Ordynacja kobiet po raz kolejny upadła

Ordynacja kobiet po raz kolejny upadła

W dniu dzisiejszym po raz kolejny podjęta została próba wprowadzenia w Kościele Ewangelicko-Augsburskim w RP ordynacji kobiet na prezbiterów. Aby by....

?Mesjasz? objawił się w Kolonii

?Mesjasz? objawił się w Kolonii

Zdarzą się, iż niektórzy liberalni chrześcijanie, wraz z innymi osobami o poglądach lewicowych, skłonni są do budowania porówn....

Konferencja teologiczna w Wiśle-Jaworniku

Konferencja teologiczna w Wiśle-Jaworniku

W dniach 27-29 kwietnia w Wiśle-Jaworniku odbyła się konferencja teologiczna na temat: „Opętanie demoniczne i egzorcyzm– luterańska perspektywa&rdqu....

Kościół Finlandii pozbywa się konserwatywnych duchownych

Kościół Finlandii pozbywa się konserwatywnych duchownych

Szwedzkojęzyczny finlandzki dziennik HBL donosi, że Kościół Finlandii suspendował 5 księży służących w Ewan....

Wielka Msza we Wrocławiu AD 2015

Wielka Msza we Wrocławiu AD 2015

Jak co roku w dniu 21 marca – tym razem w 330   rocznicę urodzin Jana Sebastiana Bacha, w ewangelickim Kościele św. Krzysztofa we Wrocławiu miał....

Benedykt XVI zapowiedział odejście z urzędu biskupa Rzymu z końcem lutego. Informacja ta w szczególny sposób dotyczyć powinna rzymskich katolików – bowiem papież w KRK spełnia funkcję wobec której ciężko szukać odpowiednika w jakimkolwiek innym kościele chrześcijańskim.

Kiedy J. Ratzinger obejmował urząd biskupa Rzymu odnosiłem się do tego dość sceptycznie. Wyobrażałem sobie nowego papieża jako zaślepionego w swych wizjach świata i kościoła inkwizytora. Takie spojrzenie na ustępującego papieża do dziś jako pokutuje w dyskusji.

Nowy papież zaskoczył jednak nas – Polaków niezwykłą sympatią jaka od niego promieniała. Pancerny kardynał okazał się być ciepłym i ludzkim pasterzem swojego Kościoła. Co absolutnie nie oznaczało, że nagle z kard. Ratzingera stały się ciepłe kluchy. Papież wiedział co robi i potrafił postawić na swoim.

Ze środowiska protestanckiego wielokrotnie wypominano papieżowi dokument „Dominus Iesus”. Prawda jest taka, że oburzanie się na ten dokument jest w mojej ocenie co najmniej nie poważne.

Dokument nie mówi absolutnie nic nowego. Przypomina pewne rzeczy – owszem na ewangelikom niezbyt miłe, ale wynikające z takiej a nie innej nauki Kościoła Rzymskokatolickiego. A ta nauka jest wszystkim zainteresowanym dobrze znana.

Okazała się jednak solą w oku w salonowym ekumenizmie, który w landrynkowy i przystępny sposób pokazywał jak to już jesteśmy blisko siebie. Ale propaganda takiego ekumenizmu ma swoje granice. Jesteśmy owszem, bliżej niż 100 lat temu. Dziś żaden rzymski katolik nie biegnie na policję widząc „kacerskiego ministra” w urzędowym stroju. Ale są pewne różnice, których nie da się przeskoczyć. Które być może wymagają czasu. A przede wszystkim wymagają wiele mądrości i akceptacji siebie nawzajem nie tylko z dotychczasowym bagażem teologicznym – który nie jest garbem, ale także w świadomości stania pod jednym krzyżem naszego Pana.

Benedykt XVI był papieżem ekumenicznym. Pokazał to odwiedzając luterański Kościół św. Trójcy w Warszawie, czy wygłaszając kazanie w rzymskiej parafii luterańskiej. Nie podchodził do tego jak wykastrowany z własnej tożsamości rewolucjonista. Nie wymachiwał także niczym trydencki beton magiczną różdżką pełną anatem i potępień. Był daleki od takich skrajności.

W dziedzinie liturgii przywrócił wiele zaniechanych tradycji. „Uwolnił” mszę trydencką, jednocześnie czyniąc z niej obrządek nadzwyczajny, a nie zwyczajny. Papieska liturgia – jak najbardziej posoborowa pokazywała nie tylko liturgicznym modernistom jak pięknie może wyglądać nabożeństwo, ale także prawej ścianie Kościoła, że msza posoborowa także może być dostojna i godna.

 

Nie wiadomo kto zastąpi Benedykta na urzędzie. Jedno jest pewne – jeśli jako luteranie nie chcemy żyć w getcie i oparach sekciarstwa to nie możemy lekceważyć tego co dzieje się u naszych braci Rzymian. Wszystko wskazuje na to, że w XXI wieku wspólny głos chrześcijaństwa będzie niezmiernie istotny.

comments