tak rozwlekle o ?duchu i literze", mówi o całym Zakonie, a na koniec powiada: ?Rozważywszy więc i rozpatrzywszy sprawę sił, jakie Bóg uzna za godne nam darować, stwierdzamy, że człowiek nie zostaje usprawiedliwiony na podstawie przykazań odnoszących się do dobrego życia, lecz tylko przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

 

88. Abyśmy zaś nie mniemali, że Pawłowi nieopatrznie wymknęło się zdanie, że wiara usprawiedliwia, broni go w długim wywodzie i potwierdza w roz. 4. Listu do Rzymian, a następnie powtarza to w pozostałych listach.

 

89. Tak oto mówi w róż. 4, 45 Listu do Rzymian: "Gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę, lecz za należność, gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość." Tu wyraźnie mówi, że wiara sama zostaje poczytana za sprawiedliwość. Wiara więc jest tym, co Bóg ogłasza za sprawiedliwość, i Paweł dodaje, że zostaje ona zaliczona darmo, a zaprzecza, iż może być zaliczona darmo wtedy, jeśliby się należała za uczynki. Dlatego wyklucza także zasługę uczynków moralnych. Albowiem jeśliby za nie należało się usprawiedliwienie przed Bogiem, to wiara nie zostałaby poczytana za sprawiedliwość bez uczynków.

 

90. Następnie zaś powiada: "Mówimy bowiem, ze Abrahamowi poczytana została wiara za sprawiedliwość" (Rzym. 4,9).

 

91. W roz. 5,1 powiada: "Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem", to znaczy, mamy sumienie spokojne i radosne przed Bogiem.

 

92. W roz. 10,10: ?Sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu". Tu głosi, że wiara jest usprawiedliwieniem serca.

 

93. W Liście do Galacjan (2,16): ?Wierzymy w Jezusa Chrystusa, abyśmy byli usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków Zakonu". A w Liście do Efezjan (2, 8): "Łaską bowiem zbawieni jesteście przez wiarę i nie z was to jest, gdyż Boży to dar; nie zaś z uczynków, aby się ktoś nie chlubił".

 

94. W Ewangelii Jana (1,12?13); "Dał im prawo stać się synami Bożymi, to jest tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, ale z Boga są narodzeni".

 

95. A u Jana (3, 14): ."Jako Mojżesz węża wywyższył na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął".

 

96. I dalej: "Nie posłał Bóg Syna swojego na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był zbawiony przez Niego. Kto weń wierzy, nie jest sądzony''.

 

97. W Dziejach Apostolskich (13, 38 i n.): "Niech wam wiadomo będzie, mężowie bracia, że przez Niego głoszone wam jest odpuszczenie grzechów od wszystkiego, od czego nie mogliście być usprawiedliwieni przez Zakon. W Nim każdy, kto wierzy, bywa usprawiedliwiony". Czyż mogło być jaśniej powiedziane o służbie Chrystusa i o usprawiedliwieniu? Zakon, powiada on [Paweł], nie usprawiedliwiał. Dlatego Chrystus został dany, abyśmy wierzyli, że przez wzgląd na Niego zostajemy usprawiedliwieni. Wyraźnie odbiera Zakonowi moc usprawiedliwiania. Dlatego przez wzgląd na Chrystusa zostajemy uznani za sprawiedliwych, gdy wierzymy, że Bóg jest do nas przychylnie usposobiony przez wzgląd na Niego.

 

98. W Dziejach Apostolskich (4, 11): "On jest kamieniem odrzuconym przez was, On stał się kamieniem węgielnym, i nie ma w nikim innym zbawienia, i nie ma innego imienia pod niebem danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni". W imię Chrystusa zaś nie mogę wierzyć inaczej, jak tylko tak, że słucham kazania o Jego zasłudze i sercem je chwytam. A więc przez zaufanie do imienia Jezusa Chrystusa zostajemy ocaleni, a nie przez zaufanie do naszych uczynków. Imię zaś oznacza tutaj przyczynę, na którą można się powołać, przez wzgląd na którą spotyka nas zbawienie. A powołać się na imię Chrystusa, to znaczy pokładać ufność w imieniu Chrystusa, jakby w przyczynie lub w zapłacie, przez wzgląd na które zostajemy ocaleni.

 

99. W Dziejach Apostolskich (15, 9): "Oczyścił przez wiarę ich serca". Dlatego wiara, o której mówią apostołowie, to nie jest gnuśna, pobieżna znajomość, lecz zryw wewnętrzny, który przyjmuje Ducha Świętego i usprawiedliwia nas.

 

100. U Habakuka (2, 4) jest powiedziane: "Sprawiedliwy z wiary żyć będzie" Mówi tu najpierw, że ludzie stają się sprawiedliwymi przez wiarę, ponieważ wierzą, że Bóg daje się ubłagać, i dodaje jeszcze, że sama wiara ożywia, ponieważ rodzi ona w sercu pokój i radość, i życie wieczne.

 

101. U Izajasza (53, 11): ?Poznanie Jego wielu usprawiedliwi". Czymże zaś jest poznanie Chrystusa, jak nie poznaniem Jego obietnicy i dobrodziejstw, które przez Ewangelię rozsiał po świecie. A poznać te dobrodziejstwa to jest właściwie i prawdziwie wierzyć w Chrystusa, wierzyć, że na pewno spełni, co Bóg obiecał przez wzgląd na Chrystusa.

 

102. Pismo św. pełne jest takich świadectw, ponieważ wszędzie przekazuje ono w jednym miejscu Zakon, w innym miejscu obietnicę dotyczącą Chrystusa i odpuszczenia grzechów i nie zasłużonego przyjęcia nas przez wzgląd na Chrystusa.

 

103. Są i u świętych ojców tu i ówdzie podobne świadectwa. Ambroży bowiem w liście do niejakiego Ireneusza powiada: "Świat zaś został Bogu poddany przez Zakon dlatego, ponieważ wszyscy są pozwani przed sąd na podstawie przepisów Zakonu, i z uczynków Zakonu nikt nie zostaje usprawiedliwiony, to znaczy, ponieważ przez Zakon poznany zostaje grzech, lecz wina nie zostaje złagodzona. Wydawało się, że Zakon wyrządził szkodę, ponieważ wszystkich uczynił grzesznikami, lecz Jezus Chrystus przez swoje przyjście darował wszystkim grzech, którego nikt nie mógł uniknąć, i unicestwił nasz skrypt dłużny przez przelanie swojej krwi (Kol. 2,14). I to jest to, o czym powiada słowo z Listu do Rzymian (5,20): "Grzech rozmnożył się przez Zakon, ale łaska jeszcze obfitszą się stała przez Jezusa Chrystusa". Gdy cały świat został Bogu poddany. On zniósł grzech całego świata, jak zaświadczył to Jan Chrzciciel powiadając: "Oto Baranek Boży który gładzi grzech świata" (Jan 1,22). I dlatego niech nikt nie chlub; się z uczynków, ponieważ nikt nie zostaje usprawiedliwiony przez swoje uczynki. Lecz kto jest sprawiedliwy, temu zostaje to darowane, ponieważ po kąpieli Chrztu jest usprawiedliwiony. Więc ta wiara jest tym, co uwalnia przez krew Chrystusa, gdyż ?błogosławiony jest ten, któremu odpuszczono występek" (Ps. 32, 1) i wina jest darowana".

 

104. To są słowa Ambrożego, które wyraźnie zgadzają się z naszym poglądem. Odbiera on moc usprawiedliwiania uczynkom, a przyznaje ją wierze, ponieważ ona uwalnia nas przez krew Chrystusa.

 

105. Niechby zebrano w jedną gromadę wszystkich sentencjarzy, odznaczonych wspaniałymi tytułami (albowiem jednych zwą anielskimi, innych wzniosłymi, jeszcze innych niezłomnymi, a jednak wszyscy oni, czytani raz po raz, nie dostarczą razem dla zrozumienia Pawła tylu argumentów, ilu ich dostarcza to jedno zdanie Ambrożego.

 

106. Na ten temat pisze Augustyn dużo przeciwko pelagianom. Powiada w swoim dziele "O duchu i literze" tak: "Dlatego zaiste przedstawiana bywa sprawiedliwość z Zakonu w tym sensie, że kto jej dopełni, żyć w niej będzie, ażeby nikt, kto pozna swoją słabość, nie zjednywał sobie usprawiedliwiającego Boga własnymi siłami ani przez spełnianie litery samego Zakonu, boć wszak stać się to nie może, lecz aby zjednywał Go sobie przez wiarę, przez wiarę dochodził do Niego, wiarę okazywał i w niej żył. Uczynek prawy, dzięki któremu ten, kto go dokona, może żyć, rodzi się tylko w człowieku usprawiedliwionym. Usprawiedliwienie zaś osiąga się przez wiarę". Tutaj [Augustyn] jasno powiada, że z Bogiem, który usprawiedliwia, pojednanym się zostaje tylko przez wiarę i usprawiedliwienie osiąga się przez wiarę. A nieco dalej mówi: "Na podstawie Zakonu boimy się Boga, na podstawie wiary pokładamy w Bogu ufność. Lecz przed tymi, którzy boją się kary, łaska jest zakryta, i w tej bo jaźni dusza ciężko się trapi, toteż przez wiarę ucieka się do miłosierdzia Bożego, by On z łaski udzielił tego, co w Zakonie jest nakazane". Tutaj naucza, że przez Zakon serca popadają w trwogę, przez wiarę zaś doznają pocieszenia i poucza jeszcze, że przez wiarę wcześniej chwytamy miłosierdzie, niż usiłujemy spełnić Zakon. Nieco dalej przytoczymy jeszcze inne podobne zdania.

 

107. Doprawdy rzecz to dziwna, że przeciwników naszych wcale nie porusza tyle cytatów z Pisma św., które wyraźnie usprawiedliwienie przypisują wierze, a odbierają je właśnie uczynkom.

 

108. Czyżby uważali, że daremnie tylekroć to samo jest powtarzane? Czyżby sądzili, że Duch Święty zlekceważył to, co poprzednio wypowiedział?

 

109. Lecz oni wymyślili nawet takie sofistyczne wykręty i nimi szermują, powiadając, że gdy mowa o wierze, to należy to odnosić do wiary "ukształtowanej", to znaczy, nie przypisując wierze mocy usprawiedliwiającej inaczej, jak tylko przez wzgląd na miłość. Owszem, zgoła nie przypisują usprawiedliwienia wierze, lecz tylko miłości, gdyż śni im się, że wiara może istnieć obok grzechu śmiertelnego.

 

110. Do czego innego zaś to zmierza, jak nie do tego, by znowu obalić obietnicę, a powrócić do Zakonu? Jeżeli wiara osiąga odpuszczenie grzechów ze względu na miłość, to odpuszczenie grzechów zawsze będzie niepewne, ponieważ nigdy nie miłujemy Boga tak, jak powinniśmy; owszem, miłujemy chyba tylko wtedy, gdy serca na pewno stwierdzą, iż darowane nam jest odpuszczenie grzechów. Tak więc przeciwnicy nasi, domagając się przy odpuszczeniu grzechów i usprawiedliwieniu zaufania do własnej miłości, zgoła obalają Ewangelię o darmo udzielonym Odpuszczeniu grzechów, ponieważ owej miłości ani się nie okazuje, ani się nie rozumie inaczej, jak tylko wierząc w odpuszczenie grzechów udzielone darmo.

 

111. My także powiadamy, że miłość powinna towarzyszyć wierze, jak to i Paweł mówi: "W Chrystusie ani obrzezka nic nie znaczy, ani nieobrzezka, lecz wiara skuteczna przez miłość" (Gali. 8,6).

 

112. Ale mimo nie należy myśleć, iż odpuszczenia grzechów i pojednania dostępujemy przez zaufanie do tej miłości lub przez wzgląd na tę miłość, podobnie jak nie dostępujemy odpuszczenia grzechów z powodu innych uczynków towarzyszących, lecz jedynie przez wiarę, i to przez wiarę w sensie właściwym, ponieważ obietnicy nie dostępuje się inaczej, jak tylko przez wiarę.

 

113. Wiara zaś w sensie właściwym to taka wiara, która sprawia, że serce moje i Duch Święty w sercu mi mówi, że obietnica jest prawdziwa. O takiej wierze mówi Pismo św.

 

114. A ponieważ [ta wiara] dostępuje odpuszczenia grzechów i jedna nas z Bogiem, to dzięki tej wierze uznani zostajemy za sprawiedliwych przez, wzgląd na Chrystusa pierwej, niźli miłujemy i Zakon wypełniamy, choć miłość następuje z konieczności.

 

115. Nie jest zaś ta wiara gnuśną, powierzchowną znajomością i nie może ostać się obok grzechu śmiertelnego, lecz jest ona dziełem Ducha Świętego, przez które zostajemy uwolnieni od śmierci, przez które podnoszą się i ożywiają przerażone umysły.

 

116. A ponieważ jedynie ta wiara dostępuje odpuszczenia grzechów i czyni nas Bogu miłymi, sprawia, że Bóg nas przyjmuje, i przynosi Ducha Świętego, dlatego słuszniej można ją nazwać "łaską czyniącą miłym" aniżeli miłością będącą jej wynikiem, następującym później.

 

117. Jak dotąd, przez dość liczne świadectwa Pisma św., jak i argumenty zaczerpnięte z Pisma św. staraliśmy się możliwie przejrzyście ukazać kwestię, że jedynie przez wiarę dostępujemy odpuszczenia grzechów przez wzgląd na Chrystusa i że jedynie wiarą zostajemy usprawiedliwieni, to znaczy stajemy się z niesprawiedliwych sprawiedliwymi, czyli zostajemy odrodzeni.

 

118. Z łatwością zaś da się osądzić, jak konieczne jest poznanie wiary, ponieważ w niej jednej widoczne jest dzieło Chrystusa, przez nią jedną otrzymujemy dobrodziejstwo Chrystusowe, ona jedna przynosi pewną i mocną pociechę nabożnym umysłom.

 

119. I powinna istnieć w Kościele nauka, z której nabożni mogliby zaczerpnąć pewną nadzieję zbawienia. Albowiem przeciwnicy dają ludziom nieszczęsne rady, każąc im powątpiewać, czy dostępujemy odpuszczenia grzechów. W jakiż sposób ostoją się w chwili śmierci ci, którzy o tej wierze nic nie słyszeli, którzy sądzą, że jest rzeczą wątpliwą, czy dostąpią odpuszczenia grzechów?

 

120. Poza tym konieczne jest utrzymanie w Kościele Ewangelii Chrystusowej, to jest obietnicy, że darmo przez wzgląd na Chrystusa odpuszczone zostają grzechy. Tę Ewangelię gruntownie niweczą ci, którzy nic nie nauczają o tej wierze, o której mówimy.

 

121. Scholastycy o tej wierze nie przekazują ani jednego słowa. A za nimi idą nasi przeciwnicy i tę wiarę odrzucają. Nie widzą też, że odrzucając wiarę, niweczą całą obietnicę darmo otrzymanego odpuszczenia grzechów i sprawiedliwości w Chrystusie.

 

O miłości i wypełnianiu Zakonu

 

122. Tutaj przeciwnicy nasi przytaczają takie słowa biblijne: ?Jeżeli chcesz wejść do żywota, przestrzega pj przykazań" (Mat 19, 17) oraz: ?Ci, którzy Zakon wypełniają, będą usprawiedliwieni" (Rzym. 2, 13), i inne liczne podobne słowa o Zakonie i uczynkach. Zanim na to odpowiemy, musimy najpierw powiedzieć, co myślimy o miłości i wypełnianiu Zakonu.

 

123. Napisane jest u proroka Jeremiasza (31, 33): ?Dam Zakon mój do serc ich", a w Liście do Rzymian (3, 31) Paweł mówi: ?Zakon utwierdzamy, a nie unicestwiamy przez wiarę". Chrystus powiada: ?Jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań", a Paweł w Liście do Koryntian (13, 3): "Jeślibym miłości nie miał, jestem niczym".

 

124. Te i tym podobne wypowiedzi świadczą, iż Zakon powinien być w nas wszczepiony i coraz lepiej spełniany. Mówimy zaś nie o obrzędach, lecz o Zakonie, który zawiera przykazania dotyczące poruszeń serca, mianowicie o Dekalogu.

 

125. Ponieważ zaś wiara przynosi Ducha Świętego i rodzi nowe życie w sercach, konieczne jest, by rodziła duchowe poruszenia serca. Jakie zaś są to poruszenia, ukazuje prorok, gdy mówi: ?Dam Zakon mój do serc ich" (Jer.31, 33). Gdy więc jesteśmy usprawiedliwieni z wiary i odrodzeni, zaczynamy bać się Boga, miłować Go, szukać u Niego i oczekiwać od Niego pomocy, dziękować Mu i chwalić Go, i być Mu posłuszni w utrapieniach. Zaczynamy też miłować bliźnich, ponieważ serca czują duchowe i święte poruszenia.

 

126. To zaś nie może się stać, zanim nie zostaniemy usprawiedliwieni z wiary i jako odrodzeni nie otrzymamy Ducha Świętego. Bo Zakonu nie można spełniać bez Chrystusa, podobnie jak nie można go spełniać bez Ducha Świętego.

 

127. Ducha Świętego otrzymuje się przez wiarę, według słowa: ?Abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę" (Gal. 3,14).

 

128. Jakimże zaś sposobem może serce ludzkie miłować Boga, póki sądzi, że On ? Bóg ? straszliwie się gniewa i uciska nas doczesnymi i wiecznymi utrapieniami? Zakon zaś zawsze oskarża nas i zawsze ukazuje, że Bóg się gniewa.

 

129. Boga więc nie miłuje się, zanim przez wiarę nie uchwycimy Jego miłosierdzia. Dopiero wtedy staje się On przedmiotem miłowania.

 

130. Chociaż więc uczynki świeckie, czyli zewnętrzne uczynki Zakonu, mogą w pewnej mierze być spełniane bez Chrystusa i bez Ducha Świętego, to jednak z tego, co powiedzieliśmy, wynika, że uczynki, które są właściwością Zakonu Bożego, to znaczy nastroje i poruszenia serca wobec Boga, nakazane na pierwszej tablicy, nie mogą być dokonane bez Ducha Świętego.

 

131. Lecz przeciwnicy nasi, to są mili teolodzy, oni patrzą tylko na drugą tablicę i baczą jedynie na uczynki z dziedziny życia publicznego, o pierwszą tablicę wcale nie dbają, jak gdyby ona w ogóle nie należała do rzeczy, czyli domagają się jedynie zewnętrznej pobożności, owego zaś wiekuistego prawa, wyniesionego daleko ponad umysł i rozumienie wszystkich stworzeń, które brzmi: ?Będziesz miłował Pana, Boga swego, ze wszystkiego serca...", nie biorą wcale pod uwagę.

 

132. Atoli Chrystus po to został dany, ażeby ze względu na Niego darowane nam zostało odpuszczenie grzechów i Duch Święty, i by zrodził w nas nowe i wieczne życie i wieczną sprawiedliwość. Dlatego Zakonu nie można prawdziwie spełniać inaczej, jak tylko przez wiarę po otrzymaniu Ducha Świętego

(Jan 15, 15). Toteż Paweł powiada, że Zakon zostaje utwierdzony przez wiarę, a nie unicestwiony (Rzym. 3, 31), ponieważ Zakon dopiero wtedy może być spełniony, gdy dany zostaje Duch Święty.

 

133. I naucza Paweł (II Kor. 3, 15 i n.), że zasłona, którą zakryta jest twarz Mojżesza, nie może być usunięta inaczej, jak tylko przez wiarę w Chrystusa, przez którą otrzymuje się Ducha Świętego. Powiada bowiem tak: ?Aż po dzisiejszy dzień ilekroć czyta się Mojżesza, zasłona leży na ich sercach, gdy zaś nawrócą się do Pana, zasłona zostanie zdjęta. A Pan jest Duchem; gdzie zaś jest Duch Pański, tam jest wolność".

 

134. A przez zasłonę rozumie Paweł ludzki pogląd o Zakonie, o Dekalogu i o obrzędach, mianowicie, że obłudnicy mniemają, iż zewnętrzne i świeckie uczynki zadość czynią Zakonowi Bożemu, a ofiary i nabożeństwa przez samo ich dokonanie usprawiedliwiają przed Bogiem.

 

135. Zdjęta zaś zostaje z nas ta zasłona, usunięta zostaje pomyłka wtedy, gdy Bóg ukazuje sercom naszą nieczystość i wielkość grzechu. Wtedy dopiero widzimy, że daleko nam do wypełniania Zakonu. Poznajemy, jak to ciało pewne siebie i gnuśne nie ma bo jaźni Bożej i nie wierzy, że Bóg niebo i ziemię, i całe stworzenie stworzył, dał mu tchnienie i stale je utrzymuje i od złego zachowuje. Wtedy doświadczamy, że nie ma w nas wiary, iż Bóg odpuszcza i wysłuchuje. Gdy zaś usłyszawszy o Ewangelii i o odpuszczeniu grzechów przez Wiarę, podnosimy się, otrzymujemy Ducha Świętego, tak iż możemy w sposób prawy myśleć o Bogu, bać się Go i wierzyć w Niego. Z tego wyraźnie wynika, że nie można spełniać Zakonu bez Chrystusa i bez Ducha Świętego.

 

136. Wyznajemy więc, że konieczną jest rzeczą, by Zakon był w nas wszczepiony coraz lepiej był przez nas spełniany. Skupiamy też zarazem w jedną całość jedno i drugie ? wewnętrzne duchowe nastroje i zewnętrzne dobre uczynki. Fałszywie więc oczerniają nas przeciwnicy, że nasi ludzie nie uczą o dobrych uczynkach, skoro ich nie tylko wymagają, lecz także ukazują, jak je można spełniać.

 

137. W rezultacie wychodzi na to, że obłudnikami są ci, którzy usiłują o własnych siłach wypełniać Zakon, a nie są w stanie wykonywać tego, co usiłują.

 

138. O wiele za słaba jest bowiem ludzka natura, by mogła o własnych siłach dać odpór diabłu trzymającemu w niewoli wszystkich, którzy nie są uwolnieni przez wiarę.

 

139. Potrzebna jest moc Chrystusowa przeciwko diabłu, byśmy wiedząc o tym, iż przez wzgląd na Chrystusa zostajemy wysłuchani i mamy obietnicę, zabiegali o to, by rządził nami i walczył za nas Duch Święty, byśmy omamieni nie błądzili, byśmy zwabieni na manowce nie przedsiębrali nic przeciwko woli Bożej. Tak naucza Psalm 68, 18: ?Pojmanych uprowadził do niewoli, dał dobre rzeczy ludziom". Chrystus bowiem zwyciężył diabła i dał nam obietnicę i Ducha Świętego, abyśmy i sami z pomocą Bożą zwyciężali. A w I Liście Jana (3,8) jest powiedziane: ?Na to zjawił się Syn Boży, aby zniweczyć dzieła diabelskie".

 

140. Następnie nie tego tylko nauczamy, w jaki sposób można Zakon wypełniać, lecz także, w jaki sposób ma się podobać Bogu to, co ma być spełnione, mianowicie nie w taki, że zadośćuczynimy Zakonowi, lecz w taki, że jesteśmy w Chrystusie, jak to nieco dalej powiemy. Jesppt więc rzeczą wiadomą, że nasi wymagają dobrych uczynków.

 

141. Owszem, dodajemy nadto, że niemożliwością jest, by miłość Boga, chociaż jest mała, dała się oderwać od wiary, ponieważ przez Chrystusa mamy dostęp do Ojca, i otrzymawszy odpuszczenie grzechów, prawdziwie już stwierdzamy, że mamy Boga, to znaczy, że On ma pieczę nad nami, wzywamy Go, dziękujemy Mu, boimy się i miłujemy Go. Jan w I Liście (4,19) naucza: ?My Go miłujemy przeto, iż On nas pierwej umiłował" i dał Syna swego za nas, i odpuścił nam grzechy. W ten sposób zaznacza, że wiara poprzedza, a miłość następuje po niej.

 

142. Podobnie wiara, o której mówimy, jest też w tych, którzy pokutują, to znaczy, że rodzi się w trwogach sumienia, kt&opacute;re czuje, że gniew Boży skierowany jest przeciwko grzechom naszym, i [wiara] poszukuje odpuszczenia grzechów i uwolnienia od grzechu. Wśr&oacu te;d takich trwóg i w innych udrękach powinna wiara wzrastać i umacniać się.

 

143. Stąd też nie może istnieć w tych, którzy żyją według ciała, którzy rozkoszują się pożądliwościami

swoimi i są im podlegli. Paweł mówi w Liście do Rzymian (8, 1): ?Nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, którzy nie według ciała postępują, lecz według Ducha". I podobnie w roz. 8, 12 i n.: ?Dłużnikami jesteśmy nie ciała,

 

 

 Artykuły VII i VIII. O Kościele

 

1. Przeciwnicy nasi potępili VII artykuł naszej Konfesjiťť, w którym powiedzieliśmy, że Kościół jest zgromadzeniem świętych. Dodali tutaj długi wywód, że złych nie należy oddzielać od Kościoła, skoro Jan Chrzciciel porównał Kości&´ł z klepiskiem, na którym zgromadzona jest i pszenica, i plewy (Mat. 3,12), a Chrystus porównał go z siecią, w której są dobre i złe ryby (Mat. 13, 47).

 

2. Zaiste, prawdą jest, co ludzie mówią: ?Nie ma lekarstwa na ukąszenie oszczercy". Nie można niczego dość ostrożnie powiedzieć, by dało się uniknąć oczernienia.

 

3. Z tego właśnie powodu dodaliśmy artykuł ósmy, by ktoś nie sądził, że oddzielamy złych i obłudników od zewnętrznej społeczności Kościoła albo że odbieramy skuteczność sakramentom, które sprawowane są przez hipokrytów lub złych. Przeto tutaj nie potrzeba długiej obrony przeciwko temu oszczerstwu. Dostatecznie nas oczyszcza artykuł ósmy. Przyznajemy bowiem, że hipokryci i źli są w tym życiu dołączeni do Kościoła są członkami Kościoła rozpatrywanego od strony zewnętrznych znamion Kościoła, które stanowią Słowo, wyznanie i sakramenty, zwłaszcza jeżeli tamci nie są wyłączeni ze społeczności kościelnej. Dlatego i sakramenty nie są nieskuteczne, gdy są przez złych sprawowane, owszem, prawidłowo możemy korzystać z sakramentów sprawowanych także przez złych.

 

4. Albowiem i Paweł zapowiada taką przyszłość, że przyjdzie czas, kiedy antychryst zasiądzie w świątyni Bożej (II Tes. 2,4), to znaczy, będzie panował w Kościele i pełnił służbę.

 

5. Atoli Kościół nie jest tylko wspólnotą rzeczy zewnętrznych albo obrzędów, jak inne instytucje polityczne, lecz w zasadzie jest wspólnotą wiary i Ducha Świętego w sercach, wspólnotą, która jednak ma zewnętrzne znamiona, aby można było ją poznać, mianowicie znamionami tymi są czysta nauka Ewangelii i sprawowanie sakramentów zgodne z Ewangelią Chrystusową.

 

[W tym miejscu dodany jest do tekstu następujący wywód:]

 

W artykule siódmym usiłują nas obciążyć wzmianką o Janie Husie, chociaż otwarcie przyznajemy nieco później, że do Kościoła przymieszanych jest wielu złych i hipokrytów, których także przeciwnicy nazywają martwymi członkami Kościoła. Dlatego gdy zdefiniowaliśmy Kości&´ł, słusznie obejmujemy nim żywe członki. Ażeby ktoś nie powiedział, że oddajemy się mrzonkom o jakimś idealnym państwie platońskim, dodajemy znamiona zewnętrzne, po których winno się poznać Kościół, mianowicie zgodę co do Ewangelii i korzystanie z sakramentów zgodne z Ewangelią. Kościołem jest także zgromadzenie, w którym istnieją te znamiona, lecz wśród tych, którzy mają te znamiona, niektórzy są świętymi i oni korzystają z tych znamion właściwie i prawidłowo, inni są obłudnikami i złymi i ci tych znamion nadużywają. Cóż można było powiedzieć prościej albo który nabożny mówił kiedykolwiek o tym inaczej? Lecz przeciwnicy nasi nie cofnęli się przed tym, by te oczywiste oszczerstwa narzucić nawet Najjaśniejszemu Panu. A czyż Paweł nie mówi w Liście do Efezjan (5,25): ?Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić, oczyszczając go kąpielą z wody przez Słowo...". Tutaj nazywa Kościołem zgromadzenie tych, którzy zostają oczyszczeni, i dodaje jako znamiona zewnętrzne Chrzest i Słowo.

 

A oni dodają, że do prawdziwej jedności Kościoła potrzebne są powszechne tradycje ludzkie, lecz temu stanowczo zaprzeczamy. Albowiem przestrzeganie tradycji ludzkich nie jest przejawem nabożeństwowej czci, potrzebnym do usprawiedliwienia. Tak tedy podobieństwo czy tożsamość tradycji nie jest potrzebna. Jak różne ludy stosują różne miary czasu, tak mogą też w Kościele stosować różne obrzędy. Wyraźnie uczy o tym Pismo św. w różnych miejscach, jak np.: ?Królestwo Boże to nie pokarm ani napój, lecz sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym" (Rzym. 14,17). ?Wszyscy synami Bożymi jesteście przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Którzykolwiek bowiem ochrzczeni jesteście, w Chrystusa się przyoblekliście. Nie ma Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety" (Gal. 3,28 i n.). Lecz o tym jeszcze poniżej będzie mowa.

 

6. I jedynie ten Kościół zwany jest ciałem Chrystusowym, które Chrystus Duchem swoim odnawia, uświęca i nim kieruje, jak zaświadcza Paweł w Liście do Efezjan (l, 22 i n.), gdy mówi: ?Jego samego ponad wszystkim ustanowił głową Kościoła, który jest ciałem Jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia". Dlatego ci, w których Chrystus niczego nie dokonuje, nie są członkami Chrystusowymi. I to samo też przyznają przeciwnicy, że źli są martwymi członkami Kościoła.

