Tekst kazalny – VI. Obj 3,1-6:

A do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi Ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: Znam uczynki twoje: Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły. 2.Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmier­ci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem. 3.Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upa­miętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę. 4.Lecz masz w Sardes kilka osób, które nie skalały swoich szat, więc chodzić będą ze mną w szatach białych, dlatego że są godni. 5.Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami. 6.Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów.

* * *

lMASZ IMIĘ, ŻE ŻYJESZ, A JESTEŚ UMARŁY?

Umiłowani w Panu! Siostry i bracia w Panu Jezusie Chrystusie!

Po raz drugi w tegorocznym Adwencie jest do nas skierowany adwentowy list, którego pierwotnie adresatem był zbór chrześcijański w Sardes, a nadawcą tego listu jest ten, który o sobie powiada” „przyjdę” - JEZUS CHRYSTUS!

List ten był skierowany do jednego ze zborów Azji Mniejszej, mianowicie w Sardach, który był dawną stolica Lidii, ośrodka włókienniczego podobnego do naszej dawnej Łodzi, czy Bielska – Białej.

Treść tego listu jest jednak tak ważna i tak współczesna, że równie dobrze adresatem jego może być każdy z naszych zborów i cały Kościół Jezusa Chrystusa, nie tylko w naszym Kraju ale na całym świecie.

Bowiem każde słowo ma  tu przeogromne znaczenie. PAN, który ma wszystko w swoich rękach, wszystko wie i wszystko bada lepiej niż aparat rentgenowski, czy elektrokardiogram, bo On bada wszystkie serca naraz, patrzy na nie i zna je, On dokonuje oceny zboru i całego Kościoła.

Pierwsza ocena zboru, który przez ludzi uważany był za zbór przykładny, jest oceną niespodziewaną i twardą: „Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły.

Zbór ten żył dawną świetnością i z dawnego dobrego imienia. On był kiedyś zborem bardzo żywotnym. A dziś choć się powołuje na dawna tradycje i dawną świetność, to w rzeczywistości jest zborem martwym.

Dlatego jeśliby Pan zechciał ocenić nasze dzisiejsze zbory, czy ocena nie byłaby podobna?

Nasz Kościół ma chlubne imię, ma chlubną przeszłość i tradycję. Działy się w przeszłości w nim i przez niego wspaniałe sprawy. Taką chlubną przeszłość mają też zbory Śląska Cieszyńskiego po obu stronach Olzy. Ona nam imponuje. Lubimy się na nią powoływać.  Nieraz słyszy się jeszcze pyszałkowate słowa: „Twardy jako lutersko wiara kole Cieszyna!” Ale co nam dzisiaj z tego pozostało? Zamiast wiara, to raczej owa „twardość”, która niczego nie widzi i na nic co dobrego się nie godzi.Imponuje nam „twardość” bez wiary!

Ale, kochani moi, to spoglądanie tylko w przeszłość i nawiązywanie tylko do tych chlubnych dawnych tradycji nie wystarcza, aby się ostać dzisiaj, we współczesnych tak trudnych czasach. A tym bardziej nie wystarcza to aby się ostać na zapowiedzianym przez Pana sądzie ostatecznym, sądzie Bożym.

Może i my uważamy dzisiaj siebie i nasz zbór, lub zbory za wzór dla innych i przykład godny naśladowania. Może uważamy, że wszystko u nas jest w porządku. Ale nasz PAN głębiej spogląda w nasze serca i w nasze życie i dlatego inaczej nas ocenia i osądza. Dlatego ON dzisiaj do nas powiada: „Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły.” Masz wprawdzie dobre imię, dobrą przeszłość, dobre tradycje, ale nimi nie żyjesz, nie wierzysz już w to i w Tego, w którego wierzyli twoi przodkowie. Ilu to przecież dzisiaj w XXI wieku jest wśród nas „chrześcijan”, którzy noszą tylko imię „chrześcijanina”, a  nic poza tym. Duchowo są bowiem dla Pana martwi. Ile w naszym zborze i w każdym innym mamy ewangelików tylko z imienia, z metryki chrztu, ze świadectwa konfirmacyjnego, ale w rzeczywistości nimi w ogóle nie są. Kościoły w niedziele są prawie puste, puste ławki świadczą o tych którzy tam powinni siedzieć. Śluby kościelne są co raz to mniej zawierane w kościele. Niektórzy nie chrzczą już dzieci, a przede wszystkim nie wychowują we wierze jak przy chrzcie pozrzekali. Co o takim chrześcijaninie można powiedzieć?

O „ewangeliku” z imienia tylko, który nie przychodzi na nabożeństwa, nie szuka społeczności z wierzącymi, nie jest częstym uczestnikiem Stołu Pańskiego, tej najbliższej społeczności z Jezusem Chrystusem, nie interesuje się w ogóle życiem Kościoła, nie jest jego domownikiem tylko gościem, czy można cos innego powiedzieć jak tylko to: „Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły.” Jesteś duchowo umarły, choć jeszcze cieleśnie żyjesz! Duchowy sen, duchowa oziębłość i obojętność jest śmiercią!

Ale i o nas, którzy chodzimy do kościoła i którym sprawa Boża leży na sercu, jest też wypowiedziany wyrok: „...nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem.”

Nasze uczynki muszą być zgodne z naszą wiarą;  one muszą z niej wypływać, z niej się rodzić i z niej wyrastać. Czy one są zawsze „doskonałe przez Bogiem”?

