Historia o bogatym młodzieńcu pojawia się w kilku miejscach w Nowym Testamencie. Najbardziej wymownie zdaje się wybrzmiewać w Ewangelii wg Łukasza dzięki sąsiedztwu opowieści o Zacheuszu – ta ostatnia pojawia się tylko u Łukasza. Popatrzmy zatem na te fragmenty Ewangelii (oba w przekładzie Biblii Warszawskiej):

I zapytał go pewien dostojnik tymi słowy: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny? Rzekł do niego Jezus: Dlaczego zwiesz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, czcij ojca swego i matkę swoją. Ten zaś rzekł: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości. A gdy to Jezus usłyszał, rzekł do niego: Jeszcze jednego ci brak. Sprzedaj wszystko, co tylko masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a potem przyjdź i naśladuj mnie. Ten zaś, usłyszawszy to, zasmucił się; był bowiem bardzo bogaty. A Jezus, gdy go takim ujrzał, powiedział: Jak trudno tym, którzy mają majętności, wejść do Królestwa Bożego. Łatwiej bowiem wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego. A ci, którzy to usłyszeli, rzekli: Któż tedy może być zbawiony? On zaś rzekł: Co niemożliwego jest u ludzi, możliwe jest u Boga.

Łk 18, 18-27

(Na marginesie dodam, że choć w powyższym tekście nie zostaje określony wiek dostojnika, to z porównania z [Mt 19, 20] wiemy, że był to młodzieniec.)

A oto mąż, imieniem Zacheusz, przełożony nad celnikami, człowiek bogaty, pragnął widzieć Jezusa, kto to jest, lecz nie mógł z powodu tłumu, gdyż był małego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wszedł na drzewo sykomory, aby go ujrzeć, bo tamtędy miał przechodzić. A gdy Jezus przybył na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź śpiesznie, gdyż dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. I zszedł śpiesznie, i przyjął go z radością. A widząc to, wszyscy szemrali, mówiąc: Do człowieka grzesznego przybył w gościnę. Zacheusz zaś stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę majątku mojego daję ubogim, a jeśli na kim co wymusiłem, jestem gotów oddać w czwórnasób. A Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem domu tego, ponieważ i on jest synem Abrahamowym.

Łk 19, 2-9

Jednym z najczęstszych mylnych tropów jest dopatrywanie się w historii bogatego młodzieńca nakazu bezwzględnego, całkowitego ubóstwa w dosłownym sensie. Dzięki historii Zacheusza wiemy, że nie może to być prawdą, bowiem gdy Zacheusz mówi: oto połowę majątku mojego daję ubogim, a jeśli na kim co wymusiłem, jestem gotów oddać w czwórnasób, to wcale z tego nie wynika, by rozdał cały swój majątek aż do ostatniego grosza. A jednak Chrystus nie karci go, że musi wszystko rozdać, lecz powiada: zbawienie stało się udziałem domu tego. Zatem to nie ilość pieniędzy sama w sobie ma znaczenie.

Przypatrzmy się postawie obu postaci. Młodzieniec nie wychodzi z inicjatywą rozdania majątku i reaguje smutkiem na słowa Jezusa. Zacheusz odwrotnie – z własnej woli deklaruje danie jałmużny. Inny jest więc ich stosunek do posiadanego bogactwa. Nie tylko jednak do własnego bogactwa, ale i własnego postępowania.

Bogacz szuka zbawienia we własnej zasłudze – dlatego pyta: co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny? Jest bowiem przekonany, że może spełnić wszystko co pozwoli mu zasłużyć na wieczną nagrodę.  Tymczasem zapomina o najważniejszym – położeniu całkowitej ufności w Bogu. Zwróćmy uwagę, że gdy Chrystus w odpowiedzi wymienia przykazania Dekalogu, to wylicza tylko te związane z uczynkami względem bliźnich, a nie mówi o przykazaniach odnoszących się do relacji człowieka z Bogiem. Gdy więc rzecze następnie: jednego Ci brakuje, ma na myśli właśnie owe brakujące przykazania, które sprowadzają się do tego by Boga z całego serca i ze wszystkich sił miłować. Następnie ukazuje na czym te braki u młodzieńca polegają. W tym celu umyślnie daje mu taki rozkaz, o którym wie, że bogacz mu nie sprosta. Gdyby bowiem ten bogaty zwierzchnik prawdziwie ufał nauce Jezusa, niechybnie podążyłby za Jego nakazem. Ale że mocniej był przywiązany do swego majątku – zasmucił się i nie posłuchał. Brakowało mu zatem całkowitej ufności słowom Jezusa, bez której nie można naprawdę wypełniać najważniejszego przykazania czci Boga. Skoro więc nie mógł wypełnić doskonale wszystkich przykazań, to tym bardziej nie mógł zapracować na zbawienie – to zresztą tyczy się każdego z nas, jak przypomina apostoł Paweł: wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu. [Gal 3, 10] Dlatego też Jezus mówi w tej perykopie, że zbawienie niemożliwe jest u ludzi, ale możliwe jest u Boga.

Przypadek Zacheusza jest inny. Ten wie, że żył bezbożnie, krzywdząc innych ludzi. Jego dobre uczynki będą wynikać z nawrócenia. Zauważmy jak drugi przytoczony fragment Ewangelii również pokazuje, iż zbawienia nie dostępujemy za nasze zasługi. Chrystus nie powiada bowiem: Zbawienie stanie się udziałem tego domu gdy tylko wypełnisz coś zapowiedział, lecz: zbawienie stało się udziałem domu tego – przez wiarę Zacheusza, jego nawrócenie i postanowienie poprawy. Nie ulega zatem wątpliwości, że powinniśmy starać się postępować jak Zacheusz, a nie jak bogaty  młodzieniec. Aby ten praktyczny akcent wybrzmiał mocniej, przytoczę na zakończenie bardzo trafne zdanie z Konfesji Augsburskiej:

Nasi nauczyciele uczą nadto, że jest rzeczą konieczną spełniać dobre uczynki, nie iżbyśmy się spodziewali zasłużyć nimi na łaskę, lecz że taka jest wola Boża.

[Konfesja Augsburska XX]

comments