7. Dlatego dziwimy się, dlaczego ganią nasz opis, który mówi o członkach żywych.

 

8. Nie powiedzieliśmy tu nic nowego. Paweł również w ten sam sposób definiował Kościół w Liście do Efezjan (5,25 i n.), że zostaje oczyszczony, aby był święty. I dodaje jako zewnętrzne oznaki Słowo i sakramenty. Tak bowiem powiada: ?Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go poświęcić, oczyszczając go kąpielą z wody przez Słowo, aby go sobie przysposobić jako Kościół pełen chwały, bez żadnej zmazy lub skazy, lub czegoś w tym rodzaju, lecz aby był święty i niepokalany". To zdanie prawie dosłownie umieściliśmy w naszym Wyznaniu. Tak określa Kościół także III artykuł w Symbolu Apostolskim, który nakazuje nam. wierzyć, że Kościół powszechny jest święty.

 

9. Bezbożni zaś nie są Kościołem świętym. I zdaje się, że to określenie, które potem następuje: ?społeczność świętych", jest dodane, aby zostało wysunięte naprzód to, co znaczy ?Kościół", mianowicie ?zgromadzenie świętych", którzy mają między sobą społeczność tej samej Ewangelii, czyli nauki, i tego samego Ducha Świętego, który ich serca odnawia, uświęca i nimi kieruje.

 

10. Ten artykuł został przedłożony z ważnych przyczyn, wprost z konieczności. Widzimy niebezpieczeństw bez liku, które grożą zagładą Kościoła. Niezliczone jest mnóstwo bezbożnych w samym Kościele, którzy go uciskają. Przeto abyśmy nie zwątpili, lecz abyśmy wiedzieli, że Kościół jednak trwać będzie, podobnie abyśmy wiedzieli, że choć wielka jest ilość bezbożnych, Kościół jednak istnieje i Chrystus daje to, co Kościołowi obiecał: odpuszcza grzechy, wysłuchuje, darzy Duchem Świętym, te pociechy przedkłada nam ten artykuł w Symbolu.

 

10. A nazywa go Kościołem powszechnym nie po to, byśmy rozumieli, że Kościół to zewnętrzna, zorganizowana instytucja pewnych ludów, lecz że to raczej ludzie rozproszeni po całym świecie, którzy zgodni są co do Ewangelii i mają tego samego Chrystusa i tego samego Ducha Świętego, i te same sakramenty, niezależnie od tego, czy mają te same ludzkie tradycje, czy odrębne. Także w Dekretach wypowiada się pewna glosa, że Kościół w szerokim znaczeniu słowa obejmuje dobrych i złych ? a zatem źli są w Kościele tylko nominalnie, nie zaś realnie, dobrzy zaś i realnie, i nominalnie.

 

11. Na ten temat wiele można się doczytać u ojców; mówi bowiem np. Hieronim: ?Kto zatem jest grzesznikiem splamionym jakimś brudem, tego nie można nazwać członkiem Kościoła ani o nim powiedzieć, że jest Chrystusowym".

 

12. Chociaż więc obłudnicy i źli są związani z tym prawdziwym Kościołem według zewnętrznych obrzędów, to jednak gdy chodzi o definicję Kościoła, trzeba go zdefiniować, że jest żywym ciałem Chrystusa, a zatem że jest Kościołem z nazwy i w rzeczywistości. Liczne są tego przyczyny.

 

13. Trzeba bowiem koniecznie zrozumieć, jaka to zasadnicza rzecz sprawia, że jesteśmy członkami, i to żywymi członkami Kościoła. Jeżeli Kościół zdefiniujemy tylko jako zewnętrzną, zorganizowaną instytucję dobrych i złych, to ludzie nie będą rozumieli, że Królestwo Chrystusowe polega na sprawiedliwości serca i na darowaniu Ducha Świętego, lecz będą sądzili, że jest ono tylko zewnętrznym przestrzeganiem pewnych kultów i obrzędów.

 

14. A zatem jeżeli Kościół jest zewnętrzną, zorganizowaną instytucją, to jakaż będzie różnica miedzy ludem kierującym się Zakonem a Kościołem? A wszak Paweł czyni różnicę między Kościołem a ludem kierującym się Zakonem, wskazując, że Kościół to lud w sensie duchowym, to znaczy odróżniający się od pogan nie tylko świeckimi, politycznymi urządzeniami, lecz to prawdziwy lud Boży, odrodzony przez Ducha Świętego. Lud kierujący się Zakonem, czyli lud żydowski, wywodzący się Cieleśnie z nasienia Abrahamowego, miał oprócz obietnicy o Chrystusie także obietnicę dotyczącą dóbr cielesnych. Królestwa itd. I z powodu tych obietnic nazywani byli [u Żydów] ludem Bożym także źli, ponieważ dzięki cielesnemu pochodzeniu z potomstwa Abrahamowego oddzielił ich Bóg od innych ludów przez pewne zewnętrzne porządki i obietnice; a jednak źli nie znaleźli upodobania u Boga.

 

15. Atoli Ewangelia przynosi nie jakiś mglisty przyciemniony zarys rzeczy wiekuistych, lecz same rzeczy wiekuiste: Ducha Świętego i sprawiedliwość, przez którą jesteśmy przed Bogiem usprawiedliwieni.

 

16. Więc tylko ci są według Ewangelii ludem Bożym, którzy przyjmują obietnicę Ducha Świętego. Według tego Kościół jest Królestwem Chrystusowym, odróżnionym od władztwa diabła. Jest zaś

rzeczą pewną, że bezbożni są w mocy diabła i są członkami królestwa diabła, jak naucza Paweł w Liście do Efezjan (2,2), gdy powiada, że diabeł działa w niewierzących. Chrystus powiedział do faryzeuszów, którzy na zewnątrz mieli pewne cechy wspólne z Kościołem, to znaczy ze świętymi w ludzie kierującym się Zakonem (żydowskim), przewodzili mu bowiem, składali ofiary i nauczali: “Ojcem waszym jest diabeł" (Jan 8, 44). Przeto Kościół, który prawdziwie jest Królestwem Chrystusa, jest właściwie zgromadzeniem świętych. Albowiem nad bezbożnymi włada diabeł, i oni są niewolnikami diabła, a nie włada nad nimi duch Chrystusowy.

 

17. Lecz na cóż potrzebne są słowa w sprawie oczywistej? Jeżeli Kościół, który prawdziwie jest Królestwem Chrystusowym, różni się od królestwa diabła, to bezbożni, skoro są w królestwie diabła, nie mogą być Kościołem, chociaż w tym życiu, ponieważ Królestwo Chrystusowe jeszcze nie jest w pełni objawione, są oni przymieszani do Kościoła i pełnią w Kościele obowiązki.

 

18. I nie dlatego bezbożni nie są Królestwem Chrystusowym, że objawienie jeszcze się w pełni nie dokonało. Zawsze bowiem Królestwem Chrystusowym jest to, co On ożywia swoim Duchem, niezależnie od tego, czy jest ono w pełni objawione, czy też przysłonione krzyżem. Jest to tedy ten sam Chrystus, który teraz jest do chwały wzniesiony, a przedtem był uciśniony.

 

19. Zgodne są z tym podobieństwa Chrystusa, który w Ewangelii Mateusza (13, 38) powiada, że dobrym ziarnem są synowie Królestwa, a kąkolem synowie diabła, i dalej mówi, że rolą jest świat, a nie Kościół. Tak i Jan Chrzciciel w Ewangelii Mateusza (3, 12) wypowiada się o całym ludzie żydowskim i mówi, ze kiedyś będzie tak, iż prawdziwy Kościół oddzielony zostanie od owego ludu. Przeto ten cytat świadczy bardziej przeciwko naszym przeciwnikom aniżeli za nimi, ponieważ ukazuje, że prawdziwy lud, lud w sensie duchowym, należy oddzielać od ludu w sensie cielesnym. Również Chrystus wypowiada się o postaci Kościoła, gdy mówi, że Królestwo niebieskie podobne jest do sieci albo do dziesięciu panien, i naucza, że Kościół jest przysłoniony liczną rzeszą złych, ażeby ten gorszący stan nie niepokoił nabożnych, a zarazem, abyśmy wiedzieli, że Słowo i sakramenty są skuteczne, chociaż zawiadują nimi źli. Lecz jednocześnie naucza, że ci bezbożni, chociaż uczestniczą w zewnętrznej postaci Kościoła, jednak nie są prawdziwym Królestwem Chrystusowym ani członkami Chrystusowymi. Są oni bowiem członkami królestwa diabła.

 

20. Nie oddajemy się też mrzonkom o jakimś idealnym państwie platońskim, jak to niektórzy w bezbożny sposób sobie pokpiwają, lecz mówimy, że Kościoł istnieje, a są nim mianowicie prawdziwie wierzący i sprawiedliwi, rozproszeni po całym świecie. I dodajemy o jego znamionach, że są nimi: czysta nauka Ewangelii i sakramenty. I ten Kościół jest we właściwym słowa znaczeniu filarem i podwaliną prawdy (I Tym. 3,15). Zachowuje bowiem u siebie czystą Ewangelię i, jak mówi Paweł (I Kor. 3,12), fundament, to znaczy prawdziwe poznanie Chrystusa i wiarę. A chociaż jest też wśród [zgromadzonych w Kościele] wielu słabych, głupich, niedojrzałych, którzy na tym fundamencie budują słomę, która spłonie, czyli snują pewne niepotrzebne poglądy, te jednak zostają po części darowane, po części naprawione, ponieważ fundamentu nie podważą.

 

21. Pisma świętych ojców poświadczają, że chociaż oni też niekiedy wznosili na tym fundamencie budowlę ze słomy, to jednak ona nie podważyła ich wiary. Natomiast wiele z tego, czego nasi przeciwnicy bronią, podważa wiarę, mianowicie, gdy potępiają artykuł o odpuszczeniu grzechów, gdzie wypowiadamy się, że odpuszczenie grzechów otrzymuję się dzięki wierze. Podobnie jest też oczywistym i zgubnym błędem, gdy przeciwnicy nauczają, iż ludzie zasługują sobie na odpuszczenie grzechów przed uzyskaniem łaski przez miłość względem Boga. Albowiem to także jest burzeniem fundamentu, podważaniem znaczenia Chrystusa. Na co zatem potrzebna jest wiara, jeżeli sakramenty usprawiedliwiają przez samo ich dokonanie, bez wewnętrznego poruszenia u tego, kto z nich korzysta?

 

22. Podobnie zaś jak Kościołowi dana została obietnica, że zawsze posiadać będzie Ducha Świętego, tak przekazano mu też groźną zapowiedź, że zawsze będą w nim też bezbożni i wilki. Kościołem we właściwym słowa znaczeniu jest ten, który ma Ducha Świętego. A chociaż wilki i źli doktorzy grasują w Kościele, to jednak nie oni są Królestwem Chrystusowym (I Kor. 3,11). Tak i Mikołaj z Lyry poświadcza: Kościół nie opiera się na ludziach wyposażonych w moc i dostojeństwa kościelne czy świeckie, ponieważ znalazło się wielu książąt i najwyższych kapłanów, i innych niższych, którzy odstąpili od wiary, lecz Kościół opiera się na tych osobach, w których jest prawdziwe poznanie i które prawdziwie wyznają wiarę i przyznają się do prawdy. A cóż innego wypowiedzieliśmy w naszej Konfesji, jak nie to, co tutaj wypowiada Mikołaj z Lyry?

23. Lecz może przeciwnicy żądają, by Kościół definiować, iż jest on najwyższą zewnętrzną monarchią całego świata, w której rzymski biskup powinien mieć nieograniczoną władzę, o której nikomu nie wolno by dyskutować ani jej osądzać, władzę ustanawiania artykułów wiary, podważania Pism świętych (według swej woli), ustanawiania form kultu lub ofiar, podobnie też ogłaszania ustaw (według swej woli), uwalniania od nich i znoszenia ich (według swej woli) ? władzę dotyczącą zarówno praw boskich jak i kanonicznych, czy świeckich. Od niego (papieża) cesarz i wszyscy królowie otrzymywaliby swoją władzę i prawo dzierżenia władztw z polecenia Chrystusa, któremu Ojciec wszystko poddał, stąd więc należy rozumieć, że prawo to przeniesione zostało na papieża. Dlatego musi być tak, że papież jest panem całego świata, wszystkich królestw świata, wszystkich spraw prywatnych i publicznych, że ma pełnię władzy w sprawach doczesnych i duchowych, nosi oba miecze, duchowy i świecki.

 

24. Definicja, odnosząca się nie do Kościoła Chrystusowego, lecz do władztwa papieskiego, wywodzi się nie tylko od kanonistów, lecz także od proroka Daniela (11, 36).

 

Tekst niemiecki Apologii w tym miejscu brzmi:

 

Taką definicję, która nie pokrywa się z Kościołem Chrystusowym, ale całkowicie z istotą papiestwa, można znaleźć nie tylko w księgach kanonistów, bo i prorok Daniel odmalowuje w ten sposób antychrysta.

 

25. Lecz jeślibyśmy w ten sposób definiowali Kościół, to może znaleźlibyśmy dogodniejszych sędziów. Istnieje bowiem wiele pism napisanych w sposób niepowściągliwy i bezbożny o władzy papieża, za które nikt nigdy nie był pociągany do odpowiedzialności. My jako jedyni narażamy się na naganę czy karę, ponieważ głosimy kazania o dobrodziejstwie Chrystusowym, że dzięki wierze w Chrystusa osiągamy odpuszczenie grzechów, a nie przez kulty i nabożeństwa, wymyślone przez papieża.

 

26. Dalej: Chrystus, prorocy i apostołowie całkowicie odmiennie definiują Kościół Chrystusowy aniżeli władztwo papieskie.

 

27. Nie należy też przenosić na papieży tego, co dotyczy prawdziwego Kościoła, że mianowicie oni są filarami prawdy, że nie błądzą. Iluż bowiem z nich troszczy się o Ewangelię albo sądzi, że godną jest ona czytania? Wielu z nich także jawnie wyśmiewa wszystkie religie albo jeżeli już coś uznają, to to, co zgadza się z ludzkim rozumem, a resztę uważają za bajki lub za płody fantazji na równi z poetyckimi utworami autorów tragedii.

 

28. Dlatego uważamy zgodnie z Pismem św., że Kościól we właściwym słowa znaczeniu jest zgromadzeniem świętych, którzy prawdziwie wierzą Ewangelii Chrystusowej i mają Ducha Świętego. A jednak przyznajemy, że wielu obłudników i złych, przyłączonych do nich w tym. życiu, ma z nimi wspólnotę zewnętrznych znaków i że są oni członkami Kościoła według wspólnoty zewnętrznych znaków, i dlatego pełnią obowiązki w Kościele. I nie ujmuje, i nie odbiera sakramentom skuteczności, jeśli są sprawowane przez niegodnych, ponieważ reprezentują oni osobę Chrystusa na podstawie powołania Kościoła, a nie reprezentują własnej osoby, jak o tym świadczy Chrystus w Ewangelii Łukasza (10, 16): ?Kto was słyszy, Mnie słyszy". Gdy głoszą Słowo, gdy podają sakramenty, podają je w zastępstwie i w miejsce Chrystusa. Tego naucza nas Słowo Chrystusa, abyśmy się nie gorszyli niegodnością Jego sług.

 

29. Lecz o tej sprawie dostatecznie jasno wypowiedzieliśmy się w Konfesji, że potępiamy donatystów i wiklefitów, którzy sądzili, że ludzie grzeszą, przyjmując sakramenty od niegodnych w Kościele. Zdawało nam się, że to obecnie wystarcza do obrony opisu Kościoła, jaki podaliśmy, i nie widzimy powodu dlaczego ? skoro Kościół we Właściwym znaczeniu zwany jest ciąłem Chrystusowym ? należałoby go opisywać inaczej, aniżeli go opisaliśmy. Wiadomo bowiem, że bezbożni należą do władztwa i do ciała diabła, który trzyma w niewoli bezbożników i wodzi ich, dokąd chce. A to jest jaśniejsze niż blask słoneczny w samo południe i jeżeli przeciwnicy nadal będą nas spotwarzali, nie będziemy się ociągali, by im obszerniej odpowiedzieć.

 

30. Przeciwnicy nasi potępiają też tę część VII artykułu, gdzie powiedzieliśmy, że do prawdziwej jedności Kościoła wystarcza zgodność co do nauki Ewangelii i co do sprawowania sakramentów, że atoli nie jest potrzebne, by wszędzie były podobne przekazy ludzkie czy obrzędy lub ceremonie ustanowione przez ludzi. Tutaj rozróżniają obrzędy powszechne i partykularne i godzą się na nasz

artykuł, jeżeli się go pojmuje w odniesieniu do obrzędów partykularnych, nie przyjmują natomiast pojmowania w odniesieniu do obrzędów powszechnych.

 

31. Nie możemy dostatecznie zrozumieć, czego przeciwnicy chcą. Mówimy o prawdziwej jedności, to jest o jedności duchowej, bez której nie może istnieć wiara w sercu, czyli sprawiedliwość serca przed Bogiem. Do tej ? powiadamy ? nie są potrzebne jednakowe obrzędy ludzkie, czy powszechne, czy partykularne, ponieważ sprawiedliwość z wiary nie jest sprawiedliwością związaną z pewnymi tradycjami, jak sprawiedliwość z Zakonu była związana z ceremoniami ustanowionymi przez Mojżesza, bo sprawiedliwość serca jest to rzecz, która ożywia serce. Do tego ożywienia wcale nie doprowadzają tradycje ludzkie, czy powszechne, czy partykularne, nie z nich wypływają czystość, cierpliwość, bojaźń Boża, miłość bliźniego i uczynki miłości, które są wynikiem działania Ducha Świętego.

 

32. Niebłahe zaś to były przyczyny, dla których umieściliśmy ten artykuł. Wiadomo bowiem, że liczne niedorzeczne poglądy o tradycjach wtargnęły do Kościoła. Niektórzy głosili pogląd, że tradycje ludzkie to kulty potrzebne do zasłużenia sobie usprawiedliwienia. A potem zaczęto rozprawiać o tym, skąd się to bierze, że w tak rozmaity sposób czci się Boga, jak gdyby w rożny sposób przestrzegane obrzędy były istotnie czcią Bożą, a nie raczej zewnętrznymi ustanowieniami w celach publicznych, dla utrzymania ładu, które nie mają żadnego związku ze sprawiedliwością serca i czcią Boga i które różnią się między sobą raz z przypadku, drugi raz z powodu pewnych uznanych rozumnych przyczyn. Podobnie też jedne Kościoły wykluczały inne ze społeczności z powodu tego rodzaju tradycji, jak np. z powodu święcenia Świąt Wielkanocnych, obrazów itp. Stąd ludzie niedoświadczeni mniemali, że wiara czy sprawiedliwość serca nie mogą istnieć bez pielęgnowania tych ustanowionych działań kultowych. Istnieje wszak w tej kwestii wiele niestosownych dzieł pisanych przez autorów podręczników dla spowiedników i innych.

 

33. Lecz podobnie jak zachodzące w różnych krajach różnice długości dni i nocy nie naruszają jedności Kościoła, tak też sądzimy, że prawdziwa jedność Kościoła nie jest naruszona przez różnice zachodzące w dziedzinie obrzędów ustanowionych przez ludzi, chociaż jesteśmy za tym, aby ze względu na spokój były zachowywane powszechne obrzędy. I tak też w naszych zborach przestrzegamy chętnie porządku mszy, świętujemy niedziele i inne ważniejsze i znamienitsze dni świąteczne i z najgłębszą wdzięcznością trzymamy się pożytecznych a dawnych porządków, szczególnie gdy zawierają momenty wychowawcze, pomocne przy wdrażaniu ludu i niedoświadczonych do dobrych nawyków i do nauki.

 

34. Lecz obecnie nie rozpatrujemy sprawy, czy przydatne jest zachowanie ich ze względu na spokój lub pożytek ?cielesny". O inną rzecz chodzi. Dysputa dotyczy bowiem kwestii, czy przestrzeganie tradycji ludzkich jest działaniem kultowym, potrzebnym do sprawiedliwości przed Bogiem. To należy rozstrzygnąć w tym sporze, a po ustaleniu tego można następnie osądzić, czy do prawdziwej jedności Kościoła jest potrzebne, by wszędzie były te same ludzkie tradycje. Jeżeli bowiem tradycje ludzkie nie są działaniami kultowymi, potrzebnymi do sprawiedliwości przed Bogiem, to z tego wynika, że ludzie mogą być sprawiedliwymi i być syna´mi Bożymi, chociaż nie mają takich tradycji, jakie są przyjęte gdzie indziej. Dla przykładu: jeżeli noszenie stroju germańskiego nie jest działaniem kultowym potrzebnym do zyskania sprawiedliwości przed Bogiem, to z tego wynika, że ludzie mogą być sprawiedliwymi, mogą być synami Bożymi i Kościołem Chrystusowym, chociaż nie noszą stroju germańskiego, lecz francuski.

 

35. Wyraźnie uczy o tym Paweł w Liście do Kolosan (2, 16 i n.): ?Niech was tedy nikt nie sądzi z powodu 'pokarmu, napoju albo z powodu święta, lub nowiu księżyca, lub sabatów, wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych, rzeczywistością natomiast jest Chrystus". Podobnie dalej: ?Jeżeli z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego poddajecie się zakazom, jakbyście żyli w świecie: nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj... Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu siebie samego..." (Kol. 2,20 i n.).

 

36. Taka bowiem jest w tym myśl Pawła: Ponieważ sprawiedliwość serca to sprawa duchowa, która ożywia serca, a wiadomo, że tradycje ludzkie serc nie ożywiają, nie są też wypływem działania Ducha Świętego tak jak miłość bliźniego, czystość itd., nie są też narzędziami, przez które Bóg porusza serca do wierzenia, tak jak Słowo i sakramenty przez Boga przekazane, lecz są ćwiczeniem cielesnym, wcale do serca nie docierającym, i brane same w sobie, przez samo ich stosowanie ustają, przeto nie należy myśleć, że są potrzebne do sprawiedliwości przed Bogiem. Tę samą myśl wyraża też Paweł w Liście do

Rzymian (14,17): ?Królestwo Boże to nie pokarm ani napój, ale sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym".

 

37. Lecz nie trzeba przytaczać wielu świadectw, skoro wiele ich wszędzie można spotkać w Pismach św. ? i bardzo wiele z nich Skupiliśmy w Konfesji w dalszych artykułach. A rozstrzygnięcie tego sporu nieco poniżej trzeba będzie powtórzyć, gdzie o tej sprawie obszerniej podyskutujemy, mianowicie, czy tradycje ludzkie są działaniami kultowymi potrzebnymi do sprawiedliwości przed Bogiem.

 

38. Przeciwnicy nasi twierdzą, że tradycje powszechne dlatego powinny być zachowane, ponieważ uchodzą za przekazane przez apostołów. O, co za religijni to ludzie! Chcą, by utrzymane zostały obrzędy przyjęte przez apostołów, a nie chcą, by utrzymana została nauka apostołów!

 

39. O obrzędach należy sądzić .tak, jak o nich sądzą sami apostołowie w swoich pismach. Apostołowie bowiem nie chcieli, byśmy myśleli, że przez takie obrzędy zostajemy usprawiedliwieni, że więc obrzędy są potrzebne do sprawiedliwości przed Bogiem. Nie chcieli apostołowie nakładać takiego ciężaru na sumienia, nie chcieli uzależniać sprawiedliwości czy sprawy grzechu od przestrzegania przepisów dotyczących dni, pokarmów i tym podobnych rzeczy.

 

40. Owszem, Paweł nazywa takie poglądy naukami diabelskimi (I Tym. 4,1). Przeto woli i rady apostołów należy poszukać w ich pismach, nie wystarcza tutaj podać przykład. Przestrzegali pewnych dni, nie jakoby to przestrzeganie było potrzebne do usprawiedliwienia, lecz aby lud wiedział, w jakim czasie należy się razem schodzić. Przestrzegali i niektórych innych obrzędów, np. kolejności czytania Pisma św., kiedy się schodzili. Niektóre także rzeczy zatrzymywał lud z dawnych ojczystych obrzędów ? jak się to dzieje ? i te apostołowie nieco zmienione dostosowali do historii ewangelicznej, jak np. Paschę, Zielone Święta, by nie tylko przez nauczanie, ale i przez przykłady przekazać potomnym pamięć o największych sprawach.

 

41. Jeżeli zatem te rzeczy zostały przekazane jako potrzebne do usprawiedliwienia, to dlaczego biskupi później w nich tak wiele zmienili? Jeżeli były one z prawa Bożego, to nie wolno było zmieniać ich na podstawie autorytetu ludzkiego.

 

42. Przed Soborem Nicejskim obchodzono Wielkanoc w różnym czasie. A wszak ta różnorodność nie naruszyła wiary. Później, wprowadzono zasadę, by Wielkanoc nie przypadała w tym samym czasie co Pascha u Żydów. A wszak apostołowie nakazali, by zbory obchodziły Wielkanoc razem z braćmi nawróconymi z żydostwa. Przeto niektóre ludy dawniej pogańskie, uporczywie zatrzymały po Soborze Nicejskim ten zwyczaj, by trzymać się terminu żydowskiego. Lecz apostołowie nie chcieli przez to postanowienie przymuszać zborów, o czym świadczą słowa tego postanowienia. Nakazują bowiem, by nikt się tym nie trapił, chociażby bracia obchodzący Wielkanoc obliczali termin niewłaściwie. Słowa tego postanowienia są pomieszczone u Epifaniusza: ?Wy nie poddawajcie tego pod głosowanie, lecz obchodźcie je tak jak bracia wasi z obrzezania (...) razem z nimi je obchodźcie, a jeśliby nawet byli w błędzie, niech was to nie niepokoi". Pisze Epifaniusz, że są to słowa apostołów włożone w pewien dekret o Wielkanocy, z czego roztropny czytelnik z łatwością może osądzić, że apostołowie chcieli uwolnić lud od głupiego poglądu o konieczności przestrzegania pewnego terminu, gdy nakazują nie trapić się tym, chociażby się w obliczeniu pomylił.

 

43. Dalej: niektórzy na Wschodzie, zwani od imienia autora tej zasady doktrynalnej audianami, z powodu tego postanowienia apostolskiego domagali się usilnie, by Wielkanoc obchodzić w tym samym terminie co Żydzi Paschę. Zbijając ich Epifaniusz pochwala to postanowienie i powiada, że nie zawiera ono niczego, co by było niezgodne z wiarą lub regułą kościelną, i gani audian, że nienależycie rozumieją, co w mim jest powiedziane, i wykłada je w tym sensie, w jakim i my je wykładamy, że mianowicie apostołowie nie zamyślali tutaj podawać, w jakim czasie Wielkanoc ma być obchodzona, lecz ponieważ naczelni bracia nawrócili się z Żydów, którzy pielęgnowali swój obyczaj, chcieli, by ze względu na zgodę pozostali bracia szli za ich przykładem.

 

44. I apostołowie mądrze napominali czytelników [swych pism], że nie znoszą wolności ewangelicznej ani nie stosują przymusu wobec sumienia, dodając uwagę, by nie trapić się, chociażby się pomylono w obliczeniu.

 

45. Wiele tego rodzaju przykładów można by zebrać z historii, z których jasno wynika, że brak

jednolitości w przestrzeganiu ludzkich przepisów nie podważa jedności wiary. Lecz na cóż potrzebne jest dysputowanie? Wszak przeciwnicy nasi w ogóle nie rozumieją, co to jest sprawiedliwość z wiary, co to jest Królestwo Chrystusowe, jeżeli są´/p/pdzą, że potrzebna jest jednolitość przepisów co do pokarmów, dni świątecznych, szat itp. rzeczy, co do których nie ma nakazu Bożego.

 

46. Przyjrzyjcie się ludziom religijnym, naszym przeciwnikom! Domagają się w imię jedności Kościoła jednolitości, w. przestrzeganiu ludzkich przepisów, a sami zmienili zarządzenie Chrystusowe w sprawie Wieczerzy Pańskiej, które z wszelką pewnością było poprzednio zarządzeniem powszechnym. A jeżeli potrzebne są zarządzenia powszechne, to dlaczego sami zmieniają zarządzenie co do Wieczerzy Chrystusowej, które nie jest zarządzeniem ludzkim, lecz Boskim? Lecz o całej tej spornej sprawie trzeba będzie wypowiedzieć się poniżej jeszcze kilkakroć.

 

47. Zaaprobowany jest w całości artykuł ósmy, gdzie wyznajemy, że obłudnicy i źli przemieszani są wraz z dobrymi w obrębie Kościoła, i że sakramenty są skuteczne, chociaż są podawane przez złych duchownych, ponieważ duchowni działają w zastępstwie Chrystusa, a nie reprezentują swoich własnych osób, według słowa: ?Kto was słyszy. Mnie słyszy" (Łuk. 10 ,16).

 

48. Bezbożnych nauczycieli należy porzucić, ponieważ oni nie zastępują osoby Chrystusa, lecz są przeciwnikami Chrystusa (antychrystami). A Chrystus mówi: ?Strzeżcie się fałszywych proroków" (Mat. 7,15), zaś apostoł Paweł powiada: ?Jeżeliby ktoś mną Ewangelię głosił, niech będzie przeklęty" (Gal. 1, 9).

 

49. Zresztą Chrystus napomniał nas w wypowiedziach o Kościele, byśmy zrażeni prywatnymi, osobistymi występkami kapłanów lub ludu nie wywoływali rozłamów, jak to w sposób występny uczynili donatyści.

 

50. Tych zaś, którzy spowodowali rozłamy, gdyż odmawiali kapłanom prawa posiadania dóbr lub innej własności prywatnej, wyraźnie osądziliśmy jako buntowników. Albowiem posiadanie własności prywatnej należy do ładu świeckiego, społecznego. Chrześcijanom zaś wolno korzystać z ładów świeckich tak samo jak z powietrza, światła, pożywienia i napoju. Albowiem jak te wymienione naturalne sprawy, jak określone ruchy gwiazd są rzeczywiście ustanowieniami Bożymi i Bóg je zachowuje i utrzymuje, tak i ustanowienia prawne dotyczące urządzeń świeckich, obywatelskich są rzeczywiście ustanowieniami Bożymi i Bóg je zachowuje i utrzymuje, i broni ich przeciwko diabłu.

 

 Artykuł IX. O Chrzcie

 

1. Przyjęty został artykuł IX, w którym wyznajemy, że Chrzest jest potrzebny do zbawienia i że należy chrzcić dzieci, i że Chrzest dzieci nie jest nieważny, lecz jest potrzebny i skuteczny do zbawienia.