Czy nieraz ludzie niewierzący albo ci tylko „z imienia” nie muszą powiedzieć widząc nasze uczynki i nasze zachowanie: „tak postępują ci świeci, ci którzy chodzą do kościoła?”

Siostry i bracia w Chrystusie!

Zastanówmy się nad tym poważnie co w liście adwentowym kieruje do nas nasz Pan i Król Adwentu, ten który mówi „PRZYJDĘ!” Zastanówmy się nad tym czy o każdej i każdym z nas nie może być wydany wyrok Pana: „Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły.”

Dlatego to adwentowe słowo dzisiejszego tekstu i listu: „Upamiętaj się!”

Upamiętać sięto znaczy odwrócić się od tego co złe, a zwrócić się ku temu   do dobre, zrobić całkowity zwrot w życiu, powstać ze snu i śmierci duchowej do nowego życia.

Pan Jezus kiedy rozpoczynał swoją publiczną działalność wypowiedział słowa podobnej treści: „Wypełnij się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie Ewangelii.” (Mk 1,15)

Czasy dzisiejsze są niezwykle poważne dla Kościoła. Kiedyś za hitleryzmu i socjalizmu walczyło się otwarcie z Kościołem, a dzisiaj ci sami ludzie starają się wykazać, że Kościół jest zły, że w Kościele dzieją się te same złe uczynki co w świecie. A to tylko dlatego aby jaknajwiecej ludzi odciągnąć od Kościoła. I to wcale nie jest tajemnicą, że wielu od Kościoła odchodzi. Niektórzy powiadają, że Kościół jest w kryzysie, przeżywa kryzys i nie wiadomo jak i czy z tego kryzysu wyjdzie.

Nie tylko w świecie ale i w Kościele, jak mówi dzisiejsza Ewangelia: „zahuczy morze i fale” Jakże dziś mocno na świecie, ostatnio na Ukrainie, huczy to morze ludzi! Dlatego potrzeba nam mocnej wiary aby nie zwątpić.

Ale ten, który powiada: „przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cie zaskoczę”, obdarza nas jakimś dziwnym optymizmem, a może i nadzieją. On nie pozwala nam zwątpić. Jakby ku naszej pociesze powiada:”Lecz masz w Sardes kilka osób, które nie skalały swoich szat.” Nieraz prorocy Pańscy przychodzili do Boga ze skargą, że nie ma już nikogo kto by imienia Pańskiego wzywał. Wtedy z ust Boga dowiadywali się, że jeszcze są pojedyncze osoby lub pewne grupy ludzi, które pozostały wierne Bogu.

Przed więcej niż pół wiekiem w Warszawie wykładał teologię Starego Testamentu ś.p. ks. biskup prof. dr Jan Szeruda, pochodzący z Wędryni na Zaolziu. Zwracał On uwagę studentkom i studentom teologii na określenie „garstka świętych”. Ta „garstka świętych”, mówił ks. profesor Jan Szeruda, była zawsze  wśród ludu Bożego Starego Testamentu i jest w Kościele Jezusa Chrystusa. O tym pisze Pan w dzisiejszym liście do zboru w Sardes: „kilka osób nie skalały szat swoich”. Tych kilka osób jest także i w naszym zborze i w każdej parafii. Każda parafia posiada kilka lub kilkanaście albo kilkadziesiąt  osób, na które zawsze można liczyć. Bogu dzięki za tych kilka osób, albo mówiąc językiem biskupa Szerudy: „Bogu dzięki za garstkę świętych w Kościele.” Bogu dzięki za „garstkę świętych” i w naszym zborze, na którą zawsze można liczyć. Pietyści nazwali tę garstkę świętych „ecclesiola in eccleisa – kościółek w Kościele!”

Ale Pan Adwentu każe nam liczyć nie tylko  na garstkę, bo „Bóg chce aby wszyscy byli zbawieni”, ale zwraca uwagę na duszpasterstwo, które każdy względem siebie powinien sprawować, niezależnie od duszpasterzy w Kościele. W stosunku do tych, którzy są zagrożeni, którzy upadają, którzy odchodzą mamy sprawować duszpasterstwo: „utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci”.

Utwierdź, drogi słuchaczu Słowa Bożego, to co chwiejne jest w twoim domu, w twoim sąsiedztwie, a co bliskie jest śmierci duchowej, którzy są chrześcijanami tylko z imienia.  Utwierdź ich w tym czegoś dzisiaj nauczył się ze Słowa Bożego, utwierdź w tym „czego się nauczył i co usłyszałeś” kiedyś z ust twego duszpasterza, albo ojca lub matki.

Dlatego Pan Adwentu powiada: „strzeż tego.” Jak kiedyś nasi praojcowie strzegli w swoich domach Biblii czy Kancjonału, tak i my dzisiaj strzepmy tych skarbów wiary, które inni w naszych sercach zasiali, bo Pan dzisiaj do nas powiada: „Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upa­miętaj się.” Podobnie mówi święty Paweł Apostoł: „Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył, i czego pewny jesteś, wiedząc od kogoś się tego nauczył.”  Trwaj w tym czegoś się nauczył w młodości od swego księdza, od swojej matki, ojca, babci i dziadka, czego nauczyłeś  się w społeczności wierzących. Od tego bowiem zależy to czy Pan gdy przyjdzie po raz drugi na tę ziemię wyzna nasze imiona przed Ojcem w niebie  aniołami jego. AMEN.

 

comments