7. NIEDZIELA PO TRÓJCY ŚWIĘTEJ

(Mikołów, Tychy dnia 21 lipca 2002 r. )

Tekst: Rz 6,19-23

Drogie Siostry i drodzy Bracia w Jezusie Chrystusie, naszym Panu!

Dokładnie 45 lat temu, w 7. Niedzielę po Trójcy Świętej wygłosiłem jako bardzo młody wówczas student teologii swoje pierwsze kazanie, właśnie na ten sam tekst z 6 rozdziału Listu do Rzymian.

Wówczas byliśmy na obozie młodzieżowym na Mazurach w Warpunach, którego duszpasterzem był ks. radca Edward Romański z Rybnika. To właśnie Ks. Radca Edward Romański,  z którym po latach zaprzyjaźniłem się i przed śmiercią po raz ostatni udzieliłem mu Komunii Świętej, przyszedł mi na obozie z pomocą w przygotowaniu tego trudnego tekstu. Opatrzyliśmy to kazanie tematem: „Kim chcemy być: sługami grzechu, czy sługami Boga?”

To pytanie bowiem było nie tylko aktualne za czasów apostoła Pawła, czy 45 lat temu, ale ono jest aktualne także dzisiaj!  „Kim chcemy być?” Człowiek zawsze stawał i staje przed tym pytaniem! Człowiek nie może przeżyć życia bez tego pytania i bez odpowiedzi na nie.

„Kim chcemy być?” „Komu chcemy służyć?” - to pytanie obowiązuje także i nas tu słuchających Słowa Bożego.

Człowiek chce być przede wszystkim wolny; wolny od wszystkiego, nieraz nawet i od Boga. Człowiek chce żyć w absolutnej wolności. Zresztą to należy także do jego niezbywalnej istoty. Marcin Luter w swej pracy, która ukazała się na rynku księgarskim: „O wolności chrześcijanina” wypowiada dwie paradoksalne, a więc wydawałoby się sprzeczne ze sobą tezy, gdy mówi: ”chrześcijanin jest wolnym panem ponad wszystko i nikomu nie jest poddany; Chrześcijanin jest obowiązany do posługi jak podwładny we wszelkich okolicznościach i jest każdemu poddany”.

Apostoł Paweł wyjaśnia swojemu zborowi rzymskiemu to pojęcie „wolności”, podobnie jak to uczynił Marcin Luter.   U Pawła podobnie jak i u Lutra to pojęcie jest jak gdyby paradoksem.

W wierszu 18 mówi: „A uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości.” To znaczy, że ten kto został uwolniony od grzechu staje się sługą sprawiedliwości. Kto został uwolniony od grzechu, komu Bóg grzech przebaczył ten wstępuje w nowy stosunek służbowy, ten ma służyć sprawiedliwości, a więc Bogu, który jest absolutną sprawiedliwością. Kto doznał uwolnienia od kary za grzech, z kogo mocą krwi Jezusa Chrystusa został grzech obmyty, ten zobowiązany jest do nowego życia. A to nowe życie, to znaczy służba dla Boga i służba dla bliźniego, bo w jednym przykazaniu ujęta jest ta służbą: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego..., a bliźniego swego jak siebie samego!” Miłować Boga to znaczy miłować bliźniego, a służyć Bogu to znaczy także służyć bliźniemu.

Apostoł święty Paweł gdy przebywał w Koryncie i w Rzymie, dość napatrzał się komu ludzie służą. Widział tam to co my widzimy przy głównych drogach, na parkingach przy autostradach i na wielu innych miejscach. Widział kradzieże, oszustwa, zbrodnie. Dokładnie wszystko to co i dzisiaj się dzieje. Widział komu i czemu służą członki ciała ludzkiego. Widział komu służy człowiek. Ale widział także jak człowiek pod wpływem Słowa Bożego potrafi się zmienić i zamienić tę służbę, na służbę Bogu.

Zresztą sam to przeżył. Prześladował Kościół Boży, prześladował Jezusa Chrystusa, który w spotkaniu z Saulem utożsamił się z Kościołem, bo kto Kościół prześladuje, ten prześladuje Jezusa Chrystusa, kto z Kościoła szydzi ten szydzi z Jezusa, kto Kościół lekceważy ten lekceważy Jezusa, który jest Panem i Głową Kościoła. Dlatego Saul gdy pod Damaszkiem poznał żywego Jezusa Chrystusa i doznał pełnego, a nie tylko powierzchownego nawrócenia, przewartościował swoje życie i przewartościował swoją służbę. Teraz rozpoczął służyć swemu Zbawicielowi i teraz Chrystus stał się dla niego wszystkim. Dlatego mógł później pisać do zboru rzymskiego: „Teraz zaś wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny.”

Człowiek, który doznał nawrócenia, którego życie przez Pana zostało odrodzone, który nie musi już być w służbie nieczystości, ten rozpoczyna nową służbę, ten powinien rozpocząć nową służbę.