 

 2. A ponieważ u nas Ewangelia czysto i pilnie jest nauczana, to dzięki dobrodziejstwu Bożemu ten także odnosimy z niej pożytek, iż w naszych zborach nie wystąpili żadni anabaptyści, ponieważ lud został Słowem Bożym uzbrojony przeciwko bezbożnemu i odstępczemu stronnictwu tych rozbójników. A potępiając wiele innych błędów anabaptystów, dołączamy do nich także i ten, że rozprawiają oni, iż Chrzest dzieci jest nieużyteczny. Jest bowiem rzeczą jak najpewniejszą, że obietnica zbawienia odnosi się również do dzieci. Nie odnosi się zaś ona do tych, którzy są poza Kościołem Chrystusowym, gdzie nie ma ani Słowa, ani sakramentów, ponieważ Chrystus odradza przez Słowo i sakramenty. Więc należy koniecznie chrzcić dzieci, aby powiązać z nimi obietnicę zbawienia, według słowa Chrystusowego: „Chrzcijcie wszystkie narody" (Mat. 28, 19). A jak tam oferuje się wszystkim zbawienie, tak też wszystkim ofiaruje się Chrzest — mężczyznom, kobietom, chłopcom, niemowlętom. Wynika więc z tego jasno, że należy chrzcić niemowlęta, ponieważ z Chrztem oferowane zostaje zbawienie.

 

 3. Po drugie — jest rzeczą oczywistą, że Bóg aprobuje Chrzest dzieci. A więc bezbożna jest myśl anabaptystów, którzy potępiają Chrzest dzieci. Tego zaś, że Bóg aprobuje Chrzest dzieci, dowodzi to, że Bóg daje w ten sposób ochrzczonym Ducha Świętego. Albowiem jeśliby ten Chrzest był nieważny, nikomu nie byłby dany Duch Święty, nikt nie byłby zbawiony, i wreszcie nie byłoby Kościoła. Takie rozumowanie może uzasadnić, a nawet samo wystarczająco potwierdza dobre i nabożne argumenty przeciwko bezbożnym i fanatycznym poglądom anabaptystów.

 

 Artykuł X. O Świętej Wieczerzy

 

1. Przyjęty został artykuł X, w którym wyznajemy myśl, iż w Wieczerzy Pańskiej prawdziwie i substancjalnie są obecne ciało i krew Chrystusa i prawdziwie podawane są z widzialnymi rzeczami tym, którzy sakrament przyjmują. Tego zdania stale bronimy po pilnym zbadaniu i rozważeniu sprawy. Gdy bowiem Paweł w I Liście do Koryntian (10, 16) powiada, że chleb jest społecznością ciała Pańskiego itd., to jeżeliby ciało Chrystusa nie było prawdziwie obecne, wynikałoby z tego, że chleb nie jest społecznością ciała Chrystusa, lecz tylko Ducha Chrystusowego.

 

 2. Dowiadujemy się, że nie tylko Kościół Rzymski twierdzi o cielesnej obecności Chrystusa, lecz że to samo myśli obecnie i ongiś myślał Kościół Grecki. Świadczy o tym bowiem kanon mszy u nich, gdzie kapłan otwarcie modli się, aby chleb po przemienieniu stał się ciałem Chrystusowym. A Wulgariusz, pisarz — jak mam się wydaje — niegłupi, wyraźnie powiada, że chleb nie jest tylko figurą ciała, lecz że prawdziwie przemienia się w ciało.

 

 3. I długi jest wywód Cyryla na temat Ewangelii Jana (r. 15), gdzie naucza, że Chrystus jest nam cieleśnie podany, powiada bowiem: „Nie zaprzeczamy jednak, że przez prawdziwą wiarę i szczerą miłość łączymy się cieleśnie z Chrystusem. Lecz że nie ma dla nas żadnego sposobu połączenia się z Nim według ciała, temu zaiste zaprzeczamy. I powiadamy, że jest to myśl zgoła obca Pismu św. Któż bowiem wątpił, że Chrystus jest krzewem, a my latoroślami także w tym sensie, iż stąd życia dla siebie poszukujemy? Posłuchaj, co mówi Paweł: "Ponieważ wszyscy jednym ciałem jesteśmy w Chrystusie", "Chociaż wiele nas jest, jednak w Nim jedno jesteśmy", "Wszyscy bowiem w jednym chlebie uczestniczymy." (I Kor. 10,17; Rzym. 12, 5; Gal. 3,28). Czy może myśli, że nie znana nam jest moc mistycznego błogosławieństwa? A skoro jest ona w nas, to czy także w sposób cielesny nie sprawia, że przez udzielenie ciała Chrystusowego Chrystus w nas mieszka? A nieco dalej powiada: ťStąd należy zważyć, że Chrystus jest w nas nie tylko dzięki tej postaci, którą się spostrzega przez miłość, lecz także dzięki naturalnemu Jego udzieleniu sięŤ".

 

 4. Przytoczyliśmy to, nie aby wszczynać tutaj dysputę o tej sprawie, gdyż Jego Cesarska Mość nie odrzuca tego artykułu, lecz aby ci, którzy będą to czytali, także wyraźniej zobaczyli, że bronimy przyjętego w całym Kościele poglądu, że w Wieczerzy Pańskiej prawdziwie i substancjalnie obecne są ciało i krew Chrystusa i prawdziwie udzielane bywają wraz z widzialnymi rzeczami, chlebem i winem. A mówimy o obecności żywego Chrystusa, wiemy bowiem, że śmierć już nad Nim panować nie będzie.

 

 Artykuł XI. O spowiedzi

 

1. Przyjęty jest artykuł XI o tym, że w Kościele należy utrzymać absolucję. Lecz dodają poprawkę o spowiedzi, mianowicie, że należy przestrzegać konstytucji Soboru Laterańskiego pt. Omnis utriusque, aby spowiedź odbywano corocznie, a chociaż nie można wyliczyć wszystkich grzechów, jednak należy dopilnować, aby je zebrać i te, które można sobie przypomnieć, wypowiedzieć. O całym tym artykule wypowiemy się obszerniej nieco później, gdy wyłożymy cały nasz pogląd dotyczący pokuty.

 

 2. Wiadomą jest rzeczą, że przedstawiliśmy i objaśniliśmy dobrodziejstwo absolucji i władzę kluczy tak, iż z nauki naszej wiele strapionych sumień zyskało pociechę, gdy usłyszały, że to jest przykazaniem Bożym, owszem, nawet własną wypowiedzią Ewangelii, by wierzyć absolucji i na pewno ustalić zasadę, że odpuszczenie grzechów darowane nam zostaje darmo ze względu na Chrystusa i że przez tę wiarę prawdziwie zostajemy pojednani z Bogiem. Ten pogląd pokrzepił wiele umysłów i zaraz na początku wywołał bardzo wielką przychylność u wszystkich zacnych mężów dla Lutra, gdy ukazał on pewną i mocną pociechę dla sumień, ponieważ przedtem całe znaczenie absolucji było przytłumione przez nauki o uczynkach, gdy sofiści i mnisi nic nie nauczali o wierze i odpuszczeniu darmo z łaski.

 

 Na marginesie umieszczony dodatkowy tekst ma następujące brzmienie:

 

 Co się tyczy artykułu jedenastego, to chociaż, jak dobrze wiadomo, aprobujemy spowiedź i absolucję, jednak nie będziemy zobowiązywali niczyjego sumienia do przestrzegania kanonu Omnis utriusque sexus, ponieważ, zawiera on niemożliwy do spełnienia nakaz, abyśmy spowiadali się z wszystkich grzechów. Poza tym nie tylko niemożliwością jest pamiętać wszystkie uczynki, lecz także niemożliwością jest znać wszystkie grzechy. Zepsute jest bowiem i niezbadane serce ludzkie. Natura ludzka jest pełna złych pożądliwości, bezbożności, wzgardy dla Boga; grzechy te tkwią w naturze tak,iż nie można ich dostrzec ani zauważyć, chyba że Duch Święty ukaże je w sercach naszych. Trzeba zaś nauczać sumienia, że także nie wyliczone grzechy bywają wierzącym odpuszczane. A chociaż powinno się było pouczać lud o absolucji i wierze, jedyną troską wszystkich piszących i nauczających w świątyniach było, by przyzwyczajać ludzi do zliczenia grzechów, a tymczasem o wierze panowało najgłębsze milczenie. Przeto nie będziemy na nabożne sumienia nakładali brzemienia kanonu pt. Omnis utriusque sexus, fetory już sam w sobie zawiera ogromną niedogodność, a wszak glosy do niego dodały jeszcze bardzo niebezpiecznych sideł bez końca.

 

 W dwunastym artykule nie da się na podstawie Pisma św. dowieść tego, co oni powiadają, że powinno się na spowiadających nałożyć pewne uczynki w celu zadośćuczynienia. A to, co zmyślają, że kara śmierci wiecznej da się zamienić w karę doczesną, którą należy nakładać mocą władzy kluczy, nigdy nie będzie mogło być uznane. Pogląd ten obraża chwałę zasługi i zadośćuczynienia Chrystusowego, ponieważ Chrystus jest ofiarą za grzech, jak powiada Pismo: „On jest ubłaganiem za grzechy nasze" (Rzym. 3,25; Efez. 1, 7; Hebr. 4, 16). Jak wielka jest to bezbożność wyobrażać sobie, że wina zostaje zniesiona ze względu na zasługę Chrystusa, lecz wieczna śmierć zostaje zniesioną ze względu na nasze uczynki, skoro Chrystus jest zwycięzcą śmierci i grzechu! Chociaż tedy Bóg ćwiczy świętych różnymi dolegliwościami, jednak tych nie można ani nakładać, ani znosić mocą władzy kluczy. Dawid po swoim cudzołóstwie został ukarany. Kara ta nie była potrzebna za grzech, lecz tak postanowił Bóg, ażeby go poniżyć i upokorzyć, a innym ukazać przykład, jak to Dawid powiedział: „Dobrze mi, że mnie upokorzyłeś, abym się nauczył usprawiedliwień Twoich".

 

 Ułożone na synodach pokutne kanony wcale nie miały związku z odpuszczeniem grzechów, lecz były swego rodzaju wdrażaniem w karność publiczną, ustaleniem pewnych wzorów do wypróbowania i jako takie wróciły do Kościoła, ale związany z nimi obrzęd, jako ustanowienie ludzkie, nie był potrzebny do odpuszczenia winy lub kary. Koniec dodatku.

 

 3. Poza tym jeśli chodzi o czas spowiedzi, to z wszelką pewnością w naszych zborach bardzo wielu niejeden raz w roku, ale często przystępuje do sakramentów, do spowiedzi i Wieczerzy Pańskiej. Nasi kaznodzieje nauczający o zacności, dostojeństwie i korzyści płynącej z sakramentów zachęcają lud do częstego przystępowania do sakramentów. Istnieje wszak na ten temat wiele pism, napisanych przez naszych zwolenników w taki sposób, iż przeciwnicy nasi, jeżeli są uczciwi, bez wątpienia je zaaprobują i pochwalą.

 

 4. Mamy też wiadomości o wyłączeniu ze społeczności wierzących ludzi obarczonych występkami i gardzących sakramentami. Takie postępowanie jest zgodne z Ewangelią, jak i dawnymi kanonami.

 

 5. Lecz nie ma u nas przepisu dotyczącego określonego czasu, ponieważ nie wszystkim dogadza jednakowy czas. A nawet jeśliby wszyscy w jednym czasie się zeszli, to nie można by wszystkich ludzi należycie przesłuchać i pouczyć. Zresztą dawne kanony i ojcowie nie ustalają jakiegoś określonego czasu. Kanon wypowiada się tylko tak: „Jeżeli jacyś ludzie przychodzą do Kościoła Bożego i przyłapie się ich, że nie uczestniczą w Komunii, należy ich upominać. Jeżeli nie przystępują do Komunii, niech poddadzą się pokucie. Jeśli postępują inaczej, niech tego zaniechają". Chrystus powiada, że ci, którzy spożywają niegodnie, spożywają na sąd (I Kor. 11, 29). Dlatego pasterze nie zmuszają tych, którzy nie są przysposobieni, aby do sakramentu przystępowali.

 

 6. O wyliczeniu grzechów przy spowiedzi naucza się u nas ludzi tak, by nie narzucać sumieniom sideł. Chociaż jest rzeczą pomocną, by ludzi prostych przyzwyczajać do wyliczania niektórych grzechów, aby ich łatwiej można było nauczyć, to jednak teraz rozpatrujemy zagadnienie, co jest potrzebne według słowa Bożego. Przeciwnicy nasi nie powinni byli przytaczać nam konstytucji pod tytułem Omnis utriusque, która jest nam dobrze znana, lecz powinni byli pokazać nam z prawa Bożego, że wyliczanie grzechów jest potrzebne do uzyskania odpuszczenia grzechów.

 

 7. Cały Kościół w Europie wie, jakie sidła narzuciła sumieniom partykuła konstytucji, która nakazuje wyznawać wszystkie grzechy. I nawet tekst nie zawiera tyle niedogodności, ile ich później dołączyli autorowie „Summ" (summiści), którzy zestawiają przeróżne okoliczności grzechów. Jakie tam znalazły się labirynty, jakie katownie dla najzacniejszych umysłów! Albowiem dzikusów i ludzi pospolitych te straszaki wcale nie wzruszały.

 

 8. A później jakie tragedie wywołała kwestia dotycząca własnego kapłana spowiednika wśród pasterzy

i braciszków, którzy wcale nie byli braciszkami wtedy, gdy prowadzone były wojny o władzę odnośnie spowiedzi. Więc myślimy, że wyliczanie grzechów nie jest potrzebne z prawa Bożego. Takie stanowisko zajmuje także Panormitanus i wielu innych wykształconych radców prawnych. I nie chcemy nakładać na sumienia naszych zwolenników przymusu orzeczonego przez konstytucję Omnis utriusque, o której sąd nasz jest taki sam, co i o innych przekazach ludzkich, mianowicie, że nie są to działania obrzędowe potrzebne do usprawiedliwienia. A konstytucja ta nakazuje rzecz niemożliwą, mianowicie, by spowiadać się ze wszystkich grzechów. Wiadomo bowiem, że większości z nich ani nie pamiętamy, ani nie zauważamy, zgodnie z tym, co mówi Psalm 19, 13: „Występki któż zrozumie..."

 

 9. Jeżeli duszpasterze są dobrzy, to będą wiedzieli, jak dalece pomocną rzeczą może być przesłuchiwanie prostaków, lecz nie chcemy utrwalać owej katowni summistów, która jednak byłaby znacznie znośniejsza, gdyby byli dodali jedno słówko o wierze pocieszającej i pokrzepiającej sumienia. A obecnie o tej wierze dostępującej odpuszczenia grzechów nie ma ani jednej litery w tak wielkiej masie konstytucji, glosariów, sum i spowiednich instrukcji. Nigdzie nie czyta się tam o Chrystusie, a czyta się jedynie o obrachunku grzechów. A największą ich część stanowią grzechy przeciwko przekazom ludzkim, a to jest rzecz całkowicie pusta, bez znaczenia.

 

 10. Nauka ta doprowadziła do rozpaczy wiele nabożnych umysłów, które nie mogły znaleźć odpoczynku, ponieważ myślały, że wyliczanie jest potrzebne z prawa Bożego, a wiedziały jednak z doświadczenia, że jest to niemożliwe. Lecz w nauce naszych przeciwników o pokucie tkwią jeszcze inne, nie mniejsze błędy, które teraz będziemy rozpatrywali.

 

Artykuł XII. O pokucie

 

1. W artykule XII przyjmują część pierwszą, gdzie wykładamy, że ci, którzy upadli po Chrzcie, mogą uzyskać odpuszczenie grzechów w każdym czasie i kiedykolwiek się nawrócą. Odrzucają część drugą, gdzie wypowiadamy się, że na pokutę składają się skrucha i wiara. Zaprzeczają, że wiara jest drugą częścią składową pokuty.

 

2. Co mamy tutaj uczynić, Karolu, niezwyciężony Cesarzu? Jest to właściwa wypowiedź Ewangelii, że odpuszczenie grzechów osiągamy dzięki wierze, a właśnie tę wypowiedź Ewangelii potępiają autorzy Konfutacji. My zaś nie możemy w żaden sposób zgodzić się z Konfutacją. Nie możemy potępić najzbawienniejszej i pełnej pociechy wypowiedzi Ewangelii. Czymże innym jest zaprzeczenie, że dzięki wierze dostępujemy odpuszczenia grzechów, jak nie znieważaniem krwi i śmierci Chrystusa?

 

3. Prosimy więc Ciebie, Karolu, niezwyciężony Cesarzu, abyś nas cierpliwie wysłuchał co do tej sprawy, która dotyczy naczelnej zasady Ewangelii, prawdziwego poznania Chrystusa i prawdziwej czci Bożej, i abyś to uznał. Niech dowiedzą się bowiem wszyscy zacni mężowie, że w tej sprawie nauczaliśmy w sposób zasadniczy rzeczy prawdziwych, nabożnych, zbawiennych i potrzebnych całemu Kościołowi Chrystusowemu. Niech się dowiedzą z pism naszych autorów, że przez nie Ewangelia najlepiej została naświetlona i naprawione zostały liczne zgubne błędy, którymi poprzednio przywalona została nauka o pokucie przez poglądy scholastyków i kanonistów.

 

4. A zanim przystąpimy do obrony naszego poglądu, trzeba będzie najpierw powiedzieć, że wszyscy zacni mężowie ze wszystkich stanów, także stanu teologicznego, bez wątpienia przyznają, iż przedtem, zanim Luter zaczął pisać, nauka o pokucie była najbardziej zawikłana i poplątana.

 

5. Istnieją księgi autorów Sentencji, gdzie jest niezliczona ilość kwestii, których żadni teolodzy nigdy nie zdołali dostatecznie wyjaśnić. A lud pospolity ani nie mógł uchwycić głównej istoty sprawy, ani dojrzeć, co zasadniczo wymagane jest przy pokucie, gdzie należy poszukiwać spokoju sumienia.

 

6. Niech wystąpi i stanie przed nami któryś z przeciwników, który by powiedział, kiedy następuje odpuszczenie grzechów! Dobry Boże, jakież tu panują ciemności! Powątpiewają, czy odpuszczenie grzechów następuje przy skrusze niepełnej, czyli z żalu z powodu grzechu, czy przy skrusze pełnej, doskonałej. A jeżeli następuje przy skrusze pełnej, doskonalej, to na cóż jeszcze trzeba absolucji? Co tu ma do czynienia władza kluczy, jeżeli grzech jest już odpuszczony? Tu zaś jeszcze bardziej się mozolą i wysilają, i w sposób bezbożny wypłycają, i pomniejszają znaczenie władzy kluczy.

 

7. Inni majaczą, że dzięki władzy kluczy nie zostaje odpuszczona wina, lecz kary wiekuiste zostają

zamienione na doczesne. W ten sposób najzbawienniejsza władza byłaby nie służbą życia i ducha, lecz tylko służbą gniewu i kar. Inni ? jak się zdaje ? ostrożniejsi, zmyślają, że przez władzę kluczy odpuszczone zostają grzechy w stosunku do Kościoła, a nie w stosunku do Boga. Tu też tkwi zgubny błąd. Albowiem jeżeli władza kluczy nie obdarza nas pociechą przed Bogiem, to jakaż wreszcie rzecz uczyni sumienie spokojniejszym? Już to wywołuje znaczne zamieszanie.

 

8. Dalej nauczają, że przez pełną, doskonałą skruchę zasługujemy na łaskę. A jeśliby ktoś zadał pytanie, dlaczego Saul, Judasz i im podobni nie uzyskują łaski, choć tak ogromnie byli skruszeni, to należałoby tu odpowiedzieć ze stanowiska wiary i Ewangelii, że Judasz nie uwierzył i nie pokrzepił się Ewangelią i obietnicą Chrystusową. Ze stanowiska wiary bowiem zachodzi różnica między skruchą Judasza a skruchą Piotra. Lecz przeciwnicy odpowiadają z punktu widzenia Zakonu, że Judasz nie miłował Boga, ale bał się kary.

 

9. Kiedyż zaś sumienie przerażone, zwłaszcza w poważnych, prawdziwych, wielkich trwogach, jakie są opisane w psalmach i u proroków i jakich na pewno zakosztowują ci, którzy prawdziwie się nawracają, będzie mogło osądzić, czy boi się Boga powodowane czcią dla Niego, czy też dlatego, że chce uniknąć wiecznych kar? Między tymi wielkimi wzruszeniami i uczuciami można dokonywać rozróżnienia, gdy się o nich pisze lub mówi, lecz w rzeczywistym doświadczeniu nie tak łatwo uporać się z nimi, jak majaczą ci powierzchowni sofiści. (Zapewne niewielu doznali oni z tych wielkich trwóg, skoro tak igrają ze słowami i według swoich urojeń dokonują tu rozróżnienia. Ale w sercu, gdy dochodzi do doświadczenia, ukazuje się to całkiem inaczej i przy pomocy lichych sylab i słów żadne sumienie nie znajduje spokoju, jak to sobie roją ci dobrzy, łagodni, leniwi sofiści. Tutaj powołujemy się na doświadczenie wielu nabożnych i na wszystkich uczciwych, rozumnych ludzi, którzy też chętnie poznawali prawdę, a oni przyznają, że nasi przeciwnicy we wszystkich swoich książkach nie nauczali niczego godziwego o pokucie, lecz tylko pletli puste, zbędne androny, a przecież chodzi tu o sprawę największą, o naczelną zasadę Ewangelii, o odpuszczenie grzechów. Cała nauka o tych kwestiach, które rozpatrzyliśmy, jest u naszych przeciwników pełna błędów i obłudy i zaciemnia dobrodziejstwo Chrystusowe, władzę kluczy i sprawiedliwość z wiary).

 

10. Tutaj nawiązujemy do opinii wszystkich zacnych i mądrych mężów. Ci bez wątpienia przyznają, że wywody naszych przeciwników są bardzo zagmatwane i poplątane.

 

11. Dzieje się to już przy pierwszym akcie (pokuty) ? przy skrusze. A cóż dopiero, gdy się zacznie mówić o spowiedzi! Ileż tam jest trudu i mozołu przy owym nie kończącym się wyliczaniu grzechów, a to wyliczanie jednak przeważnie polega na stosowaniu się do ludzkich tradycji. I aby jeszcze bardziej udręczyć zacne umysły, zmyślają, że wyliczanie jest z prawa Bożego.

 

12. I podczas gdy owego wyliczania domagają się pod pozorem prawa Bożego, jednocześnie o absolucji, która prawdziwie jest z prawa Bożego, wypowiadają się chłodno. Zmyślają, że sakrament przez samo jego dokonanie przynosi łaskę bez jakiegokolwiek dobrego wewnętrznego drgnienia u tego, który z niego korzysta, o wierze zaś, która przyjmuje absolucję i pociesza sumienie, nawet wzmianki nie czynią. To jest w rzeczywistości tak, jak się zwykle mówi: ?odejść przed sakramentem".

 

13. Pozostaje trzeci akt [tego dramatu]: zadośćuczynienie. Z nim związane jest całe mnóstwo najbardziej pomieszanych poglądów. Zmyślają, że kary wiekuiste zamieniają się w kary czyśćcowe, a z tych ? jak uczą ? część zostaje odpuszczona mocą władzy kluczy, część zdjęta zostaje drogą zadośćuczynienia.

 

14. Dodają jeszcze dalej, że na zadośćuczynienia powinny się składać uczynki ?nadwyżkowe", a te ustanawiają w postaci jak najgłupszych czynności, które należy praktykować, jak pielgrzymki, modlitwy różańcowe i tym podobne dokonania, które nie są z nakazu Bożego.

 

15. Następnie, tak jak wykupują się od czyśćca przez zadośćuczynienia, tak też wymyślili sztukę wykupywania się od zadośćuczynień, a to była sprawa najbardziej dochodowa. Sprzedają bowiem odpusty i tłumaczą je, i objaśniają jako darowanie zadośćuczynień. A dochód pochodzi nie tylko od żywych, tle jeszcze obficiej od umarłych. Ale nie tylko odpustami, lecz także ofiarą nszy wykupują się od zadośćuczynień za umarłych.

 

16. W ogóle bezkresna jest sprawa zadośćuczynień. Wśród tych zgorszeń ? te możemy wszak wymienić

wszystkich ? wśród tych diabelskich nauk najduje się przysypana nauka o sprawiedliwości z wiary w Chrystusa o dobrodziejstwie Chrystusa. Dlatego też wszyscy zacni, mężowie rozumieją, że w sposób pożyteczny i nabożny została przez nas zganiona nauka sofistów i kanonistów o pokucie. Albowiem te dogmaty są jawnie fałszywe, są one obce nie tylko Pismu św., lecz także ojcom Kościoła, mianowicie:

 

17. I. Że dobrymi uczynkami dokonanymi poza obrębem łaski zasługujemy na łaskę z postanowienia Bożego.

 

18. II. Że skruchą niepełną (ubolewaniem, żałością) zasługujemy na łaskę.

 

19. III. Że do zniweczenia grzechu wystarczy samo obrzydzenie sobie przestępstwa.

 

20. IV. Że odpuszczenie grzechów osiągamy przez skruchę, a nie przez wiarę w Chrystusa.

 

21. V. Że władza kluczy odgrywa rolę w odpuszczaniu grzechów nie w stosunku do Boga, lecz w stosunku do Kościoła.

 

22. VI. Że dzięki władzy kluczy nie zostają odpuszczone grzechy w stosunku do Boga, lecz że władza kluczy została ustanowiona po to, by zamieniała kary wiekuiste na doczesne, by nakładała na sumienia pewne zadośćuczyenia, by ustanawiała nowe kulty i zobowiązywała sumienia do takich iośćuczynień i kultów.

 

23. VII. Że wyliczanie grzechów przy spowiedzi, co polecają nasi przeciwnicy, jest potrzebne mocą prawa Bożego.

 

24. VIII. Że kanoniczne zadośćuczynienia są potrzebne do wykupienia się od kary czyśćcowej albo że są pomocne do zniweczenia winy tak jak odpłata.

 

25. IX. Że już dzięki podjęciu sakramentu pokuty, przez samo jego dokonanie, bez wewnętrznego drgnienia ku dobremu u tego, kto go podejmuje, to znaczy bez wiary w Chrystusa, osiąga się łaskę.

 

26. X. Że dusze zostają uwolnione z czyśćca dzięki władzy kluczy przez odpusty.

 

27. XI. Że w pewnych określonych wypadkach winna być zastrzeżona nie tylko kara kanoniczna, lecz także wina u tych, którzy się prawdziwie nawracają.

 

28. My więc, aby wyplątać nabożne sumienia z tych zawiłości sofistycznych, ustaliliśmy w pokucie dwie części składowe, mianowicie skruchę i wiarę. A jeżeli ktoś będzie chciał dodać trzecią część składową, mianowicie owoce godne pokuty, to znaczy całkowitą zmianę na lepsze całego życia i obyczajów, nie będziemy się sprzeciwiali.

 

29. Jeżeli chodzi o skruchę, to odcinamy się od owych gnuśnych i bezkresnych dysput, kiedy to ubolewanie wywodzi się raz z miłości Boga, drugi raz z lęku przed karą. Powiadamy natomiast, że skrucha to prawdziwe trwogi sumienia, które myśli, iż Bóg gniewa się na grzech, i boleje nad tym, że zgrzeszyło. A skrucha ma miejsce wtedy, gdy Słowo Boże obwinia o grzech, ponieważ na tym polega istota zwiastowania Ewangelii, że obwinia ona o grzechy i oferuje odpuszczenie grzechów oraz sprawiedliwość ze względu na Chrystusa i Ducha Świętego, i życie wieczne, i gdy jako odrodzeni dobrze czynimy.

 

30. Tak ujmuje treść Ewangelii Chrystus, gdy w Ewangelii Łukasza (24, 47) powiada: ?Macie głosić w moim imieniu pokutę i odpuszczenie grzechów między wszystkimi narodami".

 

31. A o trwogach sumienia wypowiada się Pismo św., np.: Psalm 38,5.7: ?Ponieważ występki moje wyrosły ponad głowę moją i jak wielki ciężar ułożyły się na mnie...", ?Jestem zgięły i pochylony bardzo (...) cały dzień chodzę w żałobie"; Psalm 6, 3: ?Zmaluj się nade mną. Boże (...) ulecz mnie (...) Panie, dopókiż?"; Izajasz 38, 10: ?Rzekłem w połowie dni moich: Zejdę do bram podziemi. Spodziewałem się aż do poranku (...) Jak lew tak starł wszystkie kości moje".

 

32. W trwogach sumienie odczuwa gniew Boży na grzech, a gniew ten nie jest znany ludziom pewnym siebie, postępującym według ciała. Widzi ono [sumienie] brzydotę grzechu i poważnie ubolewa, że zgrzeszyło; wtedy też jednocześnie ucieka przed straszliwym gniewem Bożym, ponieważ natura ludzka nie może go znieść, chyba że podtrzymuje ją Słowo Boże.

 

33. Tak i Paweł powiada: ?Przez Zakon obumarłem dla Zakonu" (Gal. 2,19), Zakon bowiem jedynie oskarża i trwoży sumienie.

 

34. Wobec tych trwóg przeciwnicy nasi nic nie mówią o wierze i przedkładają jedynie słowo, które obwinia o grzechy. A gdy tylko to jest przekazywane, to jest to nauka o Zakonie, a nie o Ewangelii. I powiadają, że przez te bóle i trwogi ludzie zasługują sobie na łaskę, jeżeli jednak miłują Boga. W jaki sposób mogą miłować Boga ludzie ogarnięci przez prawdziwe trwogi, gdy czują straszliwy gniew Boży, nie dający się wypowiedzieć ludzkim słowem? I czegóż innego, jak nie rozpaczy, nauczają ci, którzy w tych trwogach ukazują tylko Zakon?

 

35. My więc dodajemy do pokuty drugą część składową, czyli naukę o wierze w Chrystusa, że mianowicie wobec tych trwóg powinna być sumieniom przedłożona Ewangelia o Chrystusie, w której jest obiecane odpuszczenie grzechów przez Chrystusa. Powinny więc wierzyć, że ze względu na Chrystusa zostają im darmo odpuszczone grzechy.

