Stanowisko Kościoła Australii w kwestiach bioetycznych

Na łamach naszego portalu prezentujemy różne stanowiska kościołów staroluterańskich  w ważnych kwestiach społecznych. Tym razem przedstawiamy tłumaczenie oficjalnego dokumentu Luterańskiego Kościoła Australii (LCA) w przedmiocie możliwości korzystania przez bezdzietne małżeństwa z medycznych i naukowych metod wspomagania rozrodu....

Oskarżenia o nienawiść

 

W jaki sposób powinniśmy reagować, gdy  oskarżają nas o nienawiść, kiedy otwarcie podtrzymujemy to, co Biblia mówi o grzechu homoseksualności?

Ponieważ miłość jest tak centralną częścią naszych przekonań,  regularne bycie oskarżanym o ni....

Czy zapłodnienie in-vitro jest moralnie dopuszczalne

 

Jednym z coraz liczniej zadawanych przez parafian pytań na temat technik reprodukcji jest:  „ Czy zapłodnienie in vitro jest moralnie akceptowalne czy nie?” Ponieważ zapłodnienie in vitro (z łaciny „w szkle”- co odnosi się do szkiełka laboratoryjnego) to proces pociągający za sobą problem za problemem, ....

Czy współżycie seksualne przed ślubem jest dopuszczalne ?

Ci, którzy ufają w Jezusowi jako swegmu Zbawicielowi, muszą brać poważnie wszystko co napisane w Biblii, dla każdego to jest Słowo Boże. W Biblii znajdziemy odpowiedź na temat stosunków seksualnych poza małżeństwem. Już na samym początku Biblia wyjaśnia, że ??relacje seksualne miały być częścią małżeństwa.

Etyka seksualna LCMS

Polecamy lekturę bardzo ciekawego opracowania  dr. Tomasza Terlikowskiego dot. ewangelickiej etyki seksualnej. Tekst zawiera odpowiedzi na wiele pytań stawianych w tej kwestii zarówno przez ewangelików jak i osoby innych denominacj zainteresowanych luteranizmem. 

Jakie powinno być podejście Kościoła do osób homoseksualnych ?

Tekst został przetłumaczony z dokumentu A PLAN FOR MINISTRY TO HOMOSEXUALS AND THEIR FAMILIES zamieszczonego na stronach internetowych Luterańskiego Kościoła Synodu Missouri.

PLAN DLA SŁUŻBY WŚRÓD HOMOSEKSUALISTÓW I ICH RODZIN

Przedmowa

Obecnie w naszym s....

Tekst został przetłumaczony z dokumentu A PLAN FOR MINISTRY TO HOMOSEXUALS AND THEIR FAMILIES zamieszczonego na stronach internetowych Luterańskiego Kościoła Synodu Missouri.

PLAN DLA SŁUŻBY WŚRÓD HOMOSEKSUALISTÓW I ICH RODZIN

Przedmowa

Obecnie w naszym społeczeństwie temat homoseksualizmu wprowadza podziały i zamieszanie.[1] Po obu stronach tego zagadnienia narosło wiele mitów i uprzedzeń. Ponadto, w miarę upływu czasu, okazuje się, że realizuje się wiele celów aktywnych działaczy-homoseksualistów (lub „społeczności gejowskich”). Prawo w naszym kraju może ulec zmianie, chroniąc lub nawet zwiększając „prawa gejów”. Po której stronie stoi Kościół? Coraz częściej Kościół przyjmujepozycję obronną. Niestety, niektóre organy kościelne postanowiły odpowiedzieć na ruch homoseksualny ignorując go lub sprzeniewierzając się jasnemu potępieniu zachowań homoseksualnych, które możemy znaleźć w Bożym Słowie. Kościół, który odrzuca lub ignoruje doktryny Pisma Świętego nie jest w stanie dłużej prowadzić służby prawa i ewangelii, której potrzebuje homoseksualista.

Tak jak w przypadku wielu innych moralnych zagadnień, wydaje się, że Kościół przyjmuje postawę antykulturową, archaiczną i nieistotną. W świetle tego wszystkiego nie można zatracić zadania i głównej myśli tego dokumentu. Dotyczy on służby – służbyludziom – ludziom, którzy zostali odkupieni drogocenną krwią Chrystusa, przelaną na krzyżu. To, jak Kościół odnosi się do tych ludzi i czy służy im w sposób, który podoba się Bogu i jest zgodny z ewangelią, ma niemałe znaczenie. Ich zbawienie jest zagrożone. Zatem ten dokument skierowany jest do księży i tych, którzy zwiastują Słowo homoseksualistom.

Definicje

Jednym z największych problemów w dyskusji na temat homoseksualizmu jest ten dotyczący słownictwa. Słowo homoseksualizm samo w sobie dla różnych osób oznacza różne rzeczy. Dla ogółu społeczeństwa, to słowo często oznacza stan atrakcyjnej seksualności dla osoby tej samej płci czyli orientację homoseksualną. Jednak w Kościele jest ono częściej rozumiane jako zaangażowanie w aktywność seksualną z osobą tej samej płci, innymi słowy – w zachowania homoseksualne [2]. To zróżnicowanie prowadzi do nieporozumień. Środowiska homoseksualne słyszą, że Kościół uznaje homoseksualizm za grzech i zastanawiają się, jak Kościół może potępiać ich za coś, nad czym nie mają żadnej kontroli, za ich uczucia, czyli za ich orientację. Z drugiej strony, ludzie w Kościele są zdumieni gwałtownością, z jaką społeczeństwo reaguje na wiarę jego członków w to, że tym, co potępiają, jest zachowanie.

Ze względu na jasną terminologię, dokument ten wprowadza następujący podział pomiędzy orientacją homoseksualną  a zachowaniem homoseksualnym: wtedy, gdy dyskusja dotyczyć będzie orientacji, zastosowane zostaną wyrażenia „homoseksualny" lub „homoseksualizm”. W przypadku, gdy będzie mowa o zachowaniu - bez względu na to, czy będzie to fantazja seksualna czy intymność seksualna - zostanie użyte wyrażenie „zachowanie seksualne”.

Seksualność

Ludzie zostali stworzeni jako mężczyźni i kobiety. "I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich." (I Mż 1,27). Płeć danej osoby jest określona przy poczęciu przez chromosom X lub Y. Ujawnia się ona w miarę rozwoju człowieka w łonie matki. Oficjalnie ogłasza się ją przy porodzie na podstawie narządów płciowych noworodka.  Dalszy rozwój człowieka potwierdza jego płeć jako męską lub żeńską. W tym stworzonym porządku nie ma trzeciej płci. Co więcej, „niemożliwe jest poznanie znaczenia naszego człowieczeństwa bez odniesienia się do różnicy seksualnej pomiędzy mężczyzną  a kobietą. Być człowiekiem oznacza po prostu żyć w tej damsko-męskiej dwoistości.”[3]

W tej damsko-męskiej dwoistości ważny jest pociąg seksualny, „popęd seksualny”. Źródłem informacji dla opieki duszpasterskiej jest zarówno biblijne nauczanie jak i rozbieżne poglądy na praktyki seksualne w Ameryce. Wzbudzenie popędu seksualnego w okresie dojrzewania niesie ze sobą obietnicę wielkiego szczęścia i spełnienia. Pociąg seksualny jest jednym z najsilniejszych impulsów danych przez Boga każdemu człowiekowi. W zdrowym doświadczaniu seksualności atrakcyjność pomiędzy mężczyzną  a kobietą prowadzi do zwykłej znajomości, do przyjaźni, do miłości, do wyłączności w relacji  a w końcu do zobowiązania się do wierności na całe życie. W małżeństwie mężczyzna i kobieta opuszczają swoje rodziny i oddają się sobie nawzajem. W tym momencie dany przez Boga i sprawiający największą przyjemność dar seksualnej bliskości łączy ich w jedno - jedność ciała i, w większości przypadków, obdarowuje ich dziećmi. Ta seksualna intymność wiąże męża i żonę najbliższą relacją, jaka jest znana poza ich indywidualną relacją wiary z Jezusem Chrystusem. W tej seksualnej intymności odkrywają dopełnienie, które sprawia, że stają się innymi osobami niż byli do tej pory.

W rozwoju ludzkiej seksualności zjawisko orientacji homoseksualnej jest anomalią, wynikiem konsekwencji upadku w grzech, który całkowicie zaburzył to, co Bóg stworzył jako dobre. Mimo że anatomicznie homoseksualista jest mężczyzną, jego orientacja seksualna skierowana jest w stronę mężczyzn,  a nie kobiet. W przypadku homoseksualnych kobiet zewnętrznie są one utożsamiane z płcią żeńską, jednak ich orientacja seksualna skierowana jest w stronę kobiet,  a nie mężczyzn. Anomalia ta głęboko zasmuca pojedyncze osoby oraz tych, których życia dotyka.

