PRZEMÓWIENIE
OKOLICZNOŚCIOWE Z OKAZJI 10 – LECIA POŚWIĘCENIA KOŚCIOŁA ŚW. AP. PIOTRA I PAWŁA W TYCHACH
(Tychy, dnia 2 październik 2005 r.)
 
Tekst – J 21,15-19
 
Najprzewielebniejszy Księże Biskupie! Drogi Księże Proboszczu, oraz wszyscy obecni Bracia w Urzędzie posługiwania Słowem i Sakramentami Świętymi! Szanowny Panie Prezydencie Miasta Tychy wraz z innymi przedstawicielami…
Drodzy bracia i siostry w Panu, a zwłaszcza Ty umiłowany zborze tyski!
Dziękuję Wam z całego serca za zaproszenie mnie na dzisiejszy jubileusz 10 – lecia poświęcenia drogiego naszym sercom kościoła ap. Piotra i Pawła, który w tym roku świętujecie w dzień 45 – lecia mojej ordynacji.
Przed chwilą przeczytałem Wam właśnie fragment Ewangelii, która w Kościele przeznaczona jest właściwie na Niedzielę Misericordias Domini, czyli w Niedzielę Dobrego Pasterza. To słowo Ewangelii świętej, które od najmłodszych lat było mi bardzo drogie, dokładnie przed 45 laty, w dniu 2 października 1960 r. przeczytał dla mnie przed ołtarzem kościoła Marcina Lutra w Chorzowie, ówczesny Zwierzchnik naszego Kościoła, Ksiądz Biskup Prof. Dr Andrzej Wantuła podczas mojej ordynacji na księdza. Słowo to ma wielki ciężar gatunkowy i ono, jak powiedziałem, przyświecało mi przez całe moje dotychczasowe życie.
Starałem się wiernie, jak tylko mogłem, przez 45 lat „ paść owieczki Chrystusowe ”, nawet wtedy gdy one nie chciały takiej „paszy” i gdy na mnie się z tego powodu gniewały. Zanim się zestarzałem już wtedy wypełniały się nieraz słowa Pana Jezusa, że musiałem iść nieraz tam „ dokąd nie chcesz ”, albo tam, gdzie nie myślałem aby pójść i tam spełniać to co nieraz było trudne do spełnienia.
Po ordynacji w wieku 22 lata zostałem posłany na Mazury do miłego i serdecznego domu rodziców naszego obecnego tu Biskupa Kościoła, który wówczas miał 13 lat. Po roku poszedłem na samodzielne małe podostródzkie parafie (Dąbrówno, Lipowo i Glaznoty) pod Grunwaldem. Jakże był to trudny okres w moim życiu, który trwał rok i 3 miesiące. Ale nie było mi też łatwo odejść na drugi koniec Polski: do Goleszowa na ponad 10 lat i potem na 5 lat do Cieszyna, ponownie do drogiego nam śp. ks. radcy dr. Alfreda Jaguckiego. Jak się okazało, był to jednak najpiękniejszy okres mojej pracy duszpasterskiej, bo z tego okresu wielu chłopców i dziewcząt, których uczyłem, poświęciło się tej najtrudniejsze a zarazem „królewskiej” służbie u Króla dusz. Dnia 3 września 1978 r. zostałem wybrany proboszczem w Mikołowie i urząd ten objąłem wieczorem 16 października 1978 r. kiedy bicie dzwonów kościołów katolickich zwiastowało o wyborze papieżem pierwszego Polaka.
Miałem wtedy wiele planów do realizacji w nowych parafiach. Ale te plany zostały na kilka lat udaremnione przez wprowadzenie stanu wojennego, z którym wiązała się ciężka praca charytatywna, diakonijna, troska o zaspokojenie potrzeb materialnych wielu ludzi na całym Śląsku poprzez działalność Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej.
W tym też czasie tzn. w r. 1982 rozpoczęliśmy starania o zezwolenie na budowę kościoła tu w Tychach, które po wielu niepowodzeniach otrzymaliśmy jednak w r. 1984 i dzięki życzliwości Diakonatu „Eben-Ezer” otrzymaliśmy stojący jeszcze obok barak, w którym odbywało się przez 8 lat życie religijne.
W roku 1987 Ks. Biskup Janusz Narzyński poświęcił kamień węgielny pod budowę tego kościoła, a po 8 latach w dzień swego 35 jubileuszu ordynacji, w dniu 25 września 1995 r. Ks. Biskup Jan Szarek dokonał poświęcenia tego kościoła. Jemu, jak też Ks. Biskupowi Narzyńskiemu, mamy najwięcej do zawdzięczenia, że ten kościół tutaj stoi. Nie możemy zapomnieć też wielu serc oddanych budowie tego kościoła. Nie sposób wszystkich wymienić, ale należy wspomnieć pierwszego kuratora śp. Ernesta Adamusa zmarłego tak nieoczekiwanie przed 5 laty w wieku niespełna 60 laty. Należy tu wspomnieć oddanych sercem i duszą pierwszych kościelnych - Państwo Szmolke i tych wszystkich, którzy są już w Domu Ojca, a którzy tu nie tylko dzień, ale nieraz i noc przebywali na służbie. Niejednokrotnie za nich Bogu dziękuję, gdy jestem na cmentarzu, albo gdy przejeżdżam obok tego kościoła, bo bez nich nic bym sam nie wykonał.
Siostry i bracia! Nie wszystkiemu podołałem w czasie mojej 25 letniej służby wśród was, ale wierzcie mi nie dałem fizycznie rady. Niech mi Bóg wybaczy wszelkie niedociągnięcia, że nie mogłem przebywać zawsze na próbach chóru i we wszystkich może domach. Starałem się jednak z miłości do Chrystusa i do Kościoła uczynić to, co mogłem. Musiałem, zgodnie z tą Ewangelią ordynacyjną, iść nieraz tam gdzie nie chciałem i czynić to, czego nie chciałem, bo mnie, jak Apostoł mówi – „ przynaglała miłość Chrystusowa ”.
Do tej miłości Chrystusowej, do miłości do Kościoła i do miłości do tej świątyni w takim trudzie i mozole zbudowanej przez nas wspólnie, chciałbym was dzisiaj namówić. Nie opuszczajcie nigdy nabożeństwa, które jest sercem życia zborowego. Miłujcie Chrystusa, Kościół i siebie wzajemnie, aby gdy Chrystus was zapyta: „ miłujesz mnie więcej niż ci ?”, niż inni?, abyśmy Mu mogli jak Piotr odpowiedzieć: „ Panie! Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że cię miłuję !”
Kochani moi! Dla wielu z nas nastał lub nastanie niebawem czas, o którym Pan Jezus mówi: „gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a kto inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz.” Nie załamujmy się jednak z powodu zbliżającej się starości i słabości, ale powierzmy nasze starsze, stare i sędziwe lata naszemu Panu. Idźmy za Nim, bo On wszystkich młodych i starszych prosi dzisiaj: „ Pójdź za Mną ” Idźmy za Nim, a nie zbłądzimy i nie upadniemy, ale na pewno dojdziemy tu z tego domu „ ręką ludzką zrobionego ” do „ Domu Ojca ”, który przygotował nam nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus! AMEN.
comments