 

36. Ta wiara podnosi, podtrzymuje i ożywia skruszonych według słowa: ?Usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy z Bogiem". (Rzym. 5, 1). Ta wiara os aga odpuszczenie grzechów. Ta wiara usprawiedliwia przed Bogiem, jak świadczy sam cytat: ?Usprawiedliwieni z wiary...". Ta wiara ukazuje różnicę między skruchą Judasza i Piotra, Saula i Dawida. Dlatego skrucha Judasza lub Saula nie pomaga, ponieważ nie dołącza się do niej wiara chwytająca odpuszczenie grzechów darowane ze względu na Chrystusa. Pomaga zaś skrucha Dawida lub Piotra, ponieważ do niej dołącza się wiara chwytająca odpuszczenie grzechów darowane ze względu na Chrystusa.

 

37. Nie wcześniej też pojawia się miłość, zanim przez wiarę nie dokonało się pojednanie. Zakonu bowiem (pierwszego przykazania) nie dopełnia się bez Chrystusa, według słowa: ?Przez Chrystusa mamy dostęp do Boga" (Rzym. 5,2). A ta wiara wyrasta powoli i przez całe życie walczy z grzechem, aby zwyciężyć grzech i śmierć. Następnie za wiarą idzie miłość, jak poprzednio powiedzieliśmy.

 

38. I w ten sposób można jasno określić i zdefiniować bojaźń synowską, że jest to lęk związany z wiarą, to znaczy, gdy wiara pociesza i podtrzymuje serce ogarnięte trwogą. Bojaźń niewolnicza zaś to ta, gdy wiara nie podtrzymuje serca ogarniętego trwogą.

 

39. Dalej: władza kluczy ma w swojej gestii absolucję, jest szalarką absolucji i publicznie ukazuje znaczenie i wartość Ewangelii przez absolucję, która jest prawdziwym głosem, istotą i treścią Ewangelii. Tak więc gdy wypowiadamy się o wierze, obejmujemy nią i absolucję, ponieważ wiara jest ze słuchania, jak mówi Paweł (Rzym. 10,17). Albowiem usłyszawszy Ewangelię, usłyszawszy o absolucji, sumienie podnosi się i doznaje pociechy.

 

40. A ponieważ Bóg przez Słowo prawdziwie ożywia, władza kluczy prawdziwie odpuszcza grzechy przed Bogiem, zgodnie ze słowem: ?Kto was słucha, Mnie słucha..." (Łuk. 10, 16). Dlatego głos udzielającego absolueji należy darzyć takim samym posłuchem, jak głos rozbrzmiewający z nieba.

 

41. Absolucja też może być nazywana we właściwym znaczeniu słowa sakramentem pokuty, jak mówią również bardziej wykształceni teolodzy scholastyczni.

 

42. Wiara wielokroć karmi się w pokuszeniach jednocześnie słowami z Ewangelii i korzystaniem z sakramentów. On pe są bowiem znakami Nowego Testamentu, tj. znakami odpuszczenia grzechów. Oferują więc odpuszczenie grzechów, jak o tym wyraźnie świadczą słowa ustanowien ia Wieczerzy: ?To jest ciało moje, które się za was daje. To jest kielich nowego przymierza" (Mat. 26,26?28). Tak rodzi się i umacnia wiara przez absolucję, przez słuchanie Ewangelii, przez korzystanie z sakramentów, aby nie uległa, gdy walczy z trwogami grzechu i śmierci.

 

43. Taka jest wyraźna i przejrzysta nauka o pokucie, ona też powiększa dostojeństwo władzy kluczy i sakramentów, naświetla dobrodziejstwo Chrystusowe i poucza nas, byśmy umieli spożytkować służbę Chrystusa jako pośrednika i pojednawcy.

44. Lecz ponieważ Konfutacja potępia nas za to, że ustaliliśmy te dwie części składowe pokuty, należy ukazać, że Pismo św. ustala w pokucie, czyli w nawróceniu bezbożnego, te dwie główne części składowe. Chrystus powiada bowiem w Ewangelii Mateusza (11, 28): ?Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam sprawię odpocznieńie". Tutaj są dwa człony: 1. Spracowanie i obciążenie ? oznaczają skruchę, lęki i trwogi przed grzechem i śmiercią. 2. Pójście do Chrystusa ? oznacza wiarę, że ze względu na Chrystusa odpuszczone zostają grzechy i gdy wierzymy, ożywają serca Duchem Świętym przez Słowo Chrystusowe.

 

45. Są więc tutaj dwie części składowe: skrucha i wiara. A u Marka (1, 15) mówi Chrystus: ?Pokutujcie i wierzcie Ewangelii". Podczas gdy w pierwszym zwrocie piętnuje grzech, w drugim pociesza nas i ukazuje odpuszczenie grzechów. Albowiem ?wierzyć Ewangelii" to nie jest owa ogólna wiara, jaką mają także diabły, lecz w sensie właściwym jest to wiara w odpuszczenie grzechów darowane ze względu na Chrystusa. Ono bowiem objawione zostaje w Ewangelii. Widzicie, że także tutaj łączą się z sobą dwie części składowe: skrucha, gdy napiętnowanym się zostaje za grzechy, i wiara, gdy jest powiedziane: ?wierzcie Ewangelii". Jeżeli powie ktoś, że Chrystus obejmuje tym słowem także owoce pokuty, czyli całe nowe życie, nie będziemy się sprzeciwiali. Albowiem wystarcza nam, że wymienione zostają dwie części składowe: skrucha i wiara.

 

46. Paweł prawie wszędzie, gdy opisuje nawrócenie, czyli odnowienie, wymienia dwie części: uśmiercenie i ożywienie ? jak np. w Liście do Kolosan (2,11): ?w którym obrzezam jesteście nie obrzezką dokonaną ręką, gdy wyzuliście się z grzesznego ciała ziemskiego" i dalej (2,12); ?w którym wskrzeszeni zostaliście przez wiarę w moc Boga...". Tutaj także są dwie części: jedna to wyzucie się z grzesznego ciała, druga to wskrzeszenie przez wiarę. A słów: uśmiercenie ? ożywienie ? wyzucie z ciała grzesznego i wskrzeszenie, nie należy pojmować po platońska, w sensie zmyślonej, pozornej odmiany, lecz uśmiercenie oznacza prawdziwe trwogi, jakie występują u umierających, trwogi, których natura nie może wytrzymać, jeżeli nie zostaje podtrzymana i podniesiona przez wiarę (Rzym. 5,1). Tutaj ?wyzucie z grzesznego ciała" [Paweł] nazywa tak, jak my zwykle mówimy o skrusze, ponieważ w tych bólach zostaje oczyszczona naturalna pożądliwość. A ożywienia nie należy rozumieć po platońsku, jako czegoś tylko wyobrażonego, wyimaginowanego, lecz jako pocieszenie, które prawdziwie podtrzymuje życie, które ucieka przy skrusze.

 

47. Są więc tutaj dwie części składowe: skrucha i wiara. Ponieważ bowiem sumienie nie może zyskać uspokojenia inaczej, jak tylko przez wiarę, dlatego jedynie wiara ożywia, zgodnie ze słowem: “Sprawiedliwy z wiary żyć będzie" (Habak. 2,4; Rzym. 1, 17).

 

48. A następnie w Liście do Kolosan (2,14) mówi: ?że Chrystus zniósł ów cyrograf, który przez Zakon był przeciwko nam..." Tutaj także są dwie części składowe: cyrograf i zniweczenie cyrografu. A tym cyrografem jest sumienie, które nas obwinia o grzech i potępia. Dalej: Zakonem jest słowo, które obwinia o grzechy i potępia grzechy. Słowo więc, które wypowiada Dawid: ?Zgrzeszyłem wobec Pana" (II Sam. 12, 13), jest cyrografem. A tego słowa ludzie bezbożni i pewni siebie poważnie nie wypowiadają. Nie widzą bowiem, nie odczytują wyroku zapisanego w sercu. Ten wyrok dostrzega się w prawdziwych bólach i trwogach. Jest więc sama skrucha cyrografem, który nas potępia. A ?przekreślić ten cyrograf", to znaczy znieść wyrok, na podstawie którego uznajemy, że będziemy musieli być potępieni, i wyryć mocno [w sercach] wyrok, który nam pozwala uważać się za wolnych od potępienia. Wiara zaś jest nowym wyrokiem, który unicestwi i obali wyrok poprzedni i da sercu pokój i życie.

 

49. Chociaż na cóż tu przytaczać wiele świadectw, skoro wszędzie się je spotyka w Piśmie św.? Na przykład w Psalmie 118, 18: ?Pan ukarał mnie surowo, ale nie wydał mnie na śmierć", w Psalmie 119, 28: ?Dusza moja zalewa się łzami smutku, podźwignij mnie słowem swoim!" Gdy w pierwszym członie zawarta jest skrucha, to w drugim jasno opisany jest sposób, jak w skrusze zostajemy orzeźwieni, mianowicie Słowem Bożym, które oferuje łaskę. To zaś podtrzymuje i ożywia serca.

 

50. Podobnie jest w I Księdze Samuela (2,6): ?Pan uśmierca i ożywia, strąca do piekła i wyprowadza". W jednym członie zaznaczona jest skrucha, w drugim wiara.

 

51. Podobnie u Izajasza (28,21): ?Pan uniesie się gniewem, aby dokonać swojego dzieła. Niesamowite jest to Jego dzieło, aby wykonać pracę swoją". Niesamowitym dziełem Boga nazywa prorok to, gdy Bóg przeraża, boć wszak właściwym dziełem Boga jest ożywiać i pocieszać. Zaiste ? powiada prorok ?

Bóg przeraża dlatego, aby było miejsce na pociechę i ożywienie, ponieważ serca pewne siebie, nie myślące o gniewie Bożym, brzydzą się pocieszeniem.

 

52. W ten sposób Pismo św. zwykle łączy ze sobą dwie rzeczy: przerażenie i pocieszenie, aby pouczyć, że to są dwa główne człony w pokucie: skrucha oraz wiara pocieszająca i usprawiedliwiająca. I nie widzimy, jak by jaśniej i w sposób prostszy można było ująć istotę pokuty.

 

53. Są to bowiem dwa naczelne działania Boga w ludziach: przerazić oraz usprawiedliwić i ożywić przerażonych. I na te dwa działania podzielone jest, i o tych dwóch sprawach mówi, i te dwie nauki przedstawia całe Pismo św. Jedną jego częścią jest Zakon, który ukazuje grzechy, obwinia o grzechy i potępia je. Drugą częścią jest Ewangelia, to znaczy obietnica łaski darowanej w Chrystusie ? i tę obietnicę możemy znaleźć w całym Piśmie św., obietnicę przekazaną najpierw Adamowi, potem patriarchom, następnie zilustrowaną przez proroków, wreszcie zwiastowaną i ukazaną przez Chrystusa wśród Żydów, a przez apostołów rozgłoszoną po całym świecie.

 

54. Albowiem przez wiarę w tę obietnicę zostali usprawiedliwieni wszyscy święci, nie zaś ze względu na własne ubolewanie czy skruchę.

 

55. Podobnie ukazują przykłady biblijne te dwie części. Adam po upadku w grzech zostaje skarcony i popada w przerażenie, i to była skrucha. Potem Bóg obiecuje łaskę, zapowiada przyszłe potomstwo, które zniweczy władztwo diabła, śmierć i grzech. Wtedy i tam oferuje odpuszczenie grzechów. To są te zasadnicze części. Albowiem chociaż później zapowiedziana zostaje kara, jednak przez przyjęcie i odcierpienie tej kary nie zasługuje się na odpuszczenie grzechów. O tym rodzaju odcierpienia kar wypowiadamy się nieco później (w ustępie 148).

 

56. Również Dawid, gdy zostaje skarcony przez Natana, przerażony mówi: ?Zgrzeszyłem wobec Pana..." (II Sam. 12,13). To jest skrucha. I potem słyszy absolucję: ?Pan zdjął z ciebie grzech twój ? nie umrzesz". Ta wypowiedź podnosi Dawida i podtrzymuje go w wierze, usprawiedliwia i ożywia. Także tutaj zostaje dodana kara, lecz przyjęcie i odcierpienie tej kary nie zasługuje na odpuszczenie grzechów.

 

57. Nie zawsze zostają dodane szczególne kary, lecz dwie rzeczy powinny zawsze istnieć przy pokucie, skrucha i wiara, jak to jest w Ewangelii Łukasza (7,37): Kobieta grzeszna przychodzi do Chrystusa, lejąc łzy. Te łzy ukazują skruchę. I potem słyszy absolucję: ?Odpuszczone są ci grzechy, wiara twoja ocaliła cię, idź w pokoju". To jest druga strona pokuty, wiara, która podnosi i pociesza.

 

58. Z tego wszystkiego wyraźnie wynika dla nabożnych czytelników, że te dwie części uznajemy za istotne i właściwe w pokucie, w nawróceniu, czyli odrodzeniu, i w odpuszczeniu grzechów. Za odrodzeniem i odpuszczeniem grzechów idą godne owoce i odcierpienie kary. Uznajemy zaś te dwie części za istotne dlatego, aby tym bardziej można było dojrzeć wiarę, jakiej poszukujemy w pokucie. Lepiej też poznaje się, czym jest wiara, którą zwiastuje Ewangelia, gdy się ją przeciwstawi skrusze i uśmierceniu.

 

59. Lecz ponieważ przeciwnicy szczególnie wyraźnie potępiają to, co wypowiadamy, że ludzie dostępują odpuszczenia grzechów przez wiarę, dodamy tutaj kilka pewnych dowodów, które pozwolą zrozumieć, że odpuszczenie grzechów osiąga się nie przez samo dokonanie jakiegoś pokutnego uczynku, podjętego ze względu na skruchę, lecz przez szczególną wiarę, dzięki której każdy wierzy, że jemu osobiście są odpuszczone grzechy. Albowiem to jest główny, naczelny artykuł, o który wojujemy z naszymi przeciwnikami i którego znajomość uważamy za najpotrzebniejszą wszystkim chrześcijanom. Ponieważ zaś powyżej w wywodach o usprawiedliwieniu dosyć już, zdaje się, było na ten temat powiedziane, tutaj wypowiemy się krócej. Są to bowiem wypowiedzi teologiczne bardzo pokrewne: nauka o pokucie i nauka o usprawiedliwieniu.

 

60. Gdy przeciwnicy mówią o wierze i powiadają, że ona poprzedza pokutę, to rozumieją przez wiarę nie tę wiarę, która usprawiedliwia, lecz tę, która ogólnie wierzy, że Bóg istnieje, że bezbożnych spotyka kara itp. My zaś oprócz tej wiary domagamy się także takiej wiary, mocą, które każdy wierzy, że jemu osobiście są odpuszczone grzechy. O tę specjalną wiarę wiedziemy spór i ją przeciwstawiamy poglądowi, który nakazuje pokładać ufność nie w obietnicy Chrystusowej, lecz w samym dokonaniu uczynku pokutnego, podjętego ze względu na skruchę, przy spowiedzi, dla zadośćuczynienia itd. Ta

wiara następuje po przeżyciach trwóg w taki sposób, iż je przezwycięża i uspokaja sumienie człowieka. Tej wierze przypisujemy takie działanie, że ona usprawiedliwia i odradza, uwalnia od trwóg i rodzi w sercu pokój, radość i nowe życie. Tej wiary bronimy, twierdząc, że jest potrzebna do odpuszczenia grzechów. I nie inaczej też myśli Kościół Chrystusowy, chociaż nasi przeciwnicy przeciwko temu wykrzykują.

 

61. Na początek zaś zapytujemy przeciwników, czy przyjęcie absolucji jest częścią składową pokuty, czy nie? Bo jeśli oddzielają ją od spowiedzi, jako że są bardzo uczuleni na analizowanie i rozróżnianie, to w takim razie nie widzimy, co warta jest spowiedź bez absolucji. Jeżeli zaś przyjęcia absolucji nie oddzielają od spowiedzi, to będą musieli przyjąć pogląd, że wiara jest częścią pokuty, gdyż absolucji nie otrzymuje się inaczej, jak tylko przez wiarę. Ze zaś absolucji nie otrzymuje się inaczej, jak tylko przez wiarę, można dowieść na podstawie Listu Pawła do Rzymian (4,16): ?Ze obietnicy nie można otrzymać inaczej, jak tylko przez wiarę". Absolucja zaś jest obietnicą odpuszczenia grzechów. Wymagana więc jest przy niej wiara.

 

62. Nie widzimy też, jak można mówić, że absolucję otrzymuje ten, kto się na nią nie godzi. Czymże zaś innym jest nie godzić się na absolucję, jak nie zarzucać Bogu kłamstwa, jeżeli serce wątpi i uważa za niepewne i puste to, co Bóg obiecuje? Dlatego w I Liście Jana (5,10) jest napisane: ?Kto nie wierzy w Boga, kłamcą Go czyni, iż nie wierzy w świadectwo, jakie Ojciec dał o Synu swoim".

 

63. Po drugie, sądzimy, że przeciwnicy nasi przyznają, iż odpuszczenie grzechów jest albo częścią, albo końcem pokuty, albo, mówiąc ich językiem: terminus ad quem. Dlatego słusznie dołącza się do części składowych pokuty to, przy pomocy czego i dzięki czemu otrzymuje się odpuszczenie grzechów. Jest więc rzeczą najpewniejszą, chociażby wszystkie bramy piekielne przeciwko temu wykrzykiwały, że odpuszczenia grzechów nie otrzymuje się inaczej, jak tylko przez wiarę, dzięki której wierzymy, że grzechy są odpuszczone ze względu na Chrystusa, zgodnie ze słowem Listu do Rzymian (3, 25); ?Którego Bóg ustanowił ofiarą przebłagalną przez wiarę we krwi Jego...", a także: ?Przez którego mamy przystęp do Ojca (...) przez wiarę" (Rzym. 5,2).

 

64. Albowiem sumienie przerażone nie może przeciwstawić gniewowi Bożemu naszych uczynków ani naszej miłości, lecz wtedy dopiero doznaje uspokojenia, gdy uchwyci się pośrednika Chrystusa i uwierzy obietnicom danym ze względu na Niego. Nie rozumieją bowiem, czym jest odpuszczenie grzechów albo w jaki sposób ono nas spotyka, ci, którzy roją sobie, że serca doznają uspokojenia bez wiary w Chrystusa.

 

65. Piotr przytacza z proroka Izajasza (49,23): ?Kto w Niego uwierzy, nie zawiedzie się" (I Piotra 2, 6). Muszą więc być zawstydzeni obłudnicy, którzy ufają, że Otrzymują odpuszczenie grzechów ze względu na swoje uczynki, a nie ze względu na Chrystusa. A w Dziejach Apostolskich (10,43) Piotr mówi: ?Jemu wszyscy prorocy świadectwo składają, że jest On ustanowiony sędzią (...) i przez śmierć Jego otrzymują odpuszczenie grzechów wszyscy, którzy w Niego wierzą". Nie można było jaśniej powiedzieć, niż on powiada: ?przez śmierć Jego", i dodaje: ?wszyscy, którzy w Niego wierzą". Więc tylko w ten sposób otrzymujemy odpuszczenie grzechów: przez imię Jezusa Chrystusa, to znaczy ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na jakieś nasze zasługi i uczynki. A dzieje się to wtedy, kiedy uwierzymy, że grzechy są nam odpuszczone ze względu na Chrystusa.

 

66. Przeciwnicy nasi wykrzykują, że to oni są Kościołem i postępują zgodnie z nauką Kościoła. A tymczasem Piotr tutaj także przytacza zgodny z naszym stanowiskiem pogląd Kościoła, mówiąc, że ?Jemu [Chrystusowi] wszyscy prorocy wystawiają świadectwo", że ?odpuszczenie grzechów otrzymuje się przez Jego imię". Doprawdy należy uznać to, w czym zgadzają się prorocy, za powszechnie zgodny pogląd Kościoła. I nie przyznajemy ani papieżowi, ani Kościołowi władzy rozstrzygania wbrew temu, w czym zgodni są prorocy.

 

67. Atoli bulla Leona wyraźnie potępia ten artykuł o odpuszczeniu grzechów, a również nasi przeciwnicy go potępiają w swojej Konfutacji. Z tego jasno się okazuje, jak należy osądzić Kościół tych, którzy swoimi dekretami nie tylko odrzucają to zdanie, że odpuszczenie grzechów osiągamy przez wiarę, nie ze względu na nasze uczynki, a ze względu na Chrystusa, lecz także nakazują zdanie to gwałtem i żelazem obalać, nakazują wszelkiego rodzaju okrucieństwem wytracać zacnych mężów, którzy tak myślą.

 

68. Lecz może powiedzą, że mają po swojej stronie autorów o wielkich imionach: Szkota, Gabriela i im podobnych, poza tym wypowiedzi ojców, które w dekretach są wprawdzie cytowane, lecz okaleczane, zniekształcone. Zapewne jeżeli chodzi o liczbę tych świadectw, to oni są górą. Jest bowiem ogromna ilość bardzo bałamutnych objaśniaczy Sentencji Piotra z Lombardii, którzy, jakby się sprzysięgli, bronią wymysłów, o zasłudze skruchy i uczynków i innych głupstw, które już powyżej przytoczyliśmy.

 

69. Lecz niech się nikt nie przejmuje tym mnóstwem, niewielki jest autorytet w świadectwach późniejszych autorów, którzy pism swoich nie spłodzili sami, a tylko skompilowawszy je z autorów poprzednich, przelali tamte poglądy z jednych ksiąg do drugich. Nie wysilili własnego umysłu, lecz jak senatorowie drugiego rzędu [bez prawa głosu] milcząco przyjęli błędne wnioski poprzedników, których nie zrozumieli należycie.

 

70. Nie zawahaliśmy się więc przeciwstawić słowa Piotra choćby nie wiedzieć jak wielkiej liczbie objaśniaczy Sentencji, słowa, które wypowiada się zgodnie z tym, co powiadają prorocy.

 

71. A do kazania Piętrowego dochodzi jeszcze świadectwo Ducha Świętego, tekst brzmi bowiem: ?Gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, zstąpił Duch Święty na wszystkich, którzy go słuchali" (Dz. Ap. 10,44).

 

72. Niech więc wiedzą nabożne sumienia, że jest to polecenie Boga, by wierzyć, że grzechy zostają im przebaczone ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na nasze uczynki, i niech tym poleceniem Bożym podtrzymują się przeciwko zwątpieniu i przeciwko wszelkim trwogom grzechu i śmierci.

 

73. I niech wiedzą, że pogląd ten od samego początku istniał w Kościele u świętych. Piotr bowiem wyraźnie przytacza go jako zgodny pogląd proroków, a pisma apostołów świadczą, że oni myślą tak samo. Nie brak też świadectw ojców Kościoła. Albowiem Bernard wypowiada to samo w słowach bynajmniej nie ciemnych: ?Trzeba bowiem przede wszystkim wierzyć, że odpuszczenia grzechów nie możesz mieć inaczej, jak tylko dzięki łaskawości Bożej, lecz dodaj do tego jeszcze, że masz wierzyć i w to, że grzechy zostają ci przez Niego darowane. To jest świadectwo, jakie wkłada Duch w twoje serce, powiadając: ť0dpuszczone są ci grzechy twojeŤ. Tak bowiem orzeka apostoł, że człowiek usprawiedliwiony zostaje darmo przez wiarę".

 

74. Te słowa Bernarda cudownie ilustrują naszą sprawę, ponieważ on nie tylko domaga się, abyśmy ogólnie wierzyli, że grzechy zostają odpuszczone dzięki miłosierdziu, lecz nakazuje dodać tutaj jeszcze wiarę szczególną, dzięki której wierzymy, że nam samym zostają one odpuszczone, i pouczą, w jaki sposób zostajemy upewnieni o odpuszczeniu grzechów, mianowicie, gdy serca dzięki wierze wznoszą się i uspokajają się przez Ducha Świętego. Czegóż jeszcze więcej mogą domagać się przeciwnicy? Czy nadal ośmielą się zaprzeczać, że przez wiarę osiągamy odpuszczenie grzechów albo że wiara jest częścią składową pokuty?

 

75. Po trzecie, przeciwnicy mówią, że grzech zostaje odpuszczony w ten sposób, iż ?poruszony czy skruszony wzbudza w sobie akt miłości Boga i przez ten akt zasługuje sobie na to, że otrzymuje odpuszczenie grzechów". To zaś nie jest niczym innym, jak nauczaniem Zakonu, a zniweczeniem Ewangelii i unicestwieniem obietnicy o Chrystusie. Domagają się bowiem tylko Zakonu i naszych uczynków, ponieważ Zakon domaga się miłości. Poza tym nauczają, by pokładać ufność, że odpuszczenie grzechów osiągamy ze względu na skruchę i miłość. A czymże innym to jest, jak nie pokładaniem ufności w naszych uczynkach, a nie w Słowie i obietnicy Bożej o Chrystusie? Jeżeli zaś Zakon wystarcza do osiągnięcia odpuszczenia grzechów, to na cóż potrzebna jest Ewangelia, na cóż potrzebny Chrystus, jeżeli ze względu na nasz uczynek osiągamy odpuszczenie grzechów?

 

76. Przeciwnie, my odciągamy sumienia od Zakonu do Ewangelii i od zaufania we własne uczynki do zaufania w obietnicę i w Chrystusa, ponieważ Ewangelia ukazuje nam Chrystusa i obiecuje odpuszczenie grzechów darmo ze względu na Chrystusa. Dzięki tej obietnicy nakazuje nam ufać, że ze względu na Chrystusa zostajemy pojednani z Ojcem, a nie ze względu na naszą skruchę lub miłość. Nie ma bowiem innego pośrednika i pojednawcy, jak tylko Chrystus. I nie możemy wypełniać Zakonu, jeżeli wprzód nie będziemy pojednani przez Chrystusa. A jeżelibyśmy nawet coś uczynili, to jednak należy mniemać, że nie ze względu na nasze uczynki, lecz ze względu na Chrystusa, pośrednika i pojednawcę, osiągamy odpuszczenie grzechów.

 

77. Poza tym jest zniewagą dla Chrystusa i zaprzeczeniem Ewangelii mniemać, że odpuszczenie grzechów osiągamy ze względu na Zakon lub inaczej aniżeli przez wiarę w Chrystusa. A ten temat omówiliśmy powyżej w związku z nauką o usprawiedliwieniu (art. IV), gdzie wypowiedzieliśmy się, dlaczego wyznajemy, że ludzie usprawiedliwieni zostają przez wiarę, a nie przez miłość.

 

78. Dlatego nauka naszych przeciwników, kiedy nauczają, że ludzie osiągają odpuszczenie grzechów dzięki skrusze i miłości, i w skrusze i miłości pokładają ufność, jest nauką o Zakonie, w dodatku jeszcze nie zrozumianą należycie, podobnie jak kiedy Żydzi patrzyli na zakryte oblicze Mojżesza (II Kor. 3, 13). Choćbyśmy sobie nawet wyobrazili, że miłość jest obecna, choćbyśmy sobie nawet wyobrazili, że uczynki są obecne, jednak ani miłość, ani uczynki nie mogą stanowić przebłagania za grzech ani nie można ich też przeciwstawić gniewowi i sądowi Bożemu, zgodnie ze słowem Psalmu 143, 2: ?Nie wchodź w sąd ze sługą twoim, albowiem nie będzie usprawiedliwiony przed obliczem twoim żaden żyjący". Nie należy też chwały Chrystusowej przenosić na nasze uczynki.

 

79. Z tych powodów walczy Paweł o zasadę, że nie zostajemy usprawiedliwieni na podstawie Zakonu, i przeciwstawia Zakonowi obietnicę odpuszczenia grzechów, jakie darowane zostają ze względu na Chrystusa, i naucza, że odpuszczenie grzechów otrzymujemy darmo przez wiarę ze względu na Chrystusa. Ku tej obietnicy zwraca nas Paweł od Zakonu, w tę obietnicę każe nam się wsłuchiwać i wgłębiać, byłaby zaś ona na pewno daremna, gdybyśmy mieli być usprawiedliwieni raczej przez Zakon niźli przez obietnicę albo jeżeli ze względu na naszą sprawiedliwość mielibyśmy osiągnąć odpuszczenie grzechów.

 

80. Jest atoli rzeczą wiadomą i pewną, że dlatego została nam dana obietnica i dlatego Chrystus został zesłany na świat, ponieważ nie możemy spełnić Zakonu. Stąd jest rzeczą potrzebną, abyśmy zostali pojednani dzięki obietnicy pierwej, zanim spełnimy Zakon. Obietnicę zaś przyjmuje się tylko dzięki wierze, jest więc konieczne, aby skruszeni uchwycili dzięki wierze obietnicę odpuszczenia grzechów, daną ze względu na Chrystusa, i stwierdzili, że Ojciec jest dla nich łagodnie usposobiony darmo ze względu na Chrystusa.

 

81. Takie jest orzeczenie Pawła w Liście do Rzymian (4,16), gdzie powiada: ?Dlatego obietnica została dana na podstawie wiary, aby była z łaski i aby była zapewniona całemu potomstwu", a w Liście do Galacjan (3,22) mówi: ?Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, było dane na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą".

 

82. Najpierw więc musimy dzięki wierze przyjąć odpuszczenie grzechów, zanim wypełnimy Zakon, chociaż, jak powyżej powiedzieliśmy, miłość idzie za wiarą, ponieważ odrodzeni otrzymują Ducha Świętego, dlatego zaczynają wypełniać Zakon.

 

83. Przytoczylibyśmy większą ilość świadectw, jeśliby którykolwiek nabożny czytelnik Pisma św. sam na nie się nie natknął. Ale nie chcielibyśmy być zbyt rozwlekli, aby łatwiej było sprawę ogarnąć.

 

84. A nie ma co do tego żadnej wątpliwości, że takie jest zdanie Pawła, którego bronimy, iż z wiary otrzymujemy odpuszczenie grzechów ze względu na Chrystusa, iż dzięki wierze powinniśmy przeciwstawić gniewowi Bożemu Chrystusa jako pośrednika, a nie nasze uczynki. I niechaj nie trwożą się nabożne umysły, chociaż nasi przeciwnicy wypaczają wypowiedzi Pawła. Nie ma rzeczy choćby i najprościej wypowiedzianej, której nie można by zniekształcić i wypaczyć przez drwinę i szyderstwo. Wiemy, że wypowiedź Pawła, którą przytoczyliśmy, jest prawdziwa i rzetelna, i wiemy, że nasze zdanie przynosi nabożnym sumieniom mocną pociechę, bez której nikt nie mógłby się ostać na sądzie Bożym.