Pamiętam, gdy przed 5 laty (26 V 1997) po ciężkiej operacji doszedłem do siebie, patrząc na wiszący naprzeciw mnie krucyfiks, słowami Psalmu 116,12 pytałem: „Czym odpłacę Panu za wszystkie dobrodziejstwa, które mi wyświadczył?" Czym odpłacę?  Czy jestem w stanie? Czy Pan Bóg przyjmie tę „odpłatę”? Wtedy przyszła myśl: skoro jednak będę przewodniczył komisji, która ma przygotować nowy Śpiewnik Ewangelicki dla naszego Kościoła, to może by go poszerzyć o Kościoły luterańskie w Czechach i o Kościół Ewangelicko – Reformowany w Polsce? I tak się też stało. Dziś ten nasz wspólny śpiewnik mamy przed sobą na ławce kościelnej i w rękach, i od dziś w naszych parafiach w Mikołowie i w Tychach możemy z niego śpiewać. To jest wielka, niezasłużona łaska Boża! Oby ten śpiewnik mógł przez długie lata służyć naszym Kościołom.

Kto doznał dobrodziejstw Bożych, ten powinien Bogu służyć. Taka jest główna myśl naszego dzisiejszego tekstu. A jak służyć? Nie koniecznie trzeba być wydawcą śpiewnika, czy innych książek i czasopism. Słowo Boże mówi, że Bóg wyposażył nas w różne dary. Ja nie mam tych darów, które wy wszyscy macie, a może wy nie posiadacie tych darów, które mnie Pan Bóg dał. W każdym bądź razie, mamy służyć sobie wzajemnie tymi darami, w które Pan Bóg nas wyposażył. Jak wielkie bowiem jest pole, na którym możemy służyć. Najpierw należy Bogu służyć w Kościele, bo Kościół jest ową Winnicą Pańską. W Wittenberdze w kościele zamkowym znajduje się obraz, który przedstawia dwie służby: jedni niszczą winnicę, zachwaszczają ją, niszczą to co inni zrobili. Drodzy doprowadzają tę winnicę do porządku. Ile jest pracy w Kościele, aby tylko naprawić to co inni zniszczyli, co inni zaniedbali. Ale też jest wiele miejsca i pracy, aby Winnicę Pańską ogrodzić i zadbać o nią. Ci, którzy w niej pracują i którzy udzielają się w Kościele i w Parafii wiedzą o tym dobrze. Pamiętajmy, że Pan upomni się kiedyś o Swoją Winnicę i że nie tylko będziemy odpowiadali za to, że służyliśmy w Winnicy, ale także i za tą, że ją omijaliśmy, że zostawialiśmy tę służbę dla innych, że ją zaniedbaliśmy, choć mogliśmy pomóc, choć mogliśmy na ten cel coś ofiarować. 

Ale Kościół to nie tylko jakaś organizacja czy organizm szczelnie zamknięty. Kościół jest w świecie. Nowa pieśń w naszym śpiewniku mówi: „...Wkrocz w Kościoła Swego próg, / aby świat to widzieć mógł./  Kościół i świat wzajemnie się przenikają. Nasza służba w świecie to też służba Kościoła. Ile wśród nas jest takich potrzebujących naszej służby: w szpitalach, w domach, wśród naszych chorych. Jakże ważną jest właśnie dziś służba diakonijna, bo tak wielu wśród nas jest sędziwych, schorowanych, pragnących kontaktu i rozmowy        z drugim człowiekiem. Nie zawsze ksiądz jest w stanie wszystkich odwiedzić. Ubolewam nad tym, że  nieraz mam na to za mało czasu albo siły, zwłaszcza to drugie! Pomóżcie mi w tej służbie, moi kochani! Chciejmy żyć jako „wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu”. Obie służby bowiem w naszym tekście są wynagrodzone:

Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie , Panu naszym.” Jest to wielkim, niezasłużonym przez nas darem i przywilejem, że możemy być sługami i  służebnicami Boga żywego. To jest największe wywyższenie.

Dziś nieraz się mówi, że chrześcijaństwo poprzez swoje działania i codzienne życie po prostu się skompromitowało. Ale to nie chrześcijaństwo się skompromitowało, tylko poszczególni chrześcijanie się skompromitowali przed światem dlatego, że nie chcą spełniać swojej misji. Gdyby wszyscy ochrzczeni wzięli na poważne słowa tego dzisiejszego tekstu to świat, a przede wszystkim nasz Kraj, nasza Ojczyzna inaczej by wyglądały. Gdy bowiem służymy Panu Bogu, On służy i nam swoimi darami, swoim błogosławieństwem i życiem wiecznym. 

Kochani moi, zastanówmy się nad tym, czy aby już nie czas, aby wielu ludzi zmieniło pana swej służby? Łaska Boża jest bowiem dla wszystkich przewidziana. Chciejmy z niej skorzystać póki czas mamy!  Amen.

 

comments