Płeć jest głównym składnikiem ludzkiej tożsamości. Zatem orientacja homoseksualna może być głęboko niepokojącym osobistym doświadczeniem, które wywołuje sporo zamętu i niepokoju. Pomimo pochłaniających energię wysiłków podejmowanych przez kogoś w celu ukrycia orientacji homoseksualnej, słowa, język ciała oraz wyrażane upodobania i uprzedzenia mogą ujawnić innym czyjś homoseksualizm. Często w późnym dzieciństwie i z pewnością w okresie dojrzewania homoseksualista czuje, że w jakiś sposób jest inny czy inna przez to, że pociągają go ludzie tej samej płci, podczas gdy rówieśnicy stają się świadomi swojego heteroseksualnego pociągu. Z kolei poczucie bycia „innym” prowadzi często do poczucia odizolowania lub wykluczenia przez rówieśników.

W świecie upadłym w grzech, pociąg seksualny jest przedmiotem silnej pokusy. Ci, którzy żyją zgodnie z zasadą przyjemności („to jest przyjemne, zrób to”), oddają się przyjemnym doświadczeniom seksualnym. Zarówno osobom heteroseksualnym jak i homoseksualistom łatwo jest oddać się tej pokusie i szukać seksualnej przyjemności, angażując się w intymność seksualną. Co więcej, wiele osób (zarówno hetero jak i homoseksualnych) ma nadzieję, że ucieknie przed odizolowaniem lub odrzuceniem, szukając więzów w intymności seksualnej. Jednak „w chrześcijańskim rozumieniu, wzajemna zgoda pomiędzy samymi partnerami nie sprawia, że stosunki seksualne pomiędzy partnerami hetero są dozwolone...  Podobnie, wzajemna zgoda, nawet jeśli poparta uczuciem, nie może usprawiedliwić związku homoseksualnego.”[4] Przykładem próby ucieczki przed odizolowaniem lub odrzuceniem jest nastolatek, który chce utrzymać relację poprzez przyzwolone obustronnie zachowanie homoseksualne i poprzez intymność między osobami tej samej płci szuka potwierdzenia swojej własnej płci.

Pomijając więzy małżeńskie pomiędzy mężczyzną i kobietą, używanie seksu jako przyjemności albo szukania intymności (a przez to tożsamości) narusza święty porządek i sprawia, że tych, którzy biorą w tym udział, dotyka gniew i sąd Boży. Zachowanie homoseksualne jest traktowane jak grzech przeciwko damsko-męskiemu porządkowi stworzenia i jest silnie potępione. Jest ono błędną, zastępczą intymnością, poszukiwaną za cenę wrogości w stosunku do Boga i oddzielenia od Niego.

Natura i źródło homoseksualizmu

Co jest przyczyną homoseksualizmu? Czy jest to stan wrodzony (natura), czy zachowanie nabyte (wychowanie)? Czy to w ogóle jest ważne pytanie? Niniejsza informacja ma na celu zapewnić zaplecze informacyjne księżom i osobom zaangażowanym w służbę wśród homoseksualistów

w kwestii dyskusji dotyczącej nature vs. nurture. Głównym celem tego dokumentu nie jest zgłębienie źródła homoseksualizmu – jest to temat, w którym nie istnieje żadna zgoda ani porozumienie. Niemniej jednak coś na temat źródła lub przyczyn musi zostać powiedziane. Próba znalezienia źródła lub przyczyny homoseksualizmu jest przedmiotem wielu badań naukowych. W dodatku określenie źródła lub przyczyny leży w interesie pewnych grup, ponieważ wprowadziły one debatę społeczną dotyczącą tolerancji i/lub braku akceptacji homoseksualizmu (lub dokładniej zachowań homoseksualnych) na stopień zaawansowany. Jest to w szczególnym interesie grup, które bronią „praw homoseksualistów”, ponieważ genetyczne źródło lub przyczyna mogłoby sprawić, że ich zmagania znalazłyby się w tej samej grupie, co zmagania o równość rasową czy etniczną. Z drugiej strony, jak na ironię, istnieją grupy walczące o „prawa homoseksualistów”, które stanowczo twierdzą, że ich orientacja homoseksualna jest wolnym wyborem, do którego mają prawo. Czują, że uznanie genetycznego źródła ich homoseksualizmu może doprowadzić do poglądu, że jest to stan, który może być leczony, czego nie można powiedzieć w przypadku wyboru orientacji.

Zgodnie z pewnymi biologicznymi i genetycznymi teoriami dotyczącymi homoseksualizmu, orientacja homoseksualna jest zdeterminowana przez (1) geny, przekazane przez jednego lub oboje rodziców, lub (2) przez rozwój lub brak rozwoju w pewnych ośrodkach seksualności w danej osobie.  W każdym przypadku rezultat jest taki sam. Homoseksualista może powiedzieć: “Takiego stworzył mnie Bóg” lub “To nie był mój wybór. Ja zawsze taki byłem.” Wykonano pewne badania naukowe w celu sprawdzenia, czy można udowodnić przyczynę genetyczną lub biologiczną. Wiele z nich, jeśli nie większość, można poddać statystycznie i metodycznie w wątpliwość. Do chwili obecnej żadne wiarygodne badania nie potwierdziły biologicznej lub genetycznej przyczyny homoseksualizmu.

Inne, choć mniej popularne, podejście do źródła homoseksualizmu jest oparte o rozwój lub wychowanie. Zgodnie z tymi założeniami, homoseksualizm ma albo psychologiczną, albo socjologiczną przyczynę. Innymi słowy, homoseksualizm jest zachowaniem nabytym lub wynikającym albo z (1) pewnych bodźców z pozytywną odpowiedzią lub (2) pozytywnego modelu lub wzoru w jednej z grup społecznych danej osoby. Ponownie taka osoba może czuć, że w tym temacie nie ma wyboru, że była to najbardziej pozytywna opcja do wyboru albo że nie ma wpływu na siły zewnętrzne, jakie na nią oddziałują. Badania w tej sferze są jeszcze mniej wiarygodne lub decydujące niż ich biologiczno-genetyczny odpowiednik.

Ostatecznie na temat źródła homoseksualizmu nie można powiedzieć definitywnie niczego naukowego. To samo odnosi się do podejścia teologicznego. Biblia milczy na temat konkretnych, naukowych przyczyn homoseksualizmu. Jednak Pismo mówi jasno, że homoseksualizm jest tragicznym rezultatem grzechu pierworodnego. Grzech pierworodny dotyka ciała oraz duszy – całej osoby. W ten czy inny sposób wszyscy niesiemy ciężar grzechu Adama. Ten problem nie może zostać usunięty w tym życiu; może on być tylko oczyszczony przez ewangelię Jezusa Chrystusa. Żyjąc zatem w upadłym świecie musimy rozpoznać to, że pewne myśli, słowa i uczynki są grzeszne. Określenie dokładnej przyczyny czy ich źródła (tego poza grzechem pierworodnym) nie zmienia tego faktu.

Istnieją pewne mity dotyczące homoseksualizmu, przeciwko którym musimy stanąć na straży.  Po pierwsze, nie wszyscy mężczyźni, którzy mają zniewieściałą charakterystykę, są homoseksualistami i nie wszystkie kobiety, które mają męski wygląd, mają homoseksualną naturę. Ponadto nie wolno zakładać, że we wszystkich przypadkach homoseksualista świadomie wybrał homoseksualizm (szczerze mówiąc, kto przy zdrowych zmysłach wybrałby bycie kimś, kto jest tak mocno krytykowany i dyskryminowany?). Niemniej jednak wiemy, że zachowania homoseksualne mają miejsce wśród osób heteroseksualnych, zwłaszcza w miejscach segregacji płciowej, takich jak więzienia. Ponadto, zachowanie homoseksualne, tak jak każde inne grzeszne zachowanie, jest wyborem, którego dokonuje dana osoba. Podczas gdy skłonność do homoseksualizmu może być poza kontrolą danej osoby, postępowanie zgodne z tymi skłonnościami jest już świadomym wyborem, zachowaniem, które można kontrolować. Tak mało jest dowodów na to, że człowiek rodzi się jako homoseksualista.

Mówiąc to musimy jednak mieć świadomość, że wielu młodych ludzi przechodzi przez okres dojrzewania, doświadczając seksualnych niepokojów. Ich uczucia i pragnienia zmieniają się,  a oni sami doświadczają chwil seksualnej ambiwalencji. Zatem na rozwój seksualnej tożsamości nastolatka mogą mieć wpływ zarówno przykłady innych jak i jego własne działania. Innymi słowy, dana osoba może angażować się w pewne działania, które, powtarzane pewną ilość razy, mają wpływ na kształtowanie jej orientacji. Takie wzory zachowań mogą wpłynąć również na stopień seksualnej orientacji czy skłonności danej osoby. Dla homoseksualisty może to oznaczać, że jedna osoba ma silną orientację w kierunku tej samej płci i nie ma żadnych skrupułów, angażując się seksualnie w relację z partnerem tej samej płci, podczas gdy ktoś inny czuje pociąg homoseksualny, ale czuje ogromne poczucie winy, jeżeli w jakikolwiek sposób uzewnętrznia tę skłonność.