 

85. Dlatego precz z faryzejskimi poglądami przeciwników, że nie dzięki wierze otrzymujemy odpuszczenie grzechów, lecz że należy je sobie zasłużyć naszą miłością i uczynkami, że powinniśmy naszą miłość i nasze uczynki przeciwstawić gniewowi Bożemu. Jest to nauka Zakonu, a nie Ewangelii, nauka, która stwarza urojenie, że człowiek wpierw zostaje usprawiedliwiony na podstawie Zakonu, zanim zostaje pojednany z Bogiem przez Chrystusa. Przecież Chrystus mówi (Jan 15,5): ?Beze mnie nic uczynić nie możecie", oraz ?Ja jestem winnym krzewem, a wy latoroślami".

 

86. Przeciwnicy zaś zmyślają, że jesteśmy latoroślami nie Chrystusa, lecz Mojżesza. Chcą bowiem, by wpierw zostało się usprawiedliwionym na podstawie Zakonu, oferowało się Bogu naszą miłość i uczynki, zanim zostało się pojednanym z Bogiem przez Chrystusa, jak to jest z latoroślami Chrystusowymi. Paweł, przeciwnie, walczy o to, że Zakonu nie można wypełnić bez Chrystusa. Dlatego

wpierw należy otrzymać i przyjąć obietnicę, że dzięki wierze zostajemy pojednani z Bogiem ze względu na Chrystusa, zanim wypełnimy Zakon.

 

87. A sądzimy, że jest to dostatecznie jasne i przejrzyste dla nabożnych sumień. Stąd też rozumieją one, dlaczego powyżej powiedzieliśmy, iż ludzie zostają usprawiedliwieni przez wiarę, nie przez miłość, ponieważ gniewowi Bożemu należy przeciwstawić nie naszą miłość i uczynki, bo nie można zaufać naszej miłości ani uczynkom, lecz gniewowi Bożemu należy przeciwstawić Chrystusa jako pośrednika. I trzeba wpierw przyjąć i uchwycić obietnicę odpuszczenia grzechów, zanim wypełnimy Zakon.

 

88. Wreszcie, kiedyż uspokoi się sumienie, jeżeli odpuszczenie grzechów otrzymujemy dlatego, ponieważ miłujemy lub wypełniamy Zakon. Boć przecież Zakon zawsze będzie nas oskarżał, ponieważ Zakonowi Bożemu nigdy zadość nie uczynimy, jak to powiedział Paweł w Liście do Rzymian (4, 15): ?Zakon pociąga za sobą gniew". Chryzostom zapytuje w kwestii pokuty: ?Skąd mamy pewność, że grzechy nasze zostają nam odpuszczone?". Również w komentarzach do Sentencji zapytują przeciwnicy w tej samej sprawie. Ta sprawa nie da się tak łatwo wyjaśnić i sumienia nie mogą doznać ukojenia inaczej, jak tylko kiedy wiedzą, iż przykazaniem Bożym i samą Ewangelią jest stwierdzenie, że grzechy zostają odpuszczone darmo ze względu na Chrystusa i że odpuszczenie nie wzbudza żadnego powątpiewania. ?Jeżeli ktoś wątpi ? jak powiada Jan ? ten zadaje kłamstwo Bożej obietnicy" (I Jana 5,10). Nauczamy, że pewność wiary znaleźć można w Ewangelii. Przeciwnicy pozostawiają sumienia w niepewności i w sytuacji dwuznacznej.

 

89. A sumienia niczego nie czynią mocą wiary i dzięki wierze, jeżeli stale powątpiewają, czy mają odpuszczenie. Jak zaś mogą w tym powątpiewaniu wzywać Boga, jak mogą stwierdzić, że zostają wysłuchane? Tak tedy całe życie jest bez Boga i bez prawdziwej czci Bożej. To właśnie ma na myśli Paweł, gdy mówi: ?Co nie jest z wiary, jest grzechem" (Rzym. 14, 23). A ponieważ stale w powątpiewaniu tkwią, nigdy nie doświadczają tego, co to jest wiara. W ten sposób dochodzi do tego, iż do ostateczności popadają w rozpacz. Taką oto jest nauka przeciwników, nauka Zakonu, zaprzeczenie Ewangelii, nauka doprowadzająca do rozpaczy.

 

90. W tym miejscu i teraz chętnie pozostawiamy wszystkim zacnym mężom sąd i ocenę tej zasady teologicznej dotyczącej pokuty; że nie ma w niej nic niejasnego, niech się więc wypowiedzą, która ze stron naucza sumienia rzeczy nabożniejszych i zbawienniejszych, czy my, czy przeciwnicy? Zaiste, nie cieszą nas te nieporozumienia w Kościele i dlatego wolelibyśmy milczeć, gdybyśmy nie mieli wielu ważnych przyczyn, dla których nie możemy zgodzić się z poglądami przeciwników. A ponieważ obecnie potępiają oni oczywistą prawdę, nie wolno nam zaniechać tej sprawy, nie naszej wszak, ale Chrystusowej i Kościoła.

 

91. Powiedzieliśmy już, z jakich powodów ustaliliśmy dla pokuty dwie części składowe: skruchę i wiarę. A uczyniliśmy to tym chętniej, że jest w obiegu wiele wypowiedzi o pokucie, cytowanych z dzieł ojców w postaci okrojonej, które przeciwnicy przekręcili w celu przyciemnienia wiary. Są one następujące: Pokutą jest bić się w piersi za przeszłe złe czyny i nie popełniać ponownie takich, za które należałoby bić się w piersi. Dalej: Pokuta to pewna bolesna kara, którą się ktoś karze, ubolewając, że popełnił coś złego. W tych wypowiedziach nie ma wzmianki o wierze i nawet w szkołach, gdy się je objaśnia, nie dodaje się nic o wierze.

 

92. I dlatego, zaliczyliśmy ją do składników pokuty, aby nauka o wierze lepiej mogła być dostrzeżona. Albowiem sama rzeczywistość ukazuje, że niebezpieczne są te wypowiedzi, kt&´re domagają się skruchy lub dobrych uczynków, a nie czynią żadnej wzmianki o wierze usprawiedliwiającej.

 

93. Dlatego słusznie można dopatrzyć się braku rozwagi i roztropności u tych, którzy zestawili te szmaty i łachmany z Sentencji i dekretów. Albowiem skoro u ojców mowa jest także o drugiej części składowej pokuty, byłoby korzystniej, gdyby robili zestawienia dotyczące nie tylko jednego elementu, lecz obu, tj. i skruchy, i wiary, i gdyby zdania te połączyli ze sobą.

 

94. Albowiem Tertulian wspaniale mówi o wierze, gdy wysuwa na czoło przysięgę Boga u proroka Ezechiela (33,11): ?Jakom żyw ? mówi Pan ? nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył". Ponieważ to Bóg przysięga, że nie chce śmierci grzesznika, wskazuje, że wymagana jest wiara, abyśmy wierzyli temu, który przysięga, i na pewno stwierdzili, że On nam przebacza. Wielki powinien być u nas autorytet Bożych obietnic. A ta obietnica została jeszcze poparta przysięgą. Dlatego jeżeli ktoś nie

stwierdza, że zostało mu przebaczone, to zaprzecza, że Bóg złożył prawdziwą przysięgę, i zadaje Bogu kłam, a trudno wymyślić gorsze bluźnierstwo niźli to. Tak bowiem powiada Tertulian: ?Zaprasza do zbawienia nagrodą, a w dodatku jeszcze przysięga. A mówiąc: ťjakom żywŤ, chce, aby mu wierzono. O, jakże błogosławieni jesteście wy, z powodu których Bóg składa przysięgę, jakżeż biedni jesteśmy, jeżeli nawet Bogu, który składa przysięgę, nie wierzymy!".

 

95. A tutaj trzeba wiedzieć, że wiara winna polegać na myśli, iż Bóg przebacza nam darmo ze względu na Chrystusa, ze względu na swoją obietnicę, a nie ze względu na nasze uczynki, skruchę, spowiedź lub zadośćuczynienie. Jeśliby bowiem wiara opierała się na tych uczynkach, wnet stałaby się niepewna, ponieważ sumienie lękliwe widzi, że te uczynki są niegodne.

 

96. Dlatego nader jasno wypowiada się Ambroży o pokucie: ?Godzi się więc wierzyć, i że należy czynić pokutę, i że nas spotyka łaska dzięki wierze, tak jednak spodziewamy się łaski dzięki wierze, jak pokłada się zaufanie w skrypcie dłużnym". A dalej: ?Wiara to to, co grzech zakrywa i zmniejsza".

 

97. Są przeto u ojców zdania nie tylko o skrusze i uczynkach, ale i o wierze. Tylko że przeciwnicy, ponieważ nie rozumieją ani istoty pokuty, ani mowy ojców, wydobywają ż nich jedynie wypowiedzi o jednej części składowej pokuty, mianowicie o uczynkach, gdzie indziej zaś pomijają wypowiedzi o wierze, ponieważ ich nie rozumieją.

 

O spowiedzi i zadośćuczynieniu

 

98. Mężowie zacni z łatwością mogą osądzić, iż bardzo wielkie ma to znaczenie, by o powyższych sprawach, mianowicie o skrusze i wierze, zachowana została prawdziwa nauka. Dlatego zajmowaliśmy się stale raczej należytym naświetleniem zasad teologicznych, a nie spieraliśmy się zbytnio o spowiedź i zadośćuczynienie.

 

99. Albowiem i my zatrzymujemy spowiedź ze względu na absolucję, która jest Słowem Bożym, jakie ż autorytetu Bożego zwiastuje władza kluczy poszczególnym ludziom.

 

100. Dlatego byłoby rzeczą bezbożną usuwać z Kościoła absolucję prywatną..

 

101. I nie rozumieją należycie niektórzy, co to jest odpuszczenie grzechów albo władza kluczy, jeżeli pogardzają prywatną absolucją.

 

102. Zresztą powyżej wypowiedzieliśmy nasz pogląd o wyliczaniu występków przy spowiedzi, iż nie jest ono potrzebne z prawa Bożego.

 

103. Albowiem to, co niektórzy przeciwko temu wysuwają, że sędzia zanim wypowie wyrok, powinien najpierw poznać sprawę, tu do rzeczy nie należy, gdyż służba absolucji jest dobrodziejstwem, czyli łaską, a nie sądem, czyli Zakonem.

 

104. Dlatego słudzy [duchowni] w Kościele mają polecenie odpuszczać grzechy, a nie mają polecenia poznawać grzechów ukrytych.

 

105. Wszak uwalniają od tych, których nie pamiętamy, i dlatego absolucją, która jest głosem Ewangelii darowującym grzechy i pocieszającym sumienie, nie wymaga poznania grzechów.

 

106. Jest rzeczą śmieszną przytaczać tutaj wypowiedź Salomona (Przyp. 27,23): ?Doglądaj pilnie stanu swoich owiec, zwracaj uwagę na swoje trzody", bo tu Salomon nic nie mówi o spowiedzi, lecz podaje ojcu rodziny zalecenie gospodarskie, aby dbał o swoje i korzystał ze swojego, a wstrzymywał się od tego, co cudze, i nakazuje mu, by pilnie troszczył się o swoje sprawy, tak jednak, aby umysł zaprzątnięty staraniem o powiększanie swoich możliwości nie odrzucał bojaźni Bożej lub wiary, lub troski o Słowo Boże. Lecz przeciwnicy drogą cudacznego przekształcenia przeinaczają wypowiedzi Pisma w dowolne zdania. U nich ?doglądać ? poznać" oznacza ?wysłuchiwać spowiedzi", ?stan owiec" nie oznacza zewnętrznego postępowania, lecz ?tajemnice sumienia", a ?trzody" oznaczają ludzi. Zaiste, udany to jest wykład i godny tych wzgardzicieli studiów elokwencji i dbałości o wymowę. A jeśliby ktoś chciał przez zastosowanie podobieństwa przenieść polecenie z osoby ojca rodziny na osobę pasterza Kościoła, zapewne będzie musiał słowa ?stan owiec" wyjaśniać i wytłumaczyć jako “zewnętrzne postępowanie". Takie porównanie będzie odpowiedniejsze i stosowniejsze.

 

107. Lecz pomińmy to. W psalmach kilkakroć wspomniana jest spowiedź, jak np. w Psalmie 32, 5: ?Grzech mój wyznałem Tobie, winy mojej nie ukrywałem (...) wtedy Ty odpuścisz mi". Takie wyznanie grzechu, złożone Bogu, to już jest skrucha. Albowiem gdy wyznanie składa się Bogu, to musi ono dokonać się sercem, nie tylko głosem, czyli ustami, tak jak to czynią aktorzy na scenie. Jest więc skruchą takie wyznanie (spowiedź), gdzie czując gniew Boży wyznajemy, iż Bóg słusznie jest zagniewany i nie może być ułagodzony naszymi uczynkami, a jednak szukamy miłosierdzia ze względu na obietnicę Boga.

 

108. Takim jest wyznanie w Psalmie 51,6: ?Tobie, Tobie samemu zgrzeszyłem (...) abyś Ty był sprawiedliwy". To znaczy: Przyznaję, że jestem grzesznikiem i zasługuję na wieczny gniew, i nie mogę przeciwstawić moich sprawiedliwych czynów, moich zasług Twojemu gniewowi. Dlatego ogłaszam, że Ty jesteś sprawiedliwy, chociaż nas potępiasz i karzesz. Ogłaszam, że Ty zwyciężasz, chociaż obłudnicy sądzą, że Ty jesteś niesprawiedliwy, który ich karzesz i potępiasz jako słusznie na to zasługujących. Owszem, nasze zasługi nie mogą być przeciwstawiane Twojemu sądowi, lecz będziemy usprawiedliwieni w ten sposób i wtedy, kiedy Ty usprawiedliwisz, kiedy Ty uznasz nas za sprawiedliwych przez swe miłosierdzie.

 

109. A może zacytuje tu ktoś Jakuba (5,16): ?Wyznawajcie sobie nawzajem występki". Lecz tutaj Jakub nie mówi o spowiedzi, którą należałoby uczynić przed kapłanem, ale ogólnie o wzajemnym pojednaniu się między braćmi. Nakazuje bowiem, że spowiedź ma być wzajemna.

 

110. Dalej: przeciwnicy nasi będą musieli potępić też wielu najbardziej uznanych doktorów, jeżeli będą twierdzić, że wyliczanie w spowiedzi występków jest potrzebne z prawa Bożego. Chociaż bowiem uznajemy spowiedź i sądzimy, że pewne wybadanie jest korzystne i pomocne, aby można było ludzi tępiej pouczyć, jednak należy sprawę tę tak ograniczyć, aby nie zostały narzucone sidła sumieniom, które nigdy nie będą spokojne, jeżeli będą uważały, iż nie mogą dostąpić odpuszczenia grzechów inaczej, jak tylko przez dokładne ich wyliczenie.

 

111. Jest na pewno rzeczą całkowicie fałszywą to, co nasi przeciwnicy umyślili w Konfutacji, że pełna, całkowita spowiedź potrzebna jest do zbawienia. Jest ona bowiem niemożliwa. A jakie sidła narzucają tutaj na sumienie, gdy domagają się pełnej, całkowitej spowiedzi! Kiedy bowiem sumienie stwierdzi, że spowiedź jest pełna i całkowita?

 

112. U pisarzy kościelnych są wzmianki o spowiedzi, lecz ci nie mówią o wyliczaniu ukrytych występków, ale o obrzędzie publicznej pokuty. Ponieważ bowiem ludzie upadli albo zniesławieni nie byli przyjmowani z powrotem do Kościoła bez pewnych zadośćuczynień, dlatego dokonywali oni spowiedzi przed starszymi i ustalano dla nich zadośćuczynienia, odpowiednio do popełnionych występków. A cała ta rzecz nie była w niczym podobna do owego wyliczania, o którym tu dysputujemy. Spowiedź ta była dokonywana nie dlatego, że bez niej nie mogło nastąpić odpuszczenie grzechów przed Bogiem, lecz dlatego, że nie można było przepisać i ustalić zadośćuczynień, zanim najpierw nie poznano rodzaju występku. Albowiem dla różnych występków istniały różne przepisy dotyczące kar.

 

113. Pozostałością po tym obrzędzie publicznej pokuty jest też sama nazwa i ?zadośćuczynienie". Nie chcieli bowiem święci ojcowie przyjmować z powrotem do Kościoła upadłych lub zniesławionych, zanim nie poznano i nie przyjrzano się ich pokucie, na ile to było możliwe. A liczne, zdaje się, były przyczyny tej sprawy. Albowiem należało upadłych ukarać przykładnie, jak i pewna glosa w dekretach do tego napomina, było bowiem rzeczą hańbiącą dopuszczać zaraz ludzi zniesławionych do wspólnoty. Te zwyczaje są już od dawna przestarzałe. Nie jest zaś potrzebne na nowo je wprowadzać, ponieważ nie są one niezbędne do odpuszczenia grzechów przed Bogiem.

 

114. I nie to mieli na myśli ojcowie, że przez takie zwyczaje i przez takie czyny ludzie zasługują na odpuszczenie grzechów, chociaż tego rodzaju widowiska zwykle naprowadzają niedoświadczonych ludzi na myśl, iż przez takie uczynki zasługują sobie na odpuszczenie grzechów. Oczywiście, kto tak myśli, ten myśli po żydowsku i po pogańsku. Albowiem i - poganie mieli pewne przebłagania za występki, przebłagania, przez które ? jak mniemali ? zostają pojednani z Bogiem.

 

115. Teraz zaś, po odrzuceniu owego obyczaju jako przestarzałego, pozostaje tylko nazwa “zadośćuczynienie" ł ślad po tym obyczaju, że przy spowiedzi przepisuje się pewne zadośćuczynienia, które określa się jako uczynki nie zobowiązujące. My zwiemy je zadośćuczynieniami kanonicznymi.

 

116. A myślimy o nich tak, jak i o wyliczaniu, że te zadośćuczynienia kanoniczne nie są z prawa Bożego potrzebne do odpuszczenia grzechów, tak jak i dawne widowiska zadośćuczynień przy pokucie publicznej nie były z prawa Bożego potrzebne do odpuszczenia grzechów. Utrzymać bowiem należy pogląd o wierze, że dzięki wierze osiągamy odpuszczenie grzechów ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na nasze uczynki poprzedzające lub następujące. I głównie z tego powodu wszczęliśmy dysputę o zadośćuczynieniach, aby ich nie podejmowano celem zaciemnienia sprawiedliwości z wiary i aby ludzie nie mniemali, że ze względu na uczynki osiągają odpuszczenie grzechów.

 

117. A błąd ten wspierają liczne wypowiedzi podawane w szkołach, jak np. ta, którą umieszczają w definicji zadośćuczynienia, że jest ono dokonywane dla złagodzenia obrazy Boskiej.

 

118. Lecz jednak przyznają przeciwnicy, że zadośćuczynienia nie pomagają i nie są przydatne do odpuszczenia winy. Zmyślają atoli, że zadośćuczynienia są przydatne i pomagają do uwolnienia od kar, czy to czyśćcowych, czy innych. Nauczają bowiem, że przy odpuszczeniu grzechów Bóg darowuje winę, ale ponieważ sprawiedliwości Bożej przystoi, by grzech karać, zamienia karę wieczną na karę doczesną. I dodają jeszcze, że część tej kary doczesnej zostaje darowana mocą władzy kluczy, pozostała zaś część zostaje odkupiona dzięki zadośćuczynieniom. I nie można zrozumieć, których kar część zostaje darowana mocą władzy kluczy, jeżeli nie powiedzą, że darowana zostaje część kar czyśćcowych; z tego zaś wynikałoby, że zadośćuczynienia są tylko karami, które odkupują z czyśćca. I powiadają, że zadośćuczynienia mają wartość i znaczenie, chociaż dokonują ich ci, którzy ponownie popadli w grzech śmiertelny, jak gdyby obraza Boska mogła zostać złagodzona przez tych, którzy są w grzechu śmiertelnym.

 

119. Cała ta sprawa to fikcja i urojenie niedawno wymyślone bez oparcia o autorytet Pisma św. i dawniejszych pisarzy kościelnych. I ani nawet Piotr z Lombardii nie mówi w ten sposób o zadośćuczynieniach.

 

120. Scholastycy widzieli, że w Kościele są praktykowane zadośćuczynienia, lecz nie zwr&´cili uwagi, że widowiska te zostały ustanowione i wprowadzone po części dla przykładu, po części dla wypróbowania tych, którzy zabiegali o przyjęcie z powrotem do Kościoła. Ogólnie biorąc, nie spostrzegli, że jest to kwestia karności i sprawa zgoła polityczna. Dlatego w sposób zabobonny zmyślili, że mają one znaczenie nie dla celów karności w odniesieniu do Kościoła, lecz że służą do ułagodzenia Boga. I podobnie jak gdzie indziej często w sposób niekorzystny przemieszali sprawy duchowne ze sprawami władzy świeckiej, wydarzyło się to samo i przy zadośćuczynieniach.

 

121. Atoli glosy w kanonach wielokroć świadczą o tym, że te praktyki ustanowione zostały ze względu na karność kościelną.

 

122. Zobaczcie zaś, w jaki sposób udowadniają swoje wymysły w Konfutacji, którą ośmielili się narzucić Najjaśniejszemu Panu. Przytaczają liczne wypowiedzi Pisma św., aby dla niedoświadczonych stworzyć pozór, jakoby sprawa ta miała za sobą powagę Pisma św., co wszak dotąd, do czasów Piotra z Lombardu, nie było znane. Przytaczają następujące zdania: ?Przynoście owoce godne pokuty" (Mat. 3,8; Mar. l, 15); ?Oddajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości" (Rzym. 6,19). Dalej: że Chrystus głosi pokutę: ?Pokutujcie..." (Mat. 4,17), że Chrystus każe apostołom głosić pokutę (Łuk. 24,47) i Piotr również głosi pokutę (Dz. Ap. 2, 38). Potem cytują pewne wypowiedzi ojców i pewne kanony i wyciągają wniosek, że wbrew wyraźnej wypowiedzi Ewangelii i wbrew dekretom soborów i ojców zadośćuczynień nie należy w Kościele znosić, lecz że owszem ci, którzy uzyskali absolucję, powinni wykonać nałożony przez kapłana czyn pokutny, idąc za słowem Pawła z Listu do Tytusa (2,14): ?Wydał samego siebie za nas, aby nas odkupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach".

 

123. Niech Bóg wytraci owych bezbożnych sofistów, tak zbrodniczo przekręcających Słowo Boże w swoje nader puste mrzonki. Któryż zacny mąż nie oburzyłby się na tak wielką niegodziwość? Chrystus mówi: ?Czyńcie pokutę"; apostołowie głoszą pokutę; a więc: kary wiekuiste zostają wyrównane przez kary czyśćcowe; a więc: ?władza kluczy" ma polecenie odpuszczać część kar czyśćcowych; a więc: zadośćuczynienia odkupują kary czyśćcowe. Kto nauczył tych głupców takiej dialektyki? Lecz to nie

jest ani dialektyka, ani sofistyka, to jest po prostu łotrowskie oszustwo. Dlatego przytaczają ten cytat ?czyńcie pokutę", aby niedoświadczeni, gdy usłyszą taką wypowiedź przeciwko nam przytoczoną, powzięli myśl, że znosimy w ogóle całą pokutę. Takimi sztuczkami usiłują nastroić umysły przeciwko nam, wzbudzić i wzniecić nienawiść przeciwko nam, aby niedoświadczeni zaczęli przeciwko nam wykrzykiwać. Precz z zarazą heretycką, która odrzuca pokutę!

 

124. Lecz spodziewamy się, że wśród zacnych mężów te kalumnie niewiele wskórają. I Bóg nie będzie długo znosił takiego bezwstydu i takiej złośliwości. A biskup rzymski nie działa ku pożytkowi swojego dostojeństwa, wysługując się takimi opiekunami i powierzając takim sofistom sąd w tej najważniejszej sprawie. Skoro bowiem ujęliśmy w naszej Konfesji prawie całokształt nauki chrześcijańskiej, to do tak wielkich, tak licznych i tak rozmaitych trudnych spraw należało na sędziów powołać rzeczników, których uczoność i wiara lepiej byłyby sprawdzone aniżeli tych sofistów, którzy Konfutację napisali.

 

125. A ty, Campegio, powinieneś był ze względu na swoją mądrość zadbać, aby w tak ważnych sprawach nie oni pisali cokolwiek, co czy to obecnie, czy u potomnych może snadnie pomniejszyć poważanie stolicy rzymskiej. Jeżeli stolica rzymska myśli, że jest rzeczą słuszną, aby wszystkie ludy uznały ją za mistrzynię w sprawach wiary, to powinna zadbać, aby na sprawach religijnych znali się mężowie uczeni i nieposzlakowani. Cóż bowiem sądzić będzie świat, gdy kiedyś wyjdzie na światło dzienne pismo naszych wrogów, co sądzić będą potomni o tych oszczerczych orzeczeniach?

 

126. Widzisz, Campegio, że czasy obecne są to czasy ostateczne, o których i Chrystus powiedział, że religia będzie wtedy najbardziej zagrożona. Więc wy, którzy powinniście siedzieć jakby na strażnicy i kierować sprawami religijnymi, powinniście w czasach tych okazać szczególną roztropność i dbałość. Wiele bowiem znaków wskazuje, że jeżeli się nie zatroszczycie, to rzymskiemu Kościołowi zagrażać będzie wiele zmian.

 

127. I mylisz się, jeżeli myślisz, że zbory da się utrzymać pod swoją władzą i tylko gwałtem i siłą zbrojną. Ludzie żądają, by ich uczono o religii. Jak myślisz ? wieluż jest nie tylko w Niemczech, ale i w Anglii, Hiszpanii, Galii, we Włoszech, wreszcie i w samym mieście Rzymie takich, którzy widząc, że wybuchły spory dotyczące najważniejszych spraw, zaczynają tu i tam powątpiewać i W milczeniu oburzają się, że wzbraniacie się tak wielkie rzeczy należycie poznać i rozsądzić? Ze nie wyjaśniacie spraw wątpliwych, wywołujących rozterki w sumieniach, a tylko nakazujecie nas zgnębić i zniszczyć siłą zbrojną.

 

128. Jest wielu zacnych mężów, dla których te wątpliwości są przykrzejsze niż i sama śmierć. Nie bierzesz dostatecznie pod uwagę, jak wielką i ważną rzeczą jest religia, jeżeli myślisz, że zacni mężowie nie dławią się i nie duszą po prostu, gdy zaczyna ich nachodzić jakaś rozterka co do dwuznacznego rozumienia dogmatu. A takie wątpliwości nie mogą nie wzbudzić najgłębszej nienawiści do tych, którzy chociaż powinni leczyć sumienia, opierają się temu, byle tylko sprawę jak najmniej wyjaśnić.

 

129. Nie mówimy tutaj, że winniście się lękać sądu Bożego. Albowiem papieże myślą, że skoro sami trzymają w swym ręku klucze, z łatwością mogą sobie sami otworzyć niebo, kiedy tylko zechcą. Mówimy o sądach ludzi i o przemilczanych i zbagatelizowanych życzeniach wszystkich ludów, które doprawdy domagają się w czasie obecnym, by te uciążliwe sporne sprawy zostały tak poznane i ustalone, aby zacne umysły zostały uspokojone i od wątpliwości uwolnione. Z łatwością bowiem możemy dzięki swojej mądrości osądzić, co będzie, gdy kiedyś wybuchną przeciwko wam nienawiści. A doprawdy będziecie mogli zobowiązać sobie wszystkie ludy wyświadczeniem im tego dobrodziejstwa, które wszyscy zacni mężowie uważają za najważniejsze i największe, że uspokoicie wątpiące sumienia.

 

130. Mówimy tak nie dlatego, że mamy wątpliwości co do naszej Konfesji. Wiemy bowiem, że jest ona prawdziwa, nabożna i dla nabożnych sumień pożyteczna. Lecz można przyjąć jako rzecz wiarygodną, że gdzie indziej jest wielu takich, którzy w sprawach niełatwych są odmiennego zdania, a jednak nie słuchają wygodnych sobie doktorów, którzy mogliby uleczyć ich sumienia.

 

131. Lecz powróćmy do naszego zagadnienia. Przytoczone przez przeciwników i cytaty z Pisma św. zgoła nic nie mówią o kanonicznych zadośćuczynieniach i poglądach scholastyków, co do których wiadomo, że powstały niedawno. Dlatego jest czystym fałszerstwem, gdy naginają oni Pismo św. Do

swoich poglądów. Powiadamy, że za pokutą, to jest za nawróceniem czy odrodzeniem, powinny iść dobre owoce, dobre uczynki w całym życiu. I nie może być prawdziwego nawrócenia czy prawdziwej skruchy tam, gdzie nie następują umartwienia ciała i dobre owoce. Prawdziwe trwogi, prawdziwe bóle duchowe nie pozwalają ciału pobłażać rozkoszom, a prawdziwa wiara nie jest niewdzięczna Bogu i nie gardzi przykazaniami

 

 Artykuł XIII. O liczbie i o korzystaniu z sakramentów

 

1. W artykule XIII aprobują przeciwnicy to, co powiadamy, że sakramenty nie są tylko znamionami wyznania wśród ludzi [znakami rozpoznawczymi między ludźmi], jak zmyślają niektórzy [na przykład w odniesieniu do haseł czy zawołań w obozie wojennym, czy do barw szat dworzan], lecz są raczej znakami i świadectwami woli Bożej wobec nas, którymi Bóg skłania serca do wierzenia.

 

2. Lecz tutaj każą nam uznać liczbę siedmiu sakramentów. Co do tego myślimy, że powinno się zabezpieczyć i zapewnić, by nie zostały zlekceważone i zaniedbane ustanowione w Piśmie św. sprawy i ceremonie, ile tylko ich jest. Uważamy też, że niewielkie ma to znaczenie, chociaż niektórzy w celu nauczania inną podają ich liczbę, byleby tylko utrzymali i zachowali prawidłowo sprawy przekazane przez Pismo św. Również dawni pisarze nie podawali identycznej ich liczby.

