Każdy człowiek lubi dążyć do osiągnięcia rzeczy, na których mu zależy, w sposób łatwy, prosty, szybki i przyjemny. Wolimy, by ich zdobywanie, było całkowitą przyjemnością, bez odrobiny wysiłku. Słowo Boże w tym przypadku jasno i rzeczowo stwierdza:  „Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci” (Ks. Przysłów 14:12). Skąd masz pewność, że droga, którą kroczysz, jest tą, którą powinien iść chrześcijanin?

Czy mówisz tak, bo ktoś, kogo uważasz za autorytet, tak ci powiedział, czy może nosisz to przekonanie w swoim sercu? Wszyscy znamy wersety mówiące o dwóch drogach zawartych w Ewangelii Mateusza (7:13): wąskiej na zbawienie i szerokiej prowadzącej na zatracenie. Życie chrześcijanina nie jest usłane różami, natomiast kroczenie drogami Ewangelii nie jest łatwa sprawą. Niekiedy, gdy głoszone jest poselstwo Ewangelii, to jest ono przedstawiane w taki sposób, jakby było zupełną „łatwizną”. Nie jest tak do końca. Jezus jest z nami zupełnie szczery: na drodze zbawienia nie jest łatwo. Jeśli twoje życie Ewangelii jest łatwe, to coś jest nie w porządku. Można to przyrównać do innego fragmentu pisma:  I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien (Mateusz 10:38).

Znam przypadek dziewczyny, która bardzo marzyła o praktykach w renomowanej firmie reklamowej. Jednakże w tej firmie, pomimo swojej renomy, dochodziło czasem do niedwuznacznych propozycji składanych praktykantkom. Dziewczynie, która zastanawiała się nad zostaniem praktykantką, zależało na zdobyciu kontaktów i doświadczenia pozwalającego na wybicie się ponad konkurencję.„Miałam swój pomysł na praktyki i  chciałam go zrealizować” – mówiła. Dobrze wiedziała o tym, że może paść ofiarą propozycji seksualnych. Biła się z myślami, co robić i czy warto ponieść cenę możliwego zła, grzechu (z reguły dziewczyny odpowiadały pozytywnie na propozycje, by nie stracić praktyki). Swoiste być albo nie być. Od razu przypomina się nam słowo Jezusa z Ewangelii Mateusza (5:37): Wasza mowa niech będzie: "Tak - tak, nie - nie". A co nadto, z zepsucia jest.          

Często w życiu mamy do czynienia z przytoczonym wyżej „być albo nie być”, podobnie jak wspomniana dziewczyna. Widzimy możliwość, która może nam wiele dać, niejednokrotnie ułatwiając życie, lecz zarazem wybór ten może oznaczać wyrzeczenie się moralnego chrześcijańskiego zachowania. Co w efekcie zrobiła wyżej wymieniona dziewczyna? Jako że nasza bohaterka jest chrześcijanką, to tym trudniejsze było tutaj wbrew pozorom podjęcie decyzji. W jej umyśle, podobnie jak w umyśle każdego z nas, dokonywała i dokonuje się walka odnośnie tego, co jest dla mnie ważniejsze: zdobycie możliwości upragnionych praktyk za cenę chwilowego zapomnienia, czy też powiedzenie NIE, pamiętając o tym, kim się jest dzięki Chrystusowi.  Zadaj sobie pytanie: jak ważny dla ciebie jest Jezus i Biblia? Bardzo ważny? Mało ważny?  Czy jesteś w stanie przehandlować swoje dziedzictwo na rzecz czegoś, co jest doczesnym doznaniem?

Wskazana powyżej sytuacja praktykantki w firmie reklamowej, jest tylko pewnym przykładem sytuacji, z którymi każdy z nas może spotkać się w swoim życiu. Sytuacji, w których stajemy przed podjęciem ważnej decyzji. Decyzji, które będzie w pewnym sensie egzaminem naszej wiary i odpowiedzią na pytanie – kim naprawdę jesteśmy. Czy wiara jest dla nas czymś rzeczywistym i realnym, czy też jest tylko pewnym folklorem. Czy będziemy kierować się nauką Chrystusa, czy sprzedamy ją za obrazowe 30 srebrników, które mogą być lepszym statusem społecznym, awansem w pracy, czy też inną korzyścią. W Ewangelii Mateusza (6:19-21), możemy przeczytać: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną, bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. 

To pokazuje, jaką drogą obecnie idziemy: czy drogą, która jest w istocie drogą ku życiu wiecznemu, czy też weszliśmy na drogę ku potępieniu. Nasza bohaterka, bijąc się z własnym sumieniem, lecz przy tym pamiętając kim jest, uznała, że byłoby niewłaściwą decyzją podjęcie w owej firmie praktyk. Krótko potem znalazła inną firmę, która nie miała zepsutej opinii, w której nie wykorzystywano pracowników. W tym przedsiębiorstwie czuła się bardzo dobrze i wiele się nauczyła. Widzimy więc, co by się stało, jakby decyzja została podjęta przedwcześnie. Jej moralność chrześcijanki byłaby podeptana, nabrałaby poczucia winy po fakcie. Nie zawsze to, co człowiek by chciał, jest wspólne z tym, co Jezus chce na daną chwilę względem ludzi. Droga, którą wskazuje Jezus dla swoich powołanych, dla chrześcijan jest radosna. Ale zarazem biegnie ona równolegle z drogą krzyża, umartwienia i drobnych ofiar, choć wymagających wyrzeczenia.Temat „dwóch dróg” jest często przedstawiany w literaturze; występuje też w psalmach i u proroków. Człowiek drogę swojego życia traktuje jako drogę rozwoju, dążenia do czegoś istotnego i drogę ciągłej przemiany tego, co już jest. Czyni to przez zaspokajanie potrzeb materialnych, jednocześnie stara się zaspokoić potrzeby życia uczuciowego, realizując swoje upodobania i ambicje. Jednakże, w momencie zdobywania kolejnego przyczółka dla siebie, warto sobie zadać pytanie,: „Czy warto? Czy Jezus by to pochwalił, czy nie będzie temu towarzyszyć wejście na szeroką ścieżkę?” Podążajmy lepiej za słowami dobrze znanej pieśni:  „Twe drogi są najlepsze, najlepsze dla mnie są, ty Panie wiesz najlepiej, co dla mnie dobre jest i zawsze troszczysz się, bo bardzo kochasz mnie”.  Chodzenie Jego drogami nie zaprowadzi do pozornego szczęścia, jest kierunkiem ku szczęściu wiecznemu.

foto: imageworld.pl

 

 

comments