Inny mit, z którym należy się zmierzyć, to stwierdzenie: „Dziesięć procent populacji to homoseksualiści.” Pochodzi ono z okrytego złą sławą „Raportu Kinseya”, opublikowanego w 1948 roku. Na czym polega problem tych dziesięciu procent? Po pierwsze Kinsey nigdy nie powiedział, że „dziesięć procent populacji to homoseksualiści.” Kinsey stwierdził, że dziesięć procent białych mężczyzn pomiędzy 15  a 65 rokiem życia przynajmniej przez trzy lata było zaangażowanych w relacje homoseksualne; cztery procent z nich jest wyłącznie homoseksualna po rozpoczęciu okresu dojrzewania. Innym problemem są metody badań, które zastosował Kinsey. Przeprowadził badania na grupie mężczyzn, z których około jedna czwarta miała jakieś doświadczenie z więzieniem (gdzie płcie są rygorystycznie rozdzielane). Od czasów Kinseya na podstawie większości badań naukowych szacuje się, że obecnie procent homoseksualistów wśród ogólnej populacji wynosi od jednego do trzech procent. Oczywiście, ruch „praw homoseksualistów” twierdzi, że znacznie wyższy procent populacji jest orientacji homoseksualnej niż jest to oficjalnie przyjęte i dzięki ogólnie przychylnym mediom ten mit jest powszechnie powtarzany i konsekwetnie się w niego wierzy.

Zastosowanie prawa i ewangelii

W Katechizmie prawo uczy nas, co Bóg chce, żebyśmy robili;  a gdy nie robimy tego, co Bóg chce, prawo ujawnia nasz grzech i Boże potępienie tego grzechu. Z drugiej strony, ewangelia naucza o tym, co Bóg zrobił dla nas; mianowicie ukazuje Jego łaskę i przebaczenie ze względu na Jezusa Chrystusa. Katechizm wyjaśnia dalej jak należy zastosować te dwa biblijne nauczania: „Prawo powinno być głoszone wszystkim ludziom, ale zwłaszcza zatwardziałym grzesznikom; ewangelia powinna być zwiastowana tym grzesznikom, którzy są zakłopotani w swoich umysłach przez swoje grzechy”[5].

Mimo że te słowa są proste, rzucają wyzwanie do tego, by zastosować je w wielu relacjach w poradnictwie. Opieka duszpasterska musi mieć miejsce po to, by rozróżnić tych, którzy są prawdziwie zatwardziali od tych, których trapi ich grzech (ta zasada nie powinna być zbyt mocno podkreślana).  Ci, którzy są prawdziwie zatwardziali i których nie trapi ich homoseksualne zachowanie, muszą usłyszeć prawo. Jednak często do tych osób jest najtrudniej trafić, ponieważ zwykle należą one do grupy nieaktywnych członków zboru. Z drugiej strony ci, których trapi ich homoseksualizm

i okazują skruchę muszą usłyszeć ewangelię. Ich grzech i grzeszność są przykryte krwią Jezusa Chrystusa.

W przypadku tych, którzy są zmartwieni swoją orientacją, musimy rozróżnić pomiędzy samopotępieniem i boskim potępieniem. Innymi słowy, czy daną osobę trapi niezadowolenie

ze swojego charakteru i/lub zachowania i jej własna porażka w życiu zgodnie z moralnymi zasadami? Czy może daną osobę trapi świadomość, że Bóg jest niezadowolony z jej myśli, słów i uczynków o podłożu homoseksualnym i zagroził, że ją ukaże? Ci, którzy odczuwają niepokój, muszą zdać sobie sprawę z tego, że homoseksualne pragnienia i zachowanie to coś więcej niż wada charakteru czy moralna słabość; to jest grzech.

W przypadku tych, którzy są szczerze strapieni i okazują skruchę, może istnieć niewielka potrzeba rzeczywistej i słownej proklamacji Prawa. Początkiem może być działanie Prawa, które może doprowadzić homoseksualistę do szukania pomocy u swojego pastora. W takim wypadku sprawa powinna zostać poprowadzona w tym samym duchu, w którym Chrystus zmierzył się ze sprawą kobiety przyłapanej na cudzołóstwie (J 8,3-11). Tutaj Chrystus nie ogłasza potępienia przez Prawo; ta „obca robota” została wykonana przez skrybów i faryzeuszów, którzy przyprowadzili ją do Niego.  Zamiast tego Jezus sprawuje swój „właściwy urząd”, to znaczy ogłasza łaskę i pociesza ją: „I ja cię nie potępiam; Idź i odtąd już nie grzesz.”

Sprzeciw w stosunku do zwiastowania prawa zgodnie z modą ex opere operato jest widoczny w opisanym poniżej doświadczeniu homoseksualisty, który poczuł jego żądło:

„Prawo, którego nauczają księża, nigdy nie będzie równe temu nauczaniu prawa, które homoseksualne dziecko otrzymuje w szkole i na boisku. Od drugiej klasy byłem nazywany pedałem, ciotą i dziwakiem. Bałem się przerwy, ponieważ dwa razy dziennie przez piętnaście minut byłem wystawiony na pośmiewisko innych dzieci bez opieki nauczyciela, który w jakiś sposób ochraniał mnie w klasie. Gdy byłem w dziewiątej klasie, mój nauczyciel angielskiego zaczynał seplenić i mówić falsetem za każdym razem, gdy przechodziłem obok. Przez cały dziesiąty rok mojej nauki codziennie szedłem do szkoły z bólem brzucha, ponieważ jeden z dzieciaków z mojej klasy aktorskiej uznał, że jego obowiązkiem jest wyśmiewanie mnie, gdy tylko nauczyciel był zwrócony do nas tyłem. W porównaniu z tym “nauczaniem prawa” żadne kazanie naszego księdza, straszące ogniem piekielnym, nie było w stanie mnie poruszyć. Każdy homoseksualista bardzo dobrze wie, co Biblia mówi o homoseksualizmie. Przeżyli o wiele więcej niszczących zastosowań prawa niż jakikolwiek Kościół jest w stanie użyć. Zwrócili się w stronę homoseksualnego stylu życia nie dlatego, że ich serca stały się zatwardziałe przeciwko Bogu, ale dlatego, że stracili nadzieję na znalezienie Bożej miłości. Szczerze mówiąc, nie sądzę, że większość homoseksualistów martwi się o piekło. Dla wielu, tak jak i dla mnie, piekło wydaje się być pewnego rodzaju ulgą. Chcielibyśmy znosić ten wieczny ból, gdyby tylko to oznaczało, że już więcej nie musimy udawać i że możemy tu na ziemi znaleźć przynajmniej jedną osobę, z którą będziemy blisko i którą będziemy kochać. Tak naprawdę przez wiele lat wyobrażałem sobie niebo jako małe, ciemne pomieszczenie, gdzie na zawsze już będę sam i nie będę musiał martwić się o utrzymanie maski przyzwoitości. Dla wielu z nas piekło wydaje się być niebem, jeśli oznacza, że nie musimy już martwić się o to, co inni myślą. I jeśli mam być szczery, to jeżeli piekło jest ceną, jaką trzeba zapłacić za odrobinę miłości, nawet niemoralnej, tu na ziemi, to wielu homoseksualistów jest gotowych, by taką cenę zapłacić.”

W szukaniu sposobu na zastosowanie prawa i ewangelii trzeba zwrócić szczególną uwagę na to, by komunikacja pozostała otwarta. Zwykłe oświadczenie homoseksualiście, że „Bóg potępia homoseksualizm” nie przyniesie (prawdopodobnie) pozytywnych rezultatów. Gdy św. Paweł  zaczął nauczać w Atenach (Dz 17,22-31), nie zaczął od potępienia Ateńczyków za złamanie pierwszego przykazania (zrobił to jednak później), ale zaczął od obaw, które z nimi dzielił. Podobnie w przypadku pracy z homoseksualistami należy wykazać się wrażliwością odnośnie tego kiedy i gdzie zwiastować prawo. Homoseksualista musi wiedzieć, że pastor przemawia do niego czy do niej z miłości i akceptacji (ale nie z przyzwolenia). Kluczem jest otwarta komunikacja, dzięki czemu istnieje możliwość służby prawem/ewangelią.

Szóste przykazanie

Kluczowym zagadnieniem dla homoseksualistów odnośnie życia chrześcijańskiego jest ich stostunek do szóstego przykazania. Seksualność człowieka, w jej najszerszym znaczeniu, jest pięknym darem Stwórcy. Interakcja społeczna pomaga nawiązać i dopasować tożsamość seksualną oraz sprawia, że możliwa jest przyjaźń ponad granicami płciowymi. Z drugiej strony, intymność seksualna jest środkiem, który Bóg dał swojemu stworzeniu w celu rozmnażania się i po to, by żonę i męża połączyła potężna siła.