 

3. Jeżeli sakramentami nazywamy obrzędy, które mają za sobą przykazanie Boże i do których dodana jest obietnica łaski, to łatwo jest osądzić, które obrzędy są właściwie sakramentami. Albowiem na tej zasadzie obrzędy ustanowione przez ludzi nie będą sakramentami we właściwym słowa znaczeniu. Nie przysługuje bowiem ludzkiemu autorytetowi obiecywanie łaski. Dlatego znaki ustanowione bez Bożego przykazania nie są pewnymi znakami łaski, chociaż może nawet czegoś prostaczków uczą lub coś im przypominają i do czegoś napominają.

 

4. Prawdziwie są więc sakramentami Chrzest, Wieczerza Pańska i absolucja, która jest sakramentem pokuty. Albowiem te obrzędy mają za sobą przykazanie Boże i obietnicę łaski, która jest właściwością Nowego Testamentu. Na pewno bowiem, gdy jesteśmy chrzczeni, gdy spożywamy ciało Pana, gdy otrzymujemy absolucję, powinny serca stwierdzić, że prawdziwie przebacza

nam Bóg ze względu na Jezusa Chrystusa.

 

5. A jednocześnie Bóg przez Słowo i obrzęd porusza serca, aby wierzyły i pochwyciły wiarę, jak to mówi Paweł: ?Wiara jest ze słuchania" (Rzym. 10,17). Jak zaś Słowo wpada do uszu, aby ugodziło serce, tak sam obrzęd wpada w oczy, aby poruszył serca. Ten sam jest wynik Słowa i obrzędu, jak to w sposób nader jasny wypowiedział Augustyn, że sakrament to Słowo widzialne, ponieważ obrzęd uchwycony zostaje oczyma i jest jakby obrazem Słowa, oznaczającym to, samo, co Słowo. Dlatego wynik jednego i drugiego jest ten sam.

 

6. Bierzmowanie i ostatnie namaszczenie to obrzędy przejęte przez ojców Kościoła, których nawet Kościół nie wymaga jako potrzebnych do zbawienia, ponieważ nie mają za sobą przykazania Bożego. Dlatego jest rzeczą pożyteczną obrzędy te odróżniać od poprzednich, powyżej wymienionych, które mają za sobą wyraźne przykazanie Boże i jasną obietnicę łaski.

 

7. Kapłaństwo pojmują przeciwnicy nie jako służbę Słowa i podawanie innym sakramentów, lecz jako służbę spełniania ofiary, jak gdyby musiało być W Nowym Testamencie kapłaństwo podobne do lewickiego, które by składało ofiary za lud i wyjednywało dla innych odpuszczenie grzechów.

 

8. Nauczamy, że ofiara Chrystusa, który umarł na krzyżu, była wystarczającą za grzechy całego świata, i że nie potrzebuje poza tym innych ofiar, tak jakby tamta nie była wystarczającą za nasze grzechy.

 

9. Dlatego ludzie usprawiedliwieni zostają nie ze względu na inne jakieś dodatkowe ofiary, lecz ze względu na tę jedną ofiarę Chrystusową, jeżeli wierzą, że przez tę ofiarę są odkupieni. Dlatego kapłani są powoływani nie do jakichś ofiar, które mają być jakoby pod władaniem Zakonu składane za lud, aby przez nie wyjednywali dla ludu odpuszczenie grzechów, lecz są powoływani do nauczania Ewangelii i podawania ludowi sakramentów.

 

10. I nie mamy innego kapłaństwa, podobnego do łowickiego, jak o tym dostatecznie poucza List do Hebrajczyków (7,11 i n.).

11. Jeśliby zaś kapłaństwo czy urząd kapłański rozumiano jako służbę Słowa, bez trudności nazwalibyśmy ten urząd kapłański sakramentem, albowiem służba Słowa ma za sobą przykazanie Boże i ma też wspaniałe obietnice, np.: ?Ewangelia jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy" (Rzym. l, 16), i podobnie Izajasz (55,11 i n.): ?Słowo moje, które wychodzi z ust moich, nie wróci puste, lecz spełni to, co chciałem".

 

12. Jeżeliby urząd kapłański w ten sposób pojmowano, to nie zawahalibyśmy się i nakładania rąk [wyświęcenia ? święceń kapłańskich] nazwać sakramentem. Kościół ma bowiem polecenie ustanawiać sługi, polecenie, które powinno nam być najmilszym, ponieważ wiemy, że Bóg tę służbę pochwala, wspiera ją i w służbie tej jest obecny.

 

13. I jest rzeczą pożyteczną wyróżnić służbę Słowa, jak dalece jest to możliwe, wszelkiego rodzaju pochwałą przeciwko ludziom fanatycznym, którzy majaczą o tym, że Duch Święty zostaje dany nie przez Słowo, lecz ze względu na pewne zewnętrzne przygotowanie, jeżeli siedzą bezczynnie, w milczeniu, w miejscach ciemnych, oczekując wewnętrznego olśnienia, jak to niegdyś nauczali entuzjaści, a obecnie nauczają anabaptyści.

 

14. Małżeństwo nie zostało ustanowione dopiero w Nowym Testamencie, lecz zaraz na początku, po stworzeniu rodzaju ludzkiego. Ma zaś ono za sobą Boże przykazanie, ma też swoje obietnice, wprawdzie nie należące właściwie do Nowego Testamentu, lecz dotyczące raczej życia cielesnego. Dlatego jeżeli ktoś będzie chciał zwać je sakramentem, powinien jednak odróżnić je od tamtych poprzednich, które są we właściwym znaczeniu słowa znakami Nowego Testamentu i świadectwem łaski i odpuszczenia grzechów.

 

15. A jeżeli małżeństwo będzie nosiło nazwę sakramentu dlatego, że nią za sobą przykazanie Boże, to także inne stany będą mogły zwać się sakramentami, jak np. urzędy.

 

16. Wreszcie jeżeli do sakramentów mają zostać zaliczone wszystkie sprawy, które mają za sobą przykazania Boże i z którymi związane są obietnice, to dlaczego nie dodajemy tutaj modlitwy, która w sposób najprawdziwszy może być nazwana sakramentem. Ma bowiem za sobą zarówno przykazanie Boże, jak i bardzo wiele obietnic, i umieszczona wśród sakramentów, jakby w miejscu znakomitszym, zaprasza i zachęca ludzi do modlenia się.

 

17. Mogłyby tutaj zostać zaliczone także uczynki miłosierdzia, podobnie i utrapienia, które już same w sobie są znakami, do których Bóg dodał obietnicę. Lecz te pomińmy; żaden bowiem roztropny mąż nie będzie spierał się zbytnio o liczbę czy słowo, jeżeliby uwzględniono sprawy, które mają za sobą przykazanie Boże i obietnice.

 

18. Potrzebniejsze jest raczej rozważenie tego, w jaki sposób należy korzystać z sakramentów. Tutaj potępiamy cały zastęp scholastycznych uczonych, którzy nauczają, że sakramenty darzą łaską tego, kto nie stawia zapory, i to ju´nbsp;´ ż przez samo ich dokonanie, nawet bez wewnętrznego poruszenia ku dobremu tego, kto z nich korzysta. Jest to całkiem po prostu pogląd żydowski, jeśli się myśli, że zostajemy usprawiedliwieni przez samą ceremonię, bez wewnętrznego poruszenia ku dobremu serc, czyli bez wiary. A jednak ten bezbożny i zgubny pogląd z wielką powagą jest szerzony i rozpowszechniany w całym władztwie papieskim.

 

19. Paweł donośnie przeciwko temu występuje i zaprzecza, jakoby Abraham został usprawiedliwiony przez obrzezanie, głosi natomiast, że obrzezanie jest znakiem, danym w celu pielęgnowania i ćwiczenia się w wierze (Rzym. 4, 9 i n.). Tak i my uczymy, że przy korzystaniu z sakramentów powinna wystąpić i dołączyć się wiara, która wierzy tym obietnicom i przyjmuje rzeczy obiecane, jakie w tym sakramencie są oferowane.

 

20. I to jest wyraźny i jedynie skuteczny sposób. Obietnica jest bezużyteczna, jeżeli nie zostaje przyjęta z wiarą. Sakramenty atoli są znakami obietnic. Więc przy korzystaniu z nich powinna dołączyć się wiara, aby, jeżeli ktoś będzie przystępował do Wieczerzy Pańskiej, tak [z wiarą] do niej przystępował. Ponieważ jest ona sakramentem Nowego Testamentu, jak to Chrystus wyraźnie mówi, dlatego [komunikant] powinien uznać, że zostaje mu zaoferowana rzecz obiecana w Nowym Testamencie, mianowicie odpuszczenie grzechów darmo, i powinien te rzeczy z wiarą przyjąć i pokrzepić zalęknione sumienie, i wykrzesać w sobie myśl, że świadectwa te nie są zwodnicze, lecz jak pewne, jak gdyby Bóg przez nowy jakiś cud Z nieba obiecywał, że chce przebaczyć.

 

21. Na co zaś przydałyby się cuda i obietnice temu, kto nie wierzy? Mówimy zaś tutaj o wierze szczególnej, która wierzy obecnej, aktualnej, w teraźniejszej chwili przyjętej obietnicy, a nie tylko o tej ogólnej wierze, która wierzy jedynie ogólnie, że Bóg jest; mówimy o wierze, która wierzy, że zaoferowane zostaje odpuszczenie grzechów!

 

22. Takie korzystanie z sakramentu pociesza nabożne a zalęknione sumienia.

 

23. Jak ogromne zaś nadużycia zrodził w Kościele fanatyczny pogląd o skuteczności sakramentu przez samo jego dokonanie, bez potrzeby wewnętrznego poruszenia ku dobremu u korzystającego zeń, nikt nie zdoła w słowach wypowiedzieć. Stąd wywodzi się owo niekończące się profanowanie mszy ? lecz o tym mówić będziemy poniżej. Nie można też znaleźć u dawniejszych pisarzy kościelnych ani jednej litery, która by w tej sprawie poparła scholastyków. Owszem, coś wręcz przeciwnego powiada Augustyn, mianowicie że ?usprawiedliwia wiara w sakrament, a nie sam sakrament". Znane jest też zdanie Pawła: ?Sercem Wierzy się ku sprawiedliwości" (Rzym.

 

 

 Artykuł XIV. O urzędzie kościelnym

 

1. Artykuł XIV, w którym mówimy, że sprawowanie sakramentów i służbę Słowa w Kościele zlecać należy tylko prawidłowo powołanemu, przyjmują z tym zastrzeżeniem, że jednak korzystać będziemy z przewidzianych w kanonach święceń. Co do tej sprawy często składaliśmy na tym sejmie oświadczenia, że z najszczerszą chęcią pragniemy zachować zarząd kościelny i szczeble tego zarządu wprowadzone w Kościele nawet przez autorytet ludzki. Wiemy bowiem, że - jak to opisują dawne kanony ? tego rodzaju karność kościelną ustanowili Ojcowie po sumiennych naradach nad najkorzystniejszym jej ukształtowaniem.

 

2. Lecz biskupi albo zmuszają naszych duchownych do odrzucenia i potępienia tego zestawu, jaki w postaci Konfesji przedłożyliśmy, albo z nowym i niesłychanym okrucieństwem zabijają biednych i niewinnych. Te przyczyny są przeszkodą, że nasi kapłani nie uznają tych biskupów. Tak więc srogość biskupów w tej sprawie jest przyczyną, dlaczego tu i tam rozprzęga się zarząd kościelny, który bardzo pragnęliśmy utrzymać. Niech sami baczą, jak zamierzają zdać przed Bogiem sprawę z tego, że burzą Kościół.

 

3. Nasze sumienia są w tej sprawie czyste, ponieważ wiedząc, że nasze Wyznanie jest prawdziwe, nabożne i katolickie, nie musimy godzić się na okrucieństwa tych, którzy prześladują tę naukę.

 

4. A wiemy, że Kościół jest u tych, którzy Słowa Bożego prawdziwie nauczają i sakramenty należycie sprawują, a nie u tych, którzy nie tylko usiłują Słowo Boże edyktami zniweczyć, lecz także mordują nauczających rzeczy słusznych i prawdziwych, wobec których, chociaż nawet czynią coś przeciwko kanonom, same kanony są łagodniejsze.

 

5. Dalej ponownie chcemy tutaj oświadczyć, że chętnie zachowamy kościelny i przez kanony ustanowiony zarząd, jeżeli tylko biskupi zaprzestaną srożyć się na nasze zbory. Ta nasza chęć i wola usprawiedliwi nas zarówno przed Bogiem, jak i u wszystkich ludów po wszystkie przyszłe pokolenia, by nie można było nam zarzucić, że zachwiany został autorytet biskupów, gdy ludzie będą czytali i słyszeli, że my, błagając o uwolnienie od niesprawiedliwego okrucieństwa biskupów, niczego godziwego nie zdołaliśmy uzyskać.

 

Inne ujęcie na marginesie

 

Co do XIV artykułu, domagają się, aby wyświęcenia dokonywali biskupi. Na to krótko odpowiemy, że bardzo pragniemy zachować i utrzymać zarząd kościelny i sądzimy, że jest on korzystny dla uspokojenia Kościoła. Przeto nie przyjęlibyśmy duchownych wyświęconych nie przez biskupów, gdyby ci byli nieco łagodniejsi. Lecz oni nikogo nie wyświęcają, nikogo nie dopuszczają do służby duchownej, jak tylko po narzuceniu najtwardszych warunków, by nie zwiastowali nauki ewangelickiej, nie pojmowali żon. Ale są i inne, wcale nie lżejsze. Ponieważ zaś nasi kapłani nie mogą z czystym sumieniem przyjąć tych warunków, dlatego nie ubiegają się o wyświęcenie biskupie. Trzeba bowiem Boga więcej słuchać niż ludzi. Jeśliby biskupi zaniechali tej tyranii, z największą ochotą oddano by u nas biskupom ich uprawnienia, aby zachowane i utrzymane zostały stopnie mądrze w Kościele ustanowione. A niech biskupi się zastanowią, jak chcą zdać przed Bogiem sprawę z tego, że niesprawiedliwe ciężary nakładają na kapłanów, że swoim uporem doprowadzają do tego, iż rozprzęga się posłuszeństwo kościelne. Taka tyrania wcale nie przystoi pasterzom, do których Paweł mówi, że władza dana została do budowania; nie do burzenia.

 

Artykuł XV. O tradycjach ludzkich w Kościele

 

1. W artykule XV przyjmują część pierwszą, w której powiadamy, że należy przestrzegać obrzędów kościelnych, których można przestrzegać bez grzechu i które są korzystne dla spokoju i dobrego ładu w Kościele. Całkowicie potępiają część drugą, gdzie mówimy, że przekazy i tradycje ludzkie, ustanowione dla ułagodzenia Boga, dla zasłużenia sobie łaski i zadośćuczynienia za grzechy, są sprzeczne z Ewangelią,

 

2. Chociaż więc w samej Konfesji w artykule o rozróżnianiu pokarmów dość dużo powiedzieliśmy na temat przekazów, jednak tutaj musimy pewne rzeczy pokrótce powtórzyć.

 

Inne ujęcie na marginesie

 

W artykule XV zaczepione zostaje to, co powiedzieliśmy, że przekazy i tradycje ludzkie nie są kultami potrzebnymi do zbawienia. Lecz ten artykuł został w Konfesji naszej potwierdzony i uzasadniony licznymi świadectwami. Ponieważ tedy zamierzamy poniżej wypowiedzieć się Obszerniej w tej sprawie, wystarczy obecnie wysunąć jedno świadectwo, jakie nam przedkłada Chrystus: ?Daremnie czczą mnie przykazaniami ludzkimi" (Mat. 15,9). A skoro Pismo św. wszędzie potępia pogląd, że zasługujemy sobie na łaskę przez kulty wymyślone przez nas, ludzi, bez oparcia o Słowo Boże, to jakże ogromny jest to brak wstydu domagać się tych kultów jako potrzebnych!

 

3. Choć tedy mniemaliśmy, że przeciwnicy z innych powodów bronić będą przekazów i tradycji ludzkich, nie myśleliśmy jednak, że dojdzie do tego, iż potępią nasz artykuł, że mianowicie nie zasługujemy na odpuszczenie grzechów albo na łaskę przez przestrzeganie przekazów ludzkich. Skoro artykuł ten został potępiony, mamy więc sprawę łatwą i wyraźną.

 

4. Okazuje się bowiem wyraźnie, że przeciwnicy otwarcie judaizują, że otwarcie obalają Ewangelię diabelskimi naukami. Pismo św. nazywa bowiem tradycje i przekazy naukami diabelskimi wtedy, gdy naucza się, iż kulty są pożyteczne do zasłużenia sobie odpuszczenia grzechów i łaski (I Tym. 4, 1?3). Wtedy bowiem przyciemniają Ewangelię, dobrodziejstwo Chrystusowe i sprawiedliwość z wiary.

 

5. Ewangelia uczy, że odpuszczenie grzechów otrzymujemy i z Bogiem zostajemy pojednani dzięki wierze ze względu na Chrystusa. Przeciwnicy natomiast ustanawiają innego pośrednika, mianowicie tradycje i przekazy. Ze względu na nie chcą oni osiągnąć odpuszczenie grzechów, przez nie chcą ułagodzić gniew Boży. Natomiast Chrystus otwarcie mówi: ?Daremnie czczą mnie przykazaniami ludzkimi" (Mat. 15,9).

 

6. Powyżej obszernie wyłożyliśmy, że ludzie usprawiedliwieni zostają dzięki wierze, że Bóg jest im łaskawy nie ze względu na nasze uczynki, lecz darmo ze względu na Chrystusa. Jest rzeczą .pewną, że taką jest nauka Ewangelii, ponieważ Paweł wyraźnie mówi w Liście do Efez Jan (2,8 i n.): ?Darmo zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was jest, dar Boży to jest, a nie od ludzi".

 

7. A teraz oni powiadają, że ludzie zasługują sobie odpuszczenie grzechów przez przestrzeganie ludzkich postanowień. A czymże innym to jest, jak nie tym, że ustanawia się poza Chrystusem innego sprawcę usprawiedliwienia, innego pośrednika?

 

8. Paweł w Liście do Galacjan (5, 4) powiada: ?Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w Zakonie szukacie usprawiedliwienia", to znaczy, że jeżeli myślicie, iż przez przestrzeganie Zakonu zasługujecie sobie to, że za sprawiedliwych przed Bogiem będziecie uznani, to Chrystus na nic wam się nie przyda, bo na cóż potrzebny jest Chrystus tym, którzy myślą, że są usprawiedliwieni przez przestrzeganie Zakonu?

 

9. Bóg dał światu Chrystusa, ponieważ chce być z nami pojednany i przebłagany ze względu na tego pośrednika, a nie ze Względu na nasze sprawiedliwe uczynki. A tamci myślą, że Bóg został łaskawie usposobiony i przebłagany ze względu na tradycje i przekazy, a nie ze względu na Chrystusa.

 

10. Odbierają więc Chrystusowi godność i zaszczyt pośrednika. I w gruncie rzeczy nie zachodzi żadna różnica między naszymi przekazami a ceremoniami Mojżeszowymi. Paweł potępia ceremonie Mojżeszowe dlatego, dlaczego potępia i przekazy, ponieważ właśnie uważane były za uczynki, które zasługują na sprawiedliwość przed Bogiem. W ten sposób przyciemniana była służba, czyli urząd Chrystusa i sprawiedliwość z wiary. Dlatego usunąwszy Zakon, usunąwszy tradycje, walczy [Paweł] o to, że nie ze względu na uczynki, lecz ze względu na Chrystusa darmo obiecane zostaje odpuszczenie grzechów, bylebyśmy tylko przyjęli je z wiarą. Albowiem obietnicę przyjmuje się tylko z wiarą.

 

11. Skoro więc dzięki wierze otrzymujemy odpuszczenie grzechów, skoro dzięki wierze Bóg jest łaskawie do nas usposobiony i przebłagany ze względu na Chrystusa, to jest błędem i bezbożnością ustalać i stanowić, że przez te praktyki, przez przestrzeganie tradycji i przekazów zasługujemy sobie na odpuszczenie grzechów.

 

12. Jeśliby tu ktoś chciał powiedzieć, że nie zasługujemy na odpuszczenie grzechów, lecz już usprawiedliwieni przez przestrzeganie tradycji mamy wysłużoną łaskę, to Paweł tu znowu zgłasza sprzeciw w Liście do Galacjan (2,17), że ?Chrystus będzie sługą grzechu", jeżeli po usprawiedliwieniu ktoś chciałby mniemać, iż ostatecznie nie ze względu na Chrystusa będziemy uznani za usprawiedliwionych, lecz że najpierw winniśmy przez inne praktyki zasłużyć sobie na to, by zostać uznanymi za sprawiedliwych. Podobnie w Liście do Galacjan (3,15): ?Do testamentu człowieka nie powinno się nic dodawać". Dlatego też do obietnicy Bożej, że chce nam być łaskawym ze względu na Chrystusa, nie powinno się. dodawać, że najpierw przez praktyki powinniśmy sobie zasłużyć, by zostać uznanymi za przyjętych do łaski i usprawiedliwionych.

 

13. Chociaż na cóż potrzebna tu jest długa dysputa? Żadne tradycje nie zostały przez świętych ojców ustanowione w tej myśli, by przez ich pielęgnowanie zasługiwać sobie na odpuszczenie grzechów, czyli usprawiedliwienie, lecz zostały ustanowione ze względu na dobry porządek w Kościele i ze względu na spokój.

 

14. A jeśliby nawet ktoś chciał ustanowić pewne uczynki z myślą o zasłużeniu na odpuszczenie grzechów, czyli usprawiedliwienie, to w jaki sposób będzie wiedział, że te uczynki podobają się Bogu, skoro nie ma za sobą świadectwa Słowa Bożego? W jaki sposób upewni ludzi o zgodności ich z wolą Bożą, nie mając na poparcie Bożego przykazania i Słowa Bożego? Czy Bóg nie zakazuje wszędzie w księgach prorockich ustanawiania jakichś szczególnych kultów i nabożeństw bez swojego przykazania? U Ezechiela (20,18 i n.) jest napisane: ?Nie postępujcie według poleceń waszych ojców ani nie przestrzegajcie ich sądów, ani nie zohydzajcie się ich bałwanami. Ja, Pan, jestem Bogiem waszym. Według moich nakazów postępujcie i moich sądów przestrzegajcie, i czyńcie je".

 

15. Jeżeli ludziom wolno ustanawiać kulty i przez te kulty zasługują sobie na łaskę, to w takim razie trzeba będzie uznać kulty wszystkich ludów pogańskich i trzeba będzie uznać kulty ustanowione poza Zakonem przez Jeroboama i innych. Cóż bowiem za różnica? Jeżeli nam było wolno ustanawiać kulty przydatne do zasłużenia sobie na łaskę, czyli usprawiedliwienie, to dlaczego nie było wolno poganom i Izraelitom?

 

16. A kulty pogan i Izraelitów zostały dlatego odrzucone, ponieważ myśleli, że przez nie zasługują sobie na odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie, a nie znali sprawiedliwości z wiary.

 

17. A na ostatek: Skąd upewniamy się, że kulty ustanowione przez ludzi, bez przykazania Bożego, usprawiedliwiają, jeżeli o woli Bożej nic nie można twierdzić bez Słowa Bożego? A cóż dopiero, jeżeli kultów tych Bóg nie pochwala, lecz nie tylko nimi gardzi, ale i za obrzydliwość poczytuje? Jakże tedy przeciwnicy mogą twierdzić, że one usprawiedliwiają? Bez Słowa Bożego i świadectwa Bożego nikt tego nie może [twierdzić ni] dowieść. A Paweł w Liście do Rzymian (14,23) powiada: ?Wszystko, co nie pochodzi z wiary, jest grzechem". Skoro więc kulty nie mają za sobą żadnego świadectwa Słowa Bożego, sumienie musi powątpiewać, czy one podobają się Bogu.

 

18. A na cóż w sprawie oczywistej potrzebne są słowa? Jeżeli nasi przeciwnicy bronią kultów ustanowionych przez ludzi, że to nimi i przez nie zasługuje się na usprawiedliwienie, łaskę i odpuszczenie grzechów, to po prostu ustanawiają władztwo antychrysta. Albowiem władztwo antychrysta jest tym nowym kultem Boga, opierającym się na autorytecie ludzkim, odrzucającym Chrystusa, tak jak władztwo Mahometa ma kulty, ma uczynki, przez które chce się usprawiedliwić przed Bogiem, a nie myśli o tym, że ludzie usprawiedliwieni zostają przed Bogiem darmo dzięki wierze ze względu na Chrystusa. Tak i papiestwo będzie częścią władztwa antychrystowego, jeżeli broni kultów ustanowionych przez ludzi w tej myśli, że one usprawiedliwiają. Ujmują bowiem chwały Chrystusowi, gdy nauczają, że zostajemy usprawiedliwieni nie ze względu na Chrystusa darmo przez wiarę, lecz przez kulty, najbardziej zaś, gdy nauczają, że te kulty są nie tylko pożyteczne do usprawiedliwienia, lecz także potrzebne, jak powyżej w artykule ósmym [Konfutacji] się wypowiadają, gdzie potępiają nas za to, że powiedzieliśmy, iż do prawdziwej jedności Kościoła nie jest potrzebne, by wszędzie były jednakowe obrzędy przez ludzi ustanowione.

 

19. Daniel (11,38) zaznacza, że nowe kulty wymyślone przez ludzi będą stanowiły tylko [zewnętrzną] formę i [wewnętrzny] system władztwa antychrystowego. Powiada bowiem: boga Maosim będzie czcił w jego miejscu, a boga, którego nie znali jego ojcowie, czcić będzie złotem, srebrem i drogocennymi kamieniami. Tutaj opisuje nowe kulty, ponieważ mówi, iż czczony jest taki Bóg, którego ojcowie nie znali.

20. Albowiem święci ojcowie, chociaż i sami mieli obrzędy i tradycje, jednak nie myśleli, że te rzeczy są pożyteczne lub potrzebne do usprawiedliwienia, nie przyciemniali chwały i urzędu Chrystusowego, lecz nauczali, że usprawiedliwieni zostajemy dzięki wierze ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na kulty ustanowione przez ludzi. Zresztą obrzędów ludzkich przestrzegali ze względu na pożytek cielesny, aby lud wiedział, w jakim czasie ma się schodzić razem, by w świątyniach odbywało się wszystko według pewnego ładu i z powagą dla przykładu, wreszcie ażeby także pospólstwo miało pewne wychowanie. Albowiem rozróżnianie czasów i różnorodność obrzędów ma swoje znaczenie w pouczaniu pospólstwa.

 

21. Takie były przyczyny przestrzegania obrzędów przez ojców i tak samo uważamy za słuszne, by ż powodu tych przyczyn można było tradycje zachować. I bardzo nas dziwi, że przeciwnicy występują w obronie innego celu tradycji, mianowicie, że przez nie zasługuje się na odpuszczenie grzechów, na łaskę czy usprawiedliwienie. Czymże innym to jest, jak nie czczeniem Boga złotem, srebrem i drogocennymi przedmiotami, to, znaczy przekonaniem, że Boga można przychylnie usposobić różnorodnością szat, ozdób i podobnymi obrzędami, jakich niezmierzona ilość jest w ludzkich przekazach. .

 

22. Paweł pisze do Kolosan (2,23), że tradycje stwarzają pozór mądrości. I stwarzają go rzeczywiście. Albowiem owa eutaxia (ład) nader przystoi Kościołowi i z tego powodu jest potrzebna. Lecz rozum ludzki, ponieważ nie jest w stanie zgłębić sprawiedliwości z wiary, wpada w sposób naturalny na dodatkowy pomysł, że takie uczynki usprawiedliwiają ludzi, że jednają z Bogiem itp.

 

23. Tak myślało pospólstwo u Izraelitów i na podstawie tego poglądu pomnażali także ceremonie, jakie i u nas rozpowszechniły się w klasztorach.

 

24. Tak sądzi rozum ludzki także o ćwiczeniach cielesnych, o postach, których celem jest poskramiać ciało, i wymyśla dodatkowy cel, że są to praktyki, które usprawiedliwiają. Tak i Tomasz pisze: ?Post służy do zniweczenia i przeszkodzenia winie". Takie są wyraźne słowa Tomasza. A więc praktyki, które są bardzo poważane, są tylko pozorem, a ludziom wydają się wielką świętością. Dochodzą tu też przykłady świętych, których ludzie usiłują naśladować, a przeważnie naśladują tylko zewnętrzne ćwiczenia, nie naśladują zaś ich wiary.

 

25. A gdy już ten pozór mądrości i sprawiedliwości oszukał i zmylił ludzi, następują potem nie kończące się niedogodności: przyciemniona zostaje Ewangelia o sprawiedliwości z wiary w Chrystusa, a następnie pojawia się puste zaufanie do tych uczynków. Następnie przyciemnione zostają przykazania, Boże, a uczynkom tym przypisany zostaje, tytuł doskonałego i duchowego życia. Są one stawiane znacznie wyżej aniżeli uczynki wypływające z przykazań Bożych, jako to uczynki związane z każdym powołaniem, a więc zarządzanie państwem, należyte gospodarowanie, pożycie małżeńskie, wychowywanie dzieci.

 

26. I te normalne życiowe działania uważane są wobec tamtych ceremonii i praktyk za sprawy pospolite, tak iż są one przez wielu wykonywane z niejakim powątpiewaniem sumienia. Wiadomo bowiem, iż wielu, porzuciwszy zarządzanie państwem, porzuciwszy związek małżeński oddało się gorliwie stosowaniu tych praktyk jako rzekomo lepszych i świętszych.

 

27. Nie dość na tym. Gdy już umysły ogarnęło przekonanie, że stosowanie takich praktyk jest potrzebne do usprawiedliwienia, sumienia dotkliwie się dręczą, ponieważ nie są w stanie wykonywać dokładnie wszystkich zaleconych do przestrzegania czynności. Albowiem jakże niewielu mogłoby wszystkie je wyliczyć! Istnieją niezliczone księgi, owszem, całe biblioteki, nie zawierające ani jednej zgłoski o Chrystusie, o wierze w Chrystusa, o dobrych uczynkach, dotyczące [powinności] swego powołania, a [stanowiące] jedynie zbiory tradycji i ich wykładów, z których jedne [praktyki te] zaostrzają, inne łagodzą.

