Konfirmacja

Zesłanie Ducha Świętego

(Tychy, dnia 8 czerwca 2003 r.)

Tekst: Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął   Łk 12,49

Drodzy konfirmanci! Drogi zborze!  Bracia i siostry w Jezusie Chrystusie!

 Wybrałem ten tekst jako podstawę kazania na ostatnią w moim życiu konfirmację, którą sprawuję jako czynny duchowny, bowiem w przyszłym roku (2004), jeśli Bóg pozwoli,  o tym czasie prawdopodobnie już będę na emeryturze. Ten tekst z Ewangelii św. Łukasza był tekstem pamiętnego kazania wygłoszonego również w Zesłanie Ducha Świętego w dniu 1 czerwca 1952 r. a więc przed 51 laty przez mojego niezapomnianego duszpasterza śp ks. radcę Roberta Fiszkala podczas mojej konfirmacji w kościele im. Marcina Lutra w Chorzowie.

Przypomnijmy go sobie jeszcze raz: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął”.

O ogniu mówi dzisiaj wiele tekstów biblijnych i liturgicznych. Także znana pieśń Marcina Lutra mówi: „ O Duchu, Święty Boże przyjdź ... miłości ogień rozpal w nich” (ŚE 220)

O ogniu mówi także dzisiejsza lekcja z dziejów Apostolskich. Słyszeliśmy te słowa. Przeczytam je jeszcze raz w przekładzie ekumenicznym: „Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzielały  i na każdym z nich spoczął jeden. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym  i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,4)

Duch Święty zstępował na ludzi w różnej postaci i pod różnymi symbolami. Jednym z nich jest ogień. Święty Jan Chrzciciel zapowiada, że Jezus ześle Ducha Świętego z ogniem: „On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.” Duch Święty, o którym mówi starokościelne nicejsko – konstantynopolitańskie wyznanie wiary, że „..od Ojca i Syna pochodzi”  jest zarazem Duchem Ojca i Duchem Syna, a zarazem trzecią niewidzialna osobą Trójcy Świętej. Dlaczego więc Duch Święty, Duch Boży za symbol swego istnienia obrał sobie właśnie ogień?

Bo ogień zapala, ogień płonie, ogień rozprzestrzenia się, ogień wszystko zmienia, ogień wreszcie daje światło.

To samo czyni Duch Święty. Tam gdzie Duch Święty zapala serca ludzkie, tam dzieją się cudowne rzeczy, cudowne dzieła. Popatrzmy   tylko na tę gromadkę tchórzliwych prostaków – apostołów Pana Jezusa. Jakie cuda w ich życiu, a poprzez nich w milionach innych ludzi uczynił Duch Święty, który zapłonął potężnym ogniem w dniu pięćdziesiątnicy w Jerozolimie.

Ogień Ducha Świętego jest nieugaszony i nieogarniony. On płonie przez  2000 lat w tym świecie.  I choć w ciągu dziejów ludzie starali się go tak bardzo ujarzmić, okazało się że napróżno.   Co najwyżej można było ujarzmić i zabić tych, w których sercach ten Duch płonął i którego byli świątyniami. Ale sam ogień Ducha Świętego jest nieujarzmiony. Bo ogień jak wiatr.   Pan Jezus mówi: „Duch gdzie chce tam wieje!”  Ogień Ducha Świętego przechodzi z człowieka na człowieka i jest nieujarzmiony. Doszło w historii do tego, że jeden z cesarzy musiał po walce z Jezusem wyznać: „A jednak zwyciężyłeś Galilejczyku!”, a jeden z władców pod działaniem tego Ducha Świętego wypowiedział słowa: „To co uwielbiałem teraz będę palił, a to co paliłem teraz będę uwielbiał”

Ogień Ducha Świętego sprawiał i sprawia po dzień dzisiejszy na świecie i wśród ludzi, że w ich życiu poczynają się dziać cudowne sprawy. Tam bowiem gdzie ludzie pozwolą płonąć w swym sercu Duchowi Świętemu, tam w ich życiu wszystko staje się nowe, tam ich życie poczyna wydawać owoce żywej wiary.  Wspomnijmy choćby już wymienionego Marcina Lutra, którego ogień wiary płonie po blisko 500 latach jeszcze w wielu sercach milionów ludzi. Wspomnijmy choćby takiego Henryka Dumanta, w którego testamencie życiowym zapisane zostały następujące słowa: „Nie chcę być niczym innym, jak jednym z takich uczniów Chrystusowych, jacy byli w pierwszym stuleciu”. Rozpalony w sercu Alberta Schweitzera ogień Ducha Świętego  wybitnego teologa luterańskiego i organisty, najlepszego z odtwórców muzyki Jana Sebastiana Bacha, który poszedł do czarnej Afryki, aby tam nieść pomoc. czarnym braciom i siostrom, jako lekarz i misjonarz. On tam zapalił ogień Ducha Świętego.

Kochani moi! Chociaż Duch Święty gdzie chce tam wieje i Jego zstąpienie jest prawdziwą tajemnicą, to jednak Jego działanie musi być widoczne, On musi w naszym życiu płonąć. Bo taka jest wola naszego Pana, który ten ogień Ducha na ziemię rzucił.