Żeby uświadomić błogosławieństwa, jakie Bóg zaplanował dla ludzkiej seksualności i intymności seksualnej, Bóg ustanowił granice w szóstym przykazaniu, które zabrania cudzołóstwa, pożądliwości, fantazji seksualnych oraz zachowań homoseksualnych:

Nie cudzołóż.

Co to oznacza? Powinniśmy Boga bać się i miłować Go, tak żebyśmy wiedli seksualnie czyste i przyzwoite życie w mowie i uczynkach,  a mężowie i żony kochali się nawzajem.[6]

Tłumaczenie Lutra pokazuje, że zamierzenie szóstego przykazania idzie poza czyn cudzołóstwa. Już w swoim kazaniu na górze Jezus zaznacza, jak duch prawa wykracza poza jego literę (Mt 5, 2 7 - 3 2 ). Święty Paweł również wyjaśnia szerszy zakres tego przykazania, dodając do listy inne grzechy na tle seksualnym (np. Kol 3,5; 3 : 1Tm 1,9-10; 1; Tt 3,3). W Dużym Katechizmie

Luter zwraca uwagę na to, jak szerokie jest szóste przykazanie:

„Przykazanie to skierowane jest zwłaszcza przeciwko każdej nieczystości, jakkolwiek by się nazywała; zabrania ono nie tylko samego zewnętrznego aktu, lecz również różnego rodzaju pobudek, zachęcania i środków, tak aby serce, usta i całe ciało utrzymane były w czystości i aby nie dawały sposobności, pomocy ani nie pomagały radą do nieczystości”[7].

Reakcja zboru

Prawdopodobnie wielu chrześcijan zareaguje stanowczo przeciwko homoseksualistom i/lub ich “akceptacji” w zborze. Pytanie brzmi: dlaczego? Odpowiedź brzmi: każdy “grzech” wywołuje moralny sąd. Ale wtedy pojawia się pytanie: “Czy tylko w przypadku tego grzechu, czy innych również?" To jest dobre pytanie.

Negatywna reakcja na homoseksualistów jest zwykle nazywana (w środowisku homoseksualistów) “homofobią”. Dosłowne znaczenie tego sformułowania to “strach przed homoseksualistą”. Musimy zadać następujące pytania: (1) Czego ludzie naprawdę się obawiają? (2) Czy ten strach jest teologicznie dopuszczalny?

W celu odpowiedzi na pierwsze pytanie: Ludzie zwykle boją się tego, co mówią im stereotypy czy mity.  Społeczeństwo przedstawia homoseksualistów jako grupę dewiantów (pomimo tego, że wielu, jeśli nie większość, zachowuje się tak „normalnie”, że ich homoseksualizm jest publicznie niewykrywalny). To przekonanie często oznacza, że ta “dewiacja” może w jakiś sposób dotknąć ich samych lub ich dzieci. Mimo że ten scenariusz nie może być uzasadniony, niepokój związany z jego realizacją istnieje pomimo to. Jest on zatem nazywany “fobią”, czyli strachem, którego przyczyny są nieracjonalne.

Drugie pytanie brzmiało: “Czy ten strach jest teologicznie dopuszczalny?” Jedyne przyzwolenie na niego (patrz Rzymian 1) jest wtedy, gdy niektórzy przekonują innych do tego, że bunt przeciwko Stwórcy może być usprawiedliwiony. Zatem homoseksualizm może zostać „przeniesiony” na kogoś w takim sensie, że ludzie słabi w wierze mogą uwierzyć, że homoseksualizm może być zaakceptowany jako alternatywa dla porządku Stwórcy. Tylko w tym znaczeniu istnieje biblijny dowód na to, że strach przed homoseksualizmem jest usprawiedliwiony, jednak to samo może być powiedziane na temat osób heteroseksualnych, które wciągają w grzech przeciwko szóstemu przykazaniu inne osoby heteroseksualne.

Trzecie pytanie jednak brzmi: Czy ten strach jest teologicznie dozwolony? Nie jest, jeśli Kościół postanowił ingorować inne grzechy związane z zachowaniem seksualnym. Wydaje się, że Kościół częściej potępia grzech homoseksualizmu, jednocześnie ignorując ten związany z seksualnym zachowaniem osób heteroseksualnych. Czy nam się to podoba, czy nie, zachowanie homoseksualne często jest silniej potępiane niż seks przedmałżeński czy cudzołóstwo. Ponadto, ta nierówność w walce z grzechami na tle seksualnym często zaszczepia nienawiść do homoseksualistów, wśród których są i tacy, którzy szczerze pragną prowadzić życie podobające się Bogu, podczas gdy ludzie w Kościele stosują wobec nich “przemoc słowną” i „nagonkę na gejów”. Chodzi o to, jak podejść do osoby, która zmaga się z homoseksualnymi uczuciami. Jak odnieść się do kogoś, kto poddaje w wątpliwość swoje istnienie? “Prawdziwym wyzwaniem dla etyki chrześcijańskiej” – jak to ujął jeden z artykułów - “nie jest właściwie osądzanie lecz raczej reagowanie na to osądzanie w miłości i zmierzenie się z moralną dwuznacznością, która zawsze będzie obecna przy tym osądzaniu"[8]. Prawda jest taka, że “homofobia” jest obecna w kościele. Obawa wiąże się z tym, żebyśmy nie byli jak faryzeusz, który powiedział: “Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie” (Łk 18,11).

Opieka duszpasterska

Pastor

Pastor w pracy z homoseksualistami musi być obiektywny. W pewnym sensie prowadzenie opieki duszpasterskiej w tej sytuacji niczym nie różni się od tego, w jaki sposób pastor powinien postępować z innymi członkami zboru. Musi pamiętać, że wszyscy ludzie żyją w grzechu i potrzebują prawa i ewangelii. Nie zastosuje stereotypów w stosunku do homoseksualistów. Nie będzie podły, ale okaże miłość i troskę, tak jak Chrystus w stosunku do prostytutek i poborców podatkowych.

Jeżeli pastor nie miał wcześniej doświadczenia w pracy z homoseksualistami lub nie wie, jak z nimi postepować, powinien poszukać wsparcia i porady u innych. Do tych osób może zaliczać się osoba zajmująca się odwiedzinami/doradca, starszy pastor, powiernik. Oczywiście zamiarem tego dokumentu jest również pomoc pastorom w udzielaniu pomocy i opieki duszpasterskiej homoseksualistom.

Kompetencje i granice duszpasterza

Nie każdy pastor posiada odpowiednie kompetencje do udzielania pomocy na tle psychologicznym lub umysłowym homoseksualistom, którzy szukają pomocy duszpasterskiej. Często nie jest przeszkolony na tym polu i może wysłać swojego parafianina do zawodowego chrześcijańskiego doradcy.  Ignorowanie tej granicy może przynieść nieoczekiwane i niechciane konsekwencje. Po pierwsze, może spowodować niepotrzebne i nieodwracalne szkody na psychice osoby szukające pomocy. Po drugie, może postawić pastora przed odpowiedzialnością karną.

Drugą granicą, którą należy tu wymienić, jest milczenie Biblii na temat źródeł homoseksualizmu. Biorąc pod uwagę to milczenie, pastor nie ma gwarancji, na przykład, że deklarowany homoseksualizm jest kwestią wyboru. Pastor powinien być świadom tego, że z powodu psychologicznego i emocjonalnego obciążenia, z jakim żyje wielu (jeśli nie większość) homoseksualistów, to raczej nie byłby ich wybór.

Kompetencje pastora nie leżą w nauce o zachowaniu, ale w teologii. On jest Seelsorger (opiekunem dusz). Jego kompetencje dotyczą sfery duchowej. Sprawuje urząd w imieniu Słowa i Sakramentu. Zgodnie z 5. artykułem wyznania augsburskiego, daje to, co sam otrzymał: ewangelię i sakramenty. Zatem, zgodnie z tym powołaniem, pastor: (a) przemawia do współczesnego religijnego i filozoficznego ducha epoki na tyle, na ile jest on w harmonii ze Słowem Bożym; (b) stosuje prawo i ewangelię odpowiednio do poszczególnych sytuacji; (c) pielęgnuje wiarę poprzez Słowo i Sakrament w sferze uwielbienia i indywidualnej opieki duszpasterskiej; (d) kultywuje w społeczności chrześcijańskiej sposób życia, które wywodzi się i otrzymuje swoją moc z ewangelii danej w/i poprzez głoszenie Słowa, chrzest, rozgrzeszenie oraz Wieczerzę Pańską.