 

28. Jak męczy się najlepszy mąż Gerson, gdy stara się dociec i dotrzeć do najgłębszego sensu przykazań, a jednak nie potrafi ustalić, jak dalece przykazania wiążą i w jakim stopniu mógłby udzielić sumieniom pociechy i pokrzepienia, i w rezultacie ciężko ubolewa nad grożącymi nabożnym sumieniom niebezpieczeństwami, jakie stwarza surowa wykładnia tradycji.

 

29. Wbrew tkwiącemu w obrzędach ludzkich pozorowi mądrości i sprawiedliwości, który to pozór oszukuje i myli ludzi, obwarujmy się Słowem Bożym i wiedzmy najpierw, że praktyki i obrzędy nie zasługują nam odpuszczenia grzechów ani usprawiedliwienia przed Bogiem, ani nie są potrzebne do usprawiedliwienia.

 

30. Przytoczyliśmy już powyżej niektóre świadectwa. Pełne są ich listy Pawia. Jasno wypowiada się zwłaszcza w Liście do Kolosan (2, 16?17), gdzie pisze: ?Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta, lub nowiu księżyca, bądź sabatów. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus". Tutaj obejmuje apostoł zarówno Zakon Mojżeszowy, jak i przekazy ludzkie, aby przeciwnicy nie uchylali się od tych świadectw, jak zwykle czynią, [twierdząc], że Paweł mówi tylko o Zakonie Mojżeszowym. On zaś tutaj wyraźnie świadczy, że mówi o przekazach ludzkich, przeciwnicy zaś nie wiedzą, co głoszą. Bo jeżeli Ewangelia twierdzi, że nie usprawiedliwiają obrzędy Mojżeszowe, które były ustanowione przez Boga, to o ileż mniej usprawiedliwiają tradycje ludzkie!

 

31. Nie mają też biskupi władzy ustanawiania kultów, które by usprawiedliwiały lub były potrzebne do usprawiedliwienia. Owszem, apostołowie w Dziejach Apostolskich (15,10) powiadają: ?Dlaczego wyzywacie Boga, nakładając jarzmo", gdzie Piotr potępia jako wielki grzech radę, by zbór obciążać. A w Liście do Galacjan (5, l) Paweł ponownie zabrania poddawania się w niewolę.

 

32. Więc apostołowie chcą, aby w Kościele utrzymała się i pozostała wolność, aby nie były poczytywane za potrzebne jakieś kulty wywodzące się z Zakonu lub tradycji ? pod Zakonem ceremonie były potrzebne tylko do pewnego czasu ? aby nie została przyciemniona sprawiedliwość z wiary, jeśliby ludzie sądzili, że kulty zasługują im usprawiedliwienie lub że są potrzebne do .usprawiedliwienia.

 

33. Gerson i wielu innych wiernych i nabożnych ludzi, którzy wyczuwali wielkie niebezpieczeństwo dla sumień, poszukiwało w tradycjach pewnych udogodnień, jak by jednak można było sumieniom dopomóc, by nie były przez tradycje w rozmaity sposób dręczone, a jednak nic pewnego nie znaleźli, by dopomóc sumieniom wydostać się z tych oków.

 

34. Doprawdy, jak Aleksander Wielki rozplatał węzeł gordyjski w ten sposób, iż gdy nie mógł go rozsupłać, to jednym cięciem miecza go rozciął, tak apostołowie za jednym zamachem uwalniają sumienia od tradycji, zwłaszcza jeżeli te są przekazywane dla zasłużenia sobie usprawiedliwienia. Apostołowie każą nam przeciwstawić się tej nauce przez nauczanie i przez przykłady. Każą nam nauczać, że tradycje nie usprawiedliwiają i nie są potrzebne do usprawiedliwienia, że nikt nie powinien ustanawiać ani przyjmować tradycji w tym mniemaniu, że zasługują na usprawiedliwienie.

 

35. Jeżeli ktoś chce ich obecnie przestrzegać, niech ich przestrzega, ale bez popadania w zabobon, jak nie pielęgnuje się zabobonu w dziedzinie obyczajów politycznych i jak bez pielęgnowania zabobonnego mniemania inaczej ubierają się żołnierze, a inaczej scholastycy.

 

36. Apostołowie przełamują tradycje, a Chrystus ich uniewinnia [Mar. 2,23 n]. Trzeba bowiem było ukazać faryzeuszom przykład, że te praktyki są nieużyteczne.

 

37. A jeżeli nasi zwolennicy zaniechają jakichś mało wygodnych tradycji, to obecnie są dostatecznie uniewinnieni, gdyż te są przez biskupów wymagane, jakoby zasługiwały na usprawiedliwienie, taki zaś pogląd w sprawach tradycji jest bezbożny.

 

38. Poza tym dawne tradycje, ustanowione w Kościele z tym wyrachowaniem, że służą pożytkowi lub uspokojeniu, chętnie zachowujemy, ale wyjaśniamy je w sposób pobłażliwy, z wykluczeniem wszakże opinii, że one usprawiedliwiają.

 

39. I fałszywie oskarżają nas nasi nieprzyjaciele, że znosimy ordynacje, karność kościelną. Możemy bowiem zgodnie z prawdą głosić, że u nas w większym poważaniu jest publiczna służba kościelna aniżeli u przeciwników. A jeśliby ktoś chciał to zważyć i rozpatrzyć według zasad słuszności, to my przestrzegamy kanonów uczciwiej aniżeli przeciwnicy.

 

40. U przeciwników msze odprawiają kapłani (ofiarnicy) niechętnie i zwabieni zapłatą, i w większości wypadków tylko za zapłatę. Śpiewają psalmy, nie by się ich uczyć lub przez nie się modlić, lecz dla

samego tylko kultu, jak gdyby ta czynność była kultem, albo na pewno ze względu na zapłatę. U nas zaś wielu korzysta z Wieczerzy Pańskiej każdej niedzieli, lecz najpierw są co do tego: pouczeni, wybadani i wyspowiadani. Chłopcy śpiewają psalmy, aby się uczyć, śpiewa je też lud, aby się ich uczyć i gdy się chce modlić.

 

41. U przeciwników nie ma w ogóle katechezy chłopców, co do której są wyraźnie postanowienia w kanonach. U nas duszpasterze i księża zborowi muszą publicznie nauczać chłopców i przesłuchiwać ich. I obrzęd ten przynosi bardzo dobre owoce.

 

42. U przeciwników w wielu okolicach przez cały rok nie ma kazań z wyjątkiem postu. A wszak naczelną czcią oddawaną Bogu jest nauczanie Ewangelii. A gdy przeciwnicy każą, to mówią o ludzkich tradycjach, o kulcie świętych i tym podobnych bredniach, które lud sobie już, i to słusznie, obrzydził. I dlatego zaraz na początku, gdy odczytany zostanie tekst Ewangelii, lud opuszcza Kościół. Nieliczni, lepsi z nich, zaczynają mówić o dobrych uczynkach, lecz nic nie mówią o sprawiedliwości z wiary, o wierze w Chrystusa, o pocieszę sumień. Owszem, tę najzbawienniejszą część Ewangelii znieważają obelgami.

 

43. Przeciwnie, w naszych zborach wszystkie kazania mówią o pokucie, bojaźni Bożej, wierze w Chrystusa, o sprawiedliwości z wiary, pocieszę sumień przez wiarę, ćwiczeniach w wierze, o modlitwie, jaką ma być, co na pewno powinno być ustalone, aby była skuteczna, aby była wysłuchana, następnie o krzyżu, o dostojeństwie władzy i wszystkich świeckich zarządzeń, o rozróżnianiu między Królestwem Chrystusowym, czyli królestwem duchowym, a sprawami politycznymi, o małżeństwie, o wychowaniu i nauczaniu młodzieży, o czystości i wszelkich obowiązkach miłości.

 

44. Z tego stanu zborów można sądzić, że pilnie przestrzegamy karności kościelnej i pielęgnujemy nabożne obrzędy i dobre kościelne obyczaje.

 

45. A o umartwianiu ciała i karności cielesnej nauczamy tak, jak to wypowiada Wyznanie (art. XXVI), że prawdziwe i nie udawane umartwienie dokonuje się przez krzyż i utrapienia, którymi Bóg nas ćwiczy. W nich należy być posłusznym woli Bożej, jak powiada Paweł: ?Składajcie ciała wasze jako ofiarę żywą" (Rzym. 12, 1). A są to duchowe ćwiczenia w bojaźni i wierze, by w pokuszeniach umieć poznać Boga, bać się Go, miłować itd.

 

46. A zaiste oprócz tego umartwienia, które się dokonuje przez krzyż i jest niezależne od naszej woli, jest potrzebny także pewien rodzaj umartwienia zależny od naszej woli, o którym Chrystus mówi: ?Baczcie, by serca wasze nie były obciążone obżarstwem" (Łuk. 21, 34) A Paweł w I Liście do Koryntian (9, 27) mówi: ?Umartwiam ciało moje i ujarzmiam".

 

47. A ćwiczenia te należy podejmować nie dlatego, że są one praktykami usprawiedliwiającymi, lecz by powstrzymały ciało, aby sytość nie pogrążyła nas i nie uczyniła nas leniwymi i pewnymi siebie, z powodu czego ludzie pobłażają żądzom ciała i ulegają im. A czujność powinna być ciągła, ustawiczna, ponieważ takie jest o niej niezmienne przykazanie Boże.

 

48. A formalne przepisy dotyczące pewnych pokarmów czy czasów niczym nie przyczyniają się do powściągnięcia ciała. Bóg chce, abyśmy stale żyli w umiarkowaniu i trzeźwości, a jak uczy doświadczenie, niewiele tu pomagają liczne dni postne. A poza tym z rybami i innymi postnymi potrawami więcej dopuszczano się obżarstwa i nieumiarkowania aniżeli bez postu, zresztą nawet i przeciwnicy nie przestrzegają formy przekazanej w kanonach.

 

49. Teologiczna zasada o tradycjach wywołała w przeszłości wiele trudnych i zawiłych dysput, i my w rzeczy samej wyraźnie stwierdziliśmy, że tradycje te są istotnie sidłami dla sumień. Gdy się wymaga stosowania ich jako rzeczy potrzebnej, to wymóg ten ,w .dziwny sposób dręczy sumienia, pomijając jakieś drobne praktyki. Ale znowu całkowite odrzucenie ich ma także swoje niedogodności i wywołuje pewne kwestie.

 

50. Lecz dla nas sprawa jest rozstrzygnięta w sposób wyraźny w związku z tym, iż przeciwnicy oskarżają nas, że nauczamy, iż stosowaniem tradycji ludzkich nie zasługuje się na odpuszczenie grzechów. Dalej domagają się uznania przez cały Kościół, że potrzebne są do usprawiedliwienia tradycje, które nazywają uniwersalnymi. A mamy tutaj stałego patrona i opiekuna w Pawle apostole, który wszędzie walczy o to, że te praktyki ani nie usprawiedliwiają, ani obok usprawiedliwienia z wiary nie są potrzebne.

 

51. A jednak nauczamy, że w sprawach tych należy korzystanie z wolności ograniczyć, aby niedoświadczeni nie zostali zgorszeni i z powodu nadużycia wolności nie stan się nieprzyjaciółmi prawdziwej nauki, by bez uzasadnionej przyczyny nie dokonywano zmian w stosowanych obrzędach, lecz aby ze względu na konieczność utrzymania zgody zachowane były dawne obyczaje, które mogą być pielęgnowane bez grzechu i zbytniej szkody.

 

52. I już na obecnym Sejmie dostatecznie dowiedliśmy, że ze względu na miłość będziemy bez obciążenia sumień zachowywali z innymi pewne adiafora, chociaż mają one w sobie niejakie niedogodności, lecz uznaliśmy za rzecz słuszną, że zgodę publiczną, jeśli tylko może być utrzymana bez obrazy sumień, należy stawiać ponad wszystkie inne korzyści. Lecz o całej tej sprawie także się wypowiemy nieco później, gdy będziemy dysputować o ślubach (art. XXVII) i o władzy kościelnej (art. XXVIII).

 

 Artykuł XVI. O ładzie politycznym ? o władzy świeckiej

 

1. Artykuł XVI Konfesji Augsburskiej przyjmują przeciwnicy bez żadnego wyjątku, gdzie wyznaliśmy, że chrześcijaninowi wolno sprawować jakiś urząd, wymierzać sprawiedliwość na podstawie praw cesarskich lub innych o/pbowiązujących ustaw, orzekać prawem przepisane kary, prowadzić słuszne wojny, pełnić służbę wojskową, zawierać prawne umowy, posiadać własność prywatną, na żądanie władzy składać przysięgę, zawierać małżeństwo, wreszcie, że świeckie prawne porządki są dobrymi tworami Bożymi i Boskimi porządkami, z których chrześcijanin bezpiecznie może korzystać.

 

2. Cały ten artykuł o różnicy zachodzącej między Królestwem Chrystusowym a władztwem świeckim został w sposób pożyteczny zilustrowany pismami naszych autorów, że Królestwo Chrystusowe jest charakteru duchowego, to znaczy, że tchnąć w serce poznanie Boga, bojaźń Bożą, wiarę, wieczną sprawiedliwość i życie wieczne, następnie pozwala nam na zewnątrz korzystać z legalnych świeckich porządków u jakichkolwiek bądź ludów, pośród których żyjemy, tak jak pozwala nam korzystać z medycyny, architektury, z pokarmu, napoju, powietrza.

 

3. A Ewangelia nie wnosi nowych praw o stanie świeckim, lecz nakazuje, abyśmy słuchali obecnych ustaw, niezależnie od tego, czy są ustanowione przez pogan, czy przez innych, i nakazuje przez to posłuszeństwo pielęgnować miłość. Mylnie bowiem stawiał sprawę Karlstadt, który nakładał na nas sądowe prawa Mojżeszowe.

 

4. Dlatego nasi autorowie obficiej pisali o tych sprawach, gdyż mnisi rozsiali po Kościele wiele zgubnych poglądów. Nazywali bowiem życiem ewangelicznym wspólnotę wszystkich rzeczy, mówili, że istnieją zalecenia ewangeliczne, by nie mieć nic własnego, by nie stosować odpłaty. A te poglądy bardzo przyciemniają Ewangelię i władztwo duchowe i są niebezpieczne dla spraw publicznych.

 

5. Ewangelia bowiem nie burzy i nie podważa ładu politycznego ani gospodarczego, lecz owszem jeszcze bardziej potwierdza i nakazuje nie tylko ze względu na karę, lecz ze względu na sumienie ładom tym się podporządkowywać jako ładowi Bożemu.

 

6. Julian Apostata, Celsus i wielu innych zarzucali chrześcijanom, że Ewangelia podważa i burzy państwo świeckie, ponieważ nie dopuszcza karania i przekazuje inne takie zalecenia mało przydatne dla świeckiej społeczności. Kwestie te w przedziwny sposób zaprzątnęły umysły Orygenesa, Grzegorza z Nazjansu i innych, chociaż wszak z łatwością można by je wyjaśnić, jeśli się wie, że Ewangelia nie przynosi ustaw dotyczących stanu świeckiego, lecz że jest ona odpuszczeniem grzechów i początkiem nowego życia w sercach wierzących; poza tym nie tylko potwierdza ona te zewnętrzne twory polityczne, lecz także nas im podporządkowuje, jak zresztą z konieczności poddani jesteśmy prawu pór roku, kolejnemu następstwu po sobie zimy i lata jako ładom Bożym.

 

7. Ewangelia zakazuje odpłaty prywatnej, i tyle razy Chrystus wpaja w apostołów ową radę, by nie mniemali, że powinni odbierać władzę tym, którzy ją w danym czasie piastowali ? tak jak Żydzi roili o władztwie Mesjasza, lecz mieli wiedzieć, że powinni uczyć o władztwie duchownym, a nie zmieniać stanu świeckiego. Przeto też odpłata prywatna zakazana jest nie radą ewangeliczną, lecz wyraźnym

przykazaniem (Mat. 5,39; Rzym. 12,19). Karanie publiczne, dokonywane przez urząd publiczny, nie zostaje zakazane, lecz według Pawła jest zalecone i jest dziełem Bożym (Rzym. 13), a przykładem i postacią karania publicznego są wyroki sądowe, kary zasądzone, wojny i służba wojenna.

 

8. A jest rzeczą wiadomą, jak mylnie myśleli o tych sprawach liczni pisarze, ponieważ mieli błędne przekonanie, że Ewangelia to jest jakiś nowy, mniszy ład polityczny, a nie widzieli, że Ewangelia przynosi sercom wieczną sprawiedliwość, na zewnątrz zaś potwierdza ład i stan świecki.

 

9. Całkowicie pustym gadaniem jest też to, że doskonałość chrześcijańska polega na tym, iż nie ma się żadnej prywatnej własności. Albowiem doskonałość chrześcijańska polega nie na pogardzaniu świeckimi porządkami, lecz na poruszeniach .serca, ma wielkiej bojaźni Bożej, na głębokiej wierze, takiej jak u Abrahama, Dawida, Daniela, którzy chociaż mieli wielkie bogactwo i władzę, byli nie mniej doskonałymi aniżeli niektórzy pustelnicy.

 

10. Lecz mnisi swoją zewnętrzną obłudną pobożność dla pozoru przed oczyma ludzkimi roztaczali, aby nie było widoczne, na czym prawdziwa doskonałość się zasadza. A do jakiej chwały doprowadzili wspólnotę dóbr jakoby ewangeliczną!

 

11. Pochwały zaś te zawierają wielkie niebezpieczeństwo, zwłaszcza gdy bardzo odbiegają od Pisma św. Pismo św. bowiem nie przykazuje, aby istniała wspólnota dóbr, lecz przykazanie Dekalogu: ?Nie kradnij" rozróżnia prawo zawiadywania i nakazuje, by każdy trzymał to, co posiada. Z szaleństwem, graniczy pomyłka Wiklefa, który negował to, że kapłanom wolno mieć własność prywatną.

 

12. Nie kończące się prowadzono dysputy o ?umowach", co do których sumienia nigdy nie będą dostatecznie spokojne bez uznania tej reguły, iż chrześcijaninowi wolno korzystać ze świeckich ustanowień i ustaw. Ta zasada uspokaja i ratuje sumienia, gdy uczy, że ?umowy" o tyle są dopuszczalne przed Bogiem, o ile zaaprobują je władze lub ustawy.

 

13. Cały artykuł dotyczący zagadnień politycznych został przez naszych wyjaśniony tak, iż bardzo wielu zacnych mężów, którzy zajmują się sprawami państwowymi i różnymi publicznymi działaniami, oświadczyło, że im to znacznie dopomogło, podczas gdy poprzednio nękani poglądami mnichów mieli wątpliwości, czy Ewangelia pozwala piastować świeckie urzędy i zajęcia. A przytoczyliśmy to dlatego, ażeby także ludzie z zewnątrz zrozumieli, że takie pojmowanie tej sprawy, jakie reprezentujemy, nie obala, lecz raczej jeszcze bardziej broni i obwarowuje powagę urzędów i dostojeństwo wszystkich świeckich ładów, których ważność i wielkość dawniej w przedziwny sposób była przyciemniona przez niedorzeczne poglądy mnisze, które znacznie wyżej stawiały obłudnie udawane ubóstwo i uniżoność aniżeli sprawy polityczne i gospodarcze, podczas gdy te mają za sobą przykazanie Boże, a owa platońska wspólnota Bożego przykazania za sobą nie ma.

 

Artykuł XVII. O powtórnym przyjściu Chrystusa na sąd

 

1. Przeciwnicy przyjmują bez żadnych zastrzeżeń artykuł XVII, w którym wyznajemy, że Chrystus przy końcu świata zjawi się i wskrzesi wszystkich umarłych, i da nabożnym życie wieczne i wiekuistą radość, bezbożnych zaś potępi i skaże, aby wraz z diabłem znosili męki bez końca.

 

Artykuł XVIII. O wolnej woli

 

1. Przeciwnicy przyjmują artykuł XVIII o wolnej woli, chociaż dodają do niego pewne świadectwa mało przydatne do tej sprawy. Dodają też nastrojoną na wysoką nutę uwagę, że nie należy zbyt wiele przypisywać wolnej woli, jak to czynią pelagianie, ani też że me należy jej odbierać pełnej wolności, jak to czynią manichejczycy.

 

2. Wyśmienicie jest to powiedziane! Lecz jakaż w takim razie jest różnica między pelagianami a naszymi przeciwnikami, skoro jedni i drudzy sądzą, że ludzie mogą bez Ducha Świętego Boga miłować i spełniać Boże przykazania w zakresie substancji działań, zasługiwać na łaskę i usprawiedliwienie uczynkami, których rozum sam z siebie dokonuje bez Ducha Świętego.

 

3. Jak wiele niedorzeczności wynika z tych teologicznych poglądów, jakich naucza się w szkołach z wielką powagą! Poglądy te bardzo usilnie, idąc za Pawłem, odrzuca Augustyn, którego zdanie przytoczyliśmy powyżej w artykule o usprawiedliwieniu (CA, VI).

 

4. Nie odbieramy zaś ludzkiej woli jej wolności. Wola ludzka ma wolność przy uczynkach i w sprawach, jakie ma do wyboru, jakie są uchwytne samym rozumem. Może w jakiś sposób dokonać pewnej sprawiedliwości świeckiej, czyli sprawiedliwości z uczynków, może mówić o Bogu, okazać Bogu pewną cześć zewnętrznym uczynkiem, może być posłuszna władzy, rodzicom, może przy zewnętrznym uczynku powstrzymać z wyboru swoją rękę od zabójstwa, powstrzymać się od cudzołóstwa, od kradzieży. A ponieważ po upadku Adama pozostał w naturze ludzkiej rozum i osąd w sprawach podległych zmysłom, pozostała też możliwość wyboru tych spraw i wolność i możliwość dopełnienia zewnętrznej świeckiej sprawiedliwości. Te sprawy bowiem nazywa Pismo św. sprawiedliwością cielesną, którą bez Ducha Świętego sprawuje natura cielesna, to jest rozum sam w sobie.

 

5. Chociaż tak wielka jest siła pożądliwości, iż ludzie częściej dają posłuch złym afektom aniżeli prawemu sądowi, a diabeł, który działa w bezbożnych, jak mówi Paweł (Efez. 2.2), nie przestaje pobudzać tej słabej natury do różnych wystąpień. I to są przyczyny, dlaczego tak rzadko jest świecka sprawiedliwość między ludźmi, jak widzimy, nie osiągali jej nawet filozofowie, którzy, zdawałoby się, jej poszukiwali.

 

6. Ale fałszywy jest pogląd, że nie popełnia grzechu człowiek, który spełnia uczynki według przykazań, bez działania łaski, oraz, jak dodatkowo jeszcze głoszą scholastycy, że takie uczynki także zasługują na odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie, chociaż ich uroszczenia nie posiadają pełnego uzasadnienia (de congruo). Albowiem ludzkie Serca bez Ducha Świętego są pozbawione bojaźni Bożej, ufności wobec Boga, nie wierzą, że uzyskują przebaczenie, wsparcie i że Bóg je ocala. A wszak złe drzewa nie mogą przynosić dobrych owoców i bez wiary nie można podobać się Bogu (Mat. 7,18; Hebr. 11,6).

 

7. Chociaż więc przyznajemy wolnej woli wolność i możność dokonywania zewnętrznych uczynków Zakonu, to jednak nie przypisujemy wolnej woli możności dokonywania uczynków duchowych, że mianowicie prawdziwie boi się Boga, prawdziwie wierzy w Boga, prawdziwie ustala i myśli, że Bóg bierze wzgląd na nas, że nas wysłuchuje, że nam przebacza itp. To są prawdziwe uczynki wynikające z przykazań pierwszej tablicy, których serce ludzkie nie może dokonać bez Ducha Świętego, jak mówi Paweł: ?Człowiek cielesny (to jest człowiek korzystający tylko z sił naturalnych) nie może poznać tego, co jest Boże" (I Kor. 2,14).

 

8. A do tego można by dojść, jeśliby ludzie zważyli, jak serca myślą o Bogu, czy prawdziwie uznają, że Bóg, biorąc wzgląd na nich, ich wysłuchuje. Tej wiary nawet święci z trudnością dochowują, tym mniej może ona istnieć u bezbożnych. Ale pojmuje się to, gdy ? jak powyżej powiedzieliśmy ? serca przerażone słuchają Ewangelii i doznają pocieszenia.

 

9. Jest więc rzeczą korzystną, gdy się dokonuje tego rozdziału, że przyznaje się wolnej woli sprawiedliwość świecką, a sprawiedliwość duchową przyznaje się kierownictwu Ducha Świętego w odrodzonych. W ten sposób bowiem utrzymana zostaje karność i wychowanie, ponieważ wszyscy ludzie na równi powinni wiedzieć, że Bóg domaga się świeckiej sprawiedliwości, i że w jakiś sposób możemy na nią się zdobyć. A jednak ukazana zostaje różnica między sprawiedliwością ludzką [świecką] i duchową, między nauką filozoficzną i nauką Ducha Świętego, i można zrozumieć, do czego potrzebny jest Duch Święty.

 

10. A to rozróżnienie nie zostało wynalezione przez nas, lecz przekazuje je w sposób bardzo wyraźny Pismo św. Omawia je również Augustyn, a ostatnio zostało omówione w sposób wyśmienity przez Wilhelma z Paryża, lecz w sposób wprost zbrodniczy podali je w wątpliwość ci, którzy uroili sobie, iż ludzie mogą słuchać Zakonu Bożego bez Ducha Świętego, zaś Duch Święty zostaje dany po to, aby brano wzgląd na zasługę.

 

Artykuł XIX. O przyczynie grzechu

 

1. Przeciwnicy przyjmują artykuł XIX, w którym wyznajemy, że chociaż jedynie i wyłącznie Bóg stworzył całą naturę i utrzymuje wszystko, co istnieje, jednak przyczyną grzechu jest istniejąca w diable i ludziach wola, która odwraca się od Boga, zgodnie ze słońcem Chrystusa o diable: "Gdy mówi kłamstwo, od siebie mówi" (Jan 8,44).

 

Artykuł XX. O dobrych uczynkach

 

1. Do artykułu XX wyraźnie dokładają te słowa, że odrzucają i potępiają to, co my tam mówimy, że ludzie nie zasługują sobie odpuszczenia grzechów dobrymi uczynkami. Wyraźnie oświadczają, że ten artykuł odrzucają i potępiają. Cóż tutaj w tej jasnej sprawie jest do powiedzenia?

 

2. Tutaj autorowie Konfutacji wyraźnie ukazują, jakim duchem się kierują. Cóż bowiem jest w Kościele pewniejszego aniżeli to, że odpuszczenie grzechów spotyka człowieka ze względu na Chrystusa, że Chrystus jest przebłaganiem za nasze grzechy, a nie nasze uczynki, jak to powiada Piotr: ?A na to wszyscy prorocy dostarczają świadectwa, że w imieniu jego otrzymują odpuszczenie grzechów wszyscy, którzy w niego wierzą" (Dz. Ap. 10,43). Raczej zgadzamy się z tym Kościołem proroków aniżeli z tymi zatraconymi pisarzami ? autorami Konfutacji, którzy tak bezwstydnie bluźnią Chrystusowi.

 

3. Chociaż bowiem byli niektórzy pisarze, którzy myśleli, że po odpuszczeniu grzechów ludzie są sprawiedliwi przed Bogiem nie przez wiarę, lecz przez same uczynki, jednak nie myśleli, że samo odpuszczenie grzechów spotyka nas ze względu na nasze uczynki, a nie darmo ze względu na Chrystusa.

 

4. Nie do zniesienia jest więc to bluźnierstwo, by przypisywać naszym uczynkom ten zaszczyt, jaki przysługuje Chrystusowi. I bez wszelkiego wstydu są ci teolodzy, którzy taki pogląd ośmielają się w Kościele tolerować. I nie wątpimy, że Najjaśniejszy Pan, najlepszy Cesarz, i większość książąt w żaden sposób nie pozostawią tego artykułu w Konfutacji, jeśli się ich upomni.

 

5. Moglibyśmy w tym miejscu przytoczyć bezkresną ilość świadectw z Pisma św. i z ojców. I doprawdy dostatecznie wiele już powyżej powiedzieliśmy w tej sprawie. Lecz wcale nie potrzebuje wielu świadectw ten, kto wie, dlaczego Chrystus został nam darowany, kto wie, że Chrystus jest przebłaganiem za nasze grzechy. Izajasz mówi (53,6): ?Pan położył na niego nieprawość wszystkich nas". A odwrotnie przeciwnicy nauczają, że Bóg kładzie nieprawości nasze nie na Chrystusa, lecz na nasze uczynki. Nie chce się tutaj wprost mówić, o jakich uczynkach nauczają.

 

6. Widzimy, że został przeciwko nam zestawiony okropny dekret, który miałby nas bardziej zastraszyć, jeślibyśmy spierali się o rzeczy dwuznaczne lub błahe. Lecz teraz, gdy sumienia nasze rozumieją, że przeciwnicy potępiają jawną prawdę, o którą Kościół powinien koniecznie walczyć i która pomnaża chwałę Chrystusa, z łatwością wzgardzimy straszakami świata i jeśli trzeba będzie za nią nawet coś cierpieć, z niespożytym duchem to zniesiemy dla chwały Chrystusowej, dla pożytku Kościoła.

 

7. Któż nie byłby rad umrzeć za wyznawanie tych artykułów, że odpuszczenie grzechów osiągamy wiarą darmo ze względu na Chrystusa i że uczynkami naszymi nie zasługujemy sobie odpuszczenia grzechów.

 

8. Nie będą miały sumienia nabożnych dostatecznie mocnej pociechy wobec trwóg grzechu i śmierci i przeciwko diabłu pobudzającemu do zwątpienia, jeżeli nie będą wiedziały, że powinny trwać mocno przy tym, iż mają odpuszczenie grzechów darmo ze względu na Chrystusa. Ta wiara podtrzymuje i ożywia serca w owej najcięższej walce ze zwątpieniem.

 

9. Jest to więc sprawa godna zachodu, dla której nie wzdrygniemy się przed żadnym niebezpieczeństwem: ?Nie ustępuj przed złem, lecz przeciwnie, tym odważniej idź", ktokolwiek zgadzasz się z naszą Konfesją, chociaż przeciwnicy usiłują strachami, męczarniami wydrzeć ci tak wielką pociechę, jaka jest całemu Kościołowi przedłożona w tym naszym artykule.