Kochani konfirmanci! Słowa Pana Jezusa:„Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął”, które na początku przeczytałem i co teraz powiedziałem, to wszystko dotyczy także was. Ogień Ducha Świetego po raz pierwszy w waszych sercach zapalił Duch Święty poprzez Chrzest Święty. Ten ogień rozpalał się w waszych sercach gdy uczyli was wasi rodzice pierwszej modlitwy, gdy opowiadano wam historii biblijnych, gdy przyprowadzano was tu do kościoła, na Szkółkę Niedzielną i na lekcje nauczania kościelnego i wreszcie na naukę konfirmacyjną. Wtedy rozpalał się w waszych sercach ogień Ducha Świętego.  Jednak czy rozpalił się w was w wielkie ognisko Ducha Świętego, trudno jest nam ludziom ocenić. Jedno wiemy, że wolą i gorącym życzeniem Chrystusa Pana są słowa skierowane do was: „jakżebym pragnął, aby już płonął” Gorącym pragnieniem nas księży i tych, którzy was nauczali jest  to samo pragnienie: „jakżebym pragnął, aby już płonął” . Nie tylko Pan Jezus ale my ludzie także tak bardzo pragnęlibyśmy  widzieć jak płomień Ducha Świętego płonie w waszym życiu, w życiu wiary, w życiu kościelnym, w życiu codziennym. Tak bardzo pragnęlibyśmy aby ogień tego Ducha poprzez was rozprzestrzeniał się w tym świecie. Dla was konfirmantów dzień dzisiejszy jest dniem wielkiej radości, dla nas dorosłych, a zwłaszcza księży jest nie powiem dniem smutku ale dniem głębokiej zadumy. Bowiem zdajemy sobie doskonale sprawę z tego jakie niebezpieczeństwa stoją na drodze waszej wiary, na które jesteście narażeni. Dzisiaj bowiem przypominamy sobie tych, w których sercach tez niegdyś płonął ogień Ducha Świętego, a potem został wygaszony. Myślimy o tych, którzy odeszli od Chrystusa i od Kościoła, którzy zagubili się w tym świecie. Z bólem o tym wspominam w dniu dzisiejszym. Jest to także, kochani konfirmanci, ostrzeżenie dla was. Będą wam bowiem w życiu przyświecały inne ognie, inne światła. Będzi8e trzeba w życiu nieraz dokonać wyboru, opowiedzieć się za kimś lub za czymś, podobnie jak to dziś wielu ludzi czyni w referendum za lub przeciw integracji europejskiej. Jako dojrzali obywatele naszej Ojczyzny musimy sami zadecydować czego chcemy i ku czemu zdążamy. Podobnie jest w życiu wiary. Nieraz spotkacie się z dylematem: co wybrać, za kim się opowiedzieć? Bez Ducha Świętego, bez tego ognia z wysokości nic dobrego nie uczynimy. Dlatego tego ognia z nieba życzę wam wszystkim. Życzę wam abyście byli nosicielami ognia Ducha Chrystusowego. W życiu bowiem albo jesteśmy nosicielami ognia Chrystusowego, albo sztucznego ognika tego świata. Drogi pośredniej nie ma. Dlatego Pan Jezus w kazaniu na górze powiedział:

„Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają tez świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku i świeci wszystkim. Ognia wiary nie można ukryć, bo Pan Jezus wyraźnie powiada: „Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi!”

Duch Świętego i ego ognia można także utracić jeśli się nie trwa w bliskiej społeczności z Jezusem Chrystusem, ze środkami łaski Bożej, którymi jak wiecie, jest Słowo Boże i Sakramenty Święte, jest codzienna modlitwa, a więc trwanie w łączności z tym, który jest dawcą tego świętego ognia. Dlatego Pan Jezus powiada: „Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie.”

Jezus jest bowiem tym, którzy mocą Swoją ten ogień wiary, ogień Ducha Świętego podtrzymuje i umacnia. Dlatego, moi kochani, trwajcie w Jego Słowie, w Jego Sakramentach, w nieustannej społeczności z ludźmi wierzącymi, w społeczności Kościoła, tu z ta świątynią, którą z takim nadludzkim wysiłkiem dla was ją zbudowaliśmy, aby stąd rozprzestrzeniał się w Tychach ogień Ducha Świętego, ogień Chrystusowej miłości i ogień wiary. Jest to właśnie to, czego człowiekowi jest koniecznie potrzebne, bez czego nie można żyć prawdziwym życiem. Dlatego pozostańcie tym zasadom wierni, bo Słowo Boże mówi: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota”. To spełni się wtedy gdy ogień Ducha Świętego, którego Chrystus rzucił na ziemie, zacznie płonąć w codziennym naszym życiu!

Kochani jest to moje ostatnie konfirmacyjne kazanie tu i może w ogóle w życiu. Niech więc te słowa pozostaną moim przesłaniem i duszpasterskim testamentem: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął”!  To było też przesłaniem całej mojej blisko 43 - letniej pracy duszpasterskiej i blisko 25 - letniej pracy tu wśród was. Oby zapalony ogień Ducha Świętego tu wśród was nigdy nie przestał płonąć. Spraw to, o Boże! Amen.

comments