Ważne jest, żeby pastor pamiętał o tym, że kluczem i celem jest właściwe zrozumienie przyjęcia ewangelii. Ta zasada jest szczególnie ważna w zastosowaniu prawa. W wielu wypadkach pierwszym i głównym celem, z którym zmierzy się pastor, będzie próba zmiany orientacji i/lub innych zachowań homoseksualisty. Jednak wynikiem takiego zastosowania prawa może być albo to, że dana osoba zatwardzi swoje serce i nie będzie widziała potrzeby słuchania ewangelii, albo usłyszawszy prawo będzie pragnęła wybaczenia przez wzgląd na „okropieństwo” grzechu. W pierwszym wypadku nie ma właściwego przyjęcia ewangelii, ponieważ prawo nie wykonało swojej pracy właściwie. W drugim wypadku to ewangelia nie wykonała swojej pracy, ponieważ dana osoba nie ma pewności przebaczenia. Ignorowanie obu tych warunków i przeskoczenie do uświęcenia albo odsunie daną osobę jeszcze dalej od Boga, albo doprowadzi do postawy usprawiedliwienia przez uczynki.

Lepsze zrozumienie potrzeb duchowych homoseksualistów może okazać się dla pastora pomocne. Aby to osiągnąć, pastor może na przykład czytać biografie i autobiografie homoseksualistów, zarówno chrześcijan jak i niechrześcijan. Historie homoseksualistów chrześcijan mogą być pomocne, ponieważ wyjaśniają one podróż duchową, jaką odbywają ludzie podczas wychodzenia ze swojego homoseksualnego stylu życia. Koncentrując się jednak na procesie opuszczania życia homoseksualnego, często pomijają wczesne lata zmagań. Historie homoseksualistów niechrześcijan mogą być pomocne w opisie tych doświadczeń, ponieważ zwykle są one takie same, bez względu na to, czy dana osoba jest chrześcijaninem, czy nie. Pastor jest ostrzeżony zawczasu, że jest wiele rzeczy, które wzbudzą (i powinny wzbudzić) w nim obrzydzenie, jednak nie ma raczej alternatywy w podejmowaniu się konfliktów i potrzeb homoseksualistów.

Opieka duszpasterska nad homoseksualistą

Zgodnie z Jezusową interpretacją przykazań (Mt 6,21-48) i luterskim objaśnieniem Małego Katechizmu, dana osoba jest odpowiedzialna nie tylko za swoje uczynki, ale też za swoje myśli i słowa. To dotyczy wszystkich ludzi, nie tylko homoseksualistów. To jasne nauczanie Pisma oraz spowiedzi odnosi się szczególnie do myśli i uczuć homoseksualisty, i do rozróżnienia pomiędzy orientacją homoseksualną  a homoseksualnym działaniem.

W jakiejkolwiek dyskusji dotyczącej orientacji homoseksualnej, która polega na tym, że daną osobę pociąga inna osoba tej samej płci, jest to pomocne przy rozróżnieniu pomiędzy pokusą  a grzechem. Pokusa zaczyna się od myśli i pragnień. Jeżeli ktoś chętnie angażuje się w te myśli i pragnienia, cieszy się nimi zamiast je odrzucić, wtedy szybko zostają one wprowadzone w czyn. To chętne zaangażowanie i działanie jest umyślnym i zamierzonym grzechem (patrz Jk 1,15). To już nie jest zwykła pokusa, która może być mimowolna i niechciana.

Z drugiej strony pokusa często wywodzi się z naszych grzesznych pasji czyli naszego własnego grzesznego ciała (dwa pozostałe źródła to świat i diabeł). Jednak to, co jest ważne w sprawowaniu opieki duszpasterskiej nad homoseksualistą, to pokazanie mu, że doświadczanie pokusy nie jest tym samym, co uleganie jej. Dr Luter udziela sporej pomocy przy rozróżnianiu pomiędzy odczuwaniem pokusy  a uleganiu pokusie:

„Co innego jest bowiem doznawać pokuszeń,  a co innego godzić się na nie lub przytakiwać im. Doświadczać musimy ich wszyscy, choć nie wszyscy w równym stopniu, niektórzy bowiem doświadczają ich więcej i ciężej, jak np. młodzi, którzy są narażeni szczególnie na pokuszenia ze strony ciała, dalej dorośli i starzy narażeni na pokuszenia ze strony świata, inni wreszcie, którzy zajmują się sprawami duchowymi, to jest zdecydowani chrześcijanie, narażeni na pokuszenia ze strony diabła. Lecz takie odczuwanie pokuszenia — ponieważ jest ono wbrew naszej woli i chętnie byśmy się go pozbyli — nie może nikomu szkodzić. Gdybyśmy go nie odczuwali, nie mogłoby się zwać pokuszeniem. Godzenie się na nie ma wtedy miejsce, gdy się mu popuszcza cugli, nie stawia oporu i nie walczy z nim w modlitwie”[9].

Ważne jest, by to rozróżnienie pomiędzy pokusą  a uleganiem pokusie było jasne, ponieważ zwykłe odczuwanie homoseksualnej pokusy często doprowadza daną osobę do rozpaczy.

Kolejne nauczanie Pisma na temat pokusy, które powinno być zapamiętane mówi o tym, że ma ona cel lub korzyść. W swoim liście apostoł Jakub wzywa chrześcijan do poczytania to sobie za prawdziwą radość, gdy przechodzą różne próby. Słowo użyte tutaj jako “próba jest również tłumaczone w Nowym Testamencie jako "pokusa" i jest tym samym słowem użytym później przez Jakuba w 1,12-15. Jaką korzyść może mieć pokusa? Kształtuje niezłomność,  a osoba, która przetrwa pokusy, jest nazwana “błogosławioną” (Jk 1,3 i 1,12). Innymi słowy, pokusy to “duchowe ciężarki, ktorymi wzmacniamy nasze duchowe mięśnie.” Zatem Bóg dopuszcza pokusy po to, byśmy mogli stawać się silniejsi w wierze i życiu.

Mając w głowie powyższe punkty powinniśmy zadać sobie ważne pytania, dotyczące niesienia pomocy duszpasterskiej homoseksualistom. Pytania mogą być następujące:

1. Skąd wiadomo, że dana osoba jest homoseksualistą?

Nie można polegać na informacji z drugiej ręki. Informacja z drugiej ręki podlega pod ósme przykazanie. Jeżeli masz powód, by wierzyć, że dana osoba może być homoseksualistą, możesz ją lub jego o to zapytać, ale jeśli zaprzeczy, to najlepiej (w tym momencie) uwierzyć jej czy jemu na słowo.

2. Kim naprawdę jest ta osoba?

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że ta osoba jest ochrzczonym Bożym dzieckiem i szanować tę osobę, tak jak każdego innego członka zboru.

3. Na czym polega problem?

Oceń kondycję i stan duchowy tej osoby: aktywny/nieaktywny członek zboru; żyjący w celibacie/praktykujący homoseksualista; żyjący w czystości, ale strapiony; praktykujący i nieprzejmujący się tym; praktykujący z wyrzutami sumienia. Czy występują problemy na tle psychologicznym?

4. Jaki jest cel opieki duszpasterskiej?

Celem jest zapewnienie, że tożsamość tej osoby jest w Chrystusie oraz wzmocnienie relacji tej osoby z Nim.

Miłość Chrystusa jest bezgrzeszna, ofiarna, dająca, odkupiająca, bezinteresowna. To jest porywająca wiarę miłość, która zastępuje szukanie miłości poprzez aktywność seksualną.

Wielu pastorom i doradcom, którzy są orientacji heteroseksualnej, mogłoby się wydawać, że najbardziej oczywistym celem w pracy z homoseksualnym parafianinem jest pomoc w tym, żeby ta osoba zmieniła swoją orientację seksualną. Dlatego też zmiana jest tym, nad czym pracują i o co się modlą. Niestety ta strategia często może skończyć się frustracją i zranieniem. W niektórych przypadkach homoseksualista będzie w stanie osiągnąć ten cel. Jednak nie wszyscy homoseksualiści mogą stać się heteroseksualni. W rzeczywistości Bóg może im pozwolić dalej zmagać się z tą pokusą dla jakiegoś powodu (który, co należy powiedzieć, może pozostać ukryty w Bożej dobrej i łaskawej mądrości). Tak jak w przypadku “ciernia w ciele” św. Pawła, Bożą wolą może być to, by dana osoba dalej zmagała się z homoseksualną pokusą, w procesie nauki o tym, że gdy on czy ona jest słaba, wtedy Bóg jest mocny.

Cele służby wśród homoseksualistów i ich rodzin

Cel pierwszy:

Skonfrontować człowieka z jego grzesznością i wezwać go do skruchy.

Ze wszystkich celów omówionych w tym dokumencie, ten jest najbardziej związany z prawem. W pracy nad tym celem należy pamiętać o tym, co było wspomniane w części "Zastosowanie prawa i ewangelii". Należy ostrożnie rozróżnić pomiędzy tymi, którzy muszą usłyszeć o prawie  a tymi, którzy już o nim usłyszeli i teraz muszą usłyszeć ewangelię. Innymi słowy, skonfrontowanie człowieka z prawem nie zawsze musi być konieczne. W rzeczywistości może się okazać, że to prawo zmusiło daną osobę do poszukania pomocy. Dalsze zastosowanie prawa może jedynie doprowadzić tę osobę do głębszej rozpaczy lub zatwardziałości serca.

Pastor musi pamiętać, że w Kościele luterańskim praktykowanie osobistej spowiedzi i rozgrzeszenia są podstawowymi środkami indywidualnej opieki duszpasterskiej. Dla osoby pokutującej pouczające może być wyznanie jej własnych grzechów przy pomocy Porządku Indywidualnej Spowiedzi i Rozgrzeszenia (Lutheran Worship, str.  310 - 311). W celu wydłużenia spowiedzi osoby pokutującej, pastor może powiedzieć: “Które z grzechów, których żałujesz, są grzechami przeciwko szóstemu przykazaniu? Czwartemu przykazaniu? Dziesiątemu przykazaniu?” (Przedstaw krótko treść każdego przykazania i zrób pauzę, żeby usłyszeć spowiedź). Następnie kontynuuj.

Pełna i szczegółowa spowiedź w obecności spowiednika zapewni pokutującego, że przebaczenie wypowiedziane w imię Chrytusa jest przebaczeniem konkretych grzechów osoby pokutującej. Osoba pokutująca musi mieć pełne zaufanie w poufność osobistej spowiedzi i rozgrzeszenia oraz otrzymać od księdza przebaczenie jako przebaczenie od samego Chrystusa. Pastor może chcieć przypomnieć osobie, której udziela spowiedzi, o nauczaniu Małego Katechizmu, dotyczącego Władzy Kluczy,  a następnie ogłosić: “Przyjmij odpuszczenie, które Chrystus zdobył dla ciebie przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Z rozkazu naszego Pana Jezusa Chrystua ja, powołany i ordynowany sługa Słowa, przebaczam ci twoje grzechy w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.” (Lutheran Worship, str. 311).

Istnieje zatem potrzeba odróżnienia tych, którzy muszą usłyszeć prawo od tych, którzy już odczuli jego ciężar. W wielu przypadkach homoseksualista, który przychodzi do pastora po pomoc, prawdopodobnie już usłyszał prawo – od kiedy tylko pojawiły się u niego czy u niej homoseksualne uczucia. Taka osoba może już również wiedzieć, co Biblia mówi o homoseksualizmie. Należy uważać, by nauczanie prawa nie popchnęło danej osoby w stronę desperacji. Jednak w innych przypadkach, taka osoba będzie potrzebować konfrontacji i wezwania do skruchy. Zwykle znajdzie się ona w jednej z dwóch grup:

1. Aktywni członkowie Kościoła, którzy nie mają problemów ze swoim homoseksualnym zachowaniem.

Tłumaczą lub usprawiedliwiają swoje zachowanie ignorując lub zniekształcając to, co mówi Biblia. Jest to problem akceptacji autorytetu Pisma. Jest to szczególnie problem w naszej obecnej erze, zwanej “postmodernizmem”, gdy interpretacja Biblii jest relatywizowana,  a ludzie mogą interpretować Pismo zgodnie z tym, co myślą, że powinno mówić lub co myślą, że im mówi. Pastor musi zmierzyć się z kwestią autorytetu i stale powtarzać to, co Biblia mówi o homoseksualizmie.

2. Nieaktywni członkowie Kościoła, którzy nie mają problemu ze swoim homoseksualnym zachowaniem.

Tutaj pytanie brzmi: Dlaczego są nieaktywni? Możliwa odpowiedź jest taka, że nie uznają Kościoła za coś ważnego lub są przekonani, że Kościół się nimi nie interesuje lub ich nawet nie chce. Jednak najprawdopodobniej prawdziwym problemem jest to, że oni nie chcą usłyszeć tego, co mówi prawo.  Pastor musi ich zapewnić, że Kościół interesuje się nimi; to jest powód, dla którego wychodzi do ludzi. I nawet jeśli ktoś nie chce usłyszeć, co mówi prawo, ono musi być głoszone. Homoseksualista zobaczy w tym paradoks: prawo potępia jego zachowanie, ale Kościół troszczy się o niego. Z tym pojęciem prawdopodobnie będzie najtrudniej dotrzeć, z tego względu, że większość homoseksualistów dorastało wierząc, że nikt się o nich nie troszczy. Poprzez swoje czyny  a nie tylko słowa, nie zagrażając swojej spowiedzi, Kościół będzie musiał pokazać, że istnieje prawdziwa troska i miłość do człowieka.

Przejdźmy teraz do konfrontowania homoseksualisty ze zwiastowaniem i nauczaniem. Nawet orientacja homoseksualna, o której wiemy albo którą podejrzewamy, może wywoływać silne negatywne uczucia. W wyniku dzisiejszej, bardziej otwartej obecności homoseksualizmu i agresywnego programu “praw gejów”, homoseksualista doświadcza odrzucenia - odrzucenia przez rodzinę, przez Kościół, przez społeczeństwo. Taka osoba stoi oddzielnie i samotnie na świecie. Jeżeli w zwiastowaniu i nauczaniu nie będzie się rozróżniało pomiędzy homoseksualną orientacją  a zachowaniem, wtedy osoba o orientacji homoseksualnej będzie postrzegać siebie jako osobę potępioną przed Bogiem, bez odkupienia.

Nastolatkowie (według niektórych raportów nawet dzieci w wieku 11-12 lat) są szczególnie wrażliwym przypadkiem w zwiastowaniu i nauczaniu o homoseksualizmie. Ten etap życia przepełniony jest walką nastolatka o indywidualność w rodzinie i odkrycie własnego ja. Celem pastora (razem z rodzicami) jest pielęgnowanie poczucia “chrześcijańskiego ja”, którego głównym wymiarem jest seksualność. Pokusa, jaką przed nastolatkami-chrześcijanami kładzie nasza kultura, to walka o zupełną niezależność od rodzinnych dróg i wartości, zwłaszcza w odniesieniu do kwestii wiary i moralności. Kościół staje w obliczu bardzo realnego wyzwania, dotyczącego wychowania nastolatków do dojrzałości w Chrystusie.

To wyzwanie staje się jeszcze trudniejsze wtedy, gdy nastolatek zmaga się z uczuciami homoseksualnymi. Nasza kultura, w połączeniu z ostrym przesłaniem aktywnej społeczności gejowskiej, wysyła nastolatkowi wiadomość mówiącą, że jego czy jej uczucia są niepodważalnym znakiem orientacji seksualnej i że dana osoba znajdzie wewnętrzny spokój tylko wtedy, gdy pogodzi się ze swoim homoseksualizmem i będzie prowadzić taki styl życia. Doświadczenie jednak pokazuje, że dojście do takiego wniosku, często zamiast obiecanego wewnętrznego pokoju, niesie ze sobą rozpacz, czego dowodem jest ogromna liczba samobójstw nastolatków, utożsamiana z tymi, którzy doszli do takiego wniosku odnośnie samych siebie.

Pastorzy muszą być świadomi wpływu, jaki na nastolatków może mieć zastosowanie prawa i ewangelii. Prawdą jest to, że ludzka natura, z powodu grzechu pierworodnego przez cały cykl życia walczy przeciwko prawu,  a przez to również jest odporna na ewangelię. To, że takie efekty widoczne są w życiu nastolatków w zborze nie jest niczym zaskakującym. Nie możemy jednak zignorować faktu, że rozpacz odczuwa wielu nastolatków i to odczucie prowadzi do decyzji, które głęboko wpływają na ich doczesne i wieczne dobro. Pastor pracujący z nastolatkami musi się na wszelkie sposoby upewnić, że ewangelia, szczególnie zastosowana w ich sytuacji życiowej, ma przewagę nad jego służbą dla nich.

W przypadku uczuć homoseksualnych, prawo musi mówić o tym, że zachowanie homoseksualne (w myśli, słowie i uczynku) jest grzechem. Jeżeli pozwolimy prawu mówić w ten sposób, wszyscy słuchacze (zwłaczcza nastolatkowie, ale nie tylko oni) muszą zobaczyć, że poprzez potępienie, które odczuwają w stosunku do pewnych grzechów, które utożsamiają jako swoje własne, Bóg chce pokazać dużo większy problem niż tylko te grzeszne uczynki czy grzeszne myśli. Prawo potępia naszą grzeszność, naszą grzeszną naturę. Szczególne grzechy, które prawo potępia, są tylko wynikiem prawdziwego dylematu,  a mianowicie “Jestem na wskroś grzesznikiem”. Nastolatkowie, którzy zmagają się z homoseksualnymi uczuciami czy nawet z homoseksualnymi czynami muszą zobaczyć, że ich głównym problemem nie jest homoseksualizm (choć ten warunek może się pojawić), ale raczej to, że są w niewoli grzechu tak jak każdy człowiek. A ten problem nie może zostać rozwiązany po tej stronie grobu. Z tym problemem może rozprawić się jedynie przebaczenie grzechów, udzielone przez Jezusa Chrystusa. Grzmienie Bożym prawem, nawet jeśli prawidłowo formułowanym, bez objaśnienia prawdziwej sytuacji grzesznika (a prawo zostało dane po to, by ją objaśnić), jest jedynie źródłem rozpaczy, która prowadzi albo do buntu, albo do hipokryzji, ale nie do ewangelii.

Cel drugi:

Zapewnienie skruszonego grzesznika o przebaczeniu w Chrystusie.

Ten cel zakłada, że dana osoba słyszała prawo i jest zmartwiona swoim zachowaniem. W zachęcaniu do skruchy należy być ostrożnym. Wielu chrześcijan, którzy doświadczyli homoseksualnych pokus czy uczuć, odczuwa skruchę odkąd pojawiły się u nich homoseksualne myśli i uczucia, modląc się, by Bóg ich zmienił. Jednak bez pocieszenia i mocy ewangelii taka skrucha pcha jedynie daną osobę do dalszej rozpaczy. Ponownie taka osoba wpadnie zwykle do jednej z dwóch grup:

1. Aktywnych członków, którzy są zmartwieni swoją orientacją czy zachowaniem.

To sygnalizuje, że dana osoba szuka rozwiązania swoich zmagań. Taka osoba może czuć, że jej grzech jest niewybaczalny albo że jego potknięcia niweczą przebaczenie. Pastor musi zaznaczyć, że nie ma grzechów niewybaczalnych, za wyjątkiem braku skruchy (patrz J 8,3-11; Łk 15, 11-32).

2. Nieaktywnych członków, którzy są zmartwieni swoją orientacją czy zachowaniem.  

Tutaj ponownie należy zadać pytanie o to, dlaczego dana osoba jest nieaktywna. Może czuć się niegodna. Może nie czuć tego, że Kościół się o nią troszczy. Może nie czuć, że może otrzymać przebaczenie. Powyższe sugestie (dot. pierwszego celu) mogą być zastosowane także w tym przypadku. Uważaj, żeby nieaktywność nie doprowadziła tej osoby do akceptacji i wsparcia grup czy ludzi,którzy bedą ją dalej odciągać od Kościoła.

Cel trzeci:

Pomoc danej osobie w poleganiu na Chrystusowej miłości i mocyw celu powstrzymania się od homoseksualnego zachowania.

Bóg nie przeznacza nikogo - hetero czy homoseksualisty – do prowadzenia życia, którego głównym motywem jest orientacja seksualna. Orientacja seksualna nie jest dekoracją w Bożym projekcie. W boskiej ekonomii każde życie ma misję i cel. Pomóż danej osobie rozpoznać dary, którymi została obdarowana przez Boga i zachęć ją do wykorzystywania tych darów do budowania ciała Chrystusowego, do szerzenia ewangelii i do służenia społeczności.

Szczególnie ważne jest, by uświęcenie wynikało z ewangelii  a nie z prawa! Tylko ewangelia może dokonać zmiany i dać człowiekowi siłę do prowadzenia życia, które podoba się Bogu (patrz Rzym 6). Prawo wywołuje rozpacz lub samousprawiedliwienie.

W oparciu o Chrzest Święty, pierwsza relacja chrześcijanina jest z Jezusem Chrystusem. W tej relacji wszyscy mamy równą pozycję przed Bogiem i jesteśmy równi ze sobą (Gal 3,26-28). Ze względu na tę równość, która staje się udziałem chrześcijan poprzez Chrzest Święty, w kościele nie ma miejsca na wartościowanie ludzi na podstawie płci. Jednak ta równość nie jest tożsamością,  a relacja, którą chrześcijanie mają ze sobą nawzajem, nie jest neutralna płciowo. W życiu chrześcijańskim Jezus Chrystus wzywa nas do cnót, które są wspólne dla kobiet i mężczyzn, ale są wyrażane w sposób szczególny dla danej płci. (Patrz dla przykładu na „Tablicę domową” w Małym Katechizmie, zwłaszcza na słowa skierowane do mężów i żon.).

Poprzez to, jak ludzie będą rezygnować ze swojego homoseksualnego zachowania będzie widać różnice w sposobie, w jaki wypełniają swoje powołanie, dane im przez chrzest. Będą wśród nich tacy, dla których powstrzymanie się od seksualnego zaangażowania nie będzie żadnym problemem (z ludzkiego punktu widzenia), ale będą też tacy, którym przyjdzie to z dużą trudnością. W każdym przypadku zachęcaj taką osobę do ciągłego szukania siły i wsparcia w Słowie i Sakramencie; zachowuj otwartą i częstą komunikację; skieruj taką osobę do ludzi lub grup, które mogą ją wesprzeć. W przypadku gdy ktoś ma duży problem z powstrzymaniem się od takich działań, postaraj się dowiedzieć, czy taka osoba celowo stawia się w sytuacjach, w których łatwo ulega pokusom związanym z homoseksualnym zachowaniem. Jeżeli dana osoba nie widzi problemu w swoim zachowaniu, popatrz na sugestie pod celem pierwszym powyżej. Jeżeli dana osoba ma z tym problem, popatrz na Cel drugi i zajrzyj do Pisma, np. do Rzymian 7.

Cel czwarty: 

Zapewnić daną osobę o tym, że Kościół ją akceptuje.

Homoseksualiści muszą zrozumieć, że obawy i odrzucenie przez członków Kościoła (1) oparte są na tym, co wierzą, że Biblia mówi o homoseksualizmie, (2) wynikają z ignorancji (popatrz do rozdziału “Natura i źródło homoseksualizmu”, zwłaszcza do akapitu, który mówi o pewnych mitach), (3) są reakcjami na radykalne stereotypowe zachowanie niektórych homoseksualistów (4) i niekoniecznie oznaczają odrzucenie danej osoby.

Ludzie w Kościele muszą zobaczyć w homoseksualiście kogoś, kto zmaga się z grzechem – grzechem, który w Bożych oczach zasługuje na potępienie tak jak każdy inny grzech. Nie powinni natomiast wyróżniać pokusy seksualnej, której doświadczają homoseksualiści, jako najgorszego z grzechów ani oddzielać jej od pokus seksualnych, doświadczanych ogólnie przez chrześcijan od początku okresu dojrzewania.

To, co Luter mówi w swoim wyjaśnieniu do ósmego przykazania może być pomoce również tutaj:

„Oprócz własnego ciała, ślubnej małżonki i dóbr doczesnych, mamy jeszcze jeden skarb, bez którego również obejść się nie możemy, mianowicie honor i dobre imię. Chodzi bowiem o to, abyśmy nie żyli między ludźmi w jawnym pohańbieniu i pogardzeniu przez wszystkich. Dlatego Bóg chce, żeby dobre imię, honor i uczciwość bliźniego, podobnie jak to jest z pieniądzem i mieniem, nie były naruszane ani umniejszane, aby każdy mógł się ostać przed swoją żoną, dziećmi, czeladzią i sąsiadem jako człowiek prawy. Dlatego Bóg zakazuje, aby ktokolwiek obgadywał drugiego, nawet gdyby ten był winny, chociażby całkowicie był tego pewny”[10].

Pastor musi mieć postawę Jezusa, tak jak np. w J 8. On nie wyrzeka się ani nie umniejsza grzechu, ale poddaje wszystko pod Chrystusowe wezwanie do skruchy i przebaczenie grzechów.

Powodem, dla którego tak ważne jest, by zapewnić homoseksualistę o tym, że Kościół go akceptuje, jest to, że jednym z największych realiów w życiu homoseksualisty jest poczucie izolacji. W celu chronienia samych siebie (przed odkryciem) i innych (przed ich “zakażeniem”), homoseksualiści mają problem w zbliżeniu się do ludzi, nawet do rodziców czy rodzeństwa. Wyjawienie swojej "tajemnicy" jest zbyt niebezpieczne, bo istnieje prawdopodobieństwo, że gdy inni się dowiedzą, wtedy odrzucą homoseksualistę. W konsekwencji, większość homoseksualistów dorasta, mając jedynie kilku, jeśli w ogóle, bliskich przyjaciół.

Ze względu na tę wielką potrzebę homoseksualistów, najlepszą rzeczą, jaką może zaoferować Kościół, jest akceptacja i włączenie do ciała Chrystusa. Homoseksualista jest już częścią ciała Chrystusa poprzez Chrzest Święty, jednak ten fakt musi być potwierdzony i zamanifestowany przez innych członków tego samego ciała. Zbyt długo ludzie w Kościele wykluczali homoseksualistów w oparciu o ich pokusy a nie grzech (patrz wyżej). Jezus nie wahał się przed przestawaniem ze "wzgardzonymi"; nie akceptował grzechu, ale oferowanbsp;działanie jest umyślnym itext-align: justifył im miłość i akceptację i właśnie to działanie ewangelii zmieniło ich i przyprowadziło do Niego. Kościół i Jego ciało może i powinien działać tak samo.

Cel piąty:

Pomóc człowiekowi w dźwiganiu jego ciężaru bez strachu przed wzajemnymi oskarżeniami i odrzuceniem przez braci i siostry w Chrystusie.

Jednym ze sposobów na to, by pomóc homoseksualiście, jest okazanie mu szacunku,  a nie odrzucanie go. Pewien chrześcijanin, który ma doświadczenie w pracy z homoseksualistami, napisał następujące słowa na temat szacunku:

„C.S. Lewis, wyjaśniając, dlaczego nie zawsze otrzymujemy takie odpowiedzi na nasze modlitwy, jakie chcielibyśmy otrzymać, powiedział, że częściej spotykał się z odpowiedziami na modlitwy nowych chrześcijan niż tych dojrzałych. Zasugerował, że gdy ludzie wzrastają w wierze, muszą bronić swojego stanowiska dużo bardziej rozpaczliwie z o wiele mniejszą pomocą. To samo można powiedzieć o niektórych homoseksualistach, którzy uważają się za chrześcijan. Często zakłada się, że są oni niedojrzałymi chrześcijanami ze słabą wiarą. Jednak w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Często odkrywam, że są oni silniejsi od wszystkich. Chrześcijanie zmagający się z homoseksualizmem często są zmuszani do samotnej walki na chrześcijańskim polu bitwy. Często mylnie brani za wrogów, są ranieni przez tych, którzy powinni ich wspierać. Biorą udział w walce z pokusami samotnie, jedynie z małą pomocą. Wielu przegrywa wojnę i zwraca się w stronę stylu życia gejów. Jednak dzięki Bożej łasce niektórym się udaje. I wychodzą z silną wiarą. Wciąż zadziwia mnie ogrom wiary, który u nich widzę; nie opuszcza mnie również gniew na tych, którzy traktują ich zaledwie jak dzieci w wierze.”

Pomóżmy homoseksualistom poprzez wykorzystanie ich (ale nie traktujmy ich jak głupków).

Pewna osoba ujęła to tymi słowy:

„Jeżeli chcesz kogoś, kto jest kreatywny, ciężko pracuje, dobrze radzi sobie z ludźmi, ma dodatkowy czas i mnóstwo miłości, którą może się dzielić, to poszukaj homoseksualisty. Ponieważ czuliśmy się niekochani jako dzieci, nauczyliśmy się, jak ciężko pracować i być kreatywnymi po to, by otrzymać pozytywną reakcję ze strony dorosłych. Ponieważ naśmiewano się z nas, gdy byliśmy dziećmi, nauczyliśmy się, jak postępować z ludźmi, by odeprzeć taki krytycyzm. Często mamy głęboką wiedzę na temat tego, jak ludzie myślą, działają i jak sobie z nimi radzić. Nie mając rodzin,

często mamy mnóstwo czasu i energii, którą możemy poświęcić kościołowi. Mamy mnóstwo miłości i troski, którymi chcemy dzielić się z innymi. Czuliśmy się izolowani i rozumiemy tych, którzy czują podobnie z różnych powodów. Chcemy mieć szansę dotarcia do nich. Wyszliśmy z głębokiego odrzucenia, ale poznawszy wszechogarniającą moc Bożej miłości chcemy, by przepłynęła na ludzi wokół nas. Zatem dajcie nam szansę. Wykorzystajcie nasze talenty.”

Za pomocą Słowa i Sakramentu pastor może pomóc homoseksualiście w niesieniu jego krzyża i byciu świadomym tego, że niektórzy ludzie mogą nadal nim gardzić, tak jak wzgardzili naszym Panem. Dojrzali członkowie zboru mogą zamanifestować miłość chrześcijańską w swoim gronie i nie tolerować stronniczego myślenia, odrzucenia ani potępienia.

Cel szósty: 

Służba homoseksualistom i rodzinom homoseksualistów.

Ambiwalencja młodych w stosunku do ich tożsamości seksualnej. 

Reakcje rodziny mogą być następujące: gniew (zwłaszcza ze strony ojca), wina (z powodu przypuszczalnych błędów w wychowaniu albo jakiegoś grzechu rodzicielskiego), unikanie społeczności chrześcijańskiej (ponieważ są skrępowane swoją „tajemnicą”), smutek (z powodu „utraty” syna lub córki), zagubienie (z powodu zakłóceń w systemie rodzinnym), utrata szacunku (zakładana, ponieważ myślą, że ludzie będą mówić np. „Nie mogliśmy wybrać ojca homoseksualisty do rady starszych").

Pastor będzie musiał uświadomić rodzinie, że to, co się dzieje, nie jest ich winą. Będzie musiał zachęcić ich do tego, żeby zaakceptowali członka rodziny, który jest homoseksualistą, jednocześnie nie potępiając jego czy jej grzechów. Niektóre z kroków w zapewnianiu homoseksualisty o tym, że Kościół go akcpetuje (zostały one opisane w Celu czwartym i piątym powyżej), mogą okazać się pomocne również tutaj. Z oskarżeniami i odrzuceniem przez pojedynczych członków kościoła trzeba zmierzyć się indywidualnie, tak jak nakreślono to, na przykład, w Mt 18.

Po odkryciu, że córka czy syn w jednej z rodzin w zborze oznajmił, że jest homoseksualistą, pastor powinien zaprosić pozostałych członków rodziny na spotkanie w celu przeprowadzenia otwartej rozmowy na temat ich uczuć. Niezbędne może okazać się delikatne zachęcenie. Pastor powinien przyznać, że ich uczucia są normalną reakcją. Powinien pomóc im rozpoznać jedno lub dwa dominujące uczucia. Powinien poprosić ich o przywołanie strachu, bólu czy innej emocji, którą syn czy córka okazali, ujawniając swój homoseksualizm.

Musi również być świadomy bólu, jaki odczuwa rodzina i tego, że on nie minie zbyt szybko. Nie wszystkie napięcia mogą czy będą rozwiązane. Są jednak pewne odpowiedzi, które pomogą i uzdrowią:

1. W przypadku każdego członka rodziny osobowść to nie tylko orientacja seksualna. Szczególne dary i zdolności, cenna różnorodność osobowości, szczególna miłość syna czy córki, włączając w to również tych o orientacji homoseksualnej. Świętuj ich szczególne dary.

2. Orientacja seksualna nie unieważnia Chrztu Świętego. Boża łaska i włączenie ochrzczonego do Bożej rodziny są w pełni obecne w przypadku osoby o orientacji homoseksualnej. Bóg nie kocha kogoś mniej dlatego, że ta osoba jest homoseksualistą.

3. Poprzez przykład rodziny i nauczanie, zadeklaruj to, że przestrzegasz szóstego przykazania, to znaczy, że intymność seksualna jest skarbem od Boga, zarezerwowanym dla małżeństwa pomiędzy mężczyzną i kobietą. Intymność seksualna poza taką relacją jest grzechem w oczach Boga i tej rodziny. To posłuszeństwo szóstemu przykazaniu, nauczane i wdrażane w życie w rodzinie, sprawia, że taka rodzina może przyjąć daną osobę, ale nie zachowanie, niezgodne z Bożą wolą. Pozycja ta otwiera drogę do wspaniałego wezwania do życia w czystości seksualnej.

4. Nie zrywaj komunikacji. Ryzykiem takiego odrzucenia jest zniszczenie relacji, w wyniku którego syn czy córka mogą wylądować na ulicy lub udać się do grup działaczy gejowskich w celu uzyskania wsparcia i społeczności.

5. Jeżeli ujawnienie orientacji homoseksualnej wywołuje poczucie grzechu w relacji rodzic-dziecko, zaangażowani w to członkowie rodziny powinni praktykować Modlitwę Pańską: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Proszenie o oferowanie odpuszczenia grzechów popełnionych przeciwko osobistym relacjom wzmocni miłość i szacunek, w których homoseksualista trzyma rodzinę.

6. Doświadczenie tej rodziny powtórzyło się również w innych rodzinach chrześcijańskich. Rodzina nie powinna szukać wsparcia wśród grup homoseksualnych aktywistów, ale pozostać w bliskim kontakcie z pastorem i społecznością oraz otrzymać któreś z materiałów, wymienionych w dziale „Materiały”.

7. Jeżeli okaże się, że rodzina nie potrafi przejść przez to doświadczenie bez dodatkowej pomocy, skieruj ją do poradnictwa chrześcijańskiego.

 


[1] Uchwała 3-12 A 58. Konwencji Kościoła Luterańskiego Synodu Missouri (1992) wprowadziła plan służby nadający się do wykorzystania w zborach, na obozach, instytucjach Synodu, w celu prowadzenia służby opartej na Biblii i ewangelii wśród osób zmagających się ze swoją orientacją homoseksualną i ich rodzin.

[2] Te wyrażenia odpowiadają zastosowaniu w Human Sexuality: A Theological Perspective.

[3] Tamże.

[4] Tamże.

[5] Mały Katechizm ks. dra Marcina Lutra z objaśnieniem.

[6] Tamże.

[7] Duży Katechizm ks. dra Marcina Lutra.

[8]Bruce Fos ter, Con f ron ting Hom oph obia in  a Con fe ssional Chu rch .

[9] Duży Katechizm, Ojcze Nasz, Prośba szósta.

[10] Tamże, Ósme przykazanie.

nbsp;

comments