 

10. Temu, kto szuka, nie braknie świadectw Pisma św., które umocnią ducha. Albowiem Paweł pełnym głosem, jak się to mówi, woła w Liście do Rzymian (r. 3 i 4), że grzechy odpuszczone zostają darmo ze względu na Chrystusa. Dlatego powiada: ?Z wiary zostajemy usprawiedliwieni, i to darmo, aby obietnica była utrzymana", to znaczy, że jeśliby obietnica zawisła od naszych uczynków, nie byłaby utrzymana. Jeśliby odpuszczenie grzechów było dane ze względu na nasze uczynki, to kiedy wiedzielibyśmy, że je osiągamy, kiedy sumienie przestraszone znalazłoby uczynek, który byłby wystarczający do ułagodzenia gniewu Bożego?'

 

11. Lecz w tej sprawie wypowiedzieliśmy się już powyżej (CA art. IV). Stamtąd niech czytelnik zaczerpnie świadectw. Albowiem niegodne traktowanie tematu wywołuje u nas raczej biadanie, a nie [chęć do] dysputy, gdy [przeciwnicy] w tym miejscu wyraźnie postawili sprawę, że potępiają nasz artykuł, iż odpuszczenie grzechów osiągamy nie przez, uczynki, lecz wiarą ze względu na Chrystusa.

 

12. Do swojego potępienia dołączają przeciwnicy także ?świadectwa". Opłaci nam się przytoczyć jedno czy drugie z nich. Cytują z II Listu Piotra (l, 10): ?Dołóżcie starań, aby umocnić wybranie i powołanie wasze". Widzisz już czytelniku, że przeciwnicy nasi niedaremnie tracili czas, ucząc się dialektyki, lecz że posiedli wspaniały kunszt wyciągania wniosków z autorów według własnego widzimisię. ?Umacniajcie powołanie wasze przez dobre uczynki" [mówi apostoł], a więc: uczynki zasługują na odpuszczenie grzechów. Zaiste, składna to będzie argumentacja, jeżeli ktoś w przypadku obwinionego o popełnienie" czynu karanego śmiercią będzie wnioskował: Władza wydaje wyrok, że ma się powstrzymać na przyszłość od takiego czynu. A więc zasłużyłeś sobie darowanie kary przez to, że teraz powstrzymujesz się od popełnienia czynu karanego śmiercią.

 

13. Tak argumentować to znaczy przeinaczać sprawy. Albowiem Piotr mówi o uczynkach następujących po odpuszczeniu grzechów i naucza, dlaczego należy je spełniać, mianowicie, aby umacniane było powołanie, to znaczy, aby mię wypadli że swojego powołania, jeśliby ponownie zgrzeszyli! ?Spełniajcie dobre uczynki, abyście trwali w powołaniu, abyście nie utracili darów powołania, które uprzednio was spotykały nie ze względu na uczynki, które po nim następują, lecz ze względu na dary, które już przez wiarę zostają utrzymane". A wiara nie utrzymuje się w tych, którzy tracą Ducha Świętego, którzy odrzucają pokutę, jak już poprzednio powiedzieliśmy, że wiara istnieje w tych, którzy pokutują.

 

14. Dodają i inne świadectwa, które niewiele lepiej z tym się wiążą. Na ostatek powiadają, że pogląd ten został tysiąc lat temu w czasach Augustyna potępiony, co jest rzeczą całkowicie fałszywą. Kościół Chrystusowy bowiem zawsze myślał, że odpuszczenie grzechów spotyka człowieka darmo. Owszem, potępieni zostali pelagianie, którzy twierdzili, że łaska zostaje udzielona ze względu na nasze uczynki.

 

15. Zresztą powyżej dostatecznie uzasadniliśmy nasz pogląd, iż dobre uczynki muszą koniecznie towarzyszyć wierze. ?Nie unieważniamy bowiem Zakonu ? powiada Paweł ? lecz Zakon utwierdzamy" (Rzym 3, 31), ponieważ z wiarą otrzymaliśmy Ducha Świętego, z konieczności więc następuje potem wypełnianie Zakonu, a przez to wzrasta miłość, cierpliwość, czystość i inne owoce Ducha Świętego.

 

Artykuł XXI. O wzywaniu świętych

 

1. Artykuł XXI całkowicie odrzucają i potępiają to, że nie domagamy się wzywania świętych. I na żaden inny temat nie wiodą obszerniejszych wywodów niźli tutaj. A jednak nic innego nie wskórają jak to, że świętych należy mieć w poważaniu, również, że święci, którzy żyją, modlą się za innych; z tego zaś jakoby wynika, że dlatego konieczne jest wzywanie zmarłych świętych.

 

2. Na dowód przytaczają, że Cyprian prosił żyjącego jeszcze Korneliusza, by po swej śmierci modlił się za braci. Tym przykładem starają się udowodnić wzywanie zmarłych. Cytują także Hieronima z czasu jego sporu z Wigilancjuszem i powiadają, że w tej spornej sprawie 1100 lat temu Hieronim zwyciężył Wigilancjusza. W ten sposób przeciwnicy trąbią o swoim triumfie, jakby sprawa już była wygrana, nie widzą te osły, że u Hieronima w jego Kontrowersji z Wigilancjuszem nie ma ani jednej litery o wzywaniu świętych. Mowa jest o zaszczycie świętych, nie o ich wzywaniu.

 

3. Również pozostali starożytni pisarze przed Grzegorzem nie czynili wzmianki o wzywaniu. Na pewno tedy wzywanie świętych wraz z tymi poglądami, jakie obecnie głoszą przeciwnicy o zastosowaniu i wykorzystaniu ich zasług, nie ma u dawnych pisarzy żadnego oparcia.

 

4. Nasza Konfesja uznaje cześć świętych. Należy tu bowiem uznać potrójny rodzaj czci: pierwszy to dziękczynienie. Winniśmy bowiem dziękować Bogu, że ukazał nam przykłady miłosierdzia, że zaznaczył, iż chce zbawić ludzi, że dał Kościołowi uczonych i inne dary. A dary te, choćby były i największe, należy pomnażać i uświetniać, pochwalać samych świętych, którzy z darów tych wiernie korzystali, jak i Chrystus pochwala wiernych pracowników (Mat. 25. 21?23).

5. Drugi rodzaj czci to umocnienie naszej wiary; gdy widzimy; że Piotrowi darowane zostaje jego zaparcie się, to i my zostajemy podniesieni i podźwignięci, aby jeszcze mocniej wierzyć, że prawdziwie obfitsza jest łaska aniżeli grzech (Rzym. 5, 20).

 

6. Trzeci rodzaj czci to naśladowanie, najpierw wiary, następnie i pozostałych cnót, które naśladować powinien każdy według swojego powołania.

 

7. Tych rodzajów prawdziwej czci przeciwnicy nasi nie domagają się, a tylko spierają się o wzywanie, 'które chociaż nie jest niebezpieczne, jednak nie jest potrzebne.

 

8. Poza tym nie sprzeciwiamy się i robimy dodatkowe ustępstwo co do tego, że aniołowie modlą się za nas. Mamy bowiem świadectwo u Zachariasza [l, 12], gdzie anioł modli się: ?Panie zastępów, dopókiż nie ulitujesz się nad Jeruzalemem?"

 

9. A chociaż co do świętych robimy to ustępstwo, że jak żywi modlą się za Kościół w całości i za pojedynczego członka, tak w niebie modlą się za Kościół w całości i za pojedynczego członka, to jednak w Piśmie św. nie ma żadnego świadectwa o umarłych modlących się przyczynie oprócz snu zaczerpniętego z II Księgi Makabejskiej (15, 14).

 

10. Dalej: choćby nawet jak najoczywistszym było, że święci modlą się za Kościół, to z tego jednak nie wynika, że- należy ich wzywać, a Konfesja nasza twierdzi tylko, że Pismo św. nie naucza o wzywaniu świętych ani że należy u nich szukać pomocy. Skoro zaś nie można z Pisma św. przytoczyć ani żadnego polecenia, ani obietnicy, ani jakiegoś przykładu co do wzywania świętych, wynika z tego, że sumienie nie może mieć żadnej pewności co do tego wzywania. A ponieważ modlitwa powinna płynąć z wierzącego serca, więc w jaki sposób mamy wiedzieć, że Bóg to wzywanie pochwala? Skąd mamy wiedzieć, nie mając na to świadectwa Pisma św., że święci zwracają uwagę na modlitwy jednostek?

 

11. Niektórzy wyraźnie przypisują świętym boskość, mianowicie, że dostrzegają oni tajne myśli naszych umysłów. Rozprawiają o ich porannej i wieczornej zdolności poznawczej, może dlatego, że powątpiewają, czy słyszą oni rano, czy wieczorem. A wymyślają takie rzeczy nie [dlatego], by świętym cześć okazać, lecz by bronić swoich intratnych nabożeństw.

 

12. Lecz przeciwnicy nie mogą nic wytoczyć przeciwko temu naszemu rozumowaniu, że skoro wzywanie świętych nie ma za sobą żadnego świadectwa Pisma św., to trudno twierdzić, iż święci zwracają uwagę na nasze wzywanie, albo, choćby i jak najbaczniejszą zwracali uwagę, że Bóg je pochwala.

 

13. Dlatego przeciwnicy nie powinni byli zmuszać nas do rzeczy niepewnej, ponieważ modlitwa bez wiary nie jest modlitwą. Albowiem o tym, co przytaczają jako przykład Kościoła, wiadomo, że jest to w Kościele obyczaj nowy, albowiem dawne modlitwy, chociaż wspominają i wzmiankują o świętych, jednak świętych nie wzywają. Zresztą także i to nowe wzywanie w Kościele jest niepodobne do wzywania pojedynczych modlicieli.

 

14. Następnie przeciwnicy nie tylko domagają się przy kulcie świętych wzywania ich, lecz także przypisują świętym zasługi na rzecz innych i czynią z nich nie tylko orędowników, lecz także i pojednawców, na to zaś w żaden sposób zgodzić się nie można. Albowiem tutaj po prostu przeniesiony zostaje na świętych zaszczyt należny Chrystusowi. Czynią z nich bowiem pośredników i pojednawców, i chociaż rozróżniają między pośrednikami wstawiennictwa a pośrednikami odkupienia, jednak wyraźnie czynią ze świętych pośredników odkupienia.

 

15. A również i to powiadają bez oparcia o świadectwa Pisma św., że święci są pośrednikami wstawiennictwa, co, chociażby nawet mówić o tym najoględniej, jednak przyciemnia służbę i urząd Chrystusa i przenosi na świętych zaufanie w miłosierdzie należne Chrystusowi. Ludzie zmyślają bowiem, że Chrystus jest surowszy, a święci łaskawsi i łatwiej dają się przebłagać, toteż ufają więcej miłosierdziu świętych aniżeli miłosierdziu Chrystusa i unikając Chrystusa poszukują raczej świętych. W ten sposób czynią z nich w rzeczywistości pośredników odkupienia.

 

16. Ukażemy przeto, że prawdziwie czynią ze świętych nie tylko orędowników, lecz także przebłagalników, to znaczy pośredników odkupienia. Na razie tutaj jeszcze nie przytaczamy nadużyć u

pospólstwa, a mówimy chwilowo o poglądach uczonych. Pozostałe [nadużycia] nawet niedoświadczeni mogą osądzić.

 

17. Jeżeli chodzi o osobę przebłagalnika, to schodzą się tutaj dwie sprawy: najpierw musi istnieć Słowo Boże, z którego na pewno dowiedzielibyśmy się, że Bóg chce zmiłować się i wysłuchać tych, którzy, Go wzywają przez tego orędownika. Istnieje obietnica o Chrystusie: ?O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam" (Jan 16,23). W odniesieniu do świętych takiej obietnicy nie ma. Z tego powodu sumienia nie mogą sądzić, że zostajemy wysłuchani przez wzywanie świętych. Przeto wzywanie to nie wywodzi się z wiary.

 

18. Następnie mamy także przykazanie, by wzywać Chrystusa, zgodnie ze słowem: ?Pójdźcie do mnie wszyscy, którzyście spracowani..." (Mat. 11, 28), co na pewno także do nas zostało wypowiedziane. A Izajasz mówi (11,10): ?W dniu tym wyrośnie różdżka z pnia Isajego na znak dla ludów, ludy wzywać Go będą". A Psalm 45,13 mówi: ?Tobie złożą hołd najbogatsi z ludu", zaś Psalm 72, 11.15: ?Niech Mu oddają pokłon wszyscy królowie ziemi", i nieco dalej: ?niech zawsze modlą się za Niego". A w Ewangelii Jana (5, 23): ?Aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca", Paweł zaś w II Liście do Tesaloniczan (2, 16 i n.): ?A sam Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg Ojciec niech pocieszą...". Natomiast jakie polecenie, jaki przykład mogą przeciwnicy przytoczyć z Pisma św. o wzywaniu świętych?

 

19. Druga rzecz odnosząca się do orędownika to ta, że jego zasługi potraktowane są jako zadośćuczynienie za innych, że czynią zadość i odpłacają, że są przez Boga policzone innym tak, iż ci zostają dzięki nimi poczytani za sprawiedliwych jak gdyby dzięki własnym zasługom. To jest tak, jak gdy jakiś przyjaciel za przyjaciela spłaca dług i dłużnik zostaje zwolniony przez cudzą spłatę jak przez własną. W ten [właśnie] sposób zasługi Chrystusowe nam przypadają w darze, iż zostajemy uznani za sprawiedliwych dzięki zaufaniu do zasług Chrystusowych, gdyż w Niego wierzymy, tak jakbyśmy mieli własne zasługi.

 

20. A z obu tych rzeczy, mianowicie z obietnicy i darowania zasług, rodzi się zaufanie do miłosierdzia. Takie zaufanie do obietnicy Bożej, a zarazem do zasług Chrystusowych powinno być wniesione 'do 'modlitwy. Prawdziwie bowiem powinniśmy uważać za pewne i to, że ze względu na Chrystusa zostajemy wysłuchani, i to, że przez Jego zasługi Bóg został łaskawie do nas usposobiony.

 

21. Tutaj przeciwnicy najpierw nakazują wzywać świętych, chociaż nie mają na to ani obietnicy Bożej, ani przykazania, ani przykładu czy dowodu Pisma św. A jednak doprowadzają do tego, iż rozbudzone zostaje większe zaufanie do miłosierdzia świętych aniżeli do Chrystusowego, chociaż Chrystus kazał przychodzić do siebie, a nie do świętych.

 

22. Po drugie, przypisują i przyznają innym zasługi świętych jako zasługi Chrystusowe, i nakazują pokładać ufność w zasługach świętych, jak gdybyśmy zostali poczytani i uznani za sprawiedliwych ze względu na zasługi świętych, jak zostajemy poczytani i uznani za sprawiedliwych dzięki zasługom Chrystusa.

 

23. Tutaj nic nie zmyślamy. Przy odpustach powiadają, że przyznają zasługi świętych. A Gabriel [Biel], który wyjaśnia kanon mszy, z całą otwartością głosi: ?Powinniśmy według porządku ustanowionego przez Boga uciekać się do pomocy świętych, aby ocalić się przez ich zasługi i śluby". Tak brzmią słowa Gabriela. A nawet znaleźć można tu i ówdzie w książkach i kazaniach przeciwników jeszcze większe niedorzeczności. Jeżeli to nie jest robieniem [ze świętych] orędowników, to czym to jest? Święci zostają po prostu zrównani z Chrystusem, jeżeli mamy pokładać ufność w tym, że dzięki ich zasługom zostajemy zbawieni.

 

24. Gdzie zaś jest ustanowiony przez Boga porządek, według którego, jak tamten [Gabriel Biel] powiada, powinniśmy uciekać się do pomocy świętych? Niechaj przedłoży przykład z Pisma św. albo jakieś przykazanie! Możliwe, że wywodzą ten porządek z dworów królewskich, gdzie nieraz trzeba korzystać ze wstawiennictwa przyjaciół. Atoli jeżeli król ustanowi jednego jakiegoś orędownika, to nie będzie Już chciał, aby ktoś inny przedkładał mu sprawy do załatwienia. I tak, skoro Chrystus jest ustanowiony orędownikiem i kapłanem, to dlaczego szukamy innych?

 

25. Gdzieniegdzie stosowana jest taka formuła spowiedniej absolucji: ?Męka Pana Jezusa Chrystusa, zasługi błogosławionej Marii Panny i wszystkich świętych niech ci będą ku odpuszczeniu grzechów".

Tutaj zwiastuje się odpuszczenie grzechów ? że nie tylko dzięki zasługom Chrystusowym, lecz dzięki zasługom innych świętych zostajemy pojednani i uznani za sprawiedliwych.

 

26. Niektórzy z nas spotkali pewnego umierającego doktora teologii, do którego wezwano z ostatnią pociechą mnicha teologa. A ten wbijał owemu umierającemu w pamięć tylko tę jedną modlitwę: ?Matko łaski, broń nas od nieprzyjaciela i przyjm w godzinie śmierci".

 

27. By jeszcze szerzej poruszyć ten temat, że błogosławiona Maria modli się za Kościół, to czy ona przyjmuje dusze w godzinie śmierci, czy ona zwycięża śmierć, czy ona darzy życiem? Cóż w takim razie czyni Chrystus, jeżeli tego dokonuje błogosławiona Maria? A chociaż jest ona najgodniejsza najwyższej czci, jednak nie chce zrównywać się z Chrystusem, lecz chce, byśmy raczej na jej przykład spoglądali i go przyjęli.

 

28. Atoli sama rzeczywistość mówi za siebie, iż w pospolitym przekonaniu błogosławiona Dziewica weszła po prostu w miejsce Chrystusa. Jej wzywali ludzie, w jej miłosierdziu pokładali ufność, przez nią chcieli łaskawie usposobić Chrystusa, jak gdyby nie On był pośrednikiem odkupienia, lecz jedynie surowym sędzią i mścicielem.

 

29. My natomiast myślimy, że nie należy pokładać ufności w tym, iż zasługi świętych nam zostają przypisane, iż ze względu na nie Bóg zostaje z nami pojednany albo uznaje nas za sprawiedliwych, albo nas zbawia. Jedynie bowiem dzięki zasługom Chrystusa osiągamy odpuszczenie grzechów, gdy w Niego wierzymy. O innych świętych jest powiedziane: ?Każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy" (I Kor. 3,8), to znaczy, że sami między sobą nie mogą jedni drugim darować swoich zasług, tak jak mnisi sprzedają zasługi swoich zakonów.

 

30. A Hilary powiada o głupich pannach: Ponieważ głupie panny nie mogą wyjść na spotkanie oblubieńca z nie zapalonymi lampami, proszą te, które były mądre, aby im odstąpiły oliwy, a te odpowiedziały, że nie mogą im dać, ponieważ mogłoby się zdarzyć, że nie starczy dla wszystkich; a to znaczy, że cudzymi uczynkami i zasługami nie należy sobie pomagać, bo każdy musi sam kupować olej do swojej lampy.

 

31. Ponieważ więc przeciwnicy uczą pokładać ufność we wzywaniu świętych, chociaż nie mają za sobą ani Słowa Bożego, ani przykładów z Pisma św., gdy przypisują zasługi świętych innym zupełnie tak samo jak zasługi Chrystusowe i przenoszą na innych należny Chrystusowi zaszczyt, nie możemy przyjąć ani ich poglądów o kulcie świętych, ani zwyczaju wzywania świętych. Wiemy bowiem, że ufność należy pokładać we wstawiennictwie Chrystusa, ponieważ tylko ono ma za sobą obietnicę Bożą. Wiemy, że tylko zasługi Chrystusa są przebłaganiem za nas i ze względu na zasługi Chrystusa zostajemy uznani za sprawiedliwych, gdy w Niego wierzymy, jak powiada tekst: ?Żaden z tych, którzy w Nim ufność pokładają, nie zawiedzie się" (Rzym. 9,33; I Piotra 2, 6; Izaj. 28, 16). Nie należy także pokładać ufności w tym, że przez zasługi błogosławionej Dziewicy albo innych świętych zostajemy uznani za sprawiedliwych.

 

32. Utrzymuje się u ich uczonych także ten błąd, że poszczególnym świętym zostają przydzielane pewne dziedziny działania, jak to: że Anna zapobiega ubóstwu i udziela obficie bogactwa, że Sebastian wstrzymuje zarazę, że Walentyn leczy padaczkę, że Jerzy jest opiekunem rycerzy. Te poglądy wywodzą się z pogańskich jeszcze przykładów i podań. Tak bowiem u Rzymian mniemano, że Juno wzbogaca, Febris powstrzymuje gorączkę, Kastor i Polluks bronią rycerzy itd.

 

33. A choćby przyjąć nawet jak najbardziej umiarkowany przekaz o wzywaniu świętych, jednak dlatego, że sam przykład jest zgoła niebezpieczny, gdy nie ma za sobą żadnego przykazania albo świadectwa ze Słowa Bożego, po co go bronić? Zresztą, nie ma za sobą nawet świadectwa z dawnych pisarzy.

 

34. Po pierwsze, jak już powyżej powiedziałem, gdy poszukuje się innych pośredników poza Chrystusem, ufność pokłada się w innych, czyli podważone zostaje całe poznanie Chrystusa. Ukazuje to sama istota sprawy. Zdaje się, że początkowo wspominanie świętych i wzmianki o nich, jakie można znaleźć w dawnych modlitwach, zostały przyjęte jako rzecz jeszcze znośna. Potem poszło za tym wzywanie, a za wzywaniem przyszły cudaczne i potworne, więcej niż pogańskie nadużycia. Od wzywania przeszło się do obrazów i tym oddawano cześć, i uważano, że w nich tkwi jakaś siła, jak i

czarownicy zmyślają, że siła tkwi w obrazach czy upostaciowaniach ciał niebieskich w jakichś czasach wyrzeźbionych. Widzieliśmy w pewnym klasztorze posąg błogosławionej Dziewicy z drzewa wyrzeźbiony, który można było od wewnątrz pociągać sznurkiem, tak iż na zewnątrz wyglądało to, jakby się sam z siebie poruszał, jakby głową dawał znaki adorującym, których wysłuchał, a odwracał twarz od tych, którzy niewiele dali, więc ich nie wysłuchuje.

 

35. A jednak te posągi i obrazy przewyższają jeszcze swoją dziwacznością bajeczne historie o świętych, przekazywane publicznie z wielką powagą, np. o Barbarze, że w męczarni przedśmiertnej prosiła Boga jako o nagrodę, by nikt, kto jej wzywa, nie umarł bez eucharystii. O innym świętym, że codziennie recytował cały psałterz jednym ciągiem, stojąc na jednej nodze. Krzysztofa namalował pewien roztropny mąż tak, iż w sposób alegoryczny zaznaczył, że wielką moc ducha musi posiadać ten, kto by Chrystusa uniósł, to znaczy, kto by nauczał Ewangelii albo wyznawał, czyli że trzeba podjąć się nawet największych niebezpieczeństw. I potem głupi gnuśni mnisi nauczali lud, że należy wzywać Krzysztofa, jak gdyby rzeczywiście istniał niegdyś cieleśnie taki wielkolud Polifem, który Chrystusa przenosił przez morze.

 

36. Aczkolwiek tedy święci dokonywali bardzo wielkich rzeczy, czy to pożytecznych dla państwa, czy to w zakresie spraw prywatnych, których wspominanie wiele mogłoby przyczynić się do umocnienia wiary lub zachęcić do naśladownictwa w wypełnianiu różnych czynności, to jednak [tych wzorów] nikt nie doszukiwał się w prawdziwych historiach; o świętych opowiadano głównie drobnostki [dotyczące takich spraw], jak ich twarde łoża, ich zgrzebne koszule czy włosienice. A przecież pożyteczną rzeczą jest słyszeć, jak święci mężowie zarządzali państwem, w jaki sposób święci mężowie wspomagali królów w wielkich niebezpieczeństwach, jak nauczali Ewangelii, jakie staczali walki z heretykami. Pożyteczne też są przykłady miłosierdzia, jak to widzimy, gdy np. Piotrowi darowano jego zaparcie się, gdy Cyprianowi darowano to, że był czarownikiem, gdy Augustyn, złożony ciężką chorobą, wytrwale potwierdzał siłę swojej wiary, iż Bóg prawdziwie wysłuchuje modlitw wierzących. Pożytecznie byłoby przytoczyć takie przykłady, które dotyczą albo wiary, albo bojaźni Bożej, albo zarządu państwem.

 

37. Lecz niektórzy kuglarze, pozbawieni zarówno znajomości wiary, jak i umiejętności zarządzania państwem, wymyślili wzorowane na pogańskich poematach bajeczki, w których są tylko na zabobonie oparte przykłady pewnych modlitw czy pewnych postów, z dodatkiem także pewnych wskazówek, jak ciągnąć zyski. Tutaj należą zmyślone cudaczne opowieści o różańcach i innych podobnych ceremoniach. Zbyteczne jest przytaczać przykłady. Istnieją bowiem ?Legendy", jak oni to nazywają, i ?Zwierciadła" z przykładami, i ?Różańcowe opowiastki", gdzie jest wiele opowiadań bardzo podobnych do prawdziwie Lucjanowych opowiastek.

 

38. A tym potwornym a bezbożnym bajkom przytakują biskupi, teolodzy, mnisi, ponieważ robią sobie z nich źródło zarobkowe, nas zaś znieść nie mogą, bo nie godzimy się na wzywanie świętych i w czci świętych upatrujemy nadużycie, pragnąc przez to, aby chwała Chrystusa i Jego urząd lepiej mogły być dostrzeżone.

 

39. A chociaż już dawno przedtem, [zanim dr Luter zaczął pisać] sami teolodzy ich, a także wszyscy bogobojni zacni mężowie strofowali biskupów i kaznodziejów za to, że zaniedbali zniesienie tych nadużyć ze względu na korzyści materialne, to jednak nasi przeciwnicy nie wspominają o tym ani jednym słówkiem w swej Konfutacji, tak iż jeślibyśmy Konfutację przyjęli, musielibyśmy nadal te nadużycia popełniać i stwarzać pozór, ze przyjmując Konfutację także najbardziej znane nadużycia aprobujemy.

 

40. Tak podstępnie została napisana Konfutacja nie tylko przy tym artykule, ale prawie wszędzie. Nie ma wprost artykułu, w którym pociągnęliby linię podziału między swoimi dogmatami a jawnymi nadużyciami. A jednak jeżeli są wśród nich jacyś uczciwsi, to przyznają, że w nauce scholastyków i kanonistów tkwi wiele fałszywych przekonań, a poza tym wobec tak wielkiej niewiedzy i niedbalstwa pasterzy liczne nadużycia wtargnęły do Kościoła.

 

41. I nie Luter przecież był pierwszym, który uskarżał się na publiczne nadużycia. Wielu uczonych i wybitnych mężów na długo przed obecnym czasem żaliło się na nadużycia przy mszy, na pokładanie ufności w praktykach mniszych, na płatne, dochodowe oddawanie czci świętym, na bałamutną naukę o pokucie, która wszak powinna być w Kościele jak najprzejrzystsza i jak najdokładniej wyjaśniona. Sami słyszeliśmy, że wybitni teolodzy domagają się, by skończyć ze scholastyczną nauką, w której jest o wiele więcej kłótni filozoficznych aniżeli pobożności. A jednak dawniejsi wśród nich są bliżej Pisma

św. aniżeli nowsi. I w ten sposób teologia ich coraz bardziej wyrodniała. I żaden inny aniżeli ten powód

był u wielu zacnych mężów po temu, że początkowo Lutra miłowali, widząc, iż on wyplątuje umysły ludzkie z tych labiryntów najbardziej bezładnych i bezkresnych dysput, prowadzonych między teologami scholastycznymi i kanonistami, i że naucza rzeczy dla pobożności pożytecznych.

 

42. Dlatego nieuczciwie postąpili przeciwnicy, że chcąc, byśmy wyrazili zgodę na Konfutację, pominęli i przemilczeli nadużycia. A jeśliby już chcieli dobrze dla Kościoła, zwłaszcza w tym artykule, to powinni byli domagać się od Najjaśniejszego Cesarza, by powziął decyzję o usunięciu nadużyć, a dokładnie nam o nim wiadomo, że jak najbardziej pragnie sprawy Kościoła uporządkować i go uzdrowić. Lecz przeciwnikom nie o to chodzi, by wspierać najuczciwszą i najświętszą wolę Cesarza, lecz o to, by nas wszelkimi sposobami gnębić.

 

43. Co się tyczy stanu Kościoła, to wiele znaków wskazuje, iż są o niego mało zatroskani. Nie starają się, by było wśród ludu jakieś krótkie zestawienie dogmatów kościelnych. Bronią jawnych nadużyć z nowym i nie stosowanym dotąd okrucieństwem. Nie tolerują po zborach przydatnych nauczycieli. A dokąd to może doprowadzić, zacni mężowie z łatwością mogą osądzić. Lecz po tej drodze krocząc nie przysługują się dobrze ani swojemu władaniu, ani Kościołowi. Gdy bowiem dobrzy nauczyciele zostaną zabici, a zdrowa nauka pognębiona, powstaną potem fanatyczne duchy, których przeciwnicy nie zdołają opanować, które zarówno Kościół wzburzą bezbożnymi dogmatami, jak i cały zarząd kościelny przewrócą, ten zaś pragniemy jak najgoręcej zachować i utrzymać.

 

44. Dlatego prosimy Ciebie, najlepszy Cesarzu Karolu, ze względu na chwałę Chrystusową, którą ? jak nie wątpimy ? Ty chcesz uczcić i pomnożyć, byś nie wyraził zgody na surowe rady przeciwników, lecz byś poszukał innych uczciwych dróg do ustanowienia zgody, aby nabożne sumienia nie były obciążone i aby nie była stosowana jakaś surowość wobec łudzi niewinnych, jak widzieliśmy, że dotąd się dzieje, i aby nie była uciskana zdrowa, nauka w Kościele. Ten przed wszystkimi innymi obowiązek wobec Boga winieneś spełnić, by zdrową naukę zachować dla potomnych i rozpowszechnić, i bronić tych, którzy uczą rzeczy prawych. Tego bowiem żąda Bóg, gdy zdobi skroń imieniem królów i zwie ich bogami, powiadając w Psalmie 82, 6: ?Rzekłem: Wyście bogami", aby starali się sprawy Boże, to jest Ewangelię Chrystusową, na ziemi zachować i rozpowszechniać i jako słudzy Boży bronić życia i dobra